Kiedy pieniądz był Bogiem,
a braterstwo utopią �������������������� s� 4
Francesco Nullo,
wolnomularz czynu ������������������������ s� 10
Ideały w czasach liberalizmu
ekonomicznego �������������������������������� s� 14
Jak Feniks z popiołów �������������������� s� 15
Rozum i etos
w symbolice cyrkla ����������������������� s� 18
Inicjacja wolnomularska ��������������� s� 20
Świat jako loża ���������������������������������� s� 24
Wyznania chrześcijanina
i masona ������������������������������������������ s� 29
Wielki Architekt Wszechświata
w ujęciu liberalnym ���������������������� s� 32
(Prawie) wszystko
o lożach kobiecych ����������������������� s� 35
Konspiratorka i joginka
w fartuszku ������������������������������������� s� 40
Alchemia i święte rośliny ������������ s� 43
3
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
L U D Z I E I I D E E
KIEDY PIENIĄDZ BYŁ BOGIEM,
A BTERSTWO UTOPIĄ
ŚWIAT POCZĄTKU XXI W.
CZY SĄ ALTERNATYWY?
S O N I A L E R S K A
J
edyną prawdziwą podróżą jest taka,
w której nie szuka się kolejnych krajo-
brazów, ale zmienia własne spojrzenie
– brzmi nasze moo roczne. Có to
oznacza? Prób zrewidowania włas-
nych pogldów i spojrzenia w inny ni
dotychczas sposób na stare sprawy.
W zasadzie wród masonów poten-
cjał takiego nowego, nieskaonego
schematami spojrzenia na rzeczywi-
sto jest znacznie wikszy ni u prze-
citnego profana. Czy jednak nasza
otwarto jest na tyle dua, e jeste-
my w stanie zaakceptowai uwierzy
w rozwizania nie tyle niestandardowe
co wrcz rewolucyjne, wywracaj-
ce do góry nogami dotychczasowy
porzdek spraw? W zwizku z tym
pytaniem niniejsza deska ma charakter
nieco prowokacyjny i sondujcy, bez
uszczerbku oczywicie dla jej infor-
macyjnego charakteru.
DIAGNOZA
yjemy w systemie monetarnym,
deniowanym w ekonomii jako zespół
norm prawnych, reguł oraz zasad, które
okrelaj warunki oraz reguluj sposób
funkcjonowania pienidza w trans-
akcjach. Nie wchodzc w denicje
i podziały ekonomiczne, pienidz to
immanentny element naszego ycia,
wokół którego de facto „wszystko
si krci”. I my, wolnomularki te od
tego nie uciekniemy, yjemy bowiem
w okrelonym systemie społecznym.
Płacimy składki miesiczne, czynsz
za lokal, nansujemy agapy. Ba, moli-
wouiszczania składek jest warunkiem
Kiedy CzCigodna Mistrzyni sz... L..




JACQUE FRESCO
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
4L U D Z I E I I D E E
przyjcia do wolnomularstwa. Choby
profanka spełniała wszystkie inne kry-
teria, zła sytuacja nansowa zamyka
jej drzwi do naszego grona do czasu
poprawy tego stanu rzeczy.
Urodziłymy si w systemie mone-
tarnym, innego nie znamy, jest on tak
naturalny, e w zasadzie nikt go nie
kwestionuje. Mona narzeka na jego
niedoskonałoci, moemy czu, e pie-
nidze nas poniekd odczłowieczaj,
szczególnie w tych momentach, gdy
pikne ideały rozbijaj si o tward
monetarn rzeczywisto. Ale mimo
wszystko jako w tym systemie trwamy,
bo nie widzimy alternatywy. Tylko czy
w XXI wieku człowiek bez pienidzy
w zasadzie moe bywolny? Mówimy
o współczesnym niewolnictwie eko-
nomicznym ludzi z krajów Trzeciego
wiata harujcych w nieludzkich wa-
runkach za kilka groszy, a raczej do-
larów. Ale i w Polsce problem braku
pienidzy na podstawowe potrzeby
zdarza si nader czsto. Czy człowiek
bez pienidzy czuje si równy tym,
którzy pienidze maj i którym jako
łatwiej z tej prawnie zagwarantowanej
równoci korzysta? O braterstwie – ro-
zumianym przeze mnie jako braterstwo
powszechne, ju w ogóle nie warto
wspomina. Ale czy mona wyobrazi
sobie wiat w ogóle bez pienidza?
Teraz przedstawi kilka faktów,
w moim odczuciu dobrze i syntetycz-
nie oddajcych obraz współczesnego
wiata:
FAKT NR 1
yjemy w wiecie skrajnych kontra-
stów. wiat jest podzielony na strefy
ubóstwa i bogactwa. W krajach ubogich
wystpujniedobory, w krajach boga-
tych – do których i Polska sizalicza –
wszechogarniajcy nadmiar, rozumiany
bardzo szeroko: za duo jemy, za duo
kupujemy, za duo ogldamy telewizji.
Za duo – bo jestemy dosłownie ata-
kowani przez tych, którzy chc nam
sprzeda swój produkt w zamian za
nasze pienidze.
Ten ogromny kontrast midzy społe-
czestwami biednymi a bogatymi wy-
nika wyłcznie ze złej dystrybucji dóbr,
zwizanej bezporednio z pienidzem.
Patrzc z punktu widzenia zasobów
na kuli ziemskiej, niedoborów nie
ma – wystarczy trzy razy dla wszyst-
kich i ywnoci, i energii, i wszelkich
innych dóbr wytwarzanych w za du-
ych ilociach. Problem pojawia si
wyłcznie na etapie ich dystrybucji.
FAKT NR 2
yjemy w wiecie najwikszego
w historii postpu technologicznego.
Jednak z dobrodziejstw tego postpu
mona korzysta wyłcznie odpłat-
nie. Jeli istnieje nierefundowny przez
NFZ lek, który leczy Twoj powan
chorob, ale nie masz pienidzy, by go
kupi – umrzesz. Współczesna farmako-
logia daje 100-procentowe rozwizanie,
jednak system pozwala człowiekowi
umrze. Co sze sekund na wiecie
z głodu umiera dziecko. Według danych
FAO prawie miliard ludzi na kuli ziem-
skiej nie wie, czy jutro bdzie miało
co je. – Głód pozostaje skandalem
i tragedią o największych proporcjach
na świecie– mówi szef FAO. I nic si
nie zmienia. Tymczasem 1/3 całego
wyprodukowanego na wiecie jedzenia
jest wyrzucana do mieci! Wyrzucana,
bo produkujemy za duo i nie dzieli-
my si z potrzebujcymi. Na wiecie,
według danych FAO, wyrzucanych jest
1,3 mld ton jedzenia rocznie, w Polsce
– 2miliony ton. Połowa wiata głoduje,
a druga połowa si przejada i wyrzuca
to, czego nie da rady zje. Gdzie jest
nasze człowieczestwo, solidarno
midzyludzka?
FAKT NR 3
yjemy w wiecie kontrolowanym
przez korporacje. Te za działaj dla
zysku i tylko dla zysku, choby poprzez
działania PR próbowały przekonanas,
e realizuj jak misj. Korporacje
ju od dawna nie zaspokajaj potrzeb
konsumentów. Twórca Sony – Akio
Morita – zasłynł m.in. z tego, e jako
jeden z pierwszych wpadł na to, e
korporacje nie tyle majzaspokaja
potrzeby konsumentów co tworzy im
nowe potrzeby. I tak si dzieje przez
system reklamy, czego wynikiem jest
wszechogarniajcy konsumpcjonizm.
Sztucznie i celowo skracany jest czas
uytkowania produktu – urzdzenia
dziwnym trafem masowo psuj si
tu po terminie gwarancji, po to, eby
zmusinas do kolejnych zakupów. Ilo
mieci, w tym elektromieci wzrasta
w zastraszajcym tempie.
Mamy w zwizku z tym mnóstwo
niepotrzebnych rzeczy, nie mamy za to
wieego powietrza i czystej wody. Na
wodzie ju korporacje połoyły swoje
łapy – za butelkowanwod zdatndo
picia, drug po tlenie niezbdn nam
do ycia substancj, trzeba ju w wielu
miejscach na Ziemi płaci. Przewiduj,
e przyjdzie czas, e i za tlen bdziemy
płaci korporacjom.
FAKT NR 4
Od strony technologicznej dostpna
jest ju całkowicie czysta energia, np.
fotowoltaika, a mimo to w dalszym
cigu dominuj tzw. brudne energie,
negatywnie wpływajce na rodowisko.
Nikt nie ukrywa nawet, e lobby naowe
dyktujce horrendalne stawki za rop
skutecznie blokuje wprowadzanie ener-
gii czystych, np. samochodów na prd.
Nikomu z zarabiajcych na brudnej
energii nie zaley na zmianie status quo.
FAKT NR 5
Postp technologiczny powoduje,
e pracy jako takiej jest coraz mniej.
W 1995 r. Jeremy Riin wydał swoj
słynn i kontrowersyjn ksik pt.
Koniec pracy, w której przewiduje, e
postp technologiczny doprowadzi
do tego, e maszyny literalnie zastpi
ludzi w absolutnej wikszoci trady-
cyjnie wykonywanych zawodów, i e
ludzkobdzie musiała zrewidowa
swoje klasyczne spojrzenie na prac.
Nie do koca rozumiem kontrowersje
wokół tej ksiki, skoro ju dzi go-
łym okiem wida, e tzw. bezrobocie
technologiczne ma miejsce. W kon-
sekwencji spada i bdzie spada ilo
tych, którzy majpienidze, za które
mog kupowa dobra.
FAKT NR 6
W XX w. po raz pierwszy pienidz
oderwał si od realnej gospodarki.
Pienidz nie jest ju miernikiem siły
danej gospodarki, ale towarem samym
5
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
L U D Z I E I I D E E
w sobie, którym si handluje. Na gieł-
dach pieninych kilka osób poprzez
zakup lub sprzedawaluty jest w stanie
wstrzsn i zachwiawielkimi gospo-
darkami i w cigu kilku sekund dopro-
wadzido ubóstwa rzesze niewinnych
ludzi, którzy w obszarze tej gospodarki
mieszkaj. Przykładowo, w roku 1992
rzd Wielkiej Brytanii podjł decyzj,
która nie spodobała si jednemu ze
wiatowych magnatów – George’owi
Sorosowi. Wobec tego jednego dnia
na giełdach walutowych dokonał on
ataku spekulacyjnego na funt brytyjski,
co w konsekwencji doprowadziło do
takiej dewaluacji funta, e brytyjskie
ministerstwo skarbu poniosło straty
rzdu 3,4 mld funtów. Gdyby doszło do
faktycznego ataku spekulacyjnego na
złotego i inne mniejsze waluty regionu
przy obecnej zmiennoci i niepewnoci
na rynku, obroca stabilnoci złote-
go – polski bank centralny – moim
zdaniem pozostaje praktycznie bez
szans na zrobienie czegokolwiek. Na-
ley mienadziej,e mocarzom tego
wiata Polska jest całkowicie obojt-
na. Mechanizm ten pokazuje jednak
wyranie, e to pienidz, a nie rzdy
decyduj o losach wiata.
Pienidz elektroniczny w postaci
zapisu komputerowego w systemie
bankowym spowodował, e banki po-
yczaj pienidze, których de facto nie
maj. Globalne zadłuenie jest wic
znaczco wiksze ni ilo istniej-
cych pienidzy. Z tego wynika jedno
– wyjcia z długów nie ma, nie ma wy-
starczajcej iloci pienidzy w obiegu,
eby spłaci cało globalnego długu,
gdy do długu dopisywane s cigle
rosnce odsetki. Jest to równia pochyła,
gdzie nawet USA, uwaane za jedno
z najbogatszych pastw na wiecie,
dwa lata temu i ponownie pod koniec
ubiegłego roku stało przed realnym
ryzykiem bankructwa ze wzgldu na
swój stopie zadłuenia.
JA ALTERNATYWA?
Rozumiem, e w przewaajcej cz-
ci historii człowieka, gdy zdobycie
poywienia było trudnym zadaniem,
bo człowiek nie potrafił korzysta
z natury tak jak dzi i trzeba było wal-
czy o przetrwanie – pienidze były
z punktu widzenia stabilnoci społecz-
nej niezbdne. Pojawienie si wymiany
handlowej i pienidza było natural-
ne i konieczne dla nadania porzdku
w wiecie niedoborów.
Jednak obecnie znane s ju techno-
logie, które pozwalaj wyywi, ogrza
i zabezpieczycał ludzkona Ziemi.
Wszelkie twierdzenia, e dóbr jest za
mało w stosunku do ludzi s czystma-
nipulacj systemu, w którym yjemy.
W skali globalnej nie ma niedoborów,
jest mnóstwo naturalnych zasobów,
których przy mdrym, a nie rabunko-
wym z nich korzystaniu starczyłoby
dla wszystkich na wiele milionów lat,
poczynajc od poywienia, na energii
skoczywszy. Obecny wiat jest zaprze-
czeniem solidarnoci midzyludzkiej
i powszechnego braterstwa. I chyba
wszyscy widzimy, e co tu jest bardzo
nie tak. Mylimy: „co zrobi?”. I do-
chodzimy do wniosku, e nic si nie
da zrobi, e wiata nie zmienimy, a je-
dynie moemy kultywowa pozytywne
jednostkowe działania w skali mikro.
I tu przechodz do ciekawszej i op-
tymistyczniejszej czci tej deski. Pro-
jektu, który mnie osobicie urzekł,
i o którym chc Wam opowiedzie,
gdy uwaam, e mówic o otwarto-
ci na zmiany, trosce o nasz plane-
t i drugiego człowieka – po prostu
trzeba o nim wiedzie. Bohaterem
tej opowieci jest Jacque Fresco,
amerykaski naukowiec, wizjoner,
wynalazca, osoba niezwykła pod
kadym wzgldem.
Jako młodzieniec doszedł do wnio-
sku, e najwiksz barier w rozwoju
potencjału ludzkiego jest istniejcy
system społeczny oparty na pieni-
dzu. Na tym spostrzeeniu jednak nie
poprzestał. Zaczł zastanawiasinad
alternatywami społecznymi. Jako in-
ynier wyszedł z załoenia, e system
społeczny, w tym miasta, transport
i sposób korzystania z energii, da si
zaprojektowaod pocztku, inaczej.
Temu powicił całe swoje ycie.
W 1975 r. Jacque Fresco załoył na
Florydzie w Stanach Zjednoczonych
orodek naukowy, w którym wraz
z innymi naukowcami i pasjonatami
nieprzerwanie pracuje nad zadaniem
swojego ycia i realizuje modele swojej
wizji. Na stronie internetowej Projektu
Wenus moemy przeczyta:
„Projekt Wenus proponuje alterna-
tywną wizję przyszłości (…) Projekt
wzywa do przemodelowania naszej
kultury, w której przestarzałe niepra-
widłowości w postaci wojen, biedy,
głodu, zadłużenia i niepotrzebnego
cierpienia ludzkiego nie tylko są do
uniknięcia, ale są całkowicie nie do
zaakceptowania”.
Projekt Wenus oparty jest na nast-
pujcych larach:
1. Odejcie od systemu monetarnego
na rzecz gospodarki opartej na za-
sobach naturalnych, czystej energii,
w tym nowych ródłach obecnie jeszcze
niewykorzystywanych, takich jak np.
energia oceanów, energia termalna,
itd. W nowym systemie ludzie znacznie
inteligentniej korzystaliby z zasobów
naturalnych, szanujc je i wkompono-
wujc siebie w przyrod.
2. Silne oparcie na nauce i technice.
Jacque Fresco stawia na technologi
i znaczcautomatykczynnoci obec-
nie wykonywanych przez ludzi. Czło-
wiek przestałby wykonywa mecha-
niczne, powtarzalne prace, które mog
by wykonane przez maszyny. Po raz
pierwszy w yciu miałby szans robi
to, co naprawd lubi robi i do czego
ma predyspozycje – czy bd to badania
naukowe, czy sadzenie kwiatków – a nie
to, za co mu bd chcieli zapłaci.
3. Edukacja dostpna dla wszyst-
kich, obejmujca nie tylko edukacj
akademick, ale równie wiadome
kształtowanie w ludziach postaw pro-
społecznych oraz elementy inteligencji
emocjonalnej, szczególnie w zakresie
komunikacji i praktycznych umiejtno-
ci rozwizywania problemów i docho-
dzenia do wspólnych rozwizaprzy
odmiennych zdaniach – to, czego dzi
nikt nas nie uczy. W zakresie edukacji
akademickiej odejcie od pamicio-
wego systemu nauki na rzecz nauki
poprzez dowiadczenie.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
6L U D Z I E I I D E E
4. Rezygnacja z pastwa, rzdów i ad-
ministracji na rzecz lokalnych wspólnot
– miast. Miasta bd zrónicowane
jeli chodzi o ilo mieszkaców. Ilo
bdzie dostosowana do lokalizacji i za-
sobów dostpnych w danym miejscu,
tak aby miasto nie zagraało rodowisku
naturalnemu. Innymi słowy – lepsze
warunki naturalne – wicej ludzi, jed-
nak tylko do akceptowalnej z punktu
widzenia rodowiska granicy. Budowa
nowych miast i sieci transportu, dosto-
sowanych do korzystania z czystych
technologii, w których człowiekowi
y si bdzie duo lepiej, w zgodzie
z natur, bez marnotrawstwa energii.
To wszystko brzmi nieco utopijnie,
lecz projekt Wenus to konkrety, które
mog przyprawi o istny zawrót gło-
wy. Oto kilka imponujcych faktów:
O
rodek jest zlokalizowany
w miejscowoci Venus na Flo-
rydzie, gdzie na obszarze 22 akrów
grupa naukowców zbudowała ogrom-
ne centrum badawcze. Powstaj tu
prototypy domów i urzdze przyszło-
ci, wkomponowane w zielei natur,
istny mały raj na ziemi. W centrum na
stałe pracuje dua grupa naukowców-
pasjonatów, którzy realnie działaj na
rzecz lepszej przyszłoci ludzkoci.
J
acque Frasco oraz jego współpra-
cownicy opracowali i dosłownie
trzymaj w szufladzie zapierajce
dech w piersiach patenty i rozwi-
zania technologiczne przyszłoci,
m.in. ultraszybk kolej magnetyczn
funkcjonujc na zasadzie lewitacji
magnetycznej, samoloty pionowego
startu i ldowania, detektory zblienia
połczone z automatycznym syste-
mem kierowania samochodu, które
całkowicie uniemoliwiaj kolizje,
domy z nowego typu spronego,
wzmocnionego betonu z gitkpo-
włok zewntrzn, niepodatne na
trzsienia ziemi, huragany i poary,
wystarczalne energetycznie, z własny-
mi generatorami termalnymi i wiele,
wiele innych. Te wynalazki s cile
chronione, cho wtpliwe wydaje si,
by cz z nich mogła w ogóle zosta
zrealizowana w systemie monetarnym.
Nie byłoby po prostu na nie pienidzy.
Projekt Wenus stawia sobie za cel
dotarcie do jak najwikszej liczby
ludzi i przekonanie ich do zmiany.
Skoro bowiem ustrój społeczny – jak
to ju stwierdził John Locke – jest tyl-
ko umow społeczn midzy ludmi,
przy osigniciu odpowiedniej masy
krytycznej ludzi, którzy chc zmiany
– moe ona nastpi. Tak włanie ro-
zumuje Jacque Fresco. Jego celem nie
jest przejcie władzy, ale ewolucyjne
przejcie ludzkoci ku rozwizaniu
przez niego zaproponowanemu, na-
wet jeli miałoby to zabra jeszcze
wiele, wiele lat czy dekad. Nie zaley
mu ambicjonalnie na tym, eby ludz-
korealizowała koniecznie jego wizj
i koniecznie w takim kształcie, jak j
przedstawił, i cały czas podkrela, e
to ludzie zdecyduj, jak chc sobie
ten system poukłada. Jacque Fresco
mówi, e on daje jedynie gotow prak-
tycznie od A do Z alternatyw, model,
który ludzie mog przyj w całoci
lub z modykacjami. Jest jednak re-
alist i widzi, e istniejce obecnie na
wiecie problemy społeczne pozwalaj
niestety przypuszcza, e wiat nieko-
niecznie musi i w kierunku pokojo-
wej zmiany według jego modelu. Moe
si zdarzy, e powikszajce si dys-
proporcje midzy wiatem biednych
i bogatych doprowadz do krwawej
konfrontacji, a nawet zagłady naszej
cywilizacji, co w epoce broni jdrowej
jest niestety całkowicie realne.
Spójno, logika i proekologiczne
nastawienie systemu zapropono-
wanego przez Jacque’a Fresco przeko-
nuje wielu ludzi, w tym niej podpi-
san, e warto spróbowazmiany, bez
wzgldu na to, jak nowatorskie jest to
rozwizanie. W ide Projektu Wenus
wierzy coraz wicej ludzi. Projekt
wymaga nansowania, funkcjonuje
przecie cigle jeszcze w systemie
monetarnym. I centrum naukowe,
i wszelkie działania promocyjne,
w tym lmy, ulotki, strona internetowa
itd. s pokrywane wyłcznie z datków
ludzi, którzy wierz w t ide. Przy
czym czsto s to bardzo bogaci ludzie,
którzy w zasadzie mogliby si okopa
na swoich pozycjach i niczym si nie
przejmowa, ale potradostrzec
co wicej ni czubek własnego nosa
i przekaza znaczn cz własnego
majtku na rzecz czego wikszego.
Fundusze, jakimi zasilany jest Projekt
Wenus id w setki milionów dola-
rów. Na rok 2030 zaplanowane jest
uruchomienie pierwszego samowy-
starczalnego miasta według pomysłu
zespołu Projektu Wenus. Co wicej,
przy projekcie pracuje nieodpłatnie
masa wolontariuszy z całego wiata,
najprawdopodobniej idca w setki
tysicy, jeli nie ju miliony. To, co
robi wolontariusze, to propagowa-
nie idei i informowanie o niej, pozy-
skiwanie funduszy na dalsze prace,
tłumaczenia, badania naukowe, lmy
itp. Wolontariusze to zwykli ludzie,
anonimowi milionerzy, ale i ludzie
znani jak np. William Gazecki, wybit-
ny dokumentalista, nominowany do
Oskara i zdobywca nagrody Emmy,
który dla Projektu Wenus nakrcił
lm Future by Design (Zaprojektowa
przyszło). Na stronie internetowej
Projektu Wenus mona zobaczy
dług list organizacji popierajcych
i wspierajcych ide Jacque’a Fresco.
P
odstawowym medium całego pro-
jektu Wenus i zwizanego z nim
ruchu pod nazw „Zeitgeist” (duch
czasu) jest Internet. Projekt Wenus
stanowi zagroenie dla istniejcego
systemu, dlatego nigdy nie bdzie pro-
pagowany w zalenej od pienidza
i polityki telewizji. Tylko wolny In-
ternet, niemoliwy do ocenzurowania,
niezaleny od wpływów politycznych
i nansowych moe zapewniruchowi
sukces, wirusowo zaszczepiajc ide
w coraz wikszej iloci otwartych na
zmiangłów. Armi przyszłoci s
wolontariusze przekazujcy ide da-
lej – mobilizacja na rzecz odbudowy
i ochrony Ziemi oraz yjcych na niej
ludzi. Do czasu osignicia pewnej
masy krytycznej, która ewolucyjnie,
a nie rewolucyjnie dokona zmiany.
Nigdy wczeniej nie dokonano cze-
go takiego. Przed powstaniem In-
7
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
L U D Z I E I I D E E
ternetu taki ruch nie miałby
najmniejszych moliwoci
rozprzestrzeni si globalnie.
98-letni dzi Jacque Fresco
o wigorze i energii dobrze
trzymajcego si 70-latka
jest ywym przykładem i po-
twierdzeniem tezy, e nic tak
nie zapewnia długowiecznoci
i dobrego zdrowia jak pasja,
determinacja i wiara w to, co
si robi. Jacque Fresco nadal
pracuje pełnpar, wykłada,
podróuje, kieruje orodkiem
na Florydzie. Jego nastpczyni
w kierowaniu projektem bdzie
kobieta – blisko 60-letnia dzi
Roxanne Meadows, architektka
i projektantka, jego najblisza
współpracownica w Centrum.
By moe przyjdzie moment,
kiedy i ona bdzie musiała za-
cz przygotowywa swojego
nastpc lub nastpczyni. #
WĄTPLIWOŚCI
Kilka wtpliwoci, które najczciej si pojawiaj wród osób, które po raz pierwszy słysz o Projekcie
Wenus.
1 . To, co proponuje Projekt Wenus to komunizm, a ten si nie sprawdził.
Słowo „komunizm” brzmi tak straszne, e jego dwik wyzwala w nas niemale bezwarunkowo odruch nega-
cji. Tak, to, co proponuje Jacque Fresco to rzeczywicie pewnego rodzaju komunizm. Jednak niewiele ma on
wspólnego z tym komunizmem, który niektóre z nas pamitaj. To, co miało miejsce w XX w. w czci wiata
było wynaturzon postaci komunizmu jako takiego, totalitarnym ustrojem społecznym, opartym na monopolu
władzy jednej partii, centralnym planowaniu i pastwowej własnoci. Systemem narzuconym ludziom, a nie przez
nich wybranym. To, co proponuje Jacque Fresco nie ma z tym nic wspólnego.
2. Bez pienidzy ludziom nic nie bdzie chciało si robi.
Jak pokazuj liczne badania, motywacja pienina jest jedn z najsłabszych i najmniej trwałych motywacji. Nawet
w naszym dzisiejszym wiecie ludzie robi przecie wiele cennych rzeczy bez adnego wynagrodzenia. aden wy-
nalazca, aden prawdziwy naukowiec nie pracuje dla pienidzy. Pracuje, bo fascynuje go sam proces dochodzenia
do rozwizania, pracuje z wewntrznej potrzeby. Podobnie jest z artystami. W wiecie Jacque’a Fresco kady mógłby
si realizowaw tym, co naprawd kocha, a nie w wykonywaniu pracy, której nie lubi, tylko po to, eby mie co
włoy do przysłowiowego garnka.
3. System wbrew „naturze ludzkiej”.
Czsto pojawiajcym si kontrargumentem dla Projektu Wenus jest rzekoma natura ludzka i wpisana w ni ch
posiadania wicej ni inni, rywalizacja i zawi. Jacque Fresco nie wierzy w „natur ludzk” jako tak. Twierdzi, e nie
rodzimy si z uprzedzeniami, ksenofobi czy zawici. Wizjoner jest przekonany, e zachowania ludzi s podatne na
czynniki zewntrzne i warunkowane otoczeniem. W rodowisku konkurencji ludzie zachowuj si jak konkurenci,
zmiemy rodowisko, a zmienimy zachowanie ludzkie. „Ludzie wolni od długów, niepewnoci i strachu stan si
o wiele bardziej yczliwi. Bez nikogo, kto chciałby sprzeda komukolwiek cokolwiek lub pozbawi drugiego dobytku
czy pienidzy, wyeliminowana zostaje podstawowa przyczyna niezdrowej agresji” – mówi Fresco.
P O D S U M O W A N I E
C
o to wszystko ma wspólnego z masoneri? Sam Jacque Fresco masonem nie jest i nie
bdzie, gdy jest człowiekiem innej idei i o naturze inyniera, a nie intelektualisty.
Jednak Projekt Wenus z masoneriłczy sico najmniej w kilku punktach.
Po pierwsze: naukowcy z Projektu Wenus stworzyli wizjprzyszłoci, która w przypadku
powodzenia bdzie w sposób całkowicie niezamierzony realizacj naszych podstawowych
haseł, a w szczególnoci tego umieszczonego na samym kocu. Tego, który najsłabiej
funkcjonuje, a w zasadzie wcale nie funkcjonuje – powszechnego braterstwa – systemu,
w którym ludzie działaj w imi wspólnego dobra, a nie własnej korzyci i pienidzy.
Po drugie: patrzc i na masoneri, i na Projekt Wenus, przypomina mi si nastpujcy cytat
z Mroka: „Powinniście wierzyć wwygraną wbrew oczywistości, żeniemożecie wygrać. Tylkotaka
wiara jestprawdziwa, awszelka wiara, która szuka poparcia rozumu, niejestprawdziwą wiarą”.
Projekt Wenus, podobnie jak hasła wolnomularskie, moe by postrzegany jako nierealny,
utopijny i zdany na niepowodzenie. Jednak kada miała próba dokonania wielkiej zmiany
istniejcych warunków, kada wzniosła wizja dla ludzkoci była zaliczana do utopii. Jak wiat
wiatem obrocy starego porzdku nie doceniali nowych idei, wyszydzali je i twierdzili,
e system, czyli ich Titanic jest niezatapialny. „Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić,
i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi” – mawiał Einstein.
ycz Jacque’owi Fresco, sobie i nam wszystkim, aby jego wizja w tej czy nieco innej
postaci została zrealizowana i ludzko weszła na kolejny etap rozwoju – zrównowao-
nego, mdrego, prawdziwie ludzkiego. Nie wiem, czy mnie dane bdzie tego doczeka,
ale kto wie, by moe mojej córce lub jej dzieciom jutak.
Powiedziałam , Sonia Lerska
Deska wygłoszona podczas prac Sz... L... Gaja Aeterna 10 maja 2014 r.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
8S E K R E T Y W A R S Z T A T U
STARE I NOWE PISMA WOLNOMULARSKIE
U
chylajc nieco rbka tajemnicy, pokazujemy po raz pierwszy trzy wolnomularskie druki, które
dzieli prawie 180 lat. Pierwsze pismo to potwierdzenie masoskiej przysigi dochowania ta-
jemnicy z 5831 R.P.. Drugie to pismo przewodnie loy witynia Minerwy do loy Dobry Pasterz,
z załczonlist członków (teje niestety nie mamy) i z probo otoczenie ich bratersk miłoci
z 5821 R.P.. Ostatnie pismo to Dyplom loy Nadzieja dla br... Adama Wysockiego, czynicego Go
Honorowym Mistrzem Loy z 6014 R.P.. #
III
I II
9
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 4 • n u m e r 5 8
S E K R E T Y W A R S Z T A T U
NA MASOŃSKIEJ MOZAICE



M
asoni nie tylko maj własne,
ocjalne czy prowadzone
przez pojedyncze osoby
inicjowane, witryny www, lecz rów-
nie udzielajsi aktywnie w blogo-
sferze i portalach społecznociowych,
z facebookiem na czele. Tam obecno
masonerii jest powszechna i właciwie
bez wikszego problemu moemy do-
wiadywa si na bieco, co w maso-
skiej trawie popiskuje i to we wszystkich
barwach naszej rónorodnoci.
Czy jest to zjawisko dobre i pozytywnie
wpływajce na wizerunek całego ruchu?
Moim zdaniem jak najbardziej. Grono
oponentów czy malkontentów wobec
obecnoci wolnomularzy i wolnomularek
w sieci z kadym rokiem si wyranie
kurczy. Oczywicie dyskusja wewntrz
lói zakonów toczy si od narodzin inter-
netu, ale teraz pytaniem, które dominuje
jest nie PO CO? tylko JAK? Promowa
si i przyblia wiatu profaskiemu nasze ideały, które na
szczcie nie musz zmienia si tak szybko jak narzdzia
i noniki przekazu tyche idei.
Niezalenie od działa PR-owych poszczególnych obe-
diencji czy ló, w internecie funkcjonujju rónojzyczne
masoskie agencje prasowe czy newsowe, przekazujce
wydarzenia zwizane z działaniem masonerii, informujce
o tym, co ciekawego było czy te si szykuje w rónych
krajach albo na niwie midzynarodowej. Jawno ycia wol-
nomularskiego w cywilizowanym wiecie jest imponujca,
a w dobie nawrotu komunikacji, głównie za pomoc „pisma
obrazkowego”, właciwie ukrywanie czegokolwiek nie jest
moliwe. Bez nadmiaru szczegółów rzecz jasna, gdy swoje
sezamy, kody, znaki – zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych
– organizacje masoskie mie sobie nadal mog, na prostej
zasadzie tajemnicy rmowej czy poszanowania prywatnoci
swoich członków oraz intymnoci przeywania rytuału.
Głównym punktem odniesienia do tego, co mona chro-
ni lub ujawnia, jest prawo stanowione (nie objawione)
oraz prawa człowieka i obywatela. Kropka. Do tego musz
dopasowywa si zawsze wewntrzne regulaminy i teksty
przysig oraz zobowiza – nawet jeli dla oka bducha
profaskiego mog brzmie niezrozumiale, a nawet trady-
cyjnie budzi odrobin lku. Sorry – taki mamy klimat.
W tym kontekcie poszanowanie tra-
dycji i specyki masonerii sekretnej oraz
otwarcie na wiat i ludzi, dziki nowo-
czesnym mediom jest dla współczesnej
Sztuki Królewskiej oczywistoci. Jak
mdrze i umiejtnie potra poszcze-
gólne podmioty masoskiego i jedno-
czenie profaskiego prawa wykorzysta
dostpnprzestrze i czas medialny – to
ju inna bajka. Zakładamy jednake, e
do wolnomularstwa traaj ludzie z ot-
wartymi głowami, tolerancyjnymi pogl-
dami i wyej ni przecitnym poziomem
IQ. Majc właciwie nieograniczon
sposobno kreowania własnych prze-
kazów w wielkiej internetowej chmurze,
i nie korzysta przy tym z moliwoci
przeciwstawiania si czarnej legendzie
masonerii, to ju powany grzech za-
niechania.
Mylenie w kategoriach „psy szczekaj,
a karawana idzie dalej” jest karmieniem si
złudzeniami, e masoneria nie potrzebuje sizmienia i przyj-
mowanowych wyzwa, gdy jest doskonałym i skoczonym
patentem z nienaruszaln pieczci Wielkiego Architekta.
Wówczas wszelkie próby szerszego otwierania sipostrzegane
s w kategoriach zagroedla wolnomularskich zwyczajów,
obrzdów i innych sekretów. A sprowadzanie kadego prze-
kazu własnego w przestrzezewntrzn do łamania przysigi
wolnomularskiej to dzi ju skansen, wiadczcy o brakach
w edukacji masoskiej i niezrozumienie, czym naprawd s
nasze tajemnice – jeli jumamy tymi kategoriami operowa.
Wszystkie te reeksje i rozwaania bledn jednak, a nawet
trochmiesz, jeeli zanurzymy siw ten „niebezpieczny dla
Sprawy”, według niektórych, internet i znajdziemy multum
informacji oraz zdj z najdalszych zaktków globu. Prawdziwa
uczta edukacyjna, pozwalajca zrozumie pojcie Masonerii
Uniwersalnej. A strachy sna lachy – to znaczy junie dotycz
nas tak specjalnie. Okazuj si sztuczne i wyolbrzymione
przez lkowo zamykajcy si umysł. Wtedy urzeczeni praw-
dziw sił wolnomularskich Potg, wietnie sobie radz-
cych z otwartoci, i zarazem rytualn, a take tradycyjn
sekretnoci, zagwidemy sobie głono jakizsamplowany
cyfrowo kawałek Mozarta. Oczywicie z czystego podziwu
oraz lekkiej zazdroci – gdzie i z czym do ludzi, o Ludzkoci
nie wspominajc. Brat Marek
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
10 N A S I W I E L C Y
5 maja br. w Olkuszu, przy grobie i pomniku br... płk. Francesco Nullo odbyła się uroczystość z oka-
zji 151. rocznicy Jego śmierci. W obchodach uczestniczyła delegacja Sz...L... Orzeł Biały na Wschodzie
Katowic, która w imieniu Federacji Polskiej Międzynarodowego Mieszanego Zakonu Wolnomularskiego
„Le Droit Humain” złożyła kwiaty u stóp grobu bohatera dwóch narodów.
FNCESCO NULLO
WOLNOMULARZ CZYNU
U
rodził si 1 marca 1826 roku w Bergamo, miecie
o 900-letniej historii, połoonym na północy
Włoch w regionie Lombardia, przy granicy ze
Szwajcari, zamieszkiwanym obecnie przez ponad 120
tys. mieszkaców. Pochodził z majtnej rodziny kupie-
ckiej, która zapewniła mu moliwo zdobycia solidnego
wykształcenia, a take warunki do opływajcego w do-
statek, beztroskiego dorosłego ycia. Z pierwszej szansy
skorzystał. Był dzieckiem nad wiek powanym, zamknitym
w sobie, małomównym, a na dodatek słabego zdrowia.
Dla jego najbliszych takie cechy z pewnoci nie były
powodem do radoci, jednak mały Francesco skutecznie
pocieszał ich swymi wynikami w nauce. Po ukoczeniu
szkoły elementarnej w Bergamo zapisany został do uzna-
wanego za najlepsze w Lombardii kolegium. W 1840
roku najblisi młodego Nullo, widzc w nim sukcesora
familijnego interesu, zapewnili mu praktyczne poznanie
zawodu w sklepie rodziców oraz w fabryce wuja. Wszystko
to jednak nie zaspokoiło głodu wiedzy młodego Francesco,
po zgłbieniu tajników rodzinnych profesji podjł jeszcze
studia handlowe w Mediolanie.
Lata 1848 i 1849 w Europie przeszły do historii jako
Wiosna Ludów, burzliwy okres narodowych i rewolu-
cyjnych zrywów, które po Francji i Niemczech ogarnły
take podzielone wówczas i czciowo zajmowane przez
Austri ziemie Italii. 18 marca 1848 r. mieszkacy Me-
diolanu powstali przeciwko okupantom, co znane jest
miłonikom historii pod nazw „Piciu Dni”. Wydarzenie
to było pierwsz dla młodego Francesco Nullo okazj, by
czynem dowie swego patriotyzmu. Wraz z trzystoma
ochotnikami z Bergamo pieszo ruszył na pomoc Medio-
laczykom, a bohaterstwo owego oddziału uwiecznione
zostało na kartach historii. Podczas walk, w wyniku których
zmuszony został do odwrotu słynny dowódca austriacki
Joseph hrabia Radetzky (to na jego cze Johann Strauss
starszy skomponował słynny Marsz Radetzkiego), zginł
brat Francesco, zakonnik i powstaczy przywódca.
Mimo póniejszych poraek w starciach z przewaa-
jcymi siłami armii austriackiej i znacznego osłabienia
powstaców, Nullo wci zaangaowany był w zbrojny
ruch oporu. Kolejnych dowodów swego mstwa dostar-
czył podczas obrony Republiki Rzymu. Proklamowan
przez Zgromadzenie Narodowe 9 lutego 1849 roku Terza
Roma wkrótce zaatakowały katolickie kraje europejskie,
wezwane przez Piusa IX do pomocy w przywróceniu mu
niepodzielnej władzy. Nullo wraz z ochotnikami z całego
kraju ruszył do Rzymu, gdzie walczył w słynnym oddziale
„Lansjerów mierci” pułkownika Masiny. Najprawdopo-
dobniej przy tej okazji nastpuje zblienie Francesco Nullo
z B... Giuseppe Garibaldim, Wielkim Mistrzem Grande
Oriente d’Italia, legendarnym włoskim przywódc naro-
dowowyzwoleczym i zjednoczeniowym. Wkrótce Nullo
zyskuje u Garibaldiego nie tylko uznanie ze wzgldu na
patriotyzm i talenty wojskowe, ale te absolutne zaufanie,
czego dowodem moe by choby misja zorganizowania
schronienia dla Garibaldiego i jego umierajcej ony w San
Marino, po odwrocie z Rzymu.
Klska tego zrywu niepodległociowego zniechca
Włochów do kolejnych powsta na 10 lat. W tym czasie
Francesco Nullo udaje si unikn austriackich przelado-







11
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
N A S I W I E L C Y
wa, a take znacznie rozwin rodzinny interes. Zakłada
wraz z bratem fabryk tekstyliów pod Bergamo i odnosi
imponujce sukcesy biznesowe. W kwietnia 1859 roku
wybucha wojna francusko-austriacka, która Włochom daje
kolejn szans na zjednoczenie. Kilka dni po rozpoczciu
tego koniktu przedsibiorca Francesco Nullo przeistacza
si w ołnierza i stawia pod rozkazy Garibaldiego. Znów
otrzymuje przydział do elitarnego oddziału w szeregach
Strzelców Alpejskich i znów daje liczne dowody walecz-
noci. W oswobodzonym wkrótce rodzinnym Bergamo
odznaczony zostaje orderem nadanym przez Wiktora
Emanuela, pierwszego króla zjednoczonych w 1861 roku
Włoch.
Zanim jednak do zjednoczenia doszło, Nullo, jako do-
wódca tzw. elaznej Brygady złoonej z zebranych przez
siebie ochotników, odnosi spektakularne sukcesy na Sycylii,
gdzie mimo rany poprowadził zwyciski szturm w Paler-
mo. Potem wraz z Garibaldim triumfalnie wkracza do
Neapolu, a nastpnie pokonuje wrogie oddziały w bitwie
pod Volturno, za co otrzymuje awans na podpułkownika.
Po złoeniu przez Garibaldiego dyktatury na rce króla
Wiktora Emanuela, Nullo wraca do Bergamo.
Zakoczona wytsknionym zjednoczeniem Ojczyzny
kampania, która przeszła do historii jako Wyprawa Tysica
Czerwonych Koszul, a której zapewnił najwiksz liczb
ołnierzy-ochotników, powinna zaspokoi u niego potrzeb
czynnego zaangaowania w realizacj wolnomularskiej idei
wolnoci. W nareszcie wolnym kraju mógł wie spokojne
i dostatnie ycie, cieszc si zasłuonym mianem bohatera
narodowego, a take owocami sukcesów biznesowych, na
wystawie we Florencji otrzymał za swe tkaniny medal.
Mógł załoy rodzin, bo cho niewiele wiadomo o jedynej
miłoci jego ycia, to nie ulega wtpliwoci, e zwizek ten
traktował bardzo powanie. Nie potrał jednak by obojt-
nym na wszelkie przejawy dławienia wolnoci. Ponownie
przywdziewa mundur, by wraz z Garibaldim wyzwoli
wci niezjednoczone prowincje, dwukrotnie zostaje
uwiziony. Potem wraca do Bergamo, ale znów na krótko,
bowiem dowiaduje sio powstaniu styczniowym w dalekiej
Polsce. Bdc nie tylko ordownikiem, ale i bojownikiem
o wolno narodów, nadto majc w pamici waleczno
Mariana Langiewicza uczestniczcego w Wyprawie Tysica
na Sycyli, Francesco Nullo podejmuje decyzj wyruszenia
na pomoc Polakom. – Któż mógł go powstrzymać! Rwał się
do Polski, aby krwią naszą zapłacić za tę krew, jaką Polacy
przelewali na wszystkich polach Europy niewdzięcznej, okrutnej,
samolubnej, która ich opuściła. Ach, Nullo! – tak skomentował
reakcj swego przyjaciela Garibaldi.
W kwietniu 1863 roku Francesco Nullo przybywa do
Krakowa na czele zebranych przez siebie ochotników
włoskich i francuskich. Tam zostaje przez Rzd Narodowy
mianowany generałem. 3 maja na czele Legii Włosko-
Francuskiej przekracza granic Królestwa Polskiego pod
Krzeszowicami, a wkrótce potem pokonuje rosyjskie
oddziały w pobliu Podła. Kolejna bitwa, stoczona pod
Krzykawk, okazuje si by jego ostatni. 5 maja 1863
roku ranny Nullo odchodzi na Wieczny Wschód, a jego
ciało złoone zostaje na cmentarzu w połoonym kilka
kilometrów od miejsca bitwy Olkuszu.
Francesco Nullo ma swe popiersie w panteonie patriotów,
bohaterów Risorgimento, na rzymskim wzgórzu Janiculum.
Na jego cze w Bergamo wystawiony został pomnik, pod
którym odbywaj si patriotyczne uroczystoci. To nie
jedyne dowody pamici Włochów o ich bohaterze, ale
pamitamy o nim równie my – Polacy. Jego imi nadano
ulicom w 9 miastach i miejscowociach, szkołom, a take 50.
Pułkowi Piechoty Strzelców Kresowych oraz frachtowcowi.
„Marsowy, jak mało kto z wygldu, nieznoszcy pustej ga-
daniny, bardzo małomówny, umiejcy oceni sprawiedliwie
i dokładnie patriotyzm drugich, odwany a do zuchwal-
stwa – energiczny a do zaciekłoci, republikanin” – tak
scharakteryzował swojego towarzysza walk Alberto Mario
w ksice Il Millo. A tak sportretował go Emile Andreoli,
członek Legii Francusko-Włoskiej: „Mczyzna w sile wie-
ku, postawy marsowej, nacechowanej pikn i szlachetn
energi. Twarz miał smagł, pełn mskiej urody. Srebrne
nitki przetykały jujego bujne włosy. Z jego wielkich
oczu patrzyła sama dobro, sama szczero i odwaga. Był
to człowiek, który budził bezwzgldne zaufanie. Kto go
ujrzał, musiał pokocha go od razu”.
Tytułem podsumowania, warto przytoczy myl br...prof.
Andrzeja Nowickiego: „Oprócz lozoi wyłoonej expli-
cite w rozprawach lozocznych, istnieje take lozoa
w postaci niezwerbalizowanej, ukryta w praktyce i w jej
wytworach. Do uprawiania historii lozoi niezbdna jest
umiejtno wydobywania lozoi nie tylko z wypowiedzi,
ale take z czynów i dzieł ludzkich. Oddajc ycie w walce
o niepodległo Polski, Francesco Nullo pokazał w praktyce,
jak rozumie masosk ide Braterstwa Narodów, uznał,e
przyja polsko-włoska polega nie tylko na wygłaszaniu
piknych przemówie, ale w okrelonych sytuacjach musi
wyrazi si czynem”.
Przypomnijmy na zakoczenie, e imieniem Francesco
Nullo nazwana jest jedna z ló masoskich działajcych
w naszym kraju, skupiajca braci Włochów.
Br. JM, Olkusz
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
12 K A W A Ł K I A R C H I T E K T U R Y
P
lan ten powstał, gdy odwie-
dziłem wystaw w Archiwum
Pastwowym w Bydgoszczy pt.
„Sztuka Królewska w Bydgoszczy. 230
lat tradycji wolnomularskich”. Wysta-
wa zachwyciła mnie swoim opracowa-
niem i zebranymi na niej masonikami.
Miałem szczcie, poniewa trałem
na dr. Marka Romaniuka, z którym
uciłem sobie pogawdk na temat
wolnomularstwa na tych terenach,
czyli w Bydgoszczy, Inowrocławiu,
Toruniu.
Kiedy wracałem do domu, zaczł
w mojej głowie kiełkowa pomysł na
pokazanie teje wystawy take w Ino-
wrocławiu. Dlaczego? Poniewa Ino-
wrocław miał swoje zwizki z wolno-
mularstwem od chwili, kiedy w 1820
roku powstała loa Zum Rierkreuz,
a lady ycia inowrocławskich ma-
sonów wprawne oko rozpozna na
zdobieniach niektórych kamienic.
Bydgoska wystawa trwała do koca
lutego 2014 roku. Miałem wic duo
czasu. Był wszak padziernik roku
2013.
I tu zaczyna si właciwy moment,
kiedy klocki układanki łcz si w ide-
alncało. Na przełomie lutego i mar-
ca do skrzynki Kujawskiego Centrum
Kultury w Inowrocławiu traa wiado-
moz ofert zorganizowania wystawy
prac inspirowanych symbolik maso-
sk. Pisze Andrzej Masianis. Szcz-
cie (?!), e to włanie ja odczytuj
t wiadomo. Przypominam sobie
o moim pomyle z bydgosk wystaw.
Chwytam za telefon i... sprawy tocz
si szybko. Ustalenie wolnego termi-
nu w galerii i nawizanie kontaktu,
nie bez pomocy Andrzeja Masianisa,
z Tomaszem Szmagierem, którego
chyba Czytelnikom „Wolnomularza
Polskiego” nie musz przedstawia.
Idea połczenia wystawy powiconej
wolnomularstwu w Inowrocławiu ze
sztuk, jak si SZYBKO okazało, za-
interesowała wszystkie strony.
Tak oto 25 kwietnia o godzinie 18:00
otworzylimy w Inowrocławiu wysta-
w „Masoneria Prawdziwa. Bydgoszcz
– Inowrocław dwa wieki tradycji”.
Po krótkim przywitaniu i przedsta-
wieniu szanownych goci, Tomasz
Szmagier trzykrotnym głonym stuk-
niciem obcasem otworzył wystaw
(młotek leał w gablocie) i rozpoczł
mini wykład, wprowadzajc goci
w histori wolnomularstwa i w jego
MASONERIA PWDZIWA
BYDGOSZCZ – INWOROCŁAW, DWA WIEKI TDYCJI





13
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
K A W A Ł K I A R C H I T E K T U R Y
idee. Specjalnie na t wystaw została
przygotowana plansza powicona
wolnomularstwu w Inowrocławiu
i dopełniała ona histori wolnomu-
larstwa bydgoskiego, z którym było
ono zwizane.
Padały pytania, które potwierdzaj
niestety krc nadal czarn legen-
d o wolnomularstwie, pokutujc
w naszym społeczestwie. Jak si
okazuje, takie spotkania, wystawy
s potrzebne, aby mona było – jeli
nie przekona si do racji wolnomu-
larskich – to chocia wyrobi sobie
własne zdanie. Prace prezentowane
na wystawie zrobiły wraenie na
ogldajcych. Ich sił jest moliwo
wejcia w wiat wolnomularskich
symboli, którego drzwi uchylaj nam
artyci. Interpretowania ich na swój
sposób. Przemawiaj do podwiado-
moci odbiorcy. Przenosz w wyob-
rani w wiat pracy loy. Linas Do-
marackas, Wojciech Mocibrodzki
i Andrzej Masianis, trzej artyci,
trzy odmienne style, pełne jednak
swoistego magnetyzmu.
Na wystawie zjawił si dr Tomasz
Łaszkiewicz, który w 1998 roku w pe-
riodyku „Ziemia Kujawska” (t.13),
pisał o masonerii inowrocławskiej.
Kiedy sala opustoszała, panowie To-
masz Szmagier i Tomasz Łaszkiewicz
nadal dyskutowali i wymieniali si
informacjami. Kto wie, moe uda si
zorganizowa kiedy panel naukowy
w Inowrocławiu o masonerii na Ku-
jawach i Wielkopolsce? Kolejny po-
mysł, który mi zakiełkował w głowie.
Wiosna, to chyba wszystko tłumaczy...
* * *
Na koniec mała anegdota. W trakcie
wystawy podchodzi do mnie starsza
pani z powan min na twarzy, nie
wiem dlaczego, ale podwiadomie
przygotowuj sina reprymend.
-Proszę mi odpowiedzieć, ponieważ mnie
to ciekawi, czy kobiety też są przyjmo-
wane do wolnomularstwa? Bardzo bym
chciała to wiedzieć...*.
ycie potra zaskoczy!
Jarosław Wojtasiski,
Inowrocław
*O wolnomularstwie kobiecym czy-
taj na str 35.
REDAKCJA
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
14 M A S O N I I P R O F A N I
Z
daniem prof. Szyszkowskiej z liberalizmem ekono-
micznym nie wisijakiekolwiek ideały. Wpraw-
dzie nie istnieje prosta zalenomidzy sytuacj
ekonomiczn danej wspólnoty a akceptowanymi w niej
wartociami, niemniej okrelone praktyki ekonomiczne
sprzyjaj kształtowaniu ludzi wraliwych lub uniemoliwiaj
takie kształcenie. W opinii referentki liberalizm ekonomiczny
promuje postawy pragmatyczne, nastawione wyłcznie na
egoistycznie rozumiany sukces jednostki, przy czym suk-
ces ten rozumiany jest w kategoriach czysto materialnych,
a wic jako posiadanie wikszej iloci dóbr. Solidarno,
lantropi, spółdzielczo, współprac, braterstwo czy
równo zastpuje przysłowiowy wycig szczurów, w ra-
mach którego drugi człowiek zredukowany zostaje do roli
narzdzia przydatnego do budowania własnej kariery.
Prof. Szyszkowska uwaa, e na gruncie liberalizmu
ekonomicznego niemoliwa do zrealizowania jest take
autentyczna wolno. Budowanie własnego prestiu i ciu-
łanie dóbr uzalenione jest bowiem od bezwarunkowej
akceptacji reguł panujcych w wiecie wolnego rynku.
Nie ma tu miejsca na wiatopogldow odmienno,
fundamentalny krytyczny dystans czy promowanie ide-
ałów zwizanych z autonomi jednostki i solidarnoci
wspólnoty. Zdaniem Referentki, wypieraniu ideałów
humanistycznych i promowaniu reguł wolnego rynku słu
przeprowadzane konsekwentnie reformy edukacji oraz
generowanie koniktów, głównie przez media. Sprzyja
to z jednej strony utrwaleniu bezreeksyjnych postaw
konsumenckich, z drugiej stanowi tubdla promowa-
nia „jedynego słusznego wiatopogldu”. Potwierdza to
chociaby brak miejsca w ramówce mediów publicznych
dla wikszoci wspólnot religijnych zarejestrowanych
w naszym kraju.
Zmiany w edukacji majz kolei na celu powizanie
działalnoci akademickiej z biznesem. Przełoenie bada
naukowych na sukces rynkowy czy kształcenie kompetencji
oczekiwanych przez pracodawców zastpuj klasyczne
cele uniwersytetu, jakimi było bezinteresowne denie
do prawdy czy troska o dobro ludzkoci. Wywoływanie
koniktów wie si natomiast z interesami lobby odpo-
wiedzialnego za przemysł zbrojeniowy. Produkowana
bro musi ulec zuyciu, generujc nowe zamówienia
i konieczno zbroje. Zdaniem Pani Profesor konieczny
jest dzi powrót do dwóch idei:
1. Stworzonej przez Kazimierza Dbrowskiego idei
„pozytywnego niedopasowania”, czyli wiadomego braku
akceptacji dla tych warunków otoczenia, które utrudniaj,
a nawet uniemoliwiaj rozwój. Maria Szyszkowska pod-
krela, e człowiek rodzi si jako istota wolna, czyli zdolna
do przekraczania uwarunkowa biologicznych oraz presji
rodowiskowej. Aby zaktualizowa w sobie moce twórcze,
potrzebuje tylko właciwego systemu wartoci, opartego
o empati, przyja, yczliwo i gotowo niesienia po-
mocy innym ludziom.
2. Opracowanej przez Gustava Radbrucha idei zwizku
demokracji z socjalizmem. Prof. Szyszkowska podkrela
przy tym, e socjalizmu nie da si zredukowa do jednej
koncepcji. Trzeba raczej postrzega go wielorako, od-
wołujc si choby do myli Edwarda Abramowskiego,
Immanuela Kanta, Karola Marksa, Adama Mickiewicza
czy Józefa Piłsudskiego.
Wykład wywołał oywion dyskusj. Zwrócono uwag
na to, e realizowane w praktyce systemy socjalistyczne
bywały nieludzkie i stały w jawnej sprzecznoci z ideałami
humanistycznymi. Podkrelono take, e konieczne jest
rzetelnie i dobrze stanowione prawo, które pozwala na
kształtowanie obywateli we właciwej hierarchii wartoci.
Pojawiły si równie obawy, czy „pozytywne niedopaso-
wanie” nie spowodowałoby powstania wspólnoty złoonej
z jednostek, których nic by nie łczyło. Prof. Szyszkowska
podkreliła w tym kontekcie, e płaszczyznwic silnie
zindywidualizowane jednostki s wspólne ideały, których
w praktyce nie da si realizowa w sposób schematyczny.
Podniesiono w kocu kwesti pacyzmu i postawy ekolo-
gicznej jako warunków odbudowy solidarnej wspólnoty. Na
zakoczenie prac Referentce wrczono kwiaty i pamitkowy
znaczek wydany z okazji 5-lecia Sz...L... Kultura. #
IDEAŁY W CZASACH LIBELIZMU
EKONOMICZNEGO
B R ... M A R C I N B O G U S Ł A W S K I




Ideały w czasach lIberalIzmu ekonomIcznego z perspektywy jednostkI oraz ludzkoścI.
15
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
M A S O N I I P R O F A N I
7 STYCZNIA 2014
Ksiki nadal spadaj z Nieba. Dzi
trzy paczki. Jedna od Ciebie, druga od
Pani Małgorzaty M., trzecia od kra-
kowskiej przyjaciółki – organizatorki
pomocy internetowej. O ile rozumiem
trafno wyboru „krakuski” – znamy
si kilka lat... o tyle pozostałe prze-
syłki wpdzaj mnie w zdziwienie.
Nadawcy traaj w centrum moich
zainteresowa. Zdumiewajce! Grof,
Coelho (akurat najbardziej lubi Piel-
grzyma, wic Zwierzenia pielgrzyma,
które miałam tylko w wersji cyfrowej
s rarytasem), tradycje ezoteryczne,
lozoa dziejów... nie wymieniłam
wszystkich, ale adnej nie odło na
lepsze czasy. Wieczory długie, bd
czyta. Twoja ksika z pikn dedy-
kacj... cigle si zastanawiam; myl
i jeszcze nie umiem odpowiedzie,
co te Wielki Architekt chciał po-
wiedzie, na jak ciek skierowa?
Myl, e nie powinnam pieszy
si z odpowiedzi. Jeli pozwolił mi
przey, miał w tym cel. Jedno wiem
– otworzyłam si na ludzi, teraz bd
czciej patrze w okno, Niebo i dagle-
zje, ni na rodek izby i dach. Wierz,
e da mi sił i nadziej. Dzikuj Ci
bardzo. Na Twój apel odpowiedzieli
Nadawcy. Nie wiem jak Im i Tobie
dzikowa. Na razie zbieram adresy,
mam nadziej, e ycia wystarczy, by
Oarodawcom podzikowa cho
skromn kartk lub szydełkow
gwiazdk.
9 STYCZNIA
Bardzo chc, by o tym wiedziała
i z Tob pierwsz dziel si informa-
cj. Dzi dostałam mailem decyzj
dot. likwidacji szkody. Ubezpieczenie
zostanie wypłacone w pełnej wysoko-
ci. Dom nie był ubezpieczony wyso-
Z B L O G A A S Z E R A , O N A P A N A B O G A
JAK FENIKS Z POPIOŁÓW
Dobro nie powinno być chowane
pod korcem. Przestawałam wierzyć
w Człowieka... Los przywrócił mi
wiarę, uczy od nowa nadziei.





CzyLi MaiLe. oto KiLKa z niCh.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
16 M A S O N I I P R O F A N I
ko. W najmielszych wyobraeniach
nie brałam pod uwag poaru – u po-
arnika nic nie ma prawa si pali,
nawet artem, co najwyej robota
w rkach. A wiadomo, e ksiek,
ikon, kotów i podobnego „dobra” si
nie kradnie. Przy ostronym kosztory-
sie odszkodowanie moe wystarczy
na remont, a na pewno na dach nad
głow. Na rce Pani Iwony Sk, spe-
cjalisty zajmujcej si szkod [Com-
pensa], złoyłam podzikowanie za
szybko, takt i kultur.
12 STYCZNIA
Jestem cierpliwa i spokojna. „Tre-
nowałam” kiedy buddyzm, równo-
legle z róokrzyowcami;wietnie
si to godzi. Trudno uwierzy, ale
potrafi milcze i przetrwa miesic
bez kontaktu z ludmi. I zachowa
absolutny spokój te. Wnajmiel-
szych wyobraeniach nie przypusz-
czałam, e lata dyscypliny i wicze
przydadz siw takim momencie.
Czytam Twój blog, zaczłam rozu-
mie ksiki. Bdzie dobrze. Poma-
gasz mi y. Twój optymizm dodaje
mi skrzydeł.
16 stycznia
Na rce Pa: Babci i Mamy, składam
podzikowania dla Małej Wielkiej
Damy. Dzikuj za dedykacj, za ry-
sunki kotków na płotkach, cudne wier-
szyki Babci. Ksika bdzie najcenniej-
szpamitk. W smutny dzie Emilka
wysłała promyk słoca. Rewanuj si
zdjciami nieka i jego histori. Ma-
lekiego, co najwyej jednodniowego
nieka znalazłam pod płotem obok
martwego braciszka. Był zmarzni-
ty, głodny i lekki jak płatek niegu.
Wrzesie był chłodny tego roku. Ko-
cia mama nigdy do niego nie wróciła.
Zabrałam do domu, zbudowałam in-
kubator z kartonowego pudełka, waty
i arówki. Karmiłam kroplomierzem.
Kociak rósł i mniał. Zaopiekowała
si nim koteczka/staruszka, w której
obudziły si instynkty macierzy-
skie. Myła, masowała brzuszek, tuliła.
nieek wyrósł na piknego kocurka.
Bardzo kochał ludzi. Wiedział, e im
zawdziczał ycie. Niestety, mier
take. W załczeniu foty. nieek jako
dorosły, buszujcy w ksikach paci.
10 KWIETNIA
Stare miesza si z nowym. Kontrasty
wida na zdjciach: stara i nowa bi-
blioteka, resztki tapczanu na którym
spałam, rysunek tego, co było i moe
bdzie, bezdomna Calineczka, której
tłumacz, e ju niedługo, za kilka
miesicy bdzie miała dom. Niemia-
ło budz nadziej. Moe uda si od-
tworzy. Nie, nie tak! nie odtworzy,
stworzy nowe na spalonym. I kiedy
jest mi le... myl o Twoim Feniksie.
Musiał umrze, eby y... ze mn los
obszedł si łagodniej.
12 KWIETNIA
Dzikujza krzepice słowa i za cud,
jaki dokonała, apelujc o ksiki.
Dostałam ich naprawd duo. Na
pewno powyej półtorej setki. Pion
Likwidacji PZU (pani Agnieszka
Roguska) trzy kartony; jak mówiłam
3 x 25 kg. Tematyka przeróna, zna-
lazłam wicej perełek ni mogłabym
17
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
M A S O N I I P R O F A N I
przypuszcza, ale kada ksika spra-
wiła mi rado. Niektóre dedykacje
były w ksikach, do innych załczane
liciki i kartki... Nagle zrozumiałam,
e nie jestem sama, e łacuszek Lu-
dzi Dobrej Woli stoi za mn. Bardzo
mi to pomaga. Po urzdowych bata-
liach, gdzie czsto głupota ciga si
z podłoci, yczliwy wiat pomaga
wróci do równowagi. Nie znajduj
słów podzikowa. Próbuj wysyła
kartki witeczne, wysłałam ju 40,
drugie tyle powinnam. Cz adre-
sów mi umknła. Cigle przenosi-
my si z miejsca na miejsce. Nie jest
łatwo upchn szcztki domu pod
dachem. Uparcie i bez sensu próbuj
ratowa co si da, zwłaszcza ksiki
lekko nadpalone czy zalane. Próbuj
si pociesza, e to ju przeszło, e
przeczytałam, powinnam i dalej...
głupie serce boli, a rozum nie panuje.
Oczywicie, zdarzały si równiesy-
tuacje zabawne. Raz listonosz pomylił
adresy. Zamiast nr 19 oddał paczk
nr 29. Kilka dni póniej przed furtk
stanł pan w wieku circa 30-35 wiosen
z rozpakowan paczk w dłoni i tłu-
maczeniem, i nie spojrzał na adres,
nie przeczytał nazwiska, rozpakował.
A tam (midzy innymi) była ksika.
PrzecieOn nie mógł by odbior-
c, nikt mu ksiek nie przysyła, no
bo po co i dlaczego. Potrzebowałam
chwili na podzikowanie. Mógł wy-
rzuci do mietnika, a jednak oddał i
jestem włacicielk Pasji życia – daru
Pani Joanny.
Prosz, podzikuj w „Wolnomularzu
Polskim” wszystkim, którzy przyszli
mi z pomoc. Prosz, podzikuj Sio-
strom i Braciom. Nie mona załoy
dwóch par butów jednoczenie, ale
mona czyta dwie ksiki, cieszc
si niemiało, e odbuduj dom, po-
stawi półki i e nie bd one puste.
Dom bez ksiek jest budynkiem bez
duszy, bez okien na wiat; jest głu-
chy. Telewizor i komputer s ubogimi
krewnymi czytania, kultur obraz-
kow. Potrzebn, ułatwiajc ycie,
to prawda, ale zawsze mniej wan
czci. I rozpisałam si nieprzytom-
nie, cho chciałam wysłatylko skany
kilku kartek. Nie czuj si zwizana
tajemnic korespondencji. Mówi
o tym głono, pokazuj kademu, kto
chce patrze. Dobro nie powinno by
chowane pod korcem. Przestawałam
wierzyw Człowieka... Los przywrócił
mi wiar, uczy od nowa nadziei.
6 CZERWCA
Mirko, znów chc, eby wiedziała...
Dzi został zalany strop; półwiecha.
Za kilka dni ekipa ruszy z konstrukcj
dachu. Nie widz jugwiazd, ale dom
po burzy został owinity tcz, co
odczytałam jako dobry znak. Niebo
nam sprzyja? Nie jest to kropla wody
na pustyni, ale zawsze co - miłego
i fajnego. Przyjmij podzikowania
za wpis o prof. Marii Szyszkowskiej.
Wielbi Jod lat. Nie tylko za piknie
usprawiedliwione lenistwo ogrodowe
- pokrzywy zostawiane dla motyli.
Tosia
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
18 W I A T S Y M B O L I
W
uyciach przenonych chodziło głównie o mia-
ry moralne, lecz od kiedy dokładnie sigano do
zacytowanej myli i do porówna z geometri,
nie potra powiedzie. Tak czy inaczej, wród narzdzi
pomiaru funkcj najbardziej uniwersaln pełni... cyrkiel.
Nie tylko szeroko uyteczny, ale i uwietniony badaniem
nieba. Konieczny midzy innymi do krelenia krgów –
z ich bogat symbolik, take moraln.
Nic dziwnego, e naley on do głównych symboli wolno-
mularstwa. Organizacji o do silnych tradycjach łczenia
porzdku moralnego z wyobraeniem rozumnej budowy.
I nieprzypadkowo cyrkiel w masonerii jest narzdziem
o symbolice szczególnie bogatej. Symbolizuje zwłaszcza
mdro, wiedz, rozum, kreatywno, ale take – przez
asocjacj z okrgiem i punktem – absolut i pocztek. Jak
wiadomo, obok „ksigi praw” i wgielnicy jest jednym
z tzw. wielkich wiateł masonerii. I w masonerii, i poza
ni symbolizuje take nauki cisłe, budowanie w sensie
moralnym, kalkulacj, perspektyw, prawd, przezorno,
umiar, powcigliwo; sprawiedliwo, ale te postpo-
wanie etyczne w ogóle. Jak zaznaczyłem na pocztku,
symbolizuje take mdro boski dzieło stworzenia.
Wyobraanie Boga z cyrklem w rku, gdy mierzy Ziemi,
spotykamy wzgldnie czsto w plastyce chrzecijaskiej.
L
ecz trzeba by moe wróci jeszcze do pogaskiej
staroytnoci. Otó, wydaje mi si, e do przebogatej
symboliki cyrkla, którtylko czciowo wymieniłem,
mona by wprowadzipewien dodatkowy symbol mo-
ROZUM I ETOS
W SYMBOLICE CYRKLA
S T A N I S Ł A W M A T U Ł A
„BÓG MIERZY ZAWSZE”  „THEÓS GEOMETREI AEI”  MAWIANO JU PODOBNO W
STAROYTNOCI, ZWŁASZCZA OD CZASÓW PLATONA*. W DYM ZIE TWIERDZENIE
TO WYPOWIADANO RÓWNIE W NAWIZANIU DO WSZELKICH PRECYZYJNYCH BUDÓW
LUDZKICH. W TAKICH WYPADCH CZYNIONO TO, RZECZ JASNA, DLA PODKRELENIA
GODNOCI PCY KONSTRUKTORÓW I BUDOWNICZYCH.

19
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 4 • n u m e r 5 8
W I A T S Y M B O L I
ralny. Mam na myli owe krgi moralnej powinnoci,
o których wykrelaniu nauczali lozofowie stoiccy. Jak
pamitamy – choby z piknego podrcznika Władysława
Tatarkiewicza – były to w ich ujciu krgi koncentryczne
coraz szersze: własne ciało, krewni, towarzysze, społe-
czestwo, do którego naleymy; ostatnie, najszersze koło
tworzyła cała ludzko. Chodziło o to, by dobro swoje
własne i zawarte w tych wszystkich krgach połczy ze
sob integralnie. Niewtpliwie jest to program etyczny
take nowoytny, rzecz w tym, ijest on programem
w szczególnej mierze masoskim. Programem globalnym,
który wyrósł midzy innymi z idei humanitas głoszonej
przez wolnomularzy.
Obserwacja ta i wspomnienie owych stoickich krgów
uzmysławiajmi zarazem symboliczn wano dwóch
pozostałych „wielkich wiateł”. To znaczy orientujcych
idei, które sizawierajw symbolach wgielnicy oraz
„ksigi praw” moralnych.
J
ake bowiem niewiele zostałoby ze spełniania powin-
noci i z ducha humanitas, gdyby nie dbało o same
postawy etyczne! Gdyby nie – zakodowana w symbolu
wgielnicy – troska o uczciwo i stosowanie przyjtych
norm! Bez skutecznego wychowania i samowychowania
ku tym wartociom czyme byłyby społeczestwa? W ka-
dym razie na nazw społeczestw nie mogłyby zasługiwa
adn miar. Zasługiwałyby co najwyej na nazw zbio-
rowoci, a raczej zbioru jednostek. Co gorsza, byłyby to
zbiory jednostek, które torpeduj dobro wspólne obłud,
chciwoci, korupcj. A to samo mona by powiedzie
o wszelkich stowarzyszeniach i partiach politycznych.
A przyja midzy ludmi? Trzeba by jej szuka ze wiec
lub nawet przesta wierzy w jej moliwo.
Lecz czym byłyby przyjte normy bez wyboru wartoci
tych, a nie innych?! Nie wszystkie bowiem normy moralne
szczególn trosk otaczaj słabszych i potrzebujcych po-
mocy, nie wszystkie te szanuj ludzk godno w kadym
człowieku. By wspomnie choby o systemach etycznych
faszystowskich. Nie wszystkie poza tym przyjte normy
odpowiadaj wymogom rozumu. By wspomnie choby
o nieskutecznoci wielu norm patriarchalnych, opartych
na zewntrznym posłuszestwie. I std włanie owie-
cajca warto wybranej ksigi praw moralnych, której
moliwo wyboru w Wielkim Wschodzie ma równie
warto symbolu. A jako cenny symbol akceptowania
zrónicowanych dróg do prawdy bd go zawsze pamitał
choby z powodu mej inicjacji.
W
tej humanistycznej czy humanitarystycznej per-
spektywie ksiga jest zapisem głównych ogólno-
ludzkich wartoci. Pocztkiem dalszych wyborów, ju
bardziej szczegółowych. Ale te pocztkiem ewentualnych
korektur, na przykład w relacjach midzy poszczególnymi
wartociami. A słuy do tego – najlepiej – cyrkiel, czyli
wiatło wiedzy, nauki i rozumu, lecz take narzdzie
pomiaru i sprawdzianu. Narzdzie szczególnie wane
i uniwersalne, ale o zastosowaniu w stosunku do ksigi
chyba wtórnym.
Jeli bowiem midzy opisowym poznaniem wiata
a wartociowaniem etycznym istnieje istotny i nieroze-
rwalny zwizek, to przyjmuje on, jak si zdaje, ten włanie
kierunek: najpierw czego chcemy i co wartociujemy,
a potem dopiero – realizujc wartoci – zdobywamy wie-
dz o wiecie do tej realizacji potrzebn. Niejako wedle
kolejnoci pojw sformułowaniu Artura Schopen-
hauera: „wiat jako wola i przedstawienie”. Oczywicie,
w pewnym uproszczeniu.
W
sumie rodzi si z tych rozwaa pochwała cyrkla,
ktownicy i ksigi, w ich wzajemnym zapotrze-
bowaniu na siebie. Pochwała, lecz i pragnienie, by były
uywane w interesie wszystkich i na miarrosncych
potrzeb. W tym sensie jest to wyzwanie mimo swej
odwiecznoci cigle aktualne, moe nawet w nadcho-
dzcych czasach szczególnie aktualne. Wyzwanie – do
uywania wiatła, a trzech wielkich wiateł jakowiateł
najwaniejszych. #
* Zdanie „Bóg mierzy zawsze” (eós geometrei aei) wystpuje w kilku wariantach. Niniejszy wariant znajdujemy midzy
innymi w siedemnastowiecznej przedmowie do podrcznika budowania statków. Jest to ksika łaciska, wydana bodaj
w Niderlandach. Inna, chyba najczstsza, forma tej samej myli jest nieco dłusza: „Zawsze Bóg wielki mierzy wszystko” (aei
ho theos ho megas gemetrei to sympan). Wydłuenie zdania i kolejno zawartych w nim słów wie si tutaj z jego funkcj
mnemotechniczn – słuy do zapamitywania liczby pi. Pisze o tym David Blatner w ksice niemieckiej: Pi, Magie einer
Zahl, (Reinbek: Rowohlt, 2000, s. 117). Wiadomo t mam z drugiej rki i nie wiem, kiedy si ta mnemotechniczna wersja
upowszechniła.
Wiele wskazuje na to, e omawiane zdanie w tej czy innej formie wystpowało ju w czasach Platona i e było równie przez
niego samego wypowiadane. Jak pamitamy, nad drzwiami jego Akademii miał widnie napis: „Agemétrtos mdeìs eisít”
(„Niech tu nie wchodzi nikt nieznajcy si na mierzeniu, geometrii”). Czytamy o tym w staroytnym komentarzu Eliasa do
Kategorii Arystotelesa. Lecz wedle wszelkiego prawdopodobiestwa ju staroytni Egipcjanie znali podobne sformułowania.
Jest to chyba myl tak stara, jak prastara jest wiara w idealny porzdek panujcy w Kosmosie traktowanym jako dzieło boskie.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
20 S E K R E T Y W A R S Z T A T U
Czcigodny Mistrzu,
Moje Siostry i Bracia w swoich
stopniach i urzdach,
Nowo inicjowana Siostro,
N
a pocztku tego przemówie-
nia chciałbym si z Wami,
najdrosi, podzielipew-
nym tekstem, który poznałem dziki
mojemu drogiemu Br...E.I. Cz... M...
Sz... L... Aurora Balticum na Wsch...
Rygi. Jest to biały wiersz znanego
francuskiego pisarza i poety Victora
Hugo (1802-1885), którego ojciec był
wolnomularzem
1
. Utwór ten znajduje
si w tomiku Tas de Pierre (Stos kamie-
ni) opublikowanym po raz pierwszy
w 1848 r. i myl, e moemy w nim
znale kilka wskazówek pomocnych
do odpowiedzenia na pytanie: czym
jest wolnomularstwo?
Takie oto jego tłumaczenie na jzyk
polski przygotowałem dla Was, moje
Siostry i Bracia:
Nie wstępuj do Wolnomularstwa,
jeśli impulsem jest dziecinna cieka-
wość – czeka cię tylko rozczarowanie.
Wstąp, jeśli zdecydowałeś się poważ-
nie poznać tę Instytucję.
Jeśli kochasz Prawdę i Piękno, lecz
twój umysł nie dostrzega poezji rze-
czy prostych, a rozum nie jest choćby
trochę wrażliwy – nie wstępuj. Szybko
się znużysz.
Jeśli jesteś adwokatem lub lekarzem,
przemysłowcem lub handlowcem,
funkcjonariuszem lub urzędnikiem,
szukasz klientów lub popleczników
– nie wstępuj. Wolnomularstwo nie
spełni twoich oczekiwań.
Funkcjonariuszu, rozśmieszysz
ministra ze swojej partii, choćby był
Masonem, a jego następca mógłby ci
zaszkodzić;
Handlowcu, twój towar okazałby się
podejrzany, jak i twoje Mularstwo;
Adwokacie i lekarzu, mógłbyś okazać
się niegodny swojego zawodu, w któ-
rym ceni się bezinteresowność. Jeśli
jednak jesteś ambitny i twoje umiejęt-
ności idą w parze z ambicjami – wstąp,
zrealizujesz się. Lecz jeśli szukasz
szczudeł na swoje zbyt krótkie nogi –
D
odajmy dla porzdku, e ka-
dy obrzd przejcia (fr. rite
de passage) podrcznikowo
składa si z trzech faz: separacji, okre-
su przejciowego i integracji. Rytuał
inicjacji do masonerii stanowi tylko
czstk sporód niezliczonych tego
typu tradycji, obyczajów i przedsta-
wie o proweniencji religijnej, du-
chowej czy wieckiej.
Gdyby zapytamasonklub masona,
kadego funkcjonujcego w obiegu
rytu, do której z tych kategorii zaliczy-
liby przebyt inicjacj, miemy podej-
rzewa, ibyłby z tym pewien problem.
Na pewno dostrzec by mona, lub
wyczu, chwil wahania i namysłu,
by takiej odpowiedzi udzieli. Czy to
dowód na brak jednoznacznoci albo,
co gorsza, relatywizmu masoskiego?
Nie bdziemy tu spiera si o ter-
minologi i jej plusowe czy minuso-
we konotacje. Nie ma to wikszego
znaczenia wobec zestawu przey
zmysłowych, emocji, a take reeksji
umysłu, które towarzysz uroczyste-
mu przyjciu do grona Sióstr i Braci.
Jedni powiedz, e dla nich było to
doznanie na poły mistyczne, inni e
mieszanka całej gamy uczu, inni
jeszcze, i docierała do nich racjo-
nalna mdro rytualnego przekazu.
A jak kto wymieni wszystko naraz,
te nie dziwota. Tak naprawd to, na
jakich rejestrach u danej osoby zagra
całokształt bodców, zaley przede
wszystkim od odbiorcy – jego cech
charakteru, skłonnoci, pogldów,
zaufania czy lku przed nieznanym.
Powinnoci nadawcy, czyli wszyst-
kich obecnych podczas ceremonii
w loy, jest w sposób nakazany ry-
Dzięki uprzejmości br... Dawida Steinkellera możemy zaprezentować przemówienie wygłoszone po
inicjacji profanki na pracach zwyczajnych Sz...L... Jan Henryk Dąbrowski na Wsch... Warszawy (Wielka
Loża Kultur i Duchowości), które odbyły się w sobotę, 15 lutego 2014 r. E.V.
INICJACJA WOLNOMULARS
JESZCZE O INICJACJI










21
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 4 • n u m e r 5 8
S E K R E T Y W A R S Z T A T U
nie wstępuj, nasze ideały nie będą dla
ciebie wystarczająco wzniosłe.
Polityku, nie myśl, że znajdziesz
sprzymierzeńców w Loży – spotkasz
tam tylko tych, którzy już nimi są,
a odwrócą się od ciebie ci, którzy za-
rzucą ci sianie niezgody i odniesiony
przez ciebie sukces okaże się chwilowy.
Tak długo jak konikty interesów,
pasje i uprzedzenia będą poróżniać lu-
dzi, Wolnomularstwo będzie dalej na-
uczać Wtajemniczonych, że: przemoc
szkodzi wszystkim; idee podobnie jak
ludzie, są podporządkowane prawu
wzrostu; reformy udaje się przeprowa-
dzić jedynie na przygotowanym na nie
gruncie; ludzie oczekujący niecierp-
liwie na postęp szkodzą mu bardziej
niż jego przeciwnicy.
Lecz jeśli: wierzysz w Człowieka
i w jego zdolność do doskonalenia
się; dostrzegasz głębszą koncepcję
szczęścia; w świecie zdominowanym
przez chaos oraz ludzkie słabości
poszukujesz mądrości; wreszcie, je-
śli o nic nie prosisz Wolnomularzy,
którzy są jedynie ludźmi – wstąp do
Wolnomularstwa. Dostarczy ci ono
tego, czego poszukujesz.
Dokładne oszacowanie, ile przyszłości
spełnić można w chwili obecnej – oto
cała tajemnica wielkiej siły. Wkładaj
zawsze w to, co czynisz, trochę przy-
szłości, lecz odpowiednią jej miarę.
Zastanówmy si teraz na nowo, czym
jest inicjacja wolnomularska. Bylimy
zresztprzed chwil, moje Siostry i Bra-
cia, wiadkami i uczestnikami otrzyma-
nia w niej Wielkiego wiatła. Chciałem
przypomnie tutaj, jak inicjacj de-
niował wiatowej sławy religioznawca
Mircea Eliade. W swojej pracy Inicjacja,
obrzędy, stowarzyszenia tajemne Eliade
podaje denicj inicjacji. Według nie-
go jest ona „ontologiczn przemian
porzdku egzystencjalnego”2.
Inicjacja jest zatem bardzo wanym
wydarzeniem, które zachodzi w naszym
yciu, skoro wpisuje si ontologicznie
w nasz egzystencj, skoro tak głboko
tuałem przeprowadzi adeptk czy
adepta Sztuki Królewskiej przez cały
„zestaw podróny”, prowadzcy z do-
tychczasowego wiata „profaskiego”
do nowej rzeczywistoci i do rodzi-
ny osób „wtajemniczonych”. Mona
by zada banalne pytanie, jaki ma
sens taki sekretny i osobliwy sposób
przyjcia w XXI wieku? W rzeczy-
wistoci coraz bardziej odartej z pry-
watnoci, czsto wrcz intymnoci?
Gdzie w dodatku jeszcze wikszo
przyłczanych do masonerii moe
sobie wczeniej praktycznie poczyta
wszystko o inicjacjach wczoraj i dzi,
z gotowymi scenariuszami w rónych
rytach.
Ju nie te czasy, kiedy kto przyst-
pujcy praktycznie pojcia nie miał,
co go czeka, informacje nie wyciekały
na zewntrz, a jak ju, to tylko nielicz-
ni mogli mie do nich dostp. Gdzie
intensywnoprób dla mczyzn,
głbia znacze i rozumienia symboli
oraz alegorii masoskich, podkr-
cana była wikszym strachem, dzi
absolutnie nie do zaakceptowania.
Na szczcie, poniewa przy kadej
loy podczas inicjacji – na wszelki
wypadek – musiałaby parkowa chyba
karetka pogotowia. No i nie było in-
ternetu, za spraw którego opowieci
i rytuałów namnoyło si wszdzie,
jak bakterii coli w wodzie wiconej.
W takich sytuacjach uczciwie kadej
chtnej i niechtnej osobie naley
tutaj odpowiedzie, e i owszem
moecie sobie czyta i ile rzeczy si
potwierdzi, albo i nie. Po pierwsze –
moe jaka cz pakietu standard,
a po wtóre – jak idziemy do teatru
i opery, to te nierzadko znamy akcj
dramatu czy libreo z muzyk, a i tak
moemy mie problem ze spokoj-
nym opuszczeniem loy (dla widzów)
z nadmiaru przey.
Poza tym bogactwo oferty na ryn-
ku masoskim i jeszcze mutacje
w ramach rónych rytuałów + opcje
nieobligatoryjne dla urozmaicenia
wystarczajco zabezpieczaj przed
przekonaniem kogokolwiek, e i tak
wie, czy wiedział(a), co te go/j spot-
ka. Zreszt nie o to chodzi wcale, by
si bawi w ciuciubabk z zawizany-
mi oczyma, ale by traktowa siebie
powanie i z odrobin cho zaufania,
na tym etapie. Krzywda i tak nikomu
si nie stanie, ceremonia ma charakter
podniosły, ale i radosny oraz pełen
nadziei równoczenie, wic szkoda si
bez sensu napina nerwowo i mózgo-
wo, tracc jaki wany element kształ-
ccego i wzbogacajcego człowieka
przekazu.
Tak – to nie jest adna tajemnica, e
inicjacja do zakonu wolnomularskie-
go (w sensie tradycji rycerskiej), do
loy (w sensie tradycji murarskiej)
i do bratnio-siostrzanej społecznoci
(w sensie tradycji tosamoci idei)
jest rodzajem spektaklu, czy jak kto
woli, misterium. Takie dziedzictwo
w kocu, w którym opracowano ry-
tuały przystpienia, czerpic z prze-
bogatego dorobku kulturowego, du-
chowego i owieceniowego od zarania
wszelkich cywilizacji. Nie wszystko
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
22 S E K R E T Y W A R S Z T A T U
przemienia podstawy naszego bycia:
partykuła grecka „onto-” pochodzi od
greckiego imiesłowu czasu teraniej-
szego on, ontos – „bdcy”. Inicjacja
odwraca nasze ycie do góry nogami
i sprawia, e zaczynamy inaczej, głbiej,
patrzena nas samych i na otaczajcych
nas ludzi, na otaczajcy nas wiat.
Skupmy si jednak na inicjacji wol-
nomularskiej. W niej, Siostry i Bracia,
otrzymujemy poznanie intuicyjne (gr.
gnosis) – bo odbywajce siza pored-
nictwem symboli. A symbole to nie
byle co. Otwierajsi przed nami naj-
głbsze czeluci ludzkiego umysłu (gr.
psyche i pneuma) oraz głbiny miste-
ryjnych dziejów ludzkoci. Dziki temu
stajemy si jednym z ogniw łczcych
pokolenia, jednym z ogniw wicych
wczoraj z dzi po to, aby budowalep-
sze jutro. To prawdopodobnie mógł
mie na myli nasz Br... Oswald Wirth,
gdy pisał w swoim podrczniku do
stopnia Ucznia nastpujce słowa:
„Termin inicjacja oznacza dla nas co
znacznie wicej ni tylko wyjawienie
tajemnic, które pozwalaj Wolnomu-
larzom rozpozna si nawzajem. Przy-
pomina on nam o znakomitej historii
i nakłania współczesnego Wolnomula-
rza do osignicia ideału staroytnego
Wtajemniczonego”3.
Dlatego, nowo inicjowana Siostro,
pragn powita Ci wród Twoich
Sióstr i Braci Wolnomularzy, którzy
od tej chwili stanowi Twoj now
rodzin. Witam Ci w lozocznym
i lantropijnym zakonie inicjacyjnym,
którego pocztki gubi si w niepamit-
nych dziejach ludzkoci i który konty-
nuuje najstarsze tradycje starodawnych
kultów misteryjnych naszej cywiliza-
cji. A to wszystko nie z egoistycznych
czy egotycznych pobudek, lecz N...
Ch...W...A...W... i dla postpu Ludzkoci!
Pamitaj jednak, Siostro, e inicjacja,
której dowiadczyła, nie jest czym
statycznym, nie jest jednorazowym,
pojedynczym dowiadczeniem, które
rozpoczło i zakoczyło si tu i teraz.
Inicjacja jest procesem, jest cigłym
zgłbianiem i doskonaleniem si.
Dziki niej Twoje ycie postawione
zostało na nowe tory. Miej jednak
wiadomo, e przed Tob jeszcze
bardzo długa droga, zanim poddana
zostaniesz ostatecznej, najwaniejszej
Inicjacji, w trakcie której zobaczysz
now Jutrzenk, Wielkie wiatło
Wiecznego Wschodu.
Rzekłem, Czcigodny Mistrzu!
Br... Dawid Steinkeller,
Mówca Warsztatu
i nie naraz – bro Ci, Wielki Ar-
chitekcie, bo wtedy dopiero byłoby
pomieszanie z popltaniem. Łebskie
mózgi nad tym papierem czerpanym
kiedy przysiadały i z braku facebooka
takie rzeczy powymylały, e a miło
popatrze.
To znaczy kandydat/ka za duo nie
popatrzy sobie z opask na oczach, ale
w którym momencie kulminacyjnym
w kocu to wstpne wiatło mdroci
przed sob zobaczy, a moe i w sobie
promyczek albo wizk nawet od-
najdzie? No i jest cz uroczystej
ceremonii ju dla wszystkich zmy-
słów neockich otwarta, wic paleta
dozna zdy zapełni si pełnymi,
tczowymi barwami.
O symbolice Izby Rozmyla, 3 po-
dróy inicjacyjnych, pierwszej pracy
na nieociosanym kamieniu, elemen-
tarzu kroków, haseł i znaków, to ju
uczniowie i uczennice swoje deski
pisz w ramach postpów na wolno-
mularskiej ciece, wic tu i teraz cigi
nie dostan, a co najwyej inspiracj.
Kady te moe ten tekst przeczyta,
a jak wiadomo od 300 bez mała lat,
wiedza tajemna nie jest dla wszystkich
i kady o tym wie, a niektórzy nawet si
z niej miej. Wolnowyboru i ocen
samodzielnych to najwiksza warto,
za któr i masoni niejednokrotnie y-
cie oddawali, cho martyrologii tutaj
kultywowa nie bdziemy. wiat si
zmienia i codzienny mudny ludzki
wysiłek w obróbce kamienia i budo-
wania wityni zgody i pokoju, dzi
wyej nawet powinien by ceniony.
Jak mogły wyglda kiedy inicjacje
wolnomularskie, z komponentem
literackim wysokich w kocu lotów,
to poczytajcie sobie u eromskiego,
Tołstoja czy Dumasa. Innego spisu
lektur nie podamy, aby nie zabiera
frajdy samodzielnych poszukiwa,
niczego nie sugerowa tym, co moe
dostpi, ani nie naraa si na facho-
we, a jake, podernicie gardła za
zdrad wolnomularskich tajemnic.
O strasznych próbach i przysigach
inicjacyjnych to jutomiszcza całe
napisano, wic tu adnych dementi
ani wyjanie nie bdzie.
Masoneria Urokliwa, Prol na FB,
16 maja 2014 r.
1 Informacja ta znajduje si w przemówieniu prof. Alaina Decaux wygłoszonym w dwusetn rocznic mierci Victora Hugo (28 lutego 2002 r.) w Akademii
Francuskiej. Zob. hp://www.academie-francaise.fr/victor-hugo-et-dieu-celebration-du-bicentenaire-de-la-naissance-de-victor-hugo (10.02.2014).
2 Zob. M. Eliade, Inicjacja, obrzędy, stowarzyszenia tajemne. Narodziny mistyczne, Warszawa 1994, s 8.
3 Zob. Oswald Wirth, La Franc-Maçonnerie rendu intelligible à ses adeptes. L'apprenti, Paris 1999, s. 59 (tłum. Br... D.S.).

23
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
K A W A Ł K I A R C H I T E K T U R Y
DZIE PIERWSZY.
15 MAJA BR.
PANEL I
1. Idea wolnomularstwa i zarys dzie-
jów wolnomularstwa na wiecie.
2. Zarys dziejów wolnomularstwa
w Polsce do 1938 roku, dr Adam
Podlewski.
3. Wolnomularstwo w tekstach ency-
klopedii – o przedstawieniach zja-
wiska wolnomularstwa w polskich
encyklopediach do 1938 roku, mgr
Kamila Gsikowska.
PANEL II
4. Geneza i realizacja dekretu Pre-
zydenta RP z 22 listopada 1938r.
o rozwizaniu zrzeszewolno-
mularskich, doc. dr Romuald Jan
Kraczkowski.
5. Stronnictwo Pracy wobec maso-
nerii – miedzy ide a praktyk,
drhab.Jarosław Rabiski.
6. Anarchista na salonach masonerii.
Wpływ Jana Wolskiego na działal-
no programow polskiego wol-
nomularstwa okresu II wojny wia-
towej, dr Adam Benon Duszyk.
PANEL III
7. UB wobec wolnomularstwa
w pierwszym okresie powojennym,
dr Krzysztof Kaczmarski.
8. Inwigilacja polskich rodowisk wol-
nomularskich przez aparat bezpie-
czestwa w latach pidziesitych
na przykładzie wybranych doku-
mentów MBP, lic. Tomasz Krok.
9. Roberta Waltera zmagania z UB,
dr Zbigniew Łagosz.
10. „Woliski” na tropach polskich
wolnomularzy – perypetie Lu-
dwika Hassa ze Słub Bezpie-
czestwa, dr Norbert Wójtowicz.
PANEL IV
11. Jan Józef Lipski: wiatopogld,
recepcja, krytyka, mgr Magda-
lena Zitek.
12. Loa „Kopernik” i Komitet Obro-
ny Robotników – kilka faktów
i kilka pyta, dr Łukasz Garbal.
13. Macierzysta Loa Polski „Ko-
pernik” na Wschodzie Parya –
depozytariusz polskiej tradycji
wolnomularskiej na emigracji
i działalno Społecznoci Wol-
nomularzy Polskich, Tadeusz
Andrzejewski.
14. Polscy wolnomularze w Nowym
Jorku, mgr Christopher Win-
nicki.
PANEL V
15. Odrodzenie si struktur Wiel-
kiej Loy Narodowej Polski,
prof.drhab.Tadeusz Cegielski.
16. Tworzenie si struktur polskie-
go wolnomularstwa liberalnego,
mgrWaldemar Gniadek.
17 Loe kobiece – nowe zjawisko
w historii wolnomularstwa pol-
skiego, dr Małgorzata Misiuna-
Rajnhard.
18. „Le Droit Humain” – midzy
Pierwsz a Drug Federacj,
mgrMaria Unger-Gajewska.
19. Druga Federacja Midzynarodo-
wego Mieszanego Zakonu Wolno-
mularskiego w Polsce, in.Geo-
rges Dworak.
20. „Pierre i Marie Curie” – loa nie-
zalena, mgr Zygmunt A. Król.
DZIE DRUGI.
16 MAJA BR.
PANEL VI
21. Zbiory masoskie Biblioteki Uni-
wersytetu Adama Mickiewicza,
dr Tomasz Kurzawa.
22. Polskie wystawy i ekspozycje
powicone wolnomularstwu,
mgr Aleksandra Mierzejewska.
23. Projekt utworzenia Muzeum
Wolnomularstwa w Dobrzycy,
mgr Michał Karalus.
24. Polskie czasopimiennictwo wol-
nomularskie ma przykładzie „Ars
Regia” i „Wolnomularza Polskie-
go”, Bogumił Miłosz Wonia-
kowski.
25. Pedagodzy polscy w orbicie
wolnomularstwa, prof. na-
dzw.drhab. Sławomir Sztobryn.
PANEL VII
26. Masoni wdruj na Wschód. Wol-
nomularstwo w prasie polskiej po
1989 roku, dr Jacek Głaewski.
27. Główne nurty polskiej literatury
antymasoskiej, dr Maciej Bog-
dan Stpie.
28. Masoneria w transformacji –
fakty i hipotezy, mgr Grzegorz
Braun.
29. Na tropach midzynarodowego
spisku wolnomularzy, komu-
nistów i szpiegów przeciwko
Polsce – kilka uwag o metodzie
naukowej i politycznej, dr Wi-
told Sokała.
PRZEŁOŻONA (?) KONFERENCJA
W
numerach zimowym i wiosennym naszego pisma promowalimy konferencj naukow na temat najnowszych
dziejów polskiego wolnomularstwa, która – organizowana przez wrocławski oddział IPN – miała odby si
we Wrocławiu w dniach 15-16 maja br*. Na trzy tygodnie przed tym terminem uczestnicy konferencji otrzymali
wiadomo od organizatorów, e konferencja w maju nie odbdzie si, i e została przełoona na jesie. Nie chcemy
wdawa si w dyskusje – tak liczne i gorce na FB – dotyczce tego, jakie były rzeczywiste przyczyny przełoenia
czy te odwołania tego oczekiwanego przez rodowisko masoskie wydarzenia. Poniewa jednak otrzymalimy ju
wczeniej wstpny program konferencji, pozwalamy go sobie opublikowa. Na pamitk.
REDAKCJA
*Polskiego wolnomularstwa dzieje najnowsze, „Wolnomularz Polski” nr 57, s. 10
oraz
IPN nie „promuje” masonerii, rozmowa z dr. Norbertem Wójtowiczem, współor-
ganizatorem konferencji, „Wolnomularz Polski” nr 58, s. 33-34.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
24 K A W A Ł K I A R C H I T E K T U R Y
ŚWIAT JAKO LOŻA




O
bok duej wystawy pod hasłem „Masoneria. Pro
publico bono” w Muzeum Narodowym, w oparciu
o najwiksze w Polsce zbiory i pod muzealnym
szyldem odbd si działania towarzyszce, którym pa-
tronowa obok Muzeum bd: Uniwersytet Warszawski
i Stowarzyszenie „Instytut Sztuki Królewskiej w Polsce”.
Mowa tu o midzynarodowej konferencji naukowej „wiat
jako loa. Obecno wolnomularstwa w kulturze – dawniej
i dzi” oraz festiwalu muzyki masoskiej czy masoneri
inspirowanej. Cało wydarzenia to due przedsiwzicie
logistyczne, organizowane przez profesjonalistów, ale tak-
e siłami wolontaryjnymi, gdy, jak czsto to bywa przy
działaniach non prot, rodki nansowe s ograniczone
i trzeba pewnie bdzie mocno dopycha kolanem budet.
Całe rodowisko wolnomularskie rzecz jasna szczerze
kibicuje, by idea prof. Cegielskiego i ekipy programowo-
organizacyjnej z sukcesem mogła si zici.
I pewnie rado z włoonego wysiłku nastpi na nisau
wystawy za niecały rok, a tymczasem przybliamy ideowe
i programowe załoenia konferencji „wiat jako loa”, która
planowana jest w warszawskim Muzeum Narodowym,
w dniach 9-10 stycznia 2015 roku – w kilku sesjach równo-
ległych oraz z programem towarzyszcym dla prelegentów
i uczestników z kraju i ze wiata.
Warunków udziału w rónych konguracjach jeszcze
nie ogłaszamy tutaj, ale na pewno to uczynimy, jak ju
wszystko ujrzy wiatło dzienne. Warto sobie dat zabu-
kowa ju dzi i ledzi ujawnianie kolejnych tajemnic
o wydarzeniu, cieszc oko masoskiej potgi w rosncej
liczbie zainteresowanych osób.
K O N F E R E N C J A W O L N O M U L A R S K A ,
9 1 0 S T Y C Z N I A 2 0 1 5 R .
M U Z E U M N A R O D O W E W W A R S Z A W I E
25
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
K A W A Ł K I A R C H I T E K T U R Y
Przedmiotem konferencji „wiat jako loa. Obecno
wolnomularstwa w kulturze – dawniej i dzi” bdzie roz-
winicie tematyki wystawy organizowanej przez Muzeum
Narodowe w Warszawie. Jeli za główne cele wystawy
uzna przyblienie widzowi wolnomularskiego wtajem-
niczenia z jednej strony, z drugiej za ukazanie wartoci
kreowanych przez wolnomularstwo oraz konkretnych
działa podejmowanych w Polsce w imi tych zasad, to
zadaniem konferencji byłoby wskaza na obecno wol-
nomularstwa i jego idei na rónych poziomach wiatowej
i polskiej kultury. Tematyk konferencji otwiera tradycja
owieceniowa, w której ruch wolnomularski jest osadzony,
a wiodcym motywem pierwszej czci obrad (sekcji)
bdzie reeksja nad miejscem masonerii tak w wysokiej,
jak i popularnej kulturze ubiegłych trzech – XVIII, XIX
i XX – oraz biecego stulecia.
Tak jak i wiatowe religie, szczególnie chrzecijastwo
i islam, buddyzm i hinduizm, stały si wanym elementem
współczesnej popkultury, tak i wolnomularstwo znalazło
w niej poczesne miejsce, szczególnie – cho nie tylko –
jako swoje odbicie negatywne, swoista „czarna legenda”.
ródła, tak historyczne, jak i współczesne antymasonizmu,
jego dawne i aktualne funkcje – to temat w nowoczesnej
humanistyce nowy, a w polskiej reeksji jak dotd mało
obecny.
Wielki projekt wolnomularski zrodzony w wieku XVIII,
w nastpnym stuleciu zyskał nowe podstawy społeczne,
a co za tym idzie nowe twórcze impulsy – to temat wio-
dcy w drugiej czci (sekcji) konferencji. Projekt ten
konfrontowany był z nowoczesnymi ideologiami, takimi
jak nacjonalizm i socjalizm. Nie zawsze wychodził z tych
prób zwycisko, czego przykładem postawa europejskich
wielkich ló w 1914 roku w obliczu koniktu wojennego.
Równoczenie wiele obediencji wolnomularskich uwikłało
si w działalno polityczn. Totalitarne ruchy XX stulecia
połoyły nie tylko kres aktywnoci masonerii w wielu
krajach Europy, ale i postawiły pod znakiem zapytania
moliwo manifestowania zasad humanitaryzmu w ogóle.
Minło wier wieku od historycznego przełomu, jakim
było odrodzenie si suwerennych pastw w Europie rod-
kowo-Wschodniej i podjcie przez nie drogi ku demokracji.
Wanym elementem tworzenia si w nich społeczestwa
obywatelskiego był powrót organizacji wolnomularskich.
W trzeciej czci (sekcji) konferencji podjta zostałaby
próba podsumowania dotychczasowych dowiadcze
w okreleniu roli masonerii w nowoczesnym, otwartym
społeczestwie oraz wskazania zarówno dróg dalszego
rozwoju, jak i ródeł zagroe.
* * *
Przedstawione poniej propozycje tematów wszystkich
trzech czci (sekcji) sugeruj szeroki zakres przedmioto-
wy i metodyczny prezentowanych tekstów i dyskusji: od
antropologii „stowarzysze sekretnych” po socjologiczne
i politologiczne ujcie współczesnego nam antymasonizmu.
Konferencja winna umoliwi przegld aktualnego stanu
wiedzy na temat historii i współczesnoci Sztuki Królew-
skiej masonerii, a take wskaza nowe kierunki rozwoju tej
wiedzy. Stanowi bdzie ona, wraz z wystaw w Muzeum
Narodowym w Warszawie, pierwsz od czasu konferencji
„Sztuka Królewska i Muzy” w Toruniu w lutym 2009
roku tak szeroko zakrojon prób przyblienia fenomenu
wolnomularstwa wiatu nauki, jak i szerszej publicznoci
w Polsce i Europie.
Jzyki referatów i konferencji: angielski, rosyjski, polski.
SEKCJA I: ŚWIAT JAKO LOŻA
W krgu owieceniowego kosmopolityzmu i uniwersali-
zmu. Ezoteryzm wolnomularski – korzenie i funkcje. Od
Rzeczpospolitej literackiej do ló. Wtajemniczenie wol-
nomularskie i sztuki pikne. Wolnomularstwo i literatura
popularna (XIX-XX w.). Antymasonizm tradycyjny – jego
ródła i funkcje (łcznie 10 referatów).
SEKCJA II: W SŁUŻBIE NOWYCH KLAS I IDEI
Konspiracjonizm XIX wieku i masoneria. Wolnomular-
stwo w dobie nacjonalizmów: przypadek Włoch i Niemiec.
Masoneria i tosamo klasy redniej. Triumfy masonerii:
Pax Britanica i Liga Narodów jako projekty wolnomularskie.
Masoneria wobec ideologii autorytarnych i totalitarnych
(łcznie 10 referatów).
SEKCJA III: POMIĘDZY DYKTATURĄ I
DEMOKCJĄ
Krytyczna historia wolnomularstwa polskiego w XX
wieku: Liberum conspiro – triumf i upadek idei. Odrodzenie
wolnomularstwa w krajach dawnego bloku radzieckiego
(1961-1991): od casusów Polski i Wgier do fenomenu
Białorusi. Na rozstaju dróg: perspektywy i zagroenia
wolnomularstwa w Europie rodkowo-Wschodniej. Sztuka
Królewska w demokratycznej codziennoci Zachodu.
Antymasonizm nowoczesny: geneza i funkcje (łcznie
10 referatów).
Masoneria Urokliwa, Prol na FB, 27 kwietnia 2014 r.

P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
26 C I C E R C U M C A U L E
W
2014 roku Wielka Regularna Loa Serbii wi-
tuje 95-lecie swojego istnienia. W 1919 roku
powstała Wielka Loa Serbów, Chorwatów
i Słoweców „Jugosławia”, której kontynuatork jest WRLS.
Z okazji jubileuszu wspólnie z Muzeum Etnogracznym
w Belgradzie zorganizowano wystaw „Masoneria w Serbii
1785-2014”.
Ekspozycja była dostpna od 24 maja do 9 czerwca
2014 roku i składała si z czterech czci. Cz pierwsz
powicono lozocznym i duchowym korzeniom maso-
nerii – od staroytnoci, przez Renesans, Owiecenie, a
po amerykask i francusk rewolucj oraz XIX-wieczne
ruchy narodotwórcze. Druga cz przedstawiała sylwetki
sławnych masonów oraz ich wkład w zbiorowy dorobek
ludzkoci. W trzeciej czci poznalimy histori powstania
wolnomularstwa na terenie Serbii oraz jej rozwój do 1941
roku, a take przyjrzelimy si znanym masonom pocho-
dzcym z tych terenów. Nie pominito najtrudniejszych
momentów serbskiej historii, takich jak okrutne przelado-
wania masonów, ydów, Cyganów i komunistów podczas
II Wojny wiatowej. Intencj autorów było przypomnienie
najwaniejszych masoskich wartoci, takich jak szacunek
dla kadej istoty ludzkiej niezalenie od jej wyznania, prze-
kona, narodowoci czy koloru skóry. Kultywowanie tych
wartoci to jedyny sposób, który pozwoli zapobiec powtórce
tragicznych wydarze z czasów wojny – przekonuj twórcy
wystawy. Ostatnia, czwarta cz ekspozycji obejmowała
czasy współczesne, czyli odrodzenie masonerii w Serbii
po 1989 roku. W tym momencie w Serbii pracuje około
1,8 tys. braci zrzeszonych w kilkudziesiciu loach. #
W
ielki Wschód Włoch zadekla-
rował ch pomocy oarom
powodzi na Bałkanach. Do apelu
Wielkiego Mistrza Stefano Bisi doł-
czyli si Wielcy Mistrzowie Serbii oraz
Boni i Hercegowiny. Oprócz rodków
nansowych potrzebna jest m.in. yw-
no i leki. Na pomoc powodzianom
30 tys. funtów przeznaczył Masoski
Fundusz Charytatywny z Wielkiej Bry-
tanii. Do akcji przyłczył si równie
Zakon Maltaski. Przypomnijmy, e
na Bałkanach miała miejsce najwiksza
powód od 120 lat. ywioł zaatako-
wał Boni i Hercegowin, Serbi oraz
zachodni Rumuni. Straty szacuje
si na miliardy dolarów. Ich warto
przekroczyła zniszczenia wojenne z lat
1992-1995. Do opuszczenia swoich
domów zostało zmuszonych ponad
100 tys. osób, a 80 zmarło. Powodzian
mona wspomóc za porednictwem
Ambasady Serbii w Polsce oraz Polskiej
Akcji Humanitarnej. #
S E R B I A
WYSTAWA Z OZJI 95-LECIA
B A Ł K A N Y
MASOŃSKI APEL O POMOC DLA POWODZIAN
Konto Ambasady Republiki Serbii w Warszawie
45 1910 1048 2262 2721 2198 0002 z dopiskiem „Pomoc powodzianom”
Konto Polskiej Akcji Humanitarnej:
03 1060 0076 0000 3310 0020 9312 z dopiskiem: „Bałkany”
27
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
C I C E R C U M C A U L E
W
100. rocznic wybuchu pierwszej wojny wiatowej,
7 czerwca 2014 r. Wielki Mistrz Wielkiej Regular-
nej Loy Serbii br... Ranko Vujai złoył wieniec pod
Pomnikiem Nieznanego ołnierza na szczycie góry Avala
w południowo-wschodniej czci Belgradu. Towarzyszył
mu Wielki Mistrz Austrii oraz zastpca Wielkiego Mi-
strza Wgier. W uroczystoci brali równie udział bracia
z 20 Wielkich Ló z całego wiata, którzy uczestniczyli
w masoskim rajdzie oraz byli gomi na dorocznym
konwencie WRLS. #
M
idzy 13 a 17 maja w Buka-
reszcie odbyła si 13.wia-
towa Konferencja Masoskich
Wielkich Ló. Delegatów z Eu-
ropy, obu Ameryk, Afryki i Azji
gociła Wielka Narodowa Loa
Rumunii. Przybyło 277 braci
reprezentujcych 106 Wielkich
Ló. 106 aktualnie sprawowa-
ło funkcj Wielkich Mistrzów
w swoich obediencjach. Uczest-
nictwo było otwarte dla kadej
Wielkiej Loy, uznanej przez co
najmniej 50 innych regularnych Wielkich Ló. Uroczyste
otwarcie Konferencji odbyło si w siedzibie rumuskiego
parlamentu. Podczas konferencji wybrano władze na nastp-
nkadencj. Przewodniczcym zo-
stał Wielki Mistrz Kalifornii John
L. Cooper III, a funkcjSekretarza
objł brat Radu Blnescu, Wielki
Mistrz Wielkiej Narodowej Loy
Rumunii.
Pierwsza wiatowa Konferencja
obyła si w 1995 roku w Mek-
syku. Wziło w niej udział 37
Wielkich Ló. Kolejne spotka-
nia miały miejsce w Portugalii
(1996), Stanach Zjednoczonych
(1998), Brazylii (1999), Hiszpa-
nii (2001), Indiach (2002), Chile (2004), Australii (2005),
ponownie w Stanach Zjednoczonych (2008), Gabonie
(2009), Kolumbii (2011) i Indiach (2012). #
S E R B I A
WIENIEC NA GROBIE NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA
R U M U N I A
DELEGACI WIELKICH LÓŻ Z CAŁEGO
ŚWIATA OBDOWALI W BURESZCIE
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
28 C I C E R C U M C A U L E
G
eneza pojawia-
jcego siprzy
rónych oka-
zjach hasła „Wrocław
miastem krasnali” na-
wizuje do działalnoci
omieszajcej w latach
osiemdziesitych XX
wieku system komu-
nistyczny „Pomara-
czowej Alternatywy”
i malowanych przez
nich charakterystycz-
nych grati z wizerun-
kami krasnoludków. Po
upadku PRL-u przez
półtorej dekady kras-
noludki pozostawały
w zapomnieniu, a do
momentu, gdy w sierp-
niu 2005 r. z inicjatywy
wrocławskiego rzebiarza
Tomasza Moczka na uli-
cach miasta stanło pi
pierwszych rzeb krasna-
li (Szermierz, Rzenik,
Pracz Odrzaski oraz
dwa Syzyi). Od tego
momentu nowe gury
wyrastały jak grzyby po deszczu i dzi ju kilkaset małych
postaci wypełnia przestrzemiejskWrocławia. Kolej-
ne gurki tworzone były przez artystów z całej Polski,
a opiek nad nimi obejmowały instytucje publiczne, rmy,
a take osoby prywatne. Cz z nich to przedsiwzicia
czysto komercyjne, inne z kolei umieszczane s w celach
społecznych, dla promowania historii miasta czy dla
upamitnienia znanych postaci z miastem zwizanych.
Popularno wrocławskich krasnali sprawiła, e „szlakiem
krasnali” organizowane s specjalne wycieczki, a na smart-
fony z systemem Android stworzona została aplikacja
ułatwiajca ich wytropienie. Wród olbrzymiej masy
krasnali nie ma wpraw-
dzie dotychczas gurki
wolnomularza, ale jeli
wpiszemy w nawigacj
współrzdne 51°0638N
17°0158E, tramy na
Promenad Staromiej-
sk, gdzie czeka na nas
niewielka posta trzyma-
jca w dłoniach trzy (nie-
co kwadratowe) ogniwa
łacucha. Ten łacuch
to symbol Independent
Order of Odd Fellows,
wywodzcej siz Anglii
organizacji o charakte-
rze dobroczynnym, która
z racji wzorowania struk-
tur i ceremoniału na wol-
nomularstwie okrelana
bywa niekiedy mianem
„wolnomularstwa drob-
nomieszczaskiego”. Ten
łacuch w dłoniach sie-
dzcego przy ul. Wizo-
wej krasnala nie jest przy-
padkiem, gdy niedaleko
std, przy ul. Kołłtaja
32/6, ma swoj siedzib
wrocławska loa nr 1 Zygmunt. To włanie tam 17 wrze-
nia 1994 r. Wielki Mistrz Wielkiej Loy Szwecji Odd
Fellows Årne Beckman dokonał uroczystego wniesienia
wiateł do pierwszej od dziesicioleci loy polskiej Odd
Fellows, nazwanej tak na cze króla Polski i Szwecji.
Stworzony przez Beat Zwolask-Hołod krasnal Od-
dludek nawizuje do tego Zakonu nie tylko za spraw
trzymanego w dłoniach charakterystycznego łacucha.
Po bokachgurki mona dostrzec z jednej strony skrót
„IOOF”, a po drugiej powtórzenie logo Zakonu. Szkoda,
e artystka nie odwayła si wzbogaci malekiej postaci
do charakterystycznymi regaliami loowymi IOOF. #
KSNAL ODDLUDEK
D R N O R B E R T W Ó J T O W I C Z





29
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
T E M P L U M I K O C I Ó Ł
WYZNANIA CHRZEŚCIJANINA I MASONA (2)
J A R O S Ł A W R . K U B A C K I
CHRZEŚCIJANIN W LOŻY
P
ewnego wieczoru odbywa-
limy wiczenia liturgiczne
w przepiknym kociele sta-
rokatolickim w Hadze. Czekajc na
swojkolej, przygldałem si kolegom
wiczcym odprawianie Eucharystii,
a przede wszystkim instruujcemu
ich ks. Ouwensowi. Co w jego spo-
sobie, w jaki wykonywał liturgiczne
gesty, nieodparcie przywodziło mi
na myl wolnomularstwo. W pew-
nym momencie skojarzenie stało si
tak silne, e po zakoczeniu zaj za-
dałem mu pytanie, czy jest jednym
z nas. Padła twierdzca odpowied
i natychmiast zaprosiłem go do swojej
loy Pentagram, aby wygłosił desk.
Chocia Pentagram funkcjonuje pod
egid Wielkiej Loy Masonerii Mie-
szanej w Królestwie Niderlandów,
a ks. Ouwens naleał do warsztatu
pracujcego w ramach „mskiego”
Wielkiego Wschodu, nieutrzymujce-
go ocjalnych rytualnych stosunków
z obediencjami mieszanymi, moje
zaproszenie zostało przyjte.
Ówczeni członkowie Pentagramu
reprezentowali szeroki wachlarz po-
staw wiatopogldowych, ale poza
mnniewielu z nich identykowało si
z kocielnym chrzecijastwem. Mo-
na wic sobie wyobrazi moje lekkie
zakłopotanie, gdy ks. Ouwens pojawił
si w umówiony wieczór w loy w…
koszuli z koloratk. Nastpnie beztro-
sko stwierdził, e jego nieyjcy ojciec
zwykł chadza do loy w ocerskim
mundurze, a wic i on postanowił za-
łoy strój wskazujcy jednoznacznie
na to, czym si zajmuje. W ten wieczór
wygłosił jedn z najlepszych desek,
jak kiedykolwiek usłyszałem. Nawet
najwiksi antyklerykałowie po jej za-
koczeniu stwierdzili, e koniecznie
musi nastpi kontynuacja.
Patrzc na to wydarzenie z perspek-
tywy całoci dowiadcze, zadaj so-
bie czasem pytanie, dlaczego właciwie
byłem zakłopotany. W dziesitkach ló
kilku rónych obediencji, z których
niejedna uchodziła za mocno antykle-
rykaln, a w oczach niektórych wrcz
„antykocieln” czy „antychrzecija-
sk”, nigdy nie ukrywałem ani swoich
przekona religijnych, ani faktu, e
jestem teologiem i duszpasterzem. Re-
agowano na to w róny sposób, alead-
nej reakcji nie mog okreli mianem
zdecydowanie negatywnej. Zostałem
nawet wybrany na mówc2 pierwszej
belgijsko-holenderskiej loy Emergo
w Zelandii. Wiksz oznak zaufania
wobec niewtpliwego „klechy” trudno
Jarosław R. Kubacki – teolog,
duszpasterz ekumenicznej wspólnoty bazowej
w Holandii, publicysta i bloger. Od 2012 r. współko-
ordynuje działania Polskiej Wspólnoty Episkopalnej.
Studiował na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej,
Uniwersytecie Teologicznym Kościołów Reformowanych
w Kampen w Holandii oraz seminariach teologicznych
Kościoła Remonstrantów i Kościoła Starokatolickiego;
pracował jako asystent na wydziale teologicznym Uni-
wersytetu w Lejdzie. Jest członkiem parai episkopalnej
pw. Wszystkich Świętych w Waterloo w Belgii.





staroKatoLiCKiego

P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
30 T E M P L U M I K O C I Ó Ł
jest sobie wyobrazi w masoskim
warsztacie, bowiem mówca jest, jak
to si okrela, „sumieniem loy”.
CHRZEŚCIJAŃSTWO A
WOLNOMULARSTWO
Czy oznacza to, e uwaam problem
wzajemnej relacji midzy chrzecija-
stwem i wolnomularstwem za pozor-
ny? I tak, i nie. Tak, poniewapytania
na ten temat bardzo czsto pochodz
od ludzi o fundamentalistycznych
pogldach (mam tu na myli zarówno
fundamentalistów religijnych, jak i an-
tyreligijnych). W rzeczywistoci jed-
nak maj oni ju gotow odpowied,
wysyłajc w kosmos lub w czelucie
piekła chrzecijaskich wolnomularzy.
Wszelki dialog na ten temat musi
mie za punkt wyjcia bezwarunkowe
zaakceptowanie faktu, e po prostu
istniejemy. I uznanie,e to, co robimy,
robimy szczerze i w przekonaniu, e
przynajmniej w naszym yciu wolno-
mularstwo i chrzecijastwo dajsi ze
sob połczy. To przekonanie moe
by słuszne lub nie, ale generalnie nie
pozwalam nikomu podwaa szczero-
ci intencji, które legły u podstaw mo-
jej decyzji o zostaniu wolnomularzem.
Nie zmienia to faktu, e pomidzy
wolnomularstwem a chrzecija-
stwem, zwłaszcza za chrzecijask
ortodoksj, istnieje wyranie zauwa-
alne napicie. Wynika ono z wielu
czynników.
I tak wiele symboli wolnomularstwo
dzieli z tradycjami, które chrzecija-
scy ortodoksi uwaaj za co najmniej
podejrzane: gnoza, hermetyzm, al-
chemia, róokrzy, deizm. Zauwamy
jednak, e symbole s ze swej natury
wieloznaczne. Ujednoznaczniony
symbol przestaje bysymbolem, staje
si znakiem. Wykorzystanie pewnego
symbolu nie oznacza armacji jednego
jego znaczenia – tego, które si w danej
tradycji utrwaliło i zostało uznane za
jedyne lub wiodce. Masoska „za-
bawa” opiera si na wieloznacznoci
symboli. To, co łczy wolnomularzy,
to włanie fakt, e uywaj tych sa-
mych symboli, nadajc im jednak
wiele rónych znacze. Samo wic
odkrycie w loy symbolu, który wy-
daje si nam proweniencji gnostyckiej
czy róokrzyowej, nie oznacza, e
pracujcy tam masoni s gnostykami
czy róokrzyowcami (chocia mog
nimi by).
Podobnie wszechobecno w sym-
bolice masoskiej trójktów i triad
nie znaczy, e kady mason wierzy
w Boga w Trójcy witej Jedynego.
Chociaistniej, zwłaszcza w tradycji
anglosaskiej, takie „stopnie wysze”
Sztuki Królewskiej, w których od ini-
cjowanego wymaga si przynajmniej
podstawowej otwartoci na treci za-
warte w dogmacie trynitarnym.
Cho kady mason posiada niezby-
walne prawo do własnych interpreta-
cji, istnieje oczywicie co takiego jak
pewien klimat duchowy, który panuje
w ramach danej tradycji masoskiej.
Wspominałem ju o antyklerykalnych
obediencjach, obok nich istniej obe-
diencje i poszczególne loe, w których
ton nadaje deizm, teozoa, alchemia,
ale równie chrzecijastwo (Ryt
Szwedzki).
Czstym błdem krytyków wolno-
mularstwa jest to, e ekstrapoluj ów
klimat duchowy na cał masoneri. To
włanie dlatego raz po raz napotykamy
na rewelacje, w myl których masone-
ria „tak naprawd” miałaby by form
teozoi, deizmu czy wrcz satanizmu.
Jednak zawsze jest topars pro toto.
RELIGIJNY EKLEKTYZM?
Kolejnym zarzutem jest rzekomo re-
ligijny eklektyzm. Mówi si, e mason
musi uznawa równo wszystkich
religii i wiatopogldów, a masone-
ria stanowi ich zlepek. Rzeczywicie
istniej takie interpretacje, jak do-
tyczca kolejnych stopni wtajemni-
czenia w Rycie Szkockim Dawnym
i Uznanym3 autorstwa belgijskiego
religioznawcy i liberalnego polityka

31
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 4 • n u m e r 5 8
T E M P L U M I K O C I Ó Ł
Eugeniusza Goblet d’Alviella (1846-
1925). W myl tej interpretacji kady
z tych stopni stanowi wtajemniczenie
w inntradycjreligijn, przez co kto,
kto osiga stopie 33., jest w pewnym
sensie wyznawc wszystkich religii.
Przy całym szacunku do wizji uczo-
nego, wprowadzenia w kolejne stopnie
tego rytu nie dowiadczyłem w taki
sposób. Było dla mnie jasne,e stano-
wi one jaki rodzaj spotkania z du-
chowymi treciami rónych religii,
ale bynajmniej nie nakłoniło mnie
to ani do adnego ich wartociowa-
nia, ani do traktowania siebie jako
ich wyznawcy. Moim najgłbiej prze-
ywanym pozostał przesycony ewan-
geliczn treci stopie 18. – Rycerza
lub Ksicia Róokrzyowcy – jedyny
rytuał, w którym regularnego udziału
mi niekiedy brakuje. W Holandii był
to zreszt przez wiele dziesicioleci
stopie uprawiany odrbnie w jednej
z obediencji wolnomularskiej jako 7.
i najwyszy stopie Rytu Francuskie-
go
4
. Specyczny kształt zakorzeniony
w klimacie liberalnego protestantyzmu
nadał mu wybitny prawnik i wolno-
mularz, syn pastora, Johannes Hendrik
Carpentier Alting (1864-1929). I dzi
zreszt stopie ten uzyska mona
zarówno w Rycie Francuskim, jak
i Szkockim Dawnym i Uznanym.
Piszc o znaczeniu poszczególnych
rytuałów masoskich z punktu widze-
nia chrzecijanina, nie da si unikn
jeszcze innego pytania: o stosunek
inicjacji wolnomularskiej do pod-
stawowej i w istocie rzeczy jedynej
inicjacji, jakzna chrzecijastwo,
mianowicie chrztu. Czy chrzecijaski
mason uwaa rytuały wolnomularskie
za jakie „dopełnienie” sakramentu?
Rzecz jasna nie mogsi wypowiada
za wszystkich. Sam tego nigdy tak
nie postrzegałem. Chrztu nie trzeba
i w rzeczy samej nie mona w aden
sposób „dopełni”. Sdz, e takim
dopełnieniem nie jest równie obrzd
konrmacji. Natomiast bez wtpienia
s takie momenty w rytuałach wpro-
wadzajcych w poszczególne stopnie
Sztuki Królewskiej, które stanowiły dla
mnie okazjdo ponownego przeycia
– tym razem juw wiadomy spo-
sób – pewnych aspektów sakramentu
chrztu witego. Niekiedy wydaje mi
si, e ten sakrament mona porów-
na do upominku, który w pewnym
momencie otrzymujemy, a potem
przez całe ycie zajmujemy si jego
rozpakowywaniem. Nie mam wtpli-
woci, e praca w loy ułatwiła mi to
rozpakowywanie.
Majc niepodwaalne prawo do ta-
kiej interpretacji, chrzecijaski wol-
nomularz musi jednak uzna, e jego
wyznajcy inn religi bd niereli-
gijni bracia i siostry zinterpretujte
same obrzdy w inny sposób. Loa
jest miejscem, w którym powinnimy
wiczysiw traktowaniu z szacunkiem
pogldów innych, nawet jeli s bardzo
dalekie od naszych. Natomiast nie jest
miejscem, w którym mona uprawia
ideologicznpropagand, nie mówic
ju o narzucaniu własnych pogldów.
DYLEMATY WIARY
Co w takim razie było dla mnie
głównym ródłem napicia pomi-
dzy wiar i zaangaowaniem maso-
skim? Wydaje mi si, e chodziło nie
tyle o chrzecijastwo jako takie, co
o mój reformowany protestantyzm.
A zwłaszcza o typowo protestanckie
przywizanie do przekazu werbal-
nego i przekonanie o jego nieogra-
niczonej wrcz sile oddziaływania.
Oczywicie istniej równie bardzo
mocne werbalnie rytuały masoskie,
podobnie jak istniej rytuały przega-
dane w stopniu nie mniejszym ni
przecitne ewangelicko-reformowane
naboestwo. Jednake w moim od-
biorze masoneria kładzie nacisk na to,
co poza- i ponadwerbalne, czego nie
daje si uj w słowa, co jednak jest
w jakim stopniu wyraalne za pomoc
gestu, symbolu, rytualnego działania.
Zainteresowanych tym tematem odsy-
łam do wydanego w 1933r. wykładu
ks. prof. Karola Seriniego Symbol
w wolnomularstwie5.
Z biegiem czasu dowiadczyłem
stopniowego spadku zapotrzebowa-
nia na wykład słowny, połczonego ze
wzrostem zapotrzebowania na prze-
kaz niewerbalny – zarówno w rytuale
masoskim, jak i w yciu kocielnym.
W Kociele odkryłem znaczenie ycia
sakramentalnego. Bez wzgldu na to,
jak dziwnie i podejrzanie zabrzmiałoby
to w uszach niejednego katolika, maso-
neria pomogła mi w odkryciu szeroko
pojtego katolickiego chrzecijastwa.
ZAMIAST KONKLUZJI
Przypomina mi si przypuszczenie
wysunite w rozmowie ze mn przez
prof. Cegielskiego, która miała miej-
sce krótko po opisanym spotkaniuna
Lesznie. Powiedział on wówczas, e
by moe wolnomularstwo włanie
dlatego wzbudzało takie zaintereso-
wanie duchownych protestanckich,
e wypełniało w ich yciu duchowym
luk wynikajc z liturgicznego ubó-
stwa ich Kociołów. Jeli to prawda,
moliwe jest, e włanie sakramentalne
i liturgiczne bogactwo tradycji angli-
kaskiej, która stała si mojtradycj,
powoduje, e nie odczuwam rytual-
nych decytów. A co za tym idzie,
potrzeby powrotu do loy. #
PRZYPISY
1 Od 1931 r. Kocioły Wspólnoty anglikaskiej i starokatolickie Unii Utrechckiej pozostaj w pełnej komunii, która w pocztkowej fazie nazywana była
interkomuni.
2 Mówca jest członkiem Kolegium Ocerskiego (zarzdu) Loy, który pełni funkcj stranika konstytucji i przepisów ogólnych; do jego obowizków naley
m.in. zgłaszanie wniosków do głosowania.
3 Zob. Kamil Racewicz, Karol Wojciechowski,Ryt Szkocki Dawny i Uznany, „Wirtualny Wielki Wschód” 23.10.2005,dostpnyw Internecie (23.09.2013).
4 Wicej o Rycie Francuskim, zwanym w Holandii raczej „Nowoczesnym”, czytaj w: Karol Wojciechowski,Ryt Francuski (Nowoczesny), „Wirtualny Wielki
Wschód” 23.10.2005,dostpnyw Internecie (23.09.2013).
5 Zob. Karol Serini,Symbol w wolnomularstwie, Warszawa 1933 lub w: „Ars Regia” 1992, nr 2, s. 124-147;dostpnyrównie w Internecie (23.09.2013).
„Pismo er”,numer 4(4) 2013, 21.01.2014
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
32 L U D Z I E I I D E E
J
est to dla mnie spór tyle zbdny co sztuczny, a słabo-
ci dostrzec mona po obu jego stronach. Po stronie
tradycjonalistycznej Wielki Architekt nie był praw-
dziwym powodem wielkiego rozłamu w masonerii, cho
stał si wygodnym jego pretekstem. Po stronie liberalnej
pojawiaj si zupełnie sztuczne reinterpretacje Wielkiego
Architekta, by dopasowa go do rozszerzonej formuły
wolnomularstwa nieograniczonego do teistów czy deistów.
PRETEKST
Przyjmuje si, e usunicie koniecznoci odwoływania
si do tej formuły przez Wielki Wschód Francji w roku
1877 stało si przyczyn rozłamu w wiecie wolnomular-
skim. Jednake ju 27 maja 1871 r. Wielki Wschód Belgii
wykrelił z konstytucji zapis mówicy o obowizkach
uywania w ocjalnych dokumentach i rytuałach loowych
odniesie do Wielkiego Budowniczego Wszechwiata,
bdcego synonimem Boga. Jeli nurt tradycjonalistyczny
nie wspomina o tym, to dlatego, e wówczas WWB nie
spotkały adne konsekwencje w zwizku z usuniciem
tej formuły. Jeszcze wczeniej, bo w 1854 r., Belgowie
skrelili z konstytucji zakaz poruszania w loach tematów
religijnych i politycznych. Pomimo podania tych zmian do
publicznej wiadomoci Wielka Zjednoczona Loa Anglii
ani inne obediencje nie upatrywały w tym powodu do
zrywania stosunków.
Jak wspomniano, WWF poszedł ladami WWB, usuwajc
w 1877 r. formuł Wielkiego Architekta, za w 1880 r.
zakaz prowadzenia dyskusji dotyczcych religii i polityki
(ograniczajc si jedynie do zakazu angaowania si po-
szczególnych ló w biece rozgrywki polityczne).
Warto podkreli, e promotorem tych zmian w WWF
był nie ateusz, lecz pastor kalwiski, Fryderyk Desmons,
który uzasadniał je potrzeb uczynienia z masonerii „ob-
szernego schroniska, zawsze otwartego dla wszystkich
umysłów szlachetnych i mnych, dla wszystkich sumien-
nych i bezinteresownych poszukiwaczy prawdy, jednym
słowem, dla wszystkich oar despotyzmu i nietolerancji”.
W 1878 roku Wielka Zjednoczona Loa Anglii zerwała
stosunki z Wielkim Wschodem Francji, powołujc si na
kwesti Wielkiego Architekta, póniej do potpie doszedł
brak zakazu dyskusji o religii i polityce w loach. Dlaczego
jednak WZLA zaczły wydawa si niewolnomularskimi
zmiany wprowadzone przez WWF, skoro nie przeszkadzały
one w stosunku do WWB? Ludwik Hass sugeruje, e za
motywami działania UGLE mogła sta ch umocnienia
jej dominujcej pozycji w wiecie wolnomularskim przez
marginalizacj Wielkiego Wschodu Francji, który od lat
cieszył si wielkim autorytetem w wielu krajach, równie
poza granicami Europy, i z którym od dawna Wielka Loa
Anglii rywalizowała o wpływy w rónorodnych struktu-
rach masoskich. WWB nie był tak mocnym rywalem dla
WZLA jak WWF.
Dodatkowo, w przypadku najliczniejszej masonerii ame-
rykaskiej powoływanie si na brak Wielkiego Architekta
i wykluczenia religii i polityki z ló jako powodu nieuzna-
wania ló liberalnych jest jeszcze bardziej kcyjne, gdy
wikszo wielkich ló zerwała stosunki z Francuzami ju
w roku 1868, kiedy wci obowizywały zasady dotyczce
Wielkiego Architekta, religii i polityki. Pretekstem było
uznanie przez WWF pewnej masoskiej grupy, której
nie uznawała Wielka Loa Luizjany. Potpiła ona WWF
za „inwazj” na jej terytorium i wezwała amerykaskie
wolnomularstwo, by zerwało stosunki z WWF. Francuzi
cofnli uznanie dla „dzikich”, lecz amerykascy wolno-
mularze nie zamierzali cofa zerwania. Zerwało nawet
amerykaskie Memphis Misraim.
Słusznie wic wskazuje si, e był to jedynie pretekst,
a prawdziwe powody były inne, dzizapewne bardzo
kłopotliwe dla wolnomularzy amerykaskich. Otó miało
to miejsce krótko po wojnie secesyjnej, która rozegrała si
pomidzy stanami Unii oraz skonfederowanymi stanami
WIELKI ARCHITEKT
WSZECHŚWIATA
W UJĘCIU LIBELNYM
K A M I L R A C E W I C Z





33
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
L U D Z I E I I D E E
niewolniczymi. Luizjana była jednym z głównych bastionów
amerykaskiego niewolnictwa. 13. poprawka do Konsty-
tucji z 1865 roku zniosła niewolnictwo, lecz Wielka Loa
Luizjany nadal stosowała segregacj rasow i odrzucała
czarnoskórych kandydatów, i nie był to przypadek od-
osobniony w USA. Tymczasem WWF przyjł wówczas
rezolucj, w której stwierdził, e „ani kolor skóry, ani
rasa, ani religia nie powinny dyskwalikowa człowieka
do inicjacji”. Taki był kontekst owego zerwania.
REINTERPRETACJE
Jeli Wielki Architekt wystpuje dzi powszechnie w ro-
dowiskach tradycjonalistycznych jako powód rozwodu,
to jest to tak samo sztuczny pretekst, jak i sztucznym,
z drugiej strony i w moim przekonaniu, s reinterpre-
tacje tej formuły w czci rodowiska adogmatycznego,
które nie chcc z niej rezygnowa, chce jednak znie jej
dawne ograniczajce znaczenie, które było pocztkowo
rozumiane w kategoriach teistycznych, z czasem te
i deistycznych. W kadym razie zawsze odnosiło si do
jakiej absolutnej transcendencji. Tymczasem w nurcie
liberalnym, by zachowa naczeln zasad wolnoci su-
mienia, dopuszcza si rezygnacj z transcendencyjnego
charakteru odniesienia WAW. Liberalne interpretacje
WBW mog przybiera charakter transcendentny, ale
i materialistyczny lub bliej nieokrelony. Kilka przy-
kładów takich interpretacji:
Claude Collin, doradca generalny Wielkiej Loy Francji
na Region ródziemnomorski, 1988: „Wielki Architekt
wiata, w którego naley koniecznie wierzy, aby nalee
do naszej loy, moe by przez chrzecijanina utosamiany
z Bogiem, lub te z Losem, jeli jest si ateist”.
Rada Federalna Wielkiej Loy Francji w 1923: „Wiel-
kim Architektem wiata jest take człowiek, który stop-
niowo odkrywa prawa Kosmosu, ujarzmia siły natury
i podporzdkowuje je własnym celom. To człowiek, który
dokonuje wynalazków, zmienia, rozumuje, którego myl
nie zna ogranicze. To człowiek, który upatruje Boga
w sobie samym, poniewa jest zdolny do wytworzenia
w sobie takiej idei... Wielki Architekt to take sama
przyroda, taka, jak dostrzegamy, nie rozpoznajc jej
przyczyn i celu...”.
Andrzej Nowicki, pierwszy Wielki Mistrz Wielkiego
Wschodu Polski, w opublikowanej zaraz po swym wyborze,
a zarazem po powołaniu WWP Filozoi masonerii u progu
siódmego tysiąclecia (1997), pisał: „ateistom nalecym do
ló wolno interpretowa ten symbol w sposób wiecki, na
przykład jako podmiot zbiorowy, oznaczajcy ludzi, którzy
pozostawiaj po sobie trwałe i cenione dzieła” (s. 318).
W niektórych reinterpretacjach liberalnych wykluczono
nawet rozumienie transcendentne Wielkiego Architekta.
Przykładowo Marcel Cauwell na konwencie Wielkiej
Loy w 1924 r.: „Bóg masonów nie jest ani Substancj, ani
Przyczyn, ani Dusz, Moralnoci, Stworzycielem, Ojcem,
15
lat temu, ukazała si ksika Norberta
Wójtowicza pt. WIELKI ARCHITEKT
WSZECHŚWIATA. Teologiczna krytyka ma-
sońskich wizji Boga (Wrocław 1999). Adam W.
Wysocki, redaktor naczelny „Wolnomularza
Polskiego” otrzymał j od Autora z dedykacj.
Dzi dziełko to jest białym krukiem, ale wartym
upolowania przez tych wszystkich, którzy inte-
resuj si masoneri, jej ideologi(czy ideolo-
giami), a take praktyk loow w tym zakresie.
Dla porzdku odnotujmy, e praca została
podzielona na trzy rozdziały. W pierwszym
ukazane zostały masoskie spojrzenia na Boga.
„Wolnomularstwo jest ruchem bardzo nie-
jednolitym – podkrela we Wstpie Norbert
Wojtowicz – std te mamy tam do czynienia
z do zrónicowanymi wizjami Boga”. Autor pisze o dwóch
z nich. W rozdziale drugim autor przyglda sipochodzeniu
wolnomularskich koncepcji dotyczcych Wielkiego Architekta.
Omawia takie zjawiska, jak gnoza, deizm oraz nurty mylowe
negujce istnienie Absolutu czy te moliwoci jego poznania.
W rozdziale trzecim mamy przedstawionchrzecijask wizj
Boga, a na jej tle – spojrzenie masoskie.
„Wskazujc jeszcze raz na niemoliwo
pogodzenia w wielu punktach wiatopo-
gldu wolnomularskiego z myl Kocioła
[katolickiego], przypomnijmy jednak, e, jak
podkrelali biskupi niemieccy, pomimo wielu
rónic nie ma wrogiej, dzielcej Kociół
i masoneri postawy, lecz otwartona dialog
prowadzony w atmosferze obiektywizmu
i wzajemnej yczliwoci. Kociół katolicki
otwiera si ku współpracy w realizowaniu
humanitarnych i charytatywnych zada dla
wspólnego dobra. Rónice w spojrzeniu na
Absolut i religi uniemoliwiaj katolikowi
przynaleno do wolnomularstwa. Fakt
istnienia nawet bardzo wyranych przeci-
wiestw doktrynalnych nie wyklucza jednak
moliwoci dialogu i współdziałania na wielu innych płaszczy-
znach” – pisze Autor na zakoczenie swych rozwaa.
Jak wiadomo, praktyka czsto jest inna. Take i w polskich
loach działaj z zaangaowaniem wolnomularze–katolicy.
Miejmy nadziej, e dalszy dialog „w duchu szacunku i zro-
zumienia” w epoce papiea Franciszka doprowadzi kiedy do
pojednania. Mirosława Dołgowska-Wysocka
WIELKI ARCHITEKT WSZECHŚWIATA OKIEM TEOLOGA
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
34 L U D Z I E I I D E E
Pocieszycielem, Odkupicielem, Stanem ani czymkolwiek,
co odpowiadałoby pojciu transcendentalnemu. Tutaj od-
rzuca si cał metazyk. Bóg masonów jest personikacj
powszechnej Równowagi, Architektem, który trzyma
kompas, poziomic, wgielnic, młot, narzdzia pracy
i miary. W porzdku moralnym jest sprawiedliwoci. Oto
i cała teologia masoska. A poza tym adnych podobizn,
adnych oar, adnych modlitw, adnych sakramentów,
adnej łaski, adnego kapłastwa, adnego kultu. Spo-
łecznomasoska nie jest Kociołem. Nie przyjmuje
niczego poza tym, co Rozum moe jasno poj, nie uznaje
niczego, jak tylko Ludzko... Teologia Wielkiej Loy
jest przeciwiestwem teologii”.
Tak reinterpretacj rozwinł 50 lat póniej wieloletni
wielki mistrz Wielkiej Loy Francji Richard Dupuy
w ksice pt. Wiara wolnomularza, gdzie twierdził, e
samo okrelenie Wielkiego Architekta Wszechwiata ma
sens polemiczny wobec koncepcji Boga Stwórcy, który
kiedy w odległej przeszłoci stworzył gotowy, doskonały,
niezmienny wiat. Masoneria tymczasem odrzuciła pojcie
jednorazowego stworzenia, zastpujc je pojciem niesko-
czonego budowania i doskonalenia wiata, w którym to
dziele jestemy „współpracownikami Wielkiego Architekta”,
który umylnie pozostawił nam budow niedokoczon,
ebymy mogli wzi udział w kontynuowaniu rozpocztej
pracy (za: Nowicki, Filozoa masonerii..., s. 22-23).
Nieco inaczej widział to z kolei polski wolnomularz
Bronisław Trentowski, pierwszy mówca loy Szlachetna
Perspektywa na Wschodzie Freiburga, który w ksice
Wolnomularstwo w tym, co jest jego istotą i w tym, co nią
nie jest pisał: „Masoneria podobnie jak chrzecijastwo
czci Boga w człowieku, ale nie daje mu adnego imienia.
Synem Boym jest dla niej człowiek jako taki, człowiek
w ogóle, czyli ludzko” (za: Nowicki, op. cit., s. 153).
Dalej pisze, e pojcie Boga nazywanego przez masonów
Wielkim Architektem nie ma nic wspólnego z teologi
chrzecijask i nie zostało wzite z Biblii. Masoneria bo-
wiem nie opiera si na autorytecie Biblii czy innej ksiki,
lecz na „samodzielnym badaniu”. Pisze nawet: „Dla kogo
pierwszym wiatłem jest Biblia, ten nie jest masonem, który
samodzielnie zmierza do poznania prawdy, (...) w zwizku
masonów mona spotka take ateistów, to prawda, ale
w Kociele katolickim jest ich bez porównania wicej”.
Słowa te pisał w roku 1873, czyli na krótko przed głon
reform WWF i wielkim rozłamem w wiatowej masonerii.
Wszystkie te reinterpretacje Wielkiego Architekta s
bardzo zgrabne, cho maj w moim przekonaniu jeden
feler: formuła, która moe znaczy wszystko, de facto
nie znaczy nic.
TOLENCJA
Dlatego włanie najbardziej przemawia do mnie rozwiza-
nie praktykowane przez Ryt Francuski Nowoczesny, który
ma status najwaniejszego w regulaminie WWP (cho de
facto dzi loe tego rytu s w mniejszoci w WWP, domi-
nuje ryt szkocki, RSDiU), który całkowicie zrezygnował
z formuły Wielkiego Architekta. Oczywicie nie oznacza
to, e nie mog w nim pracowaosoby wierzce w Boga
i nazywajce go Wielkim Architektem. Teksty rytualne po
prostu nie zawieraj odwoła do tej formuły.
Samo usunicie formuły WBW rozumiem jako natural-
ny proces ewolucji wolnomularstwa, które coraz szerzej
wcielało zasad wolnoci sumienia i budowy wityni
Ludzkoci, która nie zamyka wrót przed kobietami, ydami,
garbatymi, czarnoskórymi, agnostykami czy ateistami.
Wolnomularstwo, szanujc swoj tradycj, nie było jed-
nak zaskorupiałe i podlegało procesowi naturalnej ewolucji
ju od swych pocztków. Konstytucja Andersona nie była
zabetonowaniem tradycji, jak niektórzy dzi sdz, lecz na
tle ówczesnej masonerii była postpem. Formuła Wielkiego
Budownika pozwoliła bowiem zerwaz wymogiem wyznawa-
nia chrzecijastwa wród masonów. Zreszt formuła ta była
wówczas bardziej rewolucyjna społecznie anieli rezygnacja
z niej w drugiej połowie XIX w. Opór wobec zmian miał
natomiast – paradoksalnie – liczne podteksty polityczne.
Deska wygłoszona podczas prac Sz... L... Cezary Leżeń-
ski na Wsch... Warszawy (WWP) w marcu 2014 r.
WYJAŚNIENIE
W „Wolnomularzu Polskim” nr 58 (wiosna 2014), w art. pt. TNSFORMACYJNA MOC
WIZJI, bdcym krótk recenzj art. Piotra Cegielskiego pt. Symbolika wolnomularska
we współczesnym malarstwie polskim, zamieszczonym w pimie „Hermaion”– pierwszym
w Polsce pimie powiconym badaniom tradycji ezoterycznych wiata, napisałam na
zakoczenie, e „Jedynym zastrzeeniem jakie mona wysun, to takie,e Hermaion,
czarno-białe pismo, nie ilustruje tych rozwaa. Artykuł staje si przez to szalenie herme-
tyczny, ale w pimie powiconym... hermetyzmowi moe o to włanie chodziło?”. Otó nie
mogłam si myli bardziej. Reprodukcje obrazów zblokowano i umieszczono oddzielnie
na innych stronach, po tłumaczeniu artykułu w jzyku angielskim. Tak oto głowpopiołem
posypuj recenzenci zbyt szybcy (szybko jest wskazana tylko przy łapaniu pcheł). Panie
Piotrze! „Hermaionie”! – przepraszam, a Szanownego Autora zapraszam serdecznie na łamy
„Wolnomularza Polskiego”. Boena M. Dołgowska-Wysocka
35
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
S U K N I A I F A R T U S Z E K
N
aley jednak podkreli,
e historia zwizków
kobiet z wolnomular-
stwem jest prawie tak długa jak
historia wolnomularstwa. Sigaj
one bowiem czasów Owiece-
nia. Za kolebk wolnomularstwa
kobiecego przyjto uwaa tzw.
loe adopcyjne, których nie
sposób całkiem pomin przy
omawianiu współczesnego wol-
nomularstwa eskiego. Mimo
i Konstytucja Andersona wy-
kluczała przynaleno kobiet
do ruchu wolnomularskiego,
uznajc je za nie w pełni wolne,
to w połowie XVIII wieku we
Francji istniało wiele ló adop-
cyjnych, tworzonych przy loach
mskich. Pierwsze kobiety zna-
lazły si w loach adopcyjnych
powołanych do ycia przez Wielk
Lo Narodow Francji. Nie były to
loe ani samodzielne, ani niezalene
i z autentycznym wtajemniczeniem
niewiele miały wspólnego (m.in. sto-
sowano podwójne obsadzanie stano-
wisk, a prowadzcym prace był zawsze
Czcigodny Mistrz loy mskiej). Loe
te pracowały w oparciu o odrbny,
znacznie skromniejszy pod wzgldem
duchowym rytuał
1
. Status ló adop-
cyjnych niewtpliwie wynikał z niskiej
pozycji społecznej kobiet w tamtej
epoce. Do ló tych naleały prawie
wyłcznie kobiety z arystokracji.
Jak pisze Leon Chajn, obecno
pa, mimo ich podrzdnej, okre-
lonej i cile podporzdkowanej
roli, stanowiła jednak dla mskich
lóregularnych niewygodny prob-
lem2. Po powstaniu w 1773 roku
Wielkiego Wschodu Francji bracia
z Ló Narodowych pozbyli sikło-
potu i przekazali te paraloe pod
jego opiek, co formalnie stało si
w 1774 roku. Jednake w 1906
roku loe te ponownie powróciły
do Wielkiej Loy Francji3.
Masoneria kobieca, pod wpły-
wem silnych kulturowych zwiz-
ków z Francj, do szybko tra-
ła na tereny I Rzeczypospolitej.
W XVIII-wiecznej Polsce istnia-
ło wiele adopcyjnych ló kobiecych,
zorganizowanych na wzór francuski.
Najwaniejsz placówkadopcyjn
była loa Dobroczynnoci (w wyka-
zie Małachowskiego-Łempickiego
guruje 25 członki)4.
LOŻE KOBIECE
NOWE ZJAWISKO W HISTORII
WOLNOMULARSTWA POLSKIEGO
D R M A Ł G O R Z A T A M I S I U N A
I N S T Y T U T S Z T U K A K R Ó L E W S K A
W P O L S C E










36 S U K N I A I F A R T U S Z E K
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
Loa zrzeszała wyłcznie arysto-
kratki – matki, ony, córki masonów.
Panie zrzeszone w loach adopcyjnych
nie tyle realizowały załoenia wolno-
mularstwa, zajmujc si własnym roz-
wojem intelektualnym i duchowym,
lecz skupiały si przede wszystkim na
działalnoci lantropijnej, kulturalnej
i towarzyskiej. Loa „Dobroczynno”
była pierwsz lo adopcyjn w Euro-
pie rodkowo-Wschodniej. Zapewne
zwizane to było równie ze stosun-
kowo siln pozycj kobiet w dawnej
Polsce w porównaniu z innymi krajami
europejskimi.
P
rzełomowym krokiem na drodze
ewolucji wolnomularstwa w kie-
runku równego prawa do zrzesze
mczyzn i kobiet pod sztandara-
mi wolnoci, równoci i braterstwa
było inicjowanie w 1882 roku przez
George Martin pierwszej kobiety –
wolnomylicielki Marie Deraismes.
Ten miały akt dał pocztek zakonowi
mieszanemu Le Droit Humain5. Po-
wstanie Midzynarodowego Zakonu
Mieszanego, gdzie kobiety i mczyni
pracowali na równych prawach dla
postpu ludzkoci, zmieniło radykal-
nie klimat psychologiczno-społeczny
wobec problemu wolnomularstwa
kobiecego.
Niemniej, trzeba było jeszcze 170
lat przemian warunków ycia i wia-
domoci społecznej, aby sytuacja
dojrzała do utworzenia w 1945 roku
pierwszego, niezalenego Wolnomu-
larskiego Kobiecego Zwizku Francji.
N
a Konwencie Wielkiej Loy
Francji z dnia 17 wrzenia
1945r. z ust Wielkiego Mistrza padły
znamienne słowa: „Dzisiaj emancy-
pacja kobiet jest w pełni zrealizowana
w dziedzinie politycznej, należy przy-
puszczać, że wkrótce będzie tak samo
w dziedzinie prawnej. Byłoby bolesnym
paradoksem, żeby Wolnomularstwo,
całkowicie zwrócone w stronę postępu,
pozostało ostatnim miejscem zachowania
przestarzałej koncepcji utrzymującej
kobiety w haniebnym stanie poniżenia.
Dlatego gdy Siostry wyraziły całkowicie
naturalną chęć rekonstrukcji ich war-
sztatów, zdecydowaliśmy położyć kres
przestarzałej formie, aby wreszcie zrobić
krok, który będzie logicznym wynikiem
przeszło czterdziestoletnich wysiłków
w naszych Lożach adopcyjnych, czyli
stworzenia we Francji samodzielnego
wolnomularstwa kobiecego”6.
T
ego samego dnia Wielka Loa
Francji przegłosowała uniewa-
nienie Konstytucji z 1906 roku i Re-
gulaminu Ogólnego, który ustanawiał
i precyzował sposób organizacji ko-
biecego wolnomularstwa adopcyjne-
go. Siostry były w ten sposób wolne
i mogły zorganizowa niezalen obe-
diencj. Walne zebranie załoycielskie
21 padziernika 1945 roku, które-
mu przewodniczyła z wyboru Sio-
stra GENTILY, ustanowiło UNION
MACONNIQUE FEMININE DE
FNCE, czyli eski Zwizek Wol-
nomularski Francji, którego siedziba
mieciła si w Paryu, przy ulicy Fro-
ideveaux pod numerem 63 (witynia
Wielkiej Loy Francji). W 1952 roku
Kobiecy Zwizek Francji przekształ-
cił si w Wielk esk Lo Francji
(Grande Loge Feminine de France),
dzisiejsz obediencj polskich ló e-
SioStry z lóż prometea
na wSch... warSzawy
37
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
S U K N I A I F A R T U S Z E K
skich. W pocztkowym okresie WLF
pracowała jeszcze w oparciu o specy-
czny dla kobiet rytuał adopcyjny.
Dopiero w 1957 roku wprowadzono
Ryt Szkocki Dawny i Uznany.
P
owstanie wolnomularstwa e-
skiego w Polsce było moliwe
znacznie póniej, bo dopiero po 1989
roku, w czasach transformacji ustrojo-
wej, budowy społeczestwa otwartego
i odradzania si struktur wolnomular-
skich. Jak wiadomo, w komunistycznej
rzeczywistoci powojennej wolno-
mularstwo, zdelegalizowane w 1938
roku dekretem prezydenta Ignacego
Mocickiego o rozwizaniu zrzesze
wolnomularskich, było nadal niele-
galne i ocjalnie nie istniało.
POLSKIE LOE WIELKIEJ
ESKIEJ LOY FNCJI
W Polsce aktualnie istniej dwie
loe kobiece na Wschodzie Warsza-
wy – Prometea i Gaja Aeterna. Obie
podlegaj organizacyjnie najwikszej
obediencji eskiej na wiecie:Wiel-
kiej eskiej Loy Francji, która
skupiaokoło 14 000 członki w 420
loach i od której otrzymały patenty
(Prometea w 2000 r., za Gaja Aeter-
na w 2010 r.). Utworzenie pierwszej
w historii wolnomularstwa polskiego
loy kobiecej – Prometei było moliwe
dziki wsparciu i inicjatywie rodowi-
ska emigracyjnego polskich wolno-
mularek we Francji, a organizacyjnie
dziki loy Wielkiej eskiej Loy
Francji innej ni wszystkie – Róy
Wiatrów na Wschodzie Parya.
P
o upadku komunizmu wiele
sióstr z pastw Europy rodko-
wej i Wschodniej poczuło potrzeb
efektywnego uczestniczenia w prze-
mianach politycznych w ich rodzin-
nych krajach. Wród nich znalazły si
take Polki. W odrónieniu od braci
polskiego pochodzenia zrzeszonych
w paryskiej Loy „Kopernik”, siostry
polskiego pochodzenia pracowa-
ły indywidualnie w rónych loach
i nie miały midzy sob kontaktów.
Zmobilizowała je idea przeniesienia
wolnomularstwa kobiecego do od-
radzajcego si kraju i spotkały si
dopiero w Róy Wiatrów.
Idea tej specycznej loy zrodziła si
z potrzeby umoliwienia dostpu do
masonerii kobietom w rónych krajach
wiata, w których nie majone organi-
zacyjnych moliwoci wolnomularskiej
pracy. WZLF od pocztku postawiła
sobie za cel rozwój wolnomularstwa
kobiecego. Dziki szeroko zakrojonej
polityce zagranicznej WLF powstały
niezalene obediencje eskie w Belgii,
Szwajcarii, Hiszpanii, Portugali i We-
nezueli. Zakładajc loRoa Wiatrów,
WLF rozszerzyła swój potencjał prze-
kazu inicjacyjnego.
wiatła Róy Wiatrów zostały za-
palone w Rycie Szkockim Daw-
nym i Uznanym 12 marca 1978 roku
na Wschodzie Parya. Wielka Mów-
czyni z tego okresu, Jeanine Pialoux,
tak mówiła o misji inicjacyjnej tej
„loy wiata”: „Przyjmując kobiety bez
względu na ich rasę czy religię, Róża
Wiatrów jest nieskończonym łańcuchem
jedności, symbolem powszechnego bra-
terstwa, braterstwa wspierającego się
na równości autentycznej, dalekiej od
czczych haseł wygłaszanych w świecie
profańskim”7.
i gaja aeterna
liStopad 2010 rok
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
38 S U K N I A I F A R T U S Z E K
D
ziki pracy Róy Wiatrów, od
momentu jej załoenia w mar-
cu 1978 roku WLF zapaliła wiatła
23 ló we Francuskich Terytoriach
zamorskich (Gwadelupa, Reunion,
Martynika, Gujana Francuska, Tahiti,
Nowa Kaledonia) i w wielu krajach
wiata, midzy innymi w Wenezueli,
Kanadzie, na Mauritiusie, na konty-
nencie afrykaskim (Togo, Kamerun,
Gabon, Kongo Brazzaville, Benin,
Wybrzee Koci Słoniowej, Senegal,
Maroko) oraz w Europie (Niemcy,
Wgry, Czechy, Serbia, Rumunia).
I oczywicie w Polsce!
Pocztki wolnomularstwa kobie-
cego Polsce wisi nieodłcznie
z nazwiskiem Ewy Jakowskiej –
wolnomularki, Polki mieszkajcej od
ponad 40 lat w Paryu, która przybyła
na pocztku lat dziewidziesitych
do Warszawy z misj umoliwienia
zainteresowanym ideami wolnomu-
larskimi kobietom inicjacji włanie
w loy Róa Wiatrów. Znalazła sprzy-
mierzeców swojej misji w braciach
z ju funkcjonujcych w Polsce struk-
tur wolnomularskich – Wielkiej Loy
Narodowej i Wielkiego Wschodu
Polski, którzy pomogli jej w nawiza-
niu pierwszych kontaktów. I tak dwie
pierwsze Polki inicjowane były w pa-
ryskiej loy Róa Wiatrów w 1993
roku (jedn z nich była Mirosława
Dołgowska-Wysocka – zastpca
red. naczelnego „Wolnomularza
Polskiego”), a wkrótce dołczyły
do nich nastpne. Pionierki wolno-
mularstwa eskiego w Polsce przez
5lat pracowały na wzór „latajcych
uniwersytetów” pod rónymi pry-
watnymi adresami i zgodnie z dewiz
wolnomularstwa, e „tutaj wszystko
jest symbolem”, w improwizowanych
lokalach loowych. Mimo e loe te
organizowane były ad hoc w rónych
pomieszczeniach prywatnych, to sta-
rannie dbano o symbole i szczegóły
rytualne. Praca w loy koresponden-
cyjnej nie była łatwa. Pisano przecit-
nie po kilka prac w danym stopniu.
Nie było wówczas internetu, ksiek
o tematyce wolnomularskiej w jzyku
polskim. Podstawowym ogniwem
łczcym polskie wolnomularki z pa-
rysk lo Róa Wiatrów była siostra
Ewa Jakowska, a Roa Wiatrów była
ródłem ich wiedzy. Inicjacje odby-
wały si w Paryu, a podwyki na
kolejne stopnie, dziki przyjazdom
sióstr z Róy Wiatrów, w Warszawie.
Tamte podróe midzy Warszaw
a Paryem były take jednz dróg
do dzisiejszej połczonej Europy.
12 grudnia 1998 roku powstał Trójkt
na Wschodzie Warszawy. Prace Trój-
kta odbywały si ju w prawdziwej
loy – siedzibie WLNP. Mimo i bracia
z tzw. wolnomularstwa regularnego,
zgodnie z przyjt doktryn, do dzi
nie utrzymuj ocjalnych kontaktów
z loami liberalnymi, to okazali młode-
mu zrzeszeniu sióstr duo braterskiej
pomocy. I to pomocy nie okazjonal-
nej, bo siostry korzystały z gocinnoci
Loy Narodowej przez 10 lat w dwóch
kolejnych siedzibach WLNP. Do dzi
ekskluzywizm braci z Loy Narodowej
dotyczy wyłcznie prac rytualnych.
W
dniu 4 listopada 2000 r. odbyło
si zapalenie wiateł pierwszej
loy kobiecej w Polsce. Loa przyjła
nazwPROMETEA na Wschodzie
Warszawy i pracuje w Rycie Szkockim
Dawnym i Uznanym. Jest 349. lo
Wielkiej eskiej Loy Francji. Patent
otrzymała od Wielkiej Mistrzyni WLF
Marie-France Picart, która przyjechała
do Warszawy w asycie Wielkiej Mów-
czyni, Wielkiej Sekretarz i Wielkiej Eks-
pert. Wród goci z Francji najliczniej
reprezentowana była loa Róa Wiatrów
z Cz... M... Cristin Briceno, która sku-
pia siostry ze wszystkich kontynentów
i w której inicjowane były siostry z Pol-
ski, załoycielki Prometei. Przybyły tak-
e przedstawicielki niemieckiej eskiej
loy MEHR LICHT! (Wicej wiatła!)
Na Wsch. Freiburga, siostry z wgierskiej
loy NAFPORGO (Słonecznik) na
Wsch. Budapesztu oraz siostry z Trój-
kta na Wschodzie Pragi. Masoneri
polsk reprezentowali dostojni gocie
z polskiej Jurysdykcji DH oraz WWP. Po
uroczystoci zapalenia wiateł odbyła si
tradycyjna agapa, w której uczestniczył
take ówczesny Wielki Mistrz Wielkiej
Loy Narodowej Polski – prof. Tadeusz
Cegielski.
wiatła drugiej kobiecej loy zostały
zapalone na Wschodzie Warszawy
w 10. rocznic powstania Prometei –
20 listopada 2010 roku. Loa przyjła
nazw Gaja Aeterna (Wieczna Gaja).
Załoycielkami loy było 15 sióstr
Prometei, które zobowizały sico
najmniej przez 5 lat pracowa w obu
warsztatach. Na zapalenie wiateł Gai
Aeterny przybyły z WLF Zastp-
czyni Wielkiej Mistrzyni dla regionu
I Regina Toutin, zastpczyni Wiel-
kiej Mistrzyni dla Regionu II – Lea
Coindet, Czcigodne Mistrzynie ló
WLF: La Pierre Cachee na Wsch...
Lens – Jeanne Dzielicki i Róy Wia-
trów na Wsch... Parya – Ewa Jakow-
ska. Uroczysto uwietnili take do-
stojnicy z zaprzyjanionych polskich
obediencji: Polskiej Federacji Le Droit
Humain w osobach Wielkiego Koman-
dora, Prezydenta Federacji, przedsta-
wicieli Rady Zakonu oraz Wielkiego
Wschodu Polski w osobach Wielkiego
Mistrza i członków Rady Zakonu.
N
owa loa inicjuje kobiety z War-
szawy, ale nastawiona jest na
przyjmowanie profanek z rónych
stron kraju, stwarzajc im dogodniej-
sze warunki pracy, uwzgldniajce
konieczno dojazdów i utrudnienia
zwizane z kontaktami ze rodowi-
skiem wolnomularskim. Natychmiast
po zapalaniu wiateł loy odbyły si
pierwsze inicjacje. Deniem obu ló
jest bowiem utworzenie trzeciej loy,
koniecznej proceduralnie do utwo-
rzenia pierwszej w historii polskiego
wolnomularstwa obediencji kobiecej
– Wielkiej eskiej Loy Polski
PORTRET WŁASNY POLSKICH
WOLNOMULAREK Z LÓŻ
KOBIECYCH
Wolnomularki z polskich ló ko-
biecych wyznaj te same zasady co
wolnomularze z innych liberalnych
obediencji wolnomularskich. Pracuj
w Rycie Szkockim Dawnym i Uzna-
nym. Przywizujdu wag do ry-
tuału i respektowania przyjtych na
siebie obowizków. Z załoenia i z za-
sady nie poruszaj tematów zwiza-
nych z polityki religi, uznajc, e
39
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
S U K N I A I F A R T U S Z E K
1. Załski, O masonerii w Polsce od r. 1738 do 1822 na źródłach wyłącznie masońskich, cz. II, Kraków 1908.
2. L. Chajn, Polskie Wolnomularstwo 1920-1938, Warszawa 1984.
3. M. Dołgowska-Wysocka, Suknia i Fartuszek. „Wolnomularz Polski” nr 50/2012.
4. S. Małachowski- Łempicki, Wykaz lóż polskich lóż wolnomularskich oraz ich członków w latach 1738-1821 poprzedzony zarysem historii wolnomularstwa polskie-
go i ustroju Wielkiego Wschodu Narodowego Polskiego, Kraków 1929.
5. Ann Pilcher-Dayton, THE OPEN DOOR, e History of the Order of Women Freemasons 1908 -2008.
6. ACTES DE NAISSANCE DE L’OBEDIENCE (1945-1946) Union Maçonnique Féminine de France – document réalisé daprès les archives de la
Grande Loge Féminine de France à loccasion du 60ème anniversaire de lObédience – 1ère édition 12 mars 2006.
7. Le Rose de Vents – 30 ans d’Historie, Pary 2008.
8. S.Roc, Le Trace 6007 nr. 70.
9. Z. Bauman, Płynna nowoczesność, Kraków 2006.
10. A. Szahaj, Zniewalająca moc kultury. Artykuły i szkice z lozoi kultury, poznania i polityki, Toru 2004.
nale one do osobistej sfery kadego
człowieka. W metodzie wolnomu-
larskiej wyznajide transcenden-
cji symbolizowan przez koncepcj
Wielkiego Architekta Wszechwiata.
Przyjmujdo swojego grona kobie-
ty bez wzgldu na ich stosunek do
wiary i religii, ale wymagaj od nich
wysokich standardów moralnych.
Loe kobiece snastawione przede
wszystkim na pogłbianie reeksji
nad problemami lozoczno-etycz-
nymi, psychologicznymi i społeczny-
mi. Pracuj w gronie kobiet, ale nie
w izolacji. Odwiedzaj si wzajemnie
z innymi warsztatami liberalnymi,
wymieniajc si pogldami, efektami
pracy i pomagajc sobie wzajemnie.
Z wolnomularzami obu płci łczy je
przyja i braterstwo.
S
iostry pracuj w strojurytualnym,
na który składa si m.in. prosta,
czarna suknia i medal loy, obowizko-
wo projektowany przez kady warsztat
samodzielnie. Ta suknia jest nie tylko
nawizaniem do tradycji (wymylona
była bowiem w 1954 roku przez zało-
ycielk Loy Isis na Wsch... Parya
– Gisele Faivre), ale niesie z sob take
symboliczne przesłanie równoci. Gi-
sele Faivre wyraziła si o niej nastpu-
jco: Gdy jesteśmy w czarnych sukniach,
to tylko nasze głowy nie są identyczne”8.
Co łczy współczesne masonki z ich
poprzedniczkami z ló adopcyjnych?
Zapewne łacuch tradycji i uznanie
dla drogi, jak utorowały nastpnym
pokoleniom. W dzisiejszych czasach,
kiedy pochodzenie nie stanowi ju
adnego kryterium pozycji społecznej,
a dyskusja na temat równoci statusu
społecznego płci, przynajmniej na
kontynencie europejskim, coraz cz-
ciej staje si przedmiotem publicznej
debaty, prawo kobiet do swobodnego
zrzeszania si i wyboru stylu ycia
wydaje si oczywiste! Prawo to zreszt
jest w Polsce gwarantowane konsty-
tucyjnie. Pytanie dzisiaj brzmi raczej:
co w dzisiejszym postmodernistycz-
nym wiecie moe skłania do bycia
wolnomulark?
Współczesny wiat cywilizacji za-
chodniej, jak wnikliwie go opisuje
wybitny obserwator kultury pono-
woczesnej Zygmunt Bauman, to wiat
współczesnoci bez sacrum, płynnej
wzgldnoci wszelkich idei, relatywi-
zmu poddajcego w wtpliwo war-
toci uniwersalne, tradycj, histori.
To wiat szybkich zmian, nietrwałych
zwizków, natychmiastowych graty-
kacji, fragmentarycznoci i przygod-
noci bytów9. To wiat, który wyrasta
z niezgody i opozycji wobec stabilnej
nowoczesnoci reprezentowanej przez
myl owieceniow, w której konsty-
tuuje si wolnomularstwo.
Zdaniem innego badacza – Andrzeja
Szahaja – postmodernizm uniewania
pytania o ludzknatur i o cel czło-
wieczego istnienia, a w zamian stawia
pytania praktyczne, np. co moemy
zrobi, aby bezkoniktowo współy
ze sob nawzajem10.
Co zatem skłania dzisiaj do bycia
w tym wiecie wolnomulark?
Nie pretendujc do wyczerpujcej
odpowiedzi, przytocz znamienne
słowa jednej z uczestniczek ruchu:
„wolnomularstwo to nisza ekologicz-
na, gdzie mog by sobi zarazem by
osob wewntrzsterown, uwolnion
od presji opinii mediów, szybko zmie-
niajcych si mód i tymczasowoci. To
miejsce, w którym mogsi zatrzyma
i zastanowi, kim naprawd jestem
i jak ja chc y”.
K
ada nowa epoka rodzi si w opo-
zycji do poprzedniej, na skutek
wyczerpania paradygmatu kulturo-
wego. Postmodernizm zrodził si
z opozycji do modernizmu, którego
pocztek datuje si na okres Owie-
cenia. Postmodernizm, eseistycznie
nazywany przez Baumana ponowo-
czesnoci lub płynn nowoczesno-
ci, oprócz braku jednoznacznego
zakotwiczenia w ideach, wartociach,
historii i dojmujcej fragmentaryzacji
ycia społecznego mieci w sobie wiele
ruchów i konkurencyjnych ideologii:
New Age, nowe ruchy parareligijne,
nowe ruchy społeczne typu prozdro-
wotne, proekologiczne i inne pro…,
które maj dawa receptna szczcie
jednostki etc.
Masoneria jest t propozycj, która
łczy przeszło z przyszłoci. Wol-
nomularze deklaruj prace dla dobra
ludzkoci. Włczeni aktywnie w ycie
ponowoczesne, kultywuj ponadcza-
sowe, uniwersalne wartoci wypraco-
wane przez ludzko. Metoda wol-
nomularska z załoenia ma dotrze
do samej istoty człowieczestwa,
z utopijn wizj wiata zaludnionego
przez Siostry i Braci w Ludzkoci.
W myl tego wzniosłego ideału hu-
manistów, ruch wolnomularski jest
nonikiem wartoci ogólnoludzkich
odpornych na wpływy zmieniajcych
si epok. #
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
40 S U K N I A I F A R T U S Z E K
J
adwiga Marcin(k)owska, uro-
dziła si 28 padziernika 1872r.
w Starej Bielicy pod Homlem.
Wywodziła si z domu o tradycjach
patriotycznych, ojciec był powstacem
w 1863 roku, emisariuszem Rzdu
Narodowego. Studiowała na Uniwer-
sytecie Jagielloskim, potem take
w Paryu. Wczenie zaczła konspi-
rowa. Pocztkowo działała w tajnym
Zwizku Młodziey Polskiej „Zet”
i w Lidze Narodowej, lecz kiedy ta,
a z ni endecja, przeszły na pozycje
ugodowe wobec Rosji, opuciła ich
szeregi wraz z wieloma innymi ze-
towcami. Przez kilka lat podróowała
(w 1907 roku była w Grecji, potem
w Indiach). Jeli chodzi o idee du-
chowe, była teozo, przez ponad 2
lata przebywała w siedzibie głównej
Towarzystwa Teozocznego w indyj-
skim Adyarze, po powrocie do Polski
i rozłamie w ruchu teozocznym opo-
wiedziała si po stronie Steinerowskiej
antropozoi, była członkiem warszaw-
skiego antropozocznego O.
Na rok przed wybuchem wojny,
w kwietniu 1913 r., przystpiła do
zakonspirowanej organizacji Ligi
Kobiet Pogotowia Wojennego. Wraz
z jej pomysłodawczyni i pierwsz
przewodniczc Iz Moszczesk
napisała jej statut. W pocztkach
wojny działała ju czynnie w ruchu
piłsudczykowskim. Wziła udział
w przygotowaniach Oddziału Lot-
nego Wojska Polskiego, współpraco-
wała z sekcj kolporterskPolskiej
Organizacji Wojskowej, a jej pomoc
w drukarniach kierowniczka tej sek-
cji okrelił jako „nieocenion”, u niej
samej w mieszkaniu miecił si jeden
ze składów nielegalnej bibuły POW.
Tak po latach oceniała t działal-
no Marcinkowskiej jedna z człon-
ki POW, Zoa Szturm de Sztrem:
„Utalentowana poetka, przepojona
mistycyzmem, kochajca Polsk
nade wszystko, nie znała chwili
wypoczynku. Entuzjazm, z którym
pracowała, udzielał si dokoła. Była
starsz od nas wszystkich, lecz jej
młodzieczow walce o wolno
kazała niejednej ospałej duszy budzi
si do czynu”.
Nie od rzeczy bdzie take przyto-
czy opini Marii Dbrowskiej, która
w uzupełnieniach do swego Dziennika,
pisanych ju podczas II wojny wia-
towej, znacznie surowiej oceniała jej
posta: „Była to znacznie starsza ode
mnie, wielkiej zacnoci i o bardzo
intensywnym yciu duchowym oso-
ba. Niestety, właciwego wyrazu dla
bogactwa swego ducha nie znalazła.
Była powieciopisark i poetk, ale
utwory jej, pełne mtnego mistycy-
zmu i papierowej poezji, oddwiku
nie miały. [...] Pogldy miała mocno
zabarwione lozo hindusk, gdy
była w Indiach i, nie wiem, czy artem
czy serio, mówiono o niej, e przeszła
szkoł Jogów. Sama te wygldała jak
joga. Chuda jak szkielet, czarna, wy-
soka, z haczykowatym nosem, zagi-
najcym si tu niemal nad wskimi
ustami, oczy miała czarne i płonce jak
ule. Jednymi z nielicznych, którzy
w pełni doceniali charakter i warto
umysłu panny Marcinkowskiej byli
Poniatowscy” [Juliusz Poniatowski,
legionista, Peowiak, załoyciel PSL
„Wyzwolenie”].
Twórczynie pierwszego Sta-
tutu Ligi Kobiet: Moszczeska
i Marcin(k)owska, stanły ju rok po
wybuchu wojny po dwóch stronach
politycznej barykady: Moszczeska
zwizała si z Departamentem Woj-
skowym NKN i jego szefem pułkow-
nikiem Władysławem Sikorskim,
Marcin(k)owska – z jego ówczesnym
antagonist, brygadierem Józefem
JADWIGA MARCIN(K)OWS
KONSPITOR I JOGIN W FARTUSZKU
D R M I R O S Ł A W A D O Ł G O W S K A W Y S O C K A









41
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
S U K N I A I F A R T U S Z E K
Piłsudskim. Konikt polityczny obu
ołnierzy-polityków przyczynił si
do rozbicia wielu rodowisk aktywi-
stycznych, w tym take Ligi Kobiet
Pogotowia Wojennego.
W styczniu 1916 r. decyzjami zjazdu
Ligi Kobiet PW w Piotrkowie wybra-
no Jadwig Marcin(k)owsk na now
przewodniczc Ligi, a cały zarzd
naczelny organizacji z Warszawy prze-
niesiono do Lublina. Tutaj, ju od lat
kilku, działała mocno zakonspirowana
loa masoska.
„Przypadek sprawił, e najwicej re-
lacji zachowało si o prowincjonalnej,
lubelskiej loy Wolni Oracze – pisał
po wielu, wielu latach br... Wojciech
Giełyski. – Jej poczcie nastpiło
w... Paryu. Aktu tego dokonał sam
Stefan eromski, który ide wolno-
mularsk zapłodnił znanego obiey-
wiata i fantast Jana Hempla oraz
zaprawionego w strajkowaniu studenta
– Witolda Giełyskiego. eromski
namówił obu na powrót do Lublina,
by tam wspierali „Kurier Lubelski”,
a nastpnie – dysponujc takim instru-
mentem – rozwinli w Lublinie spół-
dzielczo, w jej wydziale owiatowym
gromadzc kandydatów na masonów.
I to si udało! Najwicej o tak skom-
plikowanym przedsiwziciu mona
sidowiedzie z obszernej relacji
siostry Hempla – Wandy Papiew-
skiej, niezmordowanej społeczniczki,
która za specjaln zgod udzielon
przez wysze władze wolnomularskie
wstpiła do loy Wolni Oracze! Nieco
póniej loa ta przyjła równie Zo-
 [pomyłka, chodzi o Jadwigę – wys.]
Marcinowsk, ezoteryczn poetess,
pogron w kultach mistycznych, ale
te przewodzc... Lidze Kobiet Po-
gotowia Wojennego, współpracujcej
z Legionami”*.
Wspomniana Papiewska pisze, e
„loa najczciej zbierała siw ich
mieszkaniu przy ul. Zielnej nr 4. Loa
była inicjatorkpowołania do ycia
stowarzyszenia owiatowegowiatło
i Lubelskiej Spółdzielni Spoywców.
Członkowie loy spotykali si czsto
w cukierni Rutkowskiego (obecnie
Lublinianka) przy stoliku pod du-
ym oknem, tzw. kurierowym” **.
* * *
Celem Ligi Kobiet Pogotowia Wo-
jennego, przynajmniej w pierwszych
latach jej istnienia, nie było głoszenie
haseł emancypacji kobiet. Jednake ju
w pocztkach 1916 r. w jej szeregach
zaczły wykształca si dwa nurty.
Było to cile zwizane z pocztkiem
antagonizmów midzy lini piłsud-
czykowsk a – okrelamy to umow-
nie – NKN-owsk. Na sprzecznoci
natury politycznej nałoyły si take
rónice w pojmowaniu zada Ligi Ko-
biet w toczcej si wojnie w sprawie
tzw. kwestii kobiecej.
Były one zreszt przedłueniem spo-
rów w organizacjach kobiecych toczo-
nych jeszcze przed wojn. Wówczas to
w szeregach emancypantek zaznaczy-
ły si dwa nurty. Pierwszy, zwizany
z nazwiskiem nestorki ruchu femini-
stycznego, Pauliny Kuczalskiej-Re-
inschmidt, przewodniczcej Zwizku
Równouprawnienia Kobiet Polskich
(załoonego 1907 r.) i drugi, którego
credo ideowe wyraziła Iza Moszcze-
ska, członkini organizacji wyrosłej
z rozłamu zwizku pierwszego, czyli
Polskiego Stowarzyszenia Równo-
uprawnienia Kobiet. Moszczeska
wyraziła to jasno: „nie mamy czego
naszym mczyznom wydziera, bo
oni sami praw nie maj, zatem trzeba
najpierw walczy o prawa dla narodu,
a potem dopiero da równoci”.
Pierwsza grupa stała na stanowisku,
e bez uprzedniej zmiany wiadomoci
społecznej i w wolnej Polsce kobieta
równych praw nie otrzyma. Iza Mosz-
czeska w trakcie wojny nie zmieniła
swych pogldów i a do rozłamu w Li-
dze królewiackiej w sierpniu 1916 r.
starała si, by załoona przez ni orga-
nizacja nie zeszła na tory feminizmu.
Jednake w Lidze zwyciył nurt
drugi, politycznie popierajcy pił-
sudczyków, a w zakresie postulatów
kobiecych domagajcy si ich pełnego
równouprawnienia. W nowym pro-
gramie z lutego 1917 r. hasło walki
o pełne równouprawnienie kobiet
było postawione ju na równi z innymi
jej celami. Przyjta uchwała głosiła,
i „w chwili powstania nowego pa-
stwa polskiego i przebudowy Galicji,
obowizkiem kobiet jest stara si
o równouprawnienie polityczne”.
W celu realizacji tego postulatu
zarzd Ligi zwrócił si do Zwizku
Polskich Stowarzysze Kobiecych,
reprezentujcego 16 rónych orga-
nizacji, aby razem zorganizowa,
wzorem zjazdów przedwojennych,
ogólnopolski zjazd kobiet polskich.
Zjazd, który odbył si w dniach
6-7wrzenia 1917 r. w Warszawie,
został powicony zagadnieniom praw
politycznych, samorzdowych, cywil-
nych i ekonomicznych kobiet. W wy-
danym póniej Pamiętniku napisano,
e zjazd miał si sta „historycznym
dokumentem, jak mylały, czego prag-
nły, jak przygotowane były kobiety
polskie do pracy pastwowotwórczej
w chwili tworzenia si Pastwa Pol-
JÓZEF PIŁSUDSKI I KOBIETY
L
iczne grono pa i panienek było pod wielkim wpływem komendanta Piłsudskiego. Wydawały liczne
odezwy z okazji patriotycznych rocznic. Tak pisano np. w odezwie datowanej na 6 sierpnia 1915 r., wy-
danej z okazji pierwszej rocznicy wymarszu Pierwszej Kadrowej: Powołałeś Wodzu do walki z siłą przemocy siły
duchowe Narodu przepotężną mocą miłości i poświęcenia. Stanęłyście na głos Twój, gotowe iść z pomocą hufcom, które
prowadzisz, aby wysiłkiem najkrwawszym zerwać pęta niewoli. Dziś, w wielką dla Polski rocznicę, przynosimy Ci hołd serc
naszych – pokornych wobec Twego Czynu, ale dumnych przed światem, żeśmy matkami, żonami i siostrami walczących
pod Twoim sztandarem. Cześć Ci Obywatelu i Wodzu nasz Umiłowany! Jej autork była Jadwiga Marcin(k)owska. #
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
42 S U K N I A I F A R T U S Z E K
skiego”. Uczestniczki zjazdu starały
si – chyba skutecznie – przej do
porzdku dziennego nad tzw. orien-
tacjami politycznymi wystpujcymi
wówczas w społeczestwie polskim
i skupi wyłcznie na wspólnych po-
stulatach kobiecych. (Nb. w jednym
ze swych listów do Stanisława Kota
Iza Moszczeska pisała, e „ligawki
B” próbowały zorganizowa w trakcie
obrad manifestacj na cze Komen-
danta Piłsudskiego, jednake wik-
szo uczestniczek okazała si temu
przeciwna). Mona napisa krótko,
e spory polityczne, w których orga-
nizacja kobieca była jedynie rodkiem,
a nie celem, zniszczyły struktury Ligi
Kobiet, zarówno w Królestwie, jak
i Galicji.
Stan organizacji oceniono na po-
siedzeniu Naczelnego Zarzdu Ligi
królewiackiej w dniach 1-2 listopada
1918 r., czyli tu przed powrotem
Józefa Piłsudskiego z Magdeburga.
Z wydziałów istniejcych przy NZ
Ligi tylko jeden, równouprawnienia,
działał, organizujc – ale wraz z inny-
mi organizacjami kobiecymi – wiece.
Wydział organizacyjno-agitacyjny nie
istniał, w wydziale opieki nad ołnie-
rzem praca ustała, wydział opieki nad
dziemi stwierdzał absolutny brak
funduszów (trzeba było rozwiza
prowadzone przez Lig schroniska).
Kasa Naczelnego Zarzdu notowała
1000 marek decytu. Stagnacja si
pogłbia – mówiły delegatki. Coraz
czciej padało pytanie, czy Liga
ma jeszcze racj bytu, zwłaszcza e
głone w swoim czasie wystpienie
Moszczeskiej przeciwko polityce
legionowej Józefa Piłsudskiego „pod-
kopało sławLigi”. Depresja polityczna
w Lidze, jak pisze Leokadia liwiska,
jedna z jej centralnych działaczek, była
pochodn ogólnego chaosu i znie-
chcenia. „W Warszawie – stwierdza
z gorycz – istniały wówczas 42 do
gruntu z sob powanione partie”...
W takich włanie warunkach, gdy
Liga Kobiet była zniechcona, rozbita
i faktycznie przestała działa, przyszła
niepodległo.
W manifecie ludowego rzdu Igna-
cego Daszyskiego, który powstał na
pocztku padziernika 1918 r. w Lub-
linie, proklamowano midzy innymi
zupełne równouprawnienie polityczne
kobiet. Kiedy za do Warszawy wró-
cił z Magdeburga Józef Piłsudski,
wnet stawiła si przed nim delegacja
Centralnego Komitetu Równoupraw-
nienia Kobiet w osobach dr Justyny
Budziskiej-Tylickiej i członkini
Ligi Marii Chmieleskiej, składajc
na jego rce deklaracj z daniem
nadania Polkom równouprawnienia
politycznego. Komendant Piłsudski
bardzo yczliwie pono przyjł de-
legacj (jego przyjaciółka, a potem
ona, Aleksandra Piłsudska była tak-
e członkini Ligi Kobiet), a przeczy-
tawszy postulaty, artobliwie dopyty-
wał si, czy aby Polki, gdy ju zasid
w przyszłym Sejmie, nie pójd ladem
Finek, które natychmiast wystpiły
z projektem ustawy... prohibicyjnej.
Dłusza rozmowa miała charakter
najzupełniej przychylny dla da
kobiecych.
Powołany w miejsce gabinetu Daszy-
skiego rzd Jdrzeja Moraczewskie-
go, którego ona Zoa Moraczewska
szefowała Lidze Kobiet NKN (gali-
cyjskiej), wydał dekret o organizacji
wyborczej do Sejmu Ustawodawcze-
go, a 28 listopada 1918 r. Dziennik
Praw Państwa Polskiego opublikował
go. Pierwszy artykuł dekretu brzmiał:
„Wyborc do Sejmu jest kady oby-
watel bez rónicy płci, który do dnia
ogłoszenia wyborów ukoczył 21 lat”.
14 listopada 1918 r. Naczelny Zarzd
Ligi królewiackiej wydał list otwar-
ty do wszystkich kół. „Organizacja
nasza – głosił – idca stale od dnia 6
sierpnia 1914 r. jedynwskazan przez
Józefa Piłsudskiego drog, baczna na
wszelkie odchylenia i niedopuszczaj-
ca ich w łonie swej organizacji, mimo
przeladowania przez władze okupa-
cyjne trwała i przetrwała. Zmuszona
jednak przez dłuszy czas ogranicza
sw działalno do cichej, podziemnej
roboty, dzi, gdy cały naród zrzuca ze
siebie dowody wieloletniej niewoli,
organizacja nasza woła: jestemy, czu-
wamy i wzywamy wszystkie koła do
wznowienia swej działalnoci w imi
wspólnych haseł”.
Lecz nie miało si to spełni. Liga
Kobiet Polskich – bo tak przybrała
nazw na zjednoczeniowym zje-
dzie w ostatnich dniach grudnia
1918 r. – nie odrodziła sido czy-
nu, cho urzeczywistnił si główny
cel, w imi którego powstała: wolna
i demokratyczna Polska, która jako
jedna z pierwszych w Europie nadała
Polkom – obywatelkom równe prawa
polityczne.
* * *
Jadwiga Marcin(k)owska, pewnie
zniechcona wielk, „msk” polityk,
wycofała siz działalnoci, wydała
jeszcze dwie ksiki o bardzo ducho-
wym charakterze (Chrzciciel, powieść,
Wartości twórcze religijnej myśli polskiej),
a w 1922 r. wyjechała jako konsul do
USA. Nie włczyła si w budow ló
Le Droit Humain, które rodziły si
w Polsce po I wojnie wcisłym współ-
działaniu z teozofami. Wróciła do kraju
tu przed nastpn wojn. Zmarła
w wojennej Warszawie, pochowana
została na Powzkach. Dzi pyłem za-
pomnienia pokryte zostały jej ksiki,
a równe prawa dla kobiet stały si dla
nas czym oczywistym. O lubelskiej
loy Wolni Oracze take jumało
kto – poza historykami polskiego wol-
nomularstwa – pamita. Funkcjonuje
jedynie nadal i działa prnie załoona
przez lubelskich masonów Lubelska
Spółdzielnia Spoywców, ale na jej
internetowej stronie o masoskiej
proweniencji jest rzecz jasna cicho
i głucho.
Powiedziałam
Mirosława Dołgowska-Wysocka
Deska wygłoszona podczas prac
Sz... L... Gaja Aeterna 26 kwietnia
2014 r.
*Br... Witold Giełyski, Zagony „Wol-
nych oraczy” w skróconej wersji był
podstaw deski – Wielki Wschód a od-
zyskanie przez Polskę niepodległości
w 1918 r. – wygłoszonej na spotkaniu
z brami Wielkiego Wschodu Polski
w dniu 25 padziernika 2005.
** Leon Chajn, Polskie wolnomularstwo
1920–1938, Warszawa 1984, s. 105.
43
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
W I A T M A T E R I A L N Y W I A T D U C H O W Y
W
yruszajc na wakacje do Ameryki Łaciskiej,
spodziewałam siprzede wszystkim wakacyjnej
przygody i egzotycznych krajobrazów. I takich
w istocie dostarczyły mi niezwykłe wyspy archipelagu Gala-
pagos, wsie i miasteczka w Andach, barwne korowody ludzi
na targu w Otovalo. Tym, co mnie najbardziej zdumiało
i sprowokowało do eksploracji dziedzin, których istnienia
nie byłam wiadoma, stał si pobyt w Narodowym Parku
w Cuayabeno, ekwadorskiej czci amazoskich lasów
deszczowych.
Czterodniowy pobyt w dungli pozwolił mi by tak blisko
natury, jak tylko to moliwe. Dungla okazała si ekosy-
stemem spójnym i kompletnym. Niczego nie ma w niej
za duo ani za mało. Kada ywa istota znajdzie miejsce,
poywienie, schronienie, jakiego potrzebuje, nie pławic
si w zbytku i nie cierpic niedostatku. Ale o posiłek trzeba
sipostara, na bezpieczestwo trzeba uwaa, bowiem gdy
yjesz w zgodzie z natur prawdopodobiestwo, e dzisiaj
zjesz lub bdziesz zjedzony jest porównywalne. Pokora
i szacunek wobec potgi natury jest czym naturalnym
i oczywistym. Jej nie da si zlekceway.
Prawdziwa podró, czyli ta, która zmieniła moje spojrzenie,
ma swój pocztek w głbi dungli, w wiosce Indian. Zawiód-
łby si kto, kto oczekiwałby półnagich ludzi z pióropuszami
i spódniczkami z lici bananowca. Pomimo e najbliszy
sklep jest oddalony o 2 godziny drogi rzek Cuayabeno,
któr trzeba pokona motorowym canoe, mieszkacy tej
wioski nosz t-shirty i dinsy, uywajzegarków. Jednak
szaman, który zgodził si porozmawia z kilkuosobow
grup turystów, przywitał nas w rytualnym stroju i z akce-
soriami szamaskimi. Był to człowiek w wieku ponad 60 lat,
o twarzy na swój sposób piknej, pooranej zmarszczkami,
mdrej, spokojnej, uwanej.
Szamaska droga do mistrzostwa trwa długo. Nasz gospo-
darz „patent”, tj. prawo do leczenia członków swojej spo-
łecznoci, otrzymał dopiero w wieku 49 lat, czyli po upływie
7 cykli siedmioletnich. Edukacj szamask rozpoczł ju
w wieku chłopicym, przez wiele lat terminował u mistrzów
w Ekwadorze, Kolumbii, Peru, Brazylii. Poznał wszystkie
roliny, jakie dungla rodzi, ich działanie oraz wzajemne,
złoone interakcje. Wiele leczniczych ziół czy mieszanek
rolin po raz pierwszy próbował na sobie; z tego punktu
widzenia szaman jest jak saper – moe pomylisi tylko raz.
Jednak tak jak dungla odkrywa przed nim swoje tajemnice,








ALCHEMIA
I ŚWIĘTE ROŚLINY
Jedyną prawdziwą podróżą jest taka,
w której nie szuka się kolejnych
krajobrazów, ale zmienia własne spojrzenie.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
44 W I A T M A T E R I A L N Y W I A T D U C H O W Y
tak otworzy si przed nim potra ludzka dusza. Jest wic
szaman lekarzem, zielarzem, homeopat, psychoterapeut.
Podczas ceremonii leczenia, bo tak naley ten rytuał nazwa,
szczególna rola przypada ayahuasce, nazywanej z wielkim
szacunkiem Nauczycielk, witym pnczem duchów. Jest
to specjalnie przygotowywany wywar, którego zasadniczym
składnikiem s dwie roliny – liana (pncze) oraz chacruna.
Kada z tych rolin, spoyta osobno, nie powoduje adnych
szczególnych reakcji, moe poza efektem przeczyszczajcym,
i to nie w kadym przypadku. Podane razem wywołuj
zadziwiajcy efekt psychodeliczny, aktywujc wizje, do-
starczajc wgldów w głb psychiki, przey kosmicznych,
mistycznych czy religijnych. Odmienne stany wiadomoci
słu celom rytualnym, silnie zwizanym z lokaln kultur.
Czym ayahuasca zasłuyła sobie na miano Nauczycielki?
Czego uczy? – pytałam tubylców. Odpowiadali słowami
legendarnego Białego Ptaka: – Jeśli przyjmiecie ayahuaskę,
nigdy nie zapomnicie, kim byliście ani kim jesteście. Ayahuasca
to drzwi do innych światów, które pozwolą przejść mroczne
głębiny mocy. Nie byli wylewni w relacjonowaniu swoich
dozna, podkrelajc, e jest to intymne i bardzo indywi-
dualne dowiadczenie.
Napój bogów, ayahuasca, soma, kykeon – magiczne eliksiry,
dajce dostp do wiedzy i najgłbszych stanów duchowych,
towarzyszyły ceremoniom i obrzdom od bardzo dawna, we
wszystkich rejonach globu. Cózatem zawieraj owe roliny,
które wchodziły w skład boskich napojów, bdcych tak
wanym ogniwem witych ceremonii? Odpowied mog
przynosi współczesne badania biochemiczne.
Mimo e napój bogów pozyskiwano na róne sposoby,
główne składniki chemiczne pozostawały zawsze te same.
Najwaniejszymz nich jest DMT, substancja wywołujca
obrazy wiatów duchowych, powodujca odmienne stany
wiadomoci, podróe na poziom molekularny, wraenia
stanu oddzielenia siod ciała. DMT w przyrodzie wystpuje
nie tylko w rolinach, równie np. w gruczołach skórnych…
ropuchy. Warto przy tej okazji wspomnie, e wikszo
rolin zawierajcych znaczce iloci DMT jest objta za-
kazem uprawy, znajdujc si na tej samej czarnej licie co
narkotyki. A przecie DMT narkotykiem nie jest; mało
tego, przeprowadzone badania kliniczne potwierdzaj, e
nie tylko nie powoduje uzalenie, ale ma wrcz lecznicze
właciwoci oraz bardzo wysok skuteczno w terapii, m.in.
uzalenie i depresji.
Intrygujcy jest fakt, e DMT objte tak restrykcyjnprohi-
bicj produkowane jest przez… nasz organizm, a dokładniej
przez szyszynk, którKartezjusz nazwał „siedzib duszy”.
W chwili narodzin i chwili mierci szyszynka prawdopo-
dobnie wytwarza ogromne iloci DMT, jakby zalew krwi
t substancj miał otwiera bram przejcia z i do innych,
duchowych wymiarów. W cigu ycia ludzkiego produkcja
DMT jest niewielka, zwiksza sinatomiast w szczególnych
okolicznociach: podczas głodówek, cikiej choroby, do-
tkliwego cierpienia zycznego, głbokiej medytacji oraz…
kadej nocy podczas snu.
P
ozwólcie, e zabior was teraz w mał podró. Za-
mknijcie oczy. Wyobracie sobie, e wznosicie si tak
wysoko jak Baumgartner, na 40 km. Spójrzcie na Ziemi
z tej wysokoci, kiedy wida jej oba zaokrglone krace.
Jest noc. Ta cz półkuli, któr obserwujecie z wysoka,
jest pogrona w ciemnoci, poniewa słoce owietla t
drug cz. Spróbujcie dojrze na powierzchni Ziemi
mnóstwo maciupekich punkcików. Około 3 miliardów
kropeczek. To ludzie, którzy zapadli w sen. Na wygod-
nych łókach, łoach, kanapach, podłogach, szałasach,
pod mostami, przy mietnikach, w lasach, ogrodach, pod
namiotami. Trzy miliardy ludzi ułoonych na brzuchu, na
wznak, na boku, samotni bd przytuleni do kogo. W tych
miliardach mózgów szyszynka – gruczoł wielkoci ziarnka
ryu – wyrzuca do krwi DMT. Ludzie ni. To, co widz
przyjmuj jako zdarzenia prawdziwe, przeywaj przygo-
dy, wizje niezwykłe, symboliczne, pokrcone. Niektórym
ni si bajki, innym koszmary. Co łczy wszystkich tych
ludzi? Ich bezładne ciała, nad którymi w tym stanie nie
maj adnej kontroli, s naprawd bezbronne, a myli,
oddzielajc si od bytu cielesnego, kpi wrcz ze wszelkich
znajomych praw zyki.
J
edna teoria mówi, e sny to tylko obszar naszej psychiki.
Teozofowie za twierdz, i we nie opuszczamy nasze
ciała i przenosimy si w przestrze astraln. A jeli tak, to
musi istnie mechanizm, który pozwala wróci do cztero-
wymiarowego wiata, odda nam kontrol. I faktycznie tak
sidzieje. Nasz organizm wytwarza enzym zwany w skrócie
MAO, który gładko rozprawia si ze swawol DMT. Bloku-
jc go, bardzo szybko zamyka wielki spektakl snów i wizji.
Jest wielk zagadk, jak szamani, kapłani doszli do tego,
e wystarczy do napoju doda wywar z innej roliny, która
hamuje działanie MAO, pozwalajc wizjom wywołanym
przez DMT trwa. Do wskaza, e wszystkie roliny
czczone i uznawane za wite, takie jak: lotos, akacja, mi-
moza, muchomor, wite grzyby, belladonna, mandragora,
granat, kaktusy, chacruna i wiele, wiele innych, wchodziły
w skład witych eliksirów spoywanych przez faraonów,
kapłanów, uzdrowicieli, szamanów, proroków, załoycieli
wikszoci religii, prekursorów alchemii, uczestników sta-
roytnych misteriów. O misteriach eleuzyskich, o których
niewiele wiadomo, poza tym, e z cał pewnoci odbywały
si z udziałem której z wersji napoju bogów, mówiono,
e były „zarazem najbardziej przeraajcym i najbardziej
oszałamiajcym dowiadczeniem boskoci, dostpnym dla
ludzi...”, a Cyceron uwaał, e w Eleusis objawiano „jak y
w radoci i jak umiera z lepszymi nadziejami”.
Z kolei w Wedach mona przeczyta: „Wypilimy som,
stalimy siniemiertelni, weszlimy w wiatło, poznalimy
bogów”.
Tajemniczy napój bogów, w skład którego wchodzi wywar
z rolin zawierajcy dwa niezbdne składniki: DMT oraz
enzym powstrzymujcy jego szybki rozkład, zapewniał
zdrowie i niemiertelno, która nie oznacza niemiertelno-
45
W o l n o m u l a r z P o l s k i l a t o 2 0 1 4 • n u m e r 5 9
W I A T M A T E R I A L N Y W I A T D U C H O W Y
ci zycznej powłoki. Chodzi o wiadomo bycia czci
czego wikszego, wiadomowłasnej duchowoci, obecnej
w wielu czasach i bytach.
W dowiadczeniach ayahuaskowych bardzo czsto wy-
stpuj wizje wy, czasem gigantycznych, kiedy indziej
wietlistych. W symbolizuje podstawow sił yciow,
uznawany jest za ródło wiedzy (wowej mdroci) nie tylko
u szamanów amazoskich, ale take w rónych miejscach
nawiecie – w Azji, basenie Morza ródziemnego, Austra-
lii itd. W czsto pełni funkcj łcznika midzy niebem
a ziemi. W symbolice, wierzeniach i religiach wystpuje
nader czsto: dwa splecione we oplatajce kadyceusz,
wity bóg Azteków Quetzalcoatl, wkundalini, który po
przebudzeniu wznosi si do siódmej czakry w okolicach
szyszynki, przynoszc Owiecenie. Zwinity podwójny w
jest ródłem szamaskiej wiedzy i to niezalenie od tego, czy
uzyskanej za porednictwem ayahuaski, czy poprzez inne
techniki docierania do odmiennych stanów wiadomoci, na
przykład rytm bbnów, głodówk, medytacj, deprywacj
zmysłow albo nienie.
S
zamani w wizjach potra rozpoznawa powizania po-
midzy okrelonymi rolinami leczniczymi i pewnymi
chorobami. Utrzymuj, e wgldy pochodz z ich wo-
wych wizji oraz mitologii wy kosmicznych. Ich relacje
w zadziwiajcy sposób s zgodne z opisami biologicznymi
molekuły DNA. DNA to niemiertelny kod wszelkiego
ycia na tej planecie, zarówno zwierzcego, rolinnego, jak
i ludzkiego. Znajduje si w kadej komórce kadego ciała,
kadej roliny, zwierzcia, grzyba i człowieka. W literaturze
z dziedziny biologii molekularnej podwójn spiral DNA
porównuje si nie tylko do dwóch splecionych wy, ale
równie do liny, pncza, drabiny lub schodów.
I kiedy zdamy sobie spraw z tego, e równie planety
poruszaj si po spiralnych orbitach, dociera do nas funda-
mentalna zmiana w spojrzeniu na nasz pozycjw przestrzeni
kosmicznej. Czy natura poprzezzorganizowanie zjawisk
w skali mikro i w skali makro chce nam wskazajakie
istotne prawidła co do funkcjonowania Wszechwiata?
Czy nie dostarcza nam niezbitych dowodów, e cokolwiek
zdarzyło si od pocztku Wszechwiata jest na wieki zapisa-
ne, a wgld w thistori mamy dosłownie na wycignicie
rki? Wszak etapy rozwojuzycznego człowieka od jednej
komórki, poprzez wszystkie fazy wielokomórkowe, a do
ukształtowania kompletnej, złoonej i skomplikowanej istoty
ludzkiej jest konsekwentnym odtwarzaniem biologicznego
lmu z historii ewolucji naszego gatunku.
Na Tablicy Szmaragdowej Hermesa Trismegistosa za-
pisano:
• To, co jest na dole jest takie, jak to, co jest na górze; a to,
co jest na górze, jest takie jak to, co jest na dole. Poprzez to
dokonują się wszelkie cuda.
• I tak jak wszystkie rzeczy istnieją w Jednym i pochodzą
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e W s k i e j
46 W I A T M A T E R I A L N Y W I A T D U C H O W Y
od Jednego, które jest najwyższą Przyczyną, tak wszystkie
rzeczy są zrodzone z tej Jednej Rzeczy przez adaptację.
S
taroytnimyliciele powicali si kontemplacji
struktur, dwiku i wzorów, bdcych esencj wi-
tej geometrii. Takpoznawali prawa Uniwersum, zasady
matematyki, architektury, medycyny, alchemii. Odkry-
cia naukowców niejednokrotnie wprawiaj ich samych
w zdumienie, skd tzw. prymitywne ludy, wczesne cy-
wilizacje miały tak rozległ wiedz na temat kosmosu,
praw natury, funkcjonowania organizmów ywych na
poziomie komórkowym czy molekularnym. To wła-
nienapój bogów pozwalał imzgłbia wiedz, do jakiej
wci próbuje dorasta nasza nauka.
Z jakiego powodu tak wiele rolin wystpujcych na całej
naszej planecie zawiera zwizki psychoaktywne, które
majzdolnowywoływania u ludzi wgldów tak głboko
przekształcajcych ich wiadomo, otwierajcych ich
umysły ku najgłbszym misteriom ycia i mierci? Z punk-
tu widzenia darwinowskiej nauki selekcja w przyrodzie
faworyzuje te rozwizania, które s rezultatem zdolnoci
przystosowawczych. Co zatem stanowi przystosowawcz
cech dla rolin, które zdaj si nie pełni adnych innych
funkcji poza dostarczaniem ludziom głbokich wgldów
i ulecze duszy?
Dlaczego w tak wielu dowiadczeniach ludzi spoywajcych
ayahuaskpodróe odbywajsiw kosmosie i na poziomie
molekularnym, tak jakby zadaniem witych rolin było wy-
jawienie tajemnic wszechwiata zapisywanych, od pocztku
jego istnienia, w zbiorowej wiadomoci ywych istot?
N
owa koncepcja neurochemiczna zakłada, e wszystkie
istoty nosz w sobie hologram całego Wszechwiata
i poprzez odpowiednie techniki (medytacje, inwokacje
szamaskie itp.) lub rolinne rytuały człowiek jest w stanie
dostroi sido czstotliwoci głbszych poziomów egzysten-
cji kosmosu – inaczej mówic, wiatów nielokalnych. Swoista
pami wiata, w której zapisane s wszystkie informacje,
łcznie z mylami, ideami, emocjami, templariusze okrelili
mianem kosmicznego pola duchowoci, Jung nazwał kolek-
tywnniewiadomoci, prof. Sheldrake polem morcznym,
a w niektórych kulturach nazywana jest Kronik Akaszy.
Energetyczny wzór kadego uczucia, kadej myli zapisany
został w swoistym banku danych, dlatego nie ma znaczenia,
jakie zdarzenie, jakie zwierzalbo kto z ludzi dokonał zapisu
– poniewawszystko jest energi. To cigła komunikacja
pomidzy istotami ywymi a wyszymi wymiarami. Wzór
zapisany w Kronice Akaszy zaley od intensywnoci danego
uczucia.
Naszym zwierciadłem jest wiat wokół nas. Proroctwo jest
tylko przestrog. Kady z nas, kto za spraw przepowiedni
zmienia sposób działania i odbierania otaczajcej go rzeczy-
wistoci, dokonuje zmian w polu duchowoci. Przyszło
jest zatem histori stale projektowan i zmienian pod
wpływem ludzkich myli, ludzkich uczu i działa. Kada
myl powoduje powstanie w kosmicznym polu duchowoci
(Kronice Akaszy) kształtu, który z czasem manifestuje si
w otaczajcej nas rzeczywistoci.
A zatem nie istnieje adna myl, aden gest, adne działanie,
które jest bez znaczenia, nawet z perspektywy indywidualnej
jednostki. To dlatego Matka Teresa przestrzegała:
Zważaj na swoje myśli, gdyż przemieniają się w słowa
Zważaj na swoje słowa, gdyż przemienią się w czyny
Zważaj na swoje czyny, gdyż przemienią się w nawyki
Zważaj na swoje nawyki, gdyż przemieniają się w charakter
Zważaj nas swój charakter, gdyż on będzie twoim losem.
Duchy rolin – organizmów ywych, które pojawiły sina
ziemi miliardy lat wczeniej ni istoty ludzkie – s stranikami
witego ksigozbioru kronik ycia. Dostp do nich umo-
liwiajtym, którzy sgotowi na głbokie wgldy, wewntrz
siebie, w mikro- i makrokosmos, w czas przeszły i gotowi
do alchemicznej pracy wykuwania zmian w kosmicznym
polu duchowoci. I znów Tablica Szmaragdowa przemawia:
Poprzez poznanie tej rzeczy cała wspaniałość świata stanie
się twoja, a wszelka ciemność od ciebie odstąpi.
C
zym jest wiatło, do którego dymy? Gonimy za wie-
dz, spieramy sio paradygmaty, argumenty jednych
uczonych przeciwstawiamy argumentom innych. Nasz
racjonalny umysł domaga si faktów majcych potwier-
dzenie w naszym ograniczonym do czterech wymiarów
newtonowskim wiecie. Hipotezy powstaj, czasami bywaj
modne, czasami znikajw mrokach zapomnienia. Kiedy
prosimy o wiatło, narzucajc sidenicj jest Owiecenie
– dotarcie do tej jedynej, najgłbszej wiedzy, tak głboko
ukrytej, e atajemnej. Zapisanej w przeszłoci, odcinitej
w kosmicznym polu duchowoci.
A kiedy człowiek strudzony, oczekujcy nagrody za swój
wysiłek, dociera do miejsca, w którym wydaje mu si, e
oto… wreszcie… moe dozna Owiecenia… słyszy py-
tanie: Jak wiele istot na tym świecie kochasz naprawdę? Czy
rzeczywiście wiesz, czym jest BEZGNICZNA MIŁOŚĆ?
I wtedy przybywa odpowied: Szukasz Oświecenia? Znaj-
dziesz Światło, kiedy pojmiesz, czym naprawdę jest MIŁOŚĆ.
Powiedziałam M.C.
Deska wygłoszona podczas prac Sz...L... Gaja Aeterna
22 lutego 2014 r.
ródła:
1. Ayahuasca – Święte pnącze duchów, red. R. Metzner, wyd.
Okultura, 2010.
2. DMT molekuła duszy, R. Strassman, Illuminatio, 2012
3. Hermetyzm, R. Bugaj, fragment ksiki opublikowany na
stronie www.gnosis.art.pl
4. Zdążyć przed Apokalipsą, R. Abraham, R. Sheldrake,
T. McKenna, Limbus, 1995
5. Inne strony: www.ayahuasca.pl, www.taraka.pl