PISMO PRZYJACIÓŁ SZTUKI KRÓLEWSKIEJ
W NUMERZE
autor graki Andrzej Masianis - www.masianis.pl
Wiosna 2012
50
ISSN 1231-0115
cena: 20 zł
(w tym 5% VAT)
• Spotkanie pod Akacją: Złote Pióro dla prof. Tadeusza Cegielskiego . . . . . . . . . . . . . str. 3• Od opus magnum do masonożerców. . . . . . . . . . . . str. 4• Jak wydawać masońskie pismo? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . str. 8• Rozmowa z Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Irlandii . . . . . . . . . . . . . . . . str. 16.• Wolność, Równość, Braterstwo i obawa przed konkretyzacją . . . . . . . . . . str. 17• Na Wielkim Wschodzie Polski . . . . . . . . . . . . . . . . . . str. 20• Suknia i fartuszek, czyli (prawie) wszystko o polskich lożach kobiecych . . . . . . . . . . . . . . str. 22• Dlaczego Boy nie został masonem? . . . . . . . . . . . . . str. 31• Trzej Wielcy Mistrzowie WWP – wspomnienia . . . . . . . . . str. 34• Korczak z loży Gwiazda Morza . . . . . . . . str. 38• Wystawa masońska w Muzeum Etnogracznym . . . . . . . . str. 39• Wolnomularze w latelistyce . . . . . . . . . . . str. 40• Mason na wirtualanych ścieżkach . . . . . . . . . . . . . . str. 44
3
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
s p o t k a n i e p o d a k a c j ą
Złote Pióro
dla tadeusZa Cegielskiego
W y d a r Z e n i a
I
stało się! Podczas uroczystego Spotkania pod
Akacją Złote Pióro „Wolnomularza Polskiego”
otrzymał prof. dr hab. Tadeusz Cegielski – wol-
nomularz, historyk i autor licznych publikacji do-
tyczących Sztuki Królewskiej, którego najnowszym
dziełem jest Księga Konstytucji 1723 roku i początki
wolnomularstwa spekulatywnego w Anglii. Geneza –
Fundamenty – Komentarze. Prof. Cegielski jest piątym
laureatem nagrody, po prof. dr. hab. Ludwiku Hassie,
dr. Norbercie Wójtowiczu, prof. dr. hab. Zbigniewie
Gertychu oraz prof. dr. hab. Andrzeju Nowickim.
Spotkanie pod Akacją odbyło się jak zawsze w salonie
na Nowym Świecie. Było nas dziewięcioro, w tym go-
spodarz Adam W. Wysocki, redaktor naczelny „Wolno-
mularza Polskiego” od 19 lat, który 12 lutego obchodził
swoje urodziny. Wśród zaproszonych był obecny Wielki
Mistrz Wielkiego Wschodu Polski, którego żona jest
od lat aktywną wolnomularką. Były także cztery Czci-
godne Mistrzynie loży Prometea i obecna Czcigodna
Mistrzyni loża Gaja Aeterna na Wschodzie Warszawy.
Oprócz picia i jedzenia (sernik na zimno z cyrklem
i węgielnicą ze śliwek, borówek, rodzynek, babeczki
z wiśniami ozdobione Okiem Opatrzności bądź cyrklem,
węgielnicą i literą G z czekolady oraz mazurek wolnomu-
larski z czekoladowym napisem „Wolnomularz Polski”
nr 50) – jak to u masonów – były także liczne dłuższe
mowy i krótsze wystąpienia. Jubilat i gospodarz, red.
Adam Wysocki, przypomniał historię „Wolnomularza
Polskiego” i Spotkań pod Akacją. Laureat Złotego Pióra
Tadeusz Cegielski opowiedział, jak powstawała jego
księga o Konstytucji Andersona (przygody jak z kry-
minału). Sekretarz redakcji Mirosława Dołgowska-
Wysocka przedstawiła stan przygotowań do reaktywacji
„Wolnomularza Polskiego” jako kwartalnika z własną
stroną www, prolem na Facebooku i Twierze oraz
comiesięcznym newsleerem. To wywołało ogólną
dyskusję na temat, czym dla masonerii jest Internet?
Czy może podmyć jej korzenie czy – odwrotnie – przy-
śpieszyć szerzenie idei wolnomularskich?
Jeszcze zanim zakończyło się Spotkanie pod Aka-
cją, goście mogli zobaczyć na Facebooku fotorelację
z wydarzenia (przygotowaną przez red. Aleksandr
Wysock-Zako, odpowiedzialną w WP za nowe tech-
nologie i marketing), a laureat Złotego Pióra otrzymał
pierwszy gratulacyjny esemes od dziennikarza z Radia
TOK FM. Nowe Czasy nie idą, lecz pędzą, a właściwie
już SĄ! #
Tadeusz Cegielski i Adam Wysocki


P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
4r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
od oPus magnum
do masonożerCóW
R o z m o w a
z p R o f . d R . h a b . t a d e u s z e m c e g i e l s k i m
Mirosława Dołęgowska-Wysocka:
Mam w rękach Twoją najnowszą
książkę, lub raczej księgę. Dzieło
robi wrażenie!
Tadeusz Cegielski: Nie jest taka groź-
na, na jaką wygląda. A jest to formalnie
ponad 730 stron tekstu. Książka składa
się z trzech zasadniczych części: 1) ob-
szernego, dwustustronnicowego wstępu
do tekstu źródłowego, czyli 2) Księgi
Konstytucji Wolnych i Przyjętych Mu-
larzy z 1723 r., autorstwa Jamesa An-
dersona. Źródło, nie bez racji nazywane
„Biblią wolnomularzy”, wydane zostało
z wielkim pietyzmem – zarówno jako
reprodukcja angielskiego oryginału, jak
i w przekładzie na język polski. Całość
dopełniają 3) szczegółowe komentarze
oraz tradycyjne elementy aparatu nauko-
wego: streszczenie w języku angielskim,
bibliograe, indeksy, spis ilustracji. Aha,
książka zaopatrzona została w trzydzie-
ści kilka ilustracji. Czarno-białych, ale
też na ogół grakę reprodukujących.
Książka jest też
pięknie zaprojektowana!
Zawdzięczam to dwóm utalentowa-
nym plastyczkom, które od lat współ-
pracują z Wydawnictwem „Klio”, od-
powiadając za typograę „Ars Regii”
i innych pozycji. Anna Maria Bauer
i Gabriela Patrycy to absolwentki Wy-
działu Graki Akademii Sztuk Pięknych
w Warszawie. Zależało nam na tym,
żeby książka nawiązywała czcionką
i układem do angielskich wydawnictw
osiemnastowiecznych. Nawiązywała –
ale nie imitowała. Czy się udało – niech
czytelnik sam już oceni.
Ile lat zajęły Ci prace
nad Konstytucjami?
Śmieję się, że to moje „opus magnum”.
Książka ma swoją historię, a nawet prehi-
storię. Prehistoria sięga lat 70. XX wieku,
kiedy na użytek studentów Wydziału
Historycznego przetłumaczyłem pierw-
sze cztery artykuły Konstytucji Jamesa
Andersona. Od tego się zaczęło. Przeło-
mowe dla sprawy okazały się moje przy-
jacielskie stosunki z Biblioteką Uniwer-
sytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Opiekun zbiorów masoników, starszy
kustosz dypl. Andrzej Karpowicz, bar-
dzo mnie zachęcał, żebym przetłumaczył
całość Księgi Konstytucji – zarówno
jej część normatywną, jak i narracyj-
ną. Wśród ojców chrzestnych projektu
znaleźli się również inni przedstawiciele
poznańskiego środowiska akademickie-
go. Ważną rolę odegrał zmarły w 2002r.
historyk sztuki, prof. Konstanty Kali-
nowski, dyrektor Muzeum Narodowego
w Poznaniu. Z nim właśnie snuliśmy
pierwsze plany powoła nia muzeum
wolnomularskiego w Dobrzycy.
Sama pamiętam te czasy. Polskie
masonki złożyły w darze dla
Muzeum szereg eksponatów.
Ciekawe, jakie są ich losy.
Decyzją Wielkopolskiego Sejmi-
ku Wojewódzkiego zamiast Muzeum
Oświecenia i Wolnomularstwa w Polsce
powstało Muzeum Ziemiaństwa Polskie-
go i Tradycji Patriotycznych. Masonika
zgromadzone w Dobrzycy, od chwili
„wrogiego przejęcia” muzeum przez
prawicę narodowo-katolicką w 2006 r.
(na jej czele stała wówczas radna LPR,
pani Barys), prezentowane były tylko
raz – ale dobre i to. Proszę się jednak nie
martwić – są w dobrych rękach miejsco-
wych muzealników i czekają cierpliwie
na lepsze czasy.
Wielu wolnomularzy świetnie się
kwalikuje do obu grup: ziemian
i patriotów…
Oczywiście! W przypadku Dobrzy-
cy dopuszczono się jednak poważnej
5
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
manipulacji na tradycji historycznej.
Zaprzeczono jakimkolwiek związkom
tego miejsca z wolnomularstwem! Pół
biedy, jeśli czynią to niedouczeni radni.
Gorzej, jeżeli do fałszowania historii
nakłania się utytułowanego naukowca.
Nowi gospodarze Dobrzycy starali się
za wszelką cenę dowieść, że zabytek
z jednej strony nie miał i nie ma widocz-
nych związków z wolnomularstwem.
Z drugiej zaś, że związków z masonerią
nie miał również Augustyn Gorzeski.
Gorzeński, przypomnijmy, to fundator
dobrzyckiego zespołu pałacowo-parko-
wego oraz całego majątku nazwanego
przezeń „Bononią” – a więc „Krainą
Dobra”. To tak, jakby obecny gospodarz
Łazienek Królewskich w Warszawie
starał się dowieść, że zabytek stworzony
został w XIX wieku przez carską rodzinę
Romanowych – zapominając o jego
polskim, królewskim fundatorze.
Na stronie internetowej
Muzeum w Dobrzycy trudno
znaleźć hasło „masoneria” albo
„wolnomularstwo”. Mnie się
nie udało.
Pomimo tego, że przynależności
Augustyna Gorzeńskiego do wolno-
mularstwa jest dobrze potwierdzona
w źródłach. W dzisiejszej dobie podob-
ne próby ukrywania faktów historycz-
nych mogą jedynie budzić politowanie.
Wróćmy do historii książki
o Księdze Konstytucji.
Nawiązałem współpracę z dwiema
instytucjami. Pierwszą z nich było Sto-
warzyszenie Europejskich Muzeów, Bi-
bliotek i Archiwów Wolnomularskich
(AMLA) przy Radzie Europy, na którego
czele stał dr Kwaadrgas, Holender, rów-
nocześnie szef Narodowego Centrum
Kultury Wolnomularskiej „Książę Fry-
deryk” w Hadze. Był on zainteresowa-
ny masońskimi zbiorami w Ciążeniu;
pragnął też wspomagać dzieło odbu-
dowy zespołu pałacowo-parkowego
w Dobrzycy. Dzięki niemu udało się
mi nawiązać kontakt z prywatną uczel-
nią holenderską, na której powstał ze-
spół badaczy podejmujący tematykę
Sztuki Królewskiej – także w aspekcie
teoretycznym, lozocznym. Mowa tu
o Katolickim Uniwersytecie w Nijmegen.
Tamtejszy Wydział Teologiczny, zajmu-
jący się teologią moralną i indywidualną,
podjął się w 2004 roku roli koordynatora
międzynarodowego, unijnego programu
Copernicus. W projekcie, oprócz Holen-
drów, wzięli udział także Niemcy, Polacy
i Czesi. Zainteresowani byli Bułgarzy.
Jednym z celów programu były narodo-
we edycje Konstytucji Andersona oraz
innych źródeł do historii wolnomular-
stwa. Gdyby program się powiódł, moja
książka ukazałaby się wiele lat wcześniej
– choć na pewno nie byłaby tak gruba!
Stało się jednak inaczej.
Dlaczego projekt się nie powiódł?
Z bardzo błahej przyczyny! Pomimo
tego, że przygotowaliśmy obszerną i sta-
ranną dokumentację, wysoko ocenioną
przez recenzujących ją naukowców, Ho-
lendrzy z Nijmegen o tydzień spóźnili
się z dostarczeniem dokumentów do
Brukseli. I koniec. A to był ostatni rok
programu Copernicus.
Co było potem?
Przypomnijmy w tym miejscu, że
Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu
dysponuje niezwykle rzadkim pier-
wodrukiem Konstytucji z 1723 r. oraz
oryginałami kolejnych wydań, zarówno
angielskich, jak i powstałych w krajach
Europy kontynentalnej. Brakuje jej tylko
jednego wydania, odnalezionego stosun-
kowo niedawno przez pana Krzysztofa
Załęskiego, historyka sztuki i kolekcjo-
nera z Warszawy. Mówię o pierwszej
polskiej edycji Konstytucji Andersona,
dokonanej w 1781 r. Historia tego wy-
dania jest niezmiernie ciekawa i chętnie
kiedyś opowiem o niej więcej. Najlepiej
jednak, gdyby czynił to sam znalazca
tego białego kruka. Biblioteka poznańska
zaproponowała mi, żebym przygotował
swój przekład Andersona wraz z komen-
tarzem. Ja się na to zgodziłem, nieopatrz-
nie. Na szczęście, prywatny wydawca
związany z Biblioteką zbankrutował! Na
szczęście, bo na pewno nie zdążyłbym
z terminem… Oczywiście, żartuję.
Ale nie rezygnowałeś
z marzenia wydania własnego
przekładu Konstytucji?
Sprawa zamarła na kilka lat, aż w 2006r.
wznowiłem wydawanie periodyku „Ars
Regia”, na łamach którego opublikowa-
łem przetłumaczone dotychczas frag-
menty. Dzieliłem się nimi również po
bratersku z witrynami internetowymi,
takimi jak Wirtualny Wschód Polski.
Również ten rozdział trwał kilka lat.
Książka ukazała się ostatecznie 22 grud-
nia 2011r – w koprodukcji z Ocyną
Wydawniczą RYTM. Ma ona korze-
nie w drugim obiegu lat 80. – Tadeusz
Kotarski kieruje nią od czasów stanu
wojennego. Zainteresowanie RYTMU
tematyką wolnomularską też ma swoją
historię. Przypomnę, że nakładem tego
wydawnictwa ukazało się opus magnum
prof. Ludwika Hassa, czyli słownik bio-
graczny wolnomularzy polskich. Jestem
bardzo dumny z tego, że RYTM zgodził
się wziąć pod swoje skrzydła również
moją książkę.
Gdzie można ją kupić?
W kilku księgarniach internetowych,
od witryn RYTMU i „Klio” poczynając,
oraz w księgarniach współpracujących
z RYTMEM. Można ją również zamó-
wić drogą mailową, pisząc za adres an-
nabauer@op.pl .
Ostatnio wypowiadałeś się
w obszernym wywiadzie dla jednej
z gazet na temat masońskich
korzeni zjednoczonej Europy.
Możesz powiedzieć coś więcej na
ten temat?
Jestem zwolennikiem teorii, że ko-
rzenie zjednoczonej Europy są mocno
osadzone w rzeczywistości gospodar-
czej. Wielkie idee wielkimi ideami, ale
zaczęło się od problemów praktycz-
nych, ekonomicznych, organizacyjnych,
technicznych. Ojcowie Założyciele byli
pragmatycznymi politykami; wiedzieli,
że wielkie projekty zaczynają się od
konkretnych kroków, takich jak Wspól-
nota Węgla i Stali w 1949 roku.
Jak się mają do tego
wolnomularze?
Mówiąc o XVIII-wiecznych wolno-
mularzach najczęściej wspomina się
uczonych, pisarzy, królów, polityków.
A tymczasem bardzo dużą rolę odegrali
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
6r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
w naszym ruchu wydawcy, wynalazcy
i przedsiębiorcy wytwarzający mapy,
narzędzia naukowe. Przedstawiciele
klasy średniej pasjonowali się nauką
i chętnie ją nansowali. Takie właśnie
działania przyczyniły się w znacznym
stopniu do rewolucji naukowej, ba – były
jej warunkiem koniecznym. Narodziła
się Europa ludzi wykształconych, którzy
korespondowali ze sobą intensywnie
i wpływali na rzeczywistość społeczną.
Pozwolę sobie na anegdotę. Czy wie-
działaś, że pierwsze paszporty w naszym
rozumieniu tego słowa zawdzięczamy
właśnie lożom? Paszport nie był pier-
wotnie dowodem tożsamości, tylko do-
kumentem zezwalającym poddanemu
konkretnego władcy na opuszczenie
własnego kraju.
„Paszport” masoński był innego rodza-
ju dokumentem. Służyć miał identyka-
cji danego brata wolnomularza, ułatwić
braciom podróżowanie i między innymi
zapobiegać swoistym nadużyciom. Zna-
na jest historia pewnego francuskiego
masona, który w połowie XVIII w. wie-
lokrotnie, w różnych miejscowościach
opowiadał współbraciom-kupcom tę
samą historię, o tym, że cały jego towar
został skradziony. Gdy dostawał sowite
wsparcie w jednym miejscu, ulatniał się
i podróżował dalej…
Masoński dowód tożsamości infor-
muje, że brat taki a taki należy do takiej
a takiej loży, posiada następujące stopnie
wtajemniczenia, wywiązał się ze swoich
nansowych zobowiązań i może być z ot-
wartymi ramionami przyjmowany przez
braci innych krajów.
Europa XVIII wieku była wciąz
jeszcze bardzo zróżnicowana
i podzielona!
Weźmy pierwszy z brzegu przykład.
Kiedy powstawała Wielka Loża Lon-
dynu w 1717 roku, w Anglii obowiązy-
wał wciąż antyczny kalendarz juliański.
Różnica w stosunku do obowiązującego
w innych krajach kalendarza gregoriań-
skiego wynosiła ok. 10 dni. Tak więc
powołanie Wielkiej Loży miało miejsce
24 czerwca, ale nie według naszego ka-
lendarza… Do tej daty tak naprawdę
należy dodać 10 dni. Jakby tego było
mało, w Anglii Nowy Rok nie zaczynał
się, jak Pan Bóg przykazał, 1 stycznia,
ale kończył 28 lub 29 lutego i zaczynał
1 marca. A co dopiero mówić o bry-
tyjskich miarach, wagach, systemie
monetarnym, które nie miały żadnego
odpowiednika na świecie!
Tak wiec potrzebny był szereg dzia-
łań unikacyjnych w skali kontynentu,
działań ułatwiających ludziom życie.
Ideologia europejska pojawiła się znacz-
nie później.
Praktyczne posunięcia były
wspierane przez różne grupy
marzycieli.
Jednym z nich był Immanuel Kant.
Nie byle kto! Marzył o wiecznym poko-
ju. To nie była nowa idea, ale przybrała
nową formę w czasach nowożytności.
Powstawanie wielkich suwerennych
monarchii narodowych bardzo temu
sprzyjało. Szukano pomysłu na nowy
ład oparty na pokoju. XVIII wiek
przynosi tu nową jakość związaną
z działalnością wolnomularską. Spo-
łeczność lożowa była społecznością
równych obywateli. To był nowy po-
mysł. Warto się przyjrzeć roli polskiej
szlachty w rozwoju idei obywatelskości.
W Konstytucji Andersona można doj-
7
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
rzeć wyraźne wpływy myśli i praktyki
obywatelskiej niezmiernie bliskiej tej
polskiej. Zdaniem Kanta, pokój mogą
współtworzyć wyłącznie państwa zło-
żone z wolnych obywateli. Tylko ludzie
wolni mogą utrzymywać braterskie,
przyjacielskie stosunki ze sobą.
Teraz światową republiką ludzi
wolnych stał się Internet.
Tylko z lekką dozą przesady można
powiedzieć, że Internet, rozumiany
jako sieć powiązań, zrodził się na po-
czątku XVI wieku… Na przełomie
średniowiecza i nowożytności w Eu-
ropie powstało zjawisko, które Erazm
z Roerdamu nazwał „rzecząpospolitą
literacką” (łac. respublica lieralia).
Sieć uczonych korespondentów za-
gęściła się w XVII, XVIII i XIX wieku,
docierając od elit do klasy średniej.
To niezmiernie ciekawe zagadnienie
– ważne dla genezy idei europejskiej,
dla tworzenia się wspólnej przestrzeni
intelektualnej, duchowej.
W Internecie, oprócz wspólnoty
ludzi wykształconych,
jest spora wspólnota tych,
których trudno nazwać
oświeconymi intelektualistami…
Marcel Proust napisał, że „w każ-
dym społeczeństwie głupcy stanowią
większość. Chodzi tylko o to, żeby
nie oni rządzili”. Z kolei Stanisław
Lem, zapoznawszy się z Internetem
powiedział: „Nigdy nie sądziłem, że
na świecie jest aż tak wielu idiotów!”.
Jednak skrzywdziłbym internautów
i samego siebie (jestem przecież inter-
nautą), gdybym generalizował. Trzeba
wiedzieć, gdzie szukać.
Czy Twoja jawna przynależność
do wolnomularstwa sprawiła Ci
kiedyś jakieś kłopoty?
Niczego takiego sobie nie przypomi-
nam, ani w środowisku akademickim,
ani medialnym. Nikt dotychczas nie
werykował, czy aby nie mam w sto-
sownych miejscach raciczek i ogona.
Ale jak wyczytałem ostatnio u pana
Stanisława Krajskiego, raciczki i ogon
pojawiają się dopiero w 32 stopniu
wtajemniczenia. Żarty jednak na bok!
Większość ludzi nie bardzo wie, o co
chodzi z tymi masonami.
Moja znajoma socjolożka żydowskie-
go pochodzenia z Uniwersytetu Har-
varda, przyjechała badać nastawienie
ludu polskiego do Żydów. Od razu
odkryła pewną dychotomię. Ludzie,
którzy opowiadali z błyskiem w oku, co
Żydzi komu zabrali i dlaczego dobrze,
że ich nie ma, nie przejawiali żadnych
uprzedzeń w osobistych kontaktach
z nią. Gdy zwracała uwagę, że prze-
cież jest Żydówką, oni odpowiadali
„Pani? Pani nie jest Żydówką!”. Ze
stosunkiem do masonów jest podob-
nie. Żyd-mason to mityczny wróg,
a nie realna osoba.
Kiedyś był nim jezuita albo
niemiecki hrabia…
A w Niemczach polski hrabia – der
polnische Gra. To są symboliczne
straszaki, takie jak Marzanna, którą
topimy co roku. Konkretni masoni
nie budzą już takiej niechęci, jak ci
wyobrażeni. Tak się w każdym razie po-
cieszam. Bo na pewno i od tej reguły są
wyjątki. W czasie wojny zdarzyło się, że
najwięksi antysemici
ratowali konkretne ży-
dowskie dzieci. Bywa
i tak. Masonożerca i ży-
dożerca może okazać
się dobrym i odważ-
nym człowiekiem.
Oboje należymy do
różnych obediencji,
które na szczeblu
międzynarodowym
mają ze sobą różne
relacje. Czy te
podziały są nam,
wolnomularzom,
potrzebne?
Na Zachodzie za obe-
diencjami stoją często
różne grupy interesu.
U nas jest zupełnie ina-
czej. Różnice są o wiele
mniejsze, głównie o hi-
storycznej genezie. Nie
demonizowałbym tych
różnic. Od kilku lat
w redakcji „Ars Regii”,
pisma, które powstało w środowisku
Wielkiej Loży Narodowej, działa Br:.
Waldemar Gniadek, prominentny
działacz Wielkiego Wschodu Polski,
były wielki mistrz tej obediencji.
19 lat temu, kiedy ukazał się
numer sygnalny „Wolnomularza
Polskiego”, życzyłeś nam
powodzenia.
Może kilka osób miało mi to za złe,
ale wszędzie znajdą się malkontenci…
Dziękuję za rozmowę.
MIROSŁAWA
DOŁGOWSWYSOC
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
8h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”




















P
otraktujcie go, jako zwiastun
regularnego miesięcznika, który
zamierzamy wydawać z myślą
o Was, Drodzy Przyjaciele! Będziemy czy-
nić starania, aby był on pismem możliwie
żywym i ciekawym. Prezentującym zarów-
no historie bractwa ludzi w fartuszkach, jak
też współczesne problemy, które interesują
loże oraz braci masonów i siostry masonki
wszystkich rytów i obrządków – Adam
Witold Wysocki, redaktor naczelny, dr Mi-
rosława Dołęgowska-Wysocka – sekretarz
redakcji, konsultant historyczny.
Cytując tutaj dosłownie nasz artykuł
wstępny do sygnalnego numeru „Wol-
nomularza Polskiego”, który pojawił się
na rynku w sierpniu 1993 roku, muszę
zacząć od drobnego sprostowania. Otóż
ta „mała warszawska knajpka”, w której
rzeczywiście narodziła się myśl wydania
pisma o takim tytule, nie nazywa się
Hetmańska, lecz Kasztelańska. Dlaczego
ta zmiana? No cóż, może pomyśleliśmy
sobie wtedy, nie wiedząc jeszcze, jakie
będą reakcje na ukazanie się sygnalnego
numeru, że lepiej może nie ujawniać tak
od razu gdzie – często na restauracyj-
nych serwetkach – rysowaliśmy próbne
makiety poszczególnych kolumn, kłóci-
liśmy się o winietę i graczny wystrój?
Dla przyszłych historyków prasy warta
uwagi może być wzmianka o tym, iż
cała operacja, od pomysłu do wydania
i oddania do rozpowszechniania pierw-
szych egzemplarzy, trwała... niespełna
cztery tygodnie! To swoisty rekord, nie
tylko w naszych, ciągle przecież do-
syć specycznych i wcale niełatwych,
polskich warunkach. Jesteśmy niego
naprawdę dumni, zważywszy że cała
redakcja składała się z dwóch osób: na-
czelnego i sekretarza. Sami musieliśmy
robić i robiliśmy dosłownie wszystko.
Pisaliśmy artykuły, werbowaliśmy auto-
rów, załatwialiśmy wszystkie sprawy or-
ganizacyjne i wydawnicze, formalności
związane z wpisaniem tytułu do rejestru
sądowego, a w fazie końcowej – sami
rozwoziliśmy pierwsze egzemplarze
do księgarń i niektórych zaprzyjaźnio-
nych kiosków.
„Wolnomularz Polski”, taki, jaki jest,
nigdy jednak nie mógłby się urodzić, gdy-
by nie udało nam się pozyskać dla niego
Joanny Gondowicz, nie tylko znakomitej
graczki komputerowej, ale i osoby o stu
innych, bezcennych dla pisma kwalika-
jak WydaWać
masońskie Pismo
a d a m w . w y s o c k i
9
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”
cjach. To ona właśnie zdjęła nam z głowy
wszelkie kłopoty związane z drukarnią,
zajęła się całą oprawą graczną i projekta-
mi okładek. Ona wraz z nami adiustowała
materiały, rzucała pomysły, a gdy trzeba,
służyła rzeczową radą i krytyką. Joanna
– absolutnie niezwiązana z wolnomu-
larstwem, którą zafascynowała możli-
wość tworzenia nowego pisma i nadania
mu od początku takiego, a nie innego
kształtu – miała z powodu współpracy
z nami sporo przykrości w środowisku,
do którego należy. Dlatego zasługuje na
taką ocenę szczególnie.
* * *
Reakcje na powstanie „Wolnomu-
larza” były od początku różne.
Wielką niewiadomą w fazie wstęp-
nej była sprawa sądowej rejestracji.
Przyznam się, że idąc do gmachu przy
ulicy Leszno, nie spodziewałem się, że
uzyskanie zezwolenia na wydawanie pis-
ma o takim prolu i tak jednoznacznie
brzmiącym tytule jak „Wolnomularz
Polski” będzie aż tak proste i niekło-
potliwe. Pani sędzia, której wręczyłem
stosowne podanie, nie mogła przecież
mieć złudzeń, że będziemy pisać o mu-
rarskich trójkach... Gdy wręczyłem jej
stosowne podanie, uśmiechnęła się lek-
ko i powiedziała: „Na wydanie decyzji
mamy miesiąc. Rozumiem jednak, że
chciałby pan, aby to trwało krócej?”.
Dwanaście dni później listonosz dorę-
czył mi urzędowe pismo umożliwiające
„Wolnomularzowi Polskiemu” ukazywa-
nie się na polskim rynku wydawniczym.
* * *
M
asoneria, przynajmniej ta euro-
pejska, wbrew krążącym mitom
o jej „wszechwładności” i ogromnych
wpływach w świecie mediów, właściwie
nigdy nie miała szczęścia do własnej,
wolnomularskiej prasy. Tytuły o tym
prolu, poświęcone masonerii, reda-
gowane i wydawane przez masonów,
można na przestrzeni trzech minionych
wieków policzyć na palcach. Przy czym
większość tych nielicznych były to efe-
merydy, które bardzo szybko z różnych
przyczyn kończyły swój żywot.
Przypomnę, że pierwszym na świecie
pismem masońskim był niemiecki „Der
Freymaurer”, którego edycję 24 kwiet-
nia 1737 r., na kilka miesięcy przed
powstaniem loży Absalom, rozpoczął
w Hamburgu Eduard Milford.
Miał to być w założeniu tygodnik
ukazujący się w każdą środę! Nieste-
ty, pierwszy numer stał się zarazem
ostatnim. W zbiorach bibliotecznych
i muzeach masońskich w Europie Za-
chodniej zachowało się do dziś kilka
egzemplarzy tego, zaledwie czterostro-
nicowego, „Freymaurer”, poświęconego
niemal w całości autobiograi swego
wydawcy i redaktora oraz opisowi jego
drogi do wolnomularstwa.
Nieco lepiej poszło rok później drugie-
mu pismu o tej samej nazwie. Wydawał
je w Lipsku Johann Joachim Schwabe,
też jako tygodnik, i ukazało się 52 nu-
mery tego periodyku.
Jak będzie z „Wolnomularzem Pol-
skim” w sytuacji, gdy masoneria pol-
ska przez cale 265 lat swego istnienia
nie doczekała się, aż do lat dziewięć-
dziesiątych dwudziestego wieku, ani
jednego własnego czasopisma? Do-
piero we wrześniu 1994 r. pojawił się,
staraniem Fundacji PRO FUTURO,
pierwszy numer czasopisma „Ars Regia”
poświęconego myśli i historii Wolno-
mularstwa. Jego redaktorem naczelnym
jest dr Tadeusz Cegielski, obecnie pro-
fesor Uniwersytetu Warszawskiego,
znakomity historyk i znawca proble-
matyki wolnomularskiej, oraz, czego
nie ukrywa, wysoki dostojnik Wielkiej
Loży Narodowej Polski, związany z lożą
Kopernik. „Ars Regia” ukazuje się prze-
miennie, jako półrocznik i kwartalnik
w formie książkowej, będąc bardzo sta-
rannie redagowanym pismem o prolu
zdecydowanie historyczno-naukowym.
„Wolnomularz Polski” deklaruje się
być pismem otwartym dla wszystkich
Przyjaciół Sztuki Królewskiej. Od syg-
nalnego numeru nie ukrywa, że najbliżej
mu do Wielkiego Wschodu Francji,
choćby dlatego, iż liberalne wolnomu-
larstwo francuskie jest bardziej otwarte
na problemy współczesności niż kon-
serwatywna Loża Matka w Londynie.
Mówiąc szczerze, w oparciu zarówno
o moje własne redaktorskie doświad-
czenia, jak i uważną lekturę wszystkich
niemal aktualnie ukazujących się pism
(głównie zresztą w tak zwanym „we-
wnętrznym obiegu”), doszedłem do
wniosku, iż zarówno sprawa kształtu,
jak i oblicza tego rodzaju publikacji jest
przedmiotem nieustannych dyskusji
oraz sporów. Dzieje się tak, ponieważ
masoneria – tak jak sformułował to
w rozmowie ze mną Jacques Orece,
ówczesny zastępca Wielkiego Mistrza
Wielkiego Wschodu Francji – jest in-
stytucją działającą w obszarze lozoi,
lantropii i postępu. Jest to instytucja
humanistyczna o charakterze uniwer-
salistycznym, której przyświecają takie
cele, jak demokracja, laicyzm, pokój,
sprawiedliwość oraz wolność intelektu-
alna – można zatem śmiało powiedzieć,

P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
10 h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”
że naprawdę jest o czym pisać.
Jak to jednak pogodzić z nadal świętą
dla masonów zasadą unikania publicz-
nych dyskusji i wystąpień oraz mówienia
profanom o tym, co dzieje się w lożach?
W rozmowie z Wielkim Mistrzem Wiel-
kiej Loży Francji Michelem Baretem,
którą można było przeczytać w „Wol-
nomularzu Polskim”, pojawiła się na-
stępująca wypowiedź: „To prawda, że
Wielka Loża Francji nie zwykła wtrącać
się do dyskusji politycznych trwają-
cych na scenie republiki. W przeciw-
nym wypadku przestałaby być jednym
z tych nielicznych miejsc spotkań ludzi
o najróżniejszych opiniach politycznych
i religijnych. Jednakże jej zaangażowa-
nie duchowe, to znaczy jej pogląd na
sens ludzkiego istnienia, sens świata
i możliwość zbudowania harmonii mię-
dzy człowiekiem a światem, narzuca
jej zadanie obrony wartości humani-
stycznych. Dlatego Wielka Loża potępia
publicznie ekstremizmy. Nie domagając
się żadnej władzy politycznej, określa
się jako autorytet duchowy i moralny,
którego historyczną misją jest obrona
godności ludzkiej, a zatem sprzeciw
wobec wszystkiego, co jej zaprzecza.
Nasze potępienie skrajnej prawicy,
tak jak i stalinizmu, jest stanowiskiem
etycznym i duchowym, w żadnej mierze
politycznym. W czasie, gdy politycy
niebezpiecznie tracą zaufanie, otwierając
w ten sposób przed człowiekiem i ludz-
kością możliwości groźnych przygód,
takie instytucje jak masoneria muszą
wystąpić przeciwko szerzeniu się kse-
nofobii i rasizmu”.
A tak ważny, zwłaszcza w kraju o głę-
bokich tradycjach katolickich jakim
jest Polska, temat jak wzajemne sto-
sunki między masonerią a Kościołem
rzymskokatolickim? Jak pisać o tych
sprawach, ciągle przecież drażliwych
i bolesnych w piśmie takim jak nasze?
Czy wdawać się w bezpośrednie spory
i polemiki z coraz liczniejszymi u nas,
niestety, publikacjami antymasońskimi,
odsądzającymi wolnomularzy od czci
i wiary i potępiający ich w czambuł ex
cathedra? A może – tak jak uczyniliśmy
w numerze sygnalnym, nawiązując do
pierwszej papieskiej bulli, wyklinającej
masonerię – zapytać tylko, czy jej autor,
Klemens XII, był „niedoinformowany”?
Pytanie, o czym i jak powinna pisać
prasa masońska jest wiecznie aktualne
w środowiskach wolnomularskich. Pi-
sząc o dziejach czasopism masońskich
w Niemczech, poznański historyk An-
drzej Karpowicz cytuje słowa Josefa
Gabriela Findela, który tak oto określa
zadania prasy wolnomularskiej: „[...]
Czuwanie nad wewnętrznym i zewnętrz-
nym życiem związku, pośredniczenie
w wymianie myśli światłych i doświad-
czonych braci, podawanie do ogólnej
wiadomości ruchów i dążeń wewnątrz
bractwa, oświecenie wszystkich o isto-
cie i historii masonerii, wszechstronne
ożywianie i pobudzanie do działań i tym
samym ustrzeżenie związku przed le-
niwym bezruchem i wyparowaniem
ducha, w końcu utrzymanie rozpro-
szonych i żyjących w diasporze braci
w żywej i owocnej wspólnocie z całym
bractwem [...]”.
T
worząc „Wolnomularza
Polskiego”, nie mieliśmy na
starcie zamiarów aż tak wszech-
stronnych i ambitnych, zwłasz-
cza jeśli idzie o „czuwanie nad
wewnętrznym i zewnętrznym
życiem związku”. W istnieją-
cych warunkach, nie tylko
przecież naszych polskich
wewnętrznych podzia-
łów, praktycznie niekiedy
wręcz wykluczających
wzajemne kontakty
między obediencjami,
było to po prostu niemożliwe. Głów-
nym zadaniem naszego pisma uczy-
niliśmy natomiast współdziałanie od
początku w „wymianie myśli światłych
i doświadczonych braci”, niezależnie
od tego, do jakiej loży czy obrządku
przynależą. Przyjęta przez nas formuła
Pisma Przyjaciół Sztuki Królewskiej
czyniła możliwym wymianę poglądów
na łamach „Wolnomularza Polskiego”
światłym przedstawicielom świata pro-
fanów, niebędących członkami żadnej
z lóż. Powołaliśmy w tym celu redak-
cyjną Radę Programowo-Naukową, na
czele której zgodził się stanąć czołowy
polski masonolog, sam nie będący ma-
sonem, profesor Ludwik Hass. Człon-
kami Rady zostali: prof. dr hab. Maria
Szyszkowska, prof. dr hab. Andrzej
Nowicki, a sekretarzem dr Mirosława
Dołgowska-Wysocka. Wszyscy oni
swymi znakomitymi piórami oraz wie-
dzą i inicjatywami twórczymi nie tylko
wzbogacili treść i oblicze czasopisma,
ale skłonili do aktywnej współpracy
z nami wielu znakomitych autorów
świata nauki i kultury.
* * *
O
czym pisze się w „Wolnomularzu
Polskim”? Jakie sprawy i problemy
zapowiada na stronie tytułowej?
W numerze sygnalnym jest to zajawka
wywiadu oraz autograf z pozdrowie-
niami od Jacques’a Orece’a, zastępcy
Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu
Francji. Tytuł wywiadu: „Czy wolnomu-
larze chcą rządzić światem?”.
11
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”
N
a okładce numeru drugiego są
dwa rysunki satyryczne, ukazu-
jące różnice między lożą „Wielkiego
Wschodu”, a „Lożą Szkocką”. Na pierw-
szym, ponętna hurysa tańczy przed
leniwie rozpartymi na orientalnych
kanapach sybarytami. Na drugim grupa
starszych dżentelmenów w „kiltach” we
wzorzystą kratę siedzi na ławie i spiera
się o coś, zawzięcie dyskutując. Aby
uniknąć nieporozumień, napisaliśmy
oczywiście, że są to rysunki Franciszka
Pareckiego z przedwojennych „Szpilek”
(nr 32 z 28VIII 1938).
Na stronie tytułowej numeru 2 zapo-
wiadamy Ankietę Jubileuszową „265 lat
masonerii w Polsce” (Jubileusz „wyna-
lazła” Mirosława Dołęgowska-Wysocka,
studiując namiętnie dzieła prof. Hassa),
list jezuity-masona do papieża oraz list
biskupa Władysława Miziołka do „Wol-
nomularza Polskiego”. Nawiasem mó-
wiąc, Jego Ekscelencja Biskup Miziołek
napisał do nas dwa listy. Pierwszy, bardzo
polemiczny, w którym wyrażał swoje
pretensje wobec nas o zamieszczenie
jego fotograi, gdy w towarzystwie pro-
testanckiego pastora z Ameryki spełnia
toast winem z okazji jubileuszu 70-lecia
polskiej YMCA. Organizacja ta wśród
swych założycieli miała wielu maso-
nów. List oczywiście wydrukowaliśmy
in extenso, wraz z moją, bardzo grzeczną,
repliką, w której wyjaśniłem, że wolno-
mularskie korzenie wielce zasłużonej
organizacji, jaką jest YMCA są jednak
historycznym faktem. W odpowiedzi
otrzymałem drugi list, z podziękowa-
niem za zamieszczenie pierwszego oraz,
jak to określił ksiądz biskup, „solidne
załatwienie sprawy”. Biskup Miziołek
wyraził też nadzieję, że w przyszłości nie
będziemy popadać w podobne konikty.
„Żałuję – napisał ksiądz biskup – że
z powodu wyjazdu z kraju w okresie
Wielkiego Tygodnia nie mogłem spot-
kać się osobiście z Panem Redaktorem.
Na pewno wiadomości o wolnomular-
stwie polskim z samego źródła były by
dla mnie nie tylko ciekawe, ale i poży-
teczne. Dziękuję również za życzenia
podpisane przez Pana i Jego Małżonkę.
Wzajemnie życzę Państwu wszelkiego
Dobra i zdrowia. ks. Wł. Miziołek, bp”.
Przyznam się, że z wielu powodów,
otrzymanie i wydrukowanie tej korespon-
dencji sprawiło nam wiele satysfakcji. Był
to bowiem, o ile mi wiadomo, pierwszy
w dziejach masonerii, przynajmniej tej
współczesnej polskiej, przykład wymiany
listów między tak wysokim hierarchą
Kościoła rzymskokatolickiego a pismem
jednoznacznie przecież masońskim. Drugi
list J.E. Biskupa W. Miziołka do „Wolno-
mularza Polskiego” zaanonsowaliśmy
więc na czołowym miejscu pierwszej
strony 3 numeru WMP.
Poniżej była zajawka rozmowy z Wiel-
kim Mistrzem Wielkiego Wschodu
Francji Gilbertem Abergelem oraz
wypowiedzi Prezydenta Uniwer-
salnej Ligi Masońskiej UFL Au-
stria – Wolfganga Łukasiewicza
(w prostej zresztą linii, pozwolę
sobie dodać, praprawnuka naszego
znakomitego rodaka Ignacego Łu-
kasiewicza, wynalazcy pierwszej
w świecie lampy naowej).
Czołowe pozycje numeru 4, to
relacja ze Światowego Kongresu
Uniwersalnej Ligi Masońskiej
w Wiedniu pt. „Masoni dyskutują
o roku... 3000!”. Publicystycznym
szlagierem, przygotowanym spe-
cjalnie na ten Kongres był referat
prof. Ludwika Hassa pod tytułem
„Perspektywy wolnomularstwa
w Polsce i Europie Środkowej”.
Wzbudził on wśród uczestników
z kilkudziesięciu krajów świta
ogromne zainteresowanie, ze
względu na nowatorskie ujęcie
tematu i ciekawe argumentacje
oraz konkretne przykłady.
W
numerze 5 – czyli szóstym już, li-
cząc od tego sygnalnego – zwra-
camy w czołówce uwagę na wystąpienie
Czcigodnego Brata Christiana Pozzo di
Borgo, byłego Wielkiego Mistrza Wiel-
kiego Wschodu Francji. Jako specjalny
wysłannik Wielkiej Rady Zakonu Wiel-
kiego Wschodu Francji uczestniczył on
w zorganizowanym przez nas w war-
szawskim Pałacu Staszica, siedzibie
Polskiej Akademii Nauk, uroczystym
sympozjum naukowym z okazji 265-le-
cia masonerii w Polsce. Główne referaty
na tym sympozjum wygłosili: profesor
Ludwik Hass, który przedstawił m.in.
dzieje pierwszej loży Trzech Braci po-
wstałej na wschód od Warszawy, jako
pierwszej loży na ziemiach piskich
w XVIII w.; profesor Zbigniew Ger-
tych, członek rzeczywisty PAN, który
mówił o humanizmie uniwersalnym,
oraz prof. Andrzej Nowicki, znakomity
lozof i historyk, który mówił o dzie-
łach masońskich w kulturze polskiej.
Teksty tych referatów, jak i towarzysząca
im dyskusja, opublikowane w „Wolno-
mularzu Polskim”, odbiły się szerokim
echem w prasie, radiu i telewizji.
Przyjęta przez nas formuła Pisma Przyjaciół Sztuki
Królewskiej czyniła możliwym wymianę poglądów
na łamach „Wolnomularza Polskiego” światłym
przedstawicielom świata profanów, niebędących
członkami żadnej z lóż
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
12 h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”
Sądzę, że ten przegląd tytułów na
pierwszych stronach naszego czasopis-
ma daje prasoznawcy pewien pogląd na
sprawy i problemy, które „Wolnomularz
Polski” uznał za szczególnie ważne.
Wydaje mi się, że dla ewentualnych
przyszłych badaczy początków prasy
wolnomularskiej w Polsce będzie rów-
nież istotna podjęta przez nas ambitna
próba systematycznego przybliżania
Czytelnikom wielu wybitnych postaci
historycznych oraz tych bardziej współ-
czesnych. Opinia publiczna często nie
wie, bądź też nie domyśla się nawet, iż
byli to masoni lub ludzie z masonerią
związani do tego stopnia, że zwano ich
„wolnomularzami bez fartuszka”. I tak,
mało kto wie, że masonem był twórca
naszego Hymnu Narodowego Józef
Wybicki, że masonami byli w większo-
ści twórcy Konstytucji 3 Maja, łącznie
z królem Stanisławem Augustem Po-
niatowskim, a jego bratanek, książę
Józef Poniatowski, był także wolno-
mularzem wysokiego stopnia.
Pisaliśmy więc i o masońskim pochów-
ku uroczystym, jakim po jego śmierci
w nurtach Elstery zgotowała księciu
Pepi jego macierzysta loża. I o twórcy
włoskich Legionów, jenerale Henryku
Dbrowskim, także masonie wysokiej
rangi, oraz jego „marszu do loży”. Pisa-
liśmy obszernie o Tadeuszu Kociusz-
ce, „bracie wszystkich wolnomularzy”,
o masonie Józee Elsnerze, kompozy-
torze i nauczycielu Fryderyka Chopina.
Przypomnieliśmy o przyjaźni masona
Mozarta z czarnym masonem, dawnym
murzyńskim niewolnikiem, człowiekiem
o wielkiej wiedzy i szlachetności. Austria-
cki cesarz po śmierci kazał obedrzeć go ze
skóry, wypchać ją, aby pozostał „wieczną
rzeczy pamiątką”. Opisuje te historię na
naszych łamach prof. Andrzej Nowicki.
Już w numerze sygnalnym postawili-
śmy pytanie „czy generał Sikorski był
masonem?”. Dyskusja na ten temat wśród
badaczy trwa. Zamieściliśmy więc głosy
i opinie historyków, polityków oraz osób,
które bardzo dobrze znały generała i jego
historię. Cytowany przez nas Tadeusz
Katelbach, w 3 numerze paryskich
„Zeszytów Historycznych”, w artykule
pt. „Loże”, pisze wprost: „Powiązania
Władysława Sikorskiego z radykalnym
odłamem masonerii francuskiej, których
ośrodkiem był Grand Orient de France
[...] zdają się nie ulegać wątpliwości [...].
Faktem jest, że w czasie wojny odwie-
dzał gmach przy rue Cadet w Paryżu
(paryska siedziba Wielkiego Wschodu
Francji w – przyp. MDW). Czy był tam
w charakterze czynnego lub uśpionego
brata, trudno jest powiedzieć. W każdym
razie i ten szczegół potwierdza opinię, że
łączyły Sikorskiego bliskie powiązania
z Grand Orient”.
Przypomnieliśmy na naszych łamach
głośny w swoim czasie artykuł byłego
sanacyjnego premiera, a zarazem i by-
łego członka jednej z lóż warszawskich
Wielkiej Loży Narodowej, profesora
Leona Kozłowskiego. Artykuł ten, zaty-
tułowany „Parę uwag o masonerii w Pol-
sce”, ukazał się w szesnastym numerze
przedwojennej „Polityki”, w szczyto-
wym okresie kampanii antymasońskiej,
w roku 1938. Kozłowski przedstawił tam
całą listę czołowych wówczas polityków
i mężów stanu, którzy – według niego
– są lub byli masonami. Wśród nich
wymieniał Władysława Sikorskiego,
Stanisława Stroskiego, Stanisława
Kota, Macieja Rataja i Ignacego Pa-
derewskiego. Odnośnie tych rewelacji,
to już wtedy, gdy Kozłowski je ujawnił,
było wiele poważnych wątpliwości na
temat ich prawdziwości, zarówno wśród
przeciwników masonerii, jak i wśród
samych masonów. Znalazły one wyraz
w przypomnianej przez nas fraszce, mó-
wiącej o tym, że „Gdy Kozioł wymienia
masona – to Polska ze śmiechu kona”.
Warto jednak przypomnieć, że jeżeli
chodzi chociażby o Ignacego Paderew-
skiego i jego przynależność do wolno-
13
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”
mularstwa, do myślenia daje fakt, iż gdy
po śmierci Paderewskiego nowy właś-
ciciel willi „Rond Bosson” w Morges
zaproponował polskiej ambasadzie
kupno ruchomości znajdujących się
w tym domu, to w trakcie sporządzania
inwentarza znaleziono ukryte w tajnym
schowku insygnia wolnomularskie.
Publikowanie takich i wielu podob-
nych ciekawostek oraz mało lub zupeł-
nie nieznanych szczegółów z historii
dawnej i najnowszej dało „Wolnomu-
larzowi Polskiemu” wielu wdzięcznych
Czytelników. Pojawiły się jednak, także
wśród masonów, wątpliwości, czy takie
informacje powinny się w ogóle na ła-
mach pisma ukazywać. Wyrazem tego
jest list, który otrzymałem od Czci-
godnego Mistrza loży Wolność Przy-
wrócona na Wschodzie Warszawy, z 1
września 1994 r., w którym Mistrz pisał
co następuje (patrz ramka poniżej).
Ten list Czcigodnego Mistrza loży
Wolność Przywrócona wydrukowali-
śmy tuż obok krótkiej publikacji pod
tytułem „Masoni a wolność prasy”,
którą także pozwolę tu sobie zacyto-
wać in extenso.
Wolność prasy nie zawsze była kulty-
wowana w zakonie wolnomularskim.
Do 1865 r. we Francji nad prasą ma-
sońską czuwał zawsze zazdrośnie organ
centralny. Nawet bardzo szanowanych
braci Ragona i Clavela dosięgła jego kara!
Sytuacja zmieniła się po roku 1865, kiedy
to Konwent Wielkiego Wschodu Francji
ogłosił zupełną swobodę sumienia i swo-
bodę prasy wolnomularskiej. Od tego cza-
su – jak czytamy w „Grand dictionaire
Universel” Laroussea z 1872 r. – „Monde
Maconique”, miesięcznik redagowany
bardzo niezależnie, krytykuje, chwali,
potępia lub uznaje postępowanie dwóch
władz masońskiej Francji (Wielkiego
Wschodu i Rady Najwyższej), daje wy-
jątki rozpraw, dyskusji, protokołów, do-
tyczących wolnomularstwa ancuskiego
i obcokrajowego.
Inne pisma, wydawane bądź w Paryżu,
bądź w departamentach, roznoszą od loży
do loży najlepsze wytwory pracy tego licz-
nego ula. Tak samo dzieje się w innych kra-
jach, w których istnieje wolnomularstwo.
Książki, dzienniki, przeglądy, broszury
rozpowszechniane nieprzerwanie, znisz-
czyły zupełnie starodawną tajemnicę WM.
Jest to tak dalece przyjęte, że Konstytucja
Wielkiego Wschodu z r. 1865 pisze dosłow-
nie: „Zleca się wszystkim wolnomularzom
propagandę słowem, pismem i dobrym
przykładem”. I dodaje dalej, jako logicz-
ną konsekwencję tego przepisu: „Każdy
wolnomularz ma prawo ogłaszać swoje
Z
sympatią i zadowoleniem przyjęliśmy Pańską inicjatywę
wydawania niezależnego Pisma Przyjaciół Sztuki Królew-
skiej. Sygnalny numer „Wolnomularza Polskiego” przeczytaliśmy
z dużym zainteresowaniem.
W naszej ciągłej pracy skupiamy się na poszukiwaniu prawdy
i zgłębianiu najwyższych wartości moralnych, w umiłowanie
ludzkości, dążenie do poprawy Jej bytu i doskonałości – to
nasze główne cele.
Oczywiście, bliższa jest nam lozoa niż meandry bieżącej
polityki i z tego względu nie możemy armować rożnych sfor-
mułowań politycznych, jakich nie brakuje w numerze sygnalnym
Pańskiego pisma.
Wyrażę jednak nadzieję, że w dalszej działalności wydawni-
czej – utrzymując życzliwą nam linię – pomoże Pan wykazać,
jak idee wolnomularstwa znacznie się różnią od nieprzyjaznych
i często krzywdzących nas opinii. #
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
14 h i s t o r i a „ W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o ”
poglądy na sprawy wolnomu-
larskie.
Co, pozwolę sobie dodać,
dzisiaj staramy się, na miarę
naszych skromnych niestety
sił i możliwości, czynić na
łamach „Wolnomularza Pol-
skiego”, przestrzegając przy
tym starannie zasady nie pi-
sania niczego, co dzieje się
w lożach bez zgody samej loży
i Jej Czcigodnego Mistrza.
W podejmowaniu ważnych
problemów ogólnych, także
dotyczących otaczającego nas
„świata profanów”, staramy
się zachować umiar, rozwagę
oraz możliwie szerokie hory-
zonty. A przy tym pragniemy
zachować niezależność i nie
być ani przez chwilę pismem
nudnym, co jako stary dzien-
nikarz uważam za wadę naj-
gorszą.
Ocena tego, w jakim stopniu
nam się to udaje nie do nas
należy, ale do tych, którzy nas
czytają i chcą nasze pismo za-
prenumerować. Oceny, jakie docierają do
redakcji w postaci listów czy też głosów
w dyskusji po spotkaniach czy konferen-
cjach prasowych, które organizowaliśmy,
są oczywiście różne. Nieskromnie po-
wiem, że w większości przypadków są
życzliwe i przychylne.
Przykładem na to, iż potramy spokoj-
nie i rzeczowo dyskutować nawet z zde-
klarowanymi przeciwnikami masonerii,
jest zaproszenie mnie do konserwatyw-
no-prawicowego „Czasu” krakowskiego
na spotkanie z katolickim i prawicowo
zorientowanym redaktorem Anatolem.
Pełny zapis z tej dyskusji otrzymałem do
autoryzacji i nie miałem powodu do po-
czynienia w nim jakiejkolwiek poprawki.
Dyskusja była ostra i po ukazaniu się
tekstu w krakowskiej gazecie „Czas”
zamieściłem go również bez żadnych
zmian i skrótów w „Wolnomularzu Pol-
skim”. W słowie wstępnym przekazałem
redakcji „Czasu” oraz memu głównemu
polemiście „słowa uznania za kulturę
polityczną oraz rzetelność relacji z tego
spotkania, niemającego – jak dotąd –
precedensu w historii prasy polskiej”.
Młodych zwłaszcza prasoznawców,
serdecznie zachęcam do przeczytania
stenogracznego zapisu, który znalazł
się w numerze 5 „Wolnomularza Polskie-
go”, gdyż znajdą tam m.in. odpowiedź
na wiele pytań, których nie zdążyłem
omówić tutaj.
Na koniec tego szkicu o „Wolno-
mularzu Polskim”, niech mi pozwoli,
znakomity historyk polskiej prasy
współczesnej, pani profesor Alina
Słomkowska, która była inicjatorem
napisania artykułu, zacytować jeszcze
to, co w wywiadzie dla „Wolnomularza
Polskiego” powiedzieć zechciał o nim
profesor Tadeusz Cegielski, redaktor
naczelny „Ars Regii”:
Po pierwsze, jest rzeczą wspaniałą, iż
czasopismo takie powstało. Nie było do-
tychczas takiej pozycji na polskim rynku
wydawniczym. Stanowi ono jakby uzupeł-
nienie naszej „Ars Regii”, które ma nieco
inną tematykę. A tak w ogóle, to wypełnia
pewną próżnię, którą jak dotąd starały
się zapełnić różne publikacje antyma-
sońskie czy też po prostu niekompetentne,
hucpiarskie.
Po drugie, jest to czasopismo
redagowane popularnie, atrak-
cyjnie. Pismo, które moim zda-
niem powinno nie tylko przycią-
gać Czytelników i zapoznać ich
z fundamentami wolnomular-
skiej Świątyni Cnoty, ale i sta-
nowić przeciwwagę dla tej całej,
nie waham się jej tak nazwać,
„tandety” w postaci różnych
powierzchownych i kłamliwych
wypowiedzi na temat Sztuki
Królewskiej, które pojawiają
się na rynku.
Kolejna rzecz, którą pragnę
podkreślić, to fakt, iż podoba
mi się szata graczna „Wolno-
mularza Polskiego”. Podoba
mi się pomysł, aby wprowa-
dzić nieco elementów satyry
do czasopisma. I rozumiem,
że redaktorzy „Wolnomularza
Polskiego” pójdą w przyszłości
dalej w tym kierunku, dostar-
czając Czytelnikom zawsze
szczypty humoru, takiego,
powiedziałbym, spojrzenia
z boku, nie tylko od środka
samej Sztuki Królewskiej.
Spełniając to życzenie Tadeusza Ce-
gielskiego, przypomnieliśmy m.in. aktu-
alny do dziś, stary, przedwojenny jeszcze
rysunek ze „Szpilek”, przedstawiający
pana i panią siedzących na kanapie. Pod
rysunkiem był następujący podpis:
- Panie! Pan jest masonem!
- Broń Boże!
- To znaczy, że pan jest masonem, bo
żaden mason się do tego nie przyzna.
Ja sam, pytany o to nieraz, tak przez
kolegów dziennikarzy, jak i przez Czy-
telników na spotkaniach publicznych,
zwykłem mówić:
- A jak odpowiem, że nie jestem, to czy
ktoś szefowi i wydawcy „Wolnomularza
Polskiego” uwierzy?
ADAM WITOLD WYSOCKI
Tekst ukazał się w publikacji
„Transformacja mediów 1989-1995,
Materiały Pomocnicze do Najnowszej
Historii Dziennikarstwa”, pod red.
Aliny Słomkowskiej, Warszawa 1996,
a następnie w „Biblioteczce
Wolnomularza Polskiego” 1996 r.
15
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0















narodZiny liberalnej
masonerii W irlandii
P
ierwsza ich loża – Tricolour
na Wschodzie Killarney (płd.
-zach. Irlandia) – została uro-
czyście otwarta 25 września 2010 r.
w obecności władz Wielkiego Wscho-
du Francji, wolnomularzy liberalnych
z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.
Jak piszą, była to najbardziej multikul-
turalna i wielojęzyczna loża Irlandii.
Dla nas szczególnie interesujące jest to,
że w loży obecny jest także język polski.
Również ich witryna – www.grando-
rientoreland.com – jest częściowo
w języku polskim. Tak więc kandydaci
mogą do nich pisać również w naszym
języku (email: gmoirl@mail.com).
5 marca 2011 r. otwarto kolejną lożę
– Voltaire na Wschodzie Killarney.
Loża trzecia to Wolfe Tone na Wscho-
dzie Ballincollig, nieopodal Cork (płd.
Irlandia). Ich czwarta loża ma praco-
wać po arabsku w Libanie, na ten rok
planowane jest również otwarcie loży
francuskojęzycznej Les Amis Reuni.
Spotkania GMOIRL organizowane są
także w Limerick i Dublinie.
Jeśli chodzi o ryty, to otrzymali paten-
ty od Wielkiego Wschodu Francji na
Ryt Szkocki Dawny i Uznany oraz Ryt
Francuski z zezwoleniem na modyka-
cje. W Rycie Francuskim pracuje loża
Voltaire, loża arabskojęzyczna, a w przy-
szłości także francuskojęzyczna. Ryt
Szkocki został zmodykowany i pracują
w nim pod nazwą Ryt Irlandzki Dawny
i Uznany (wskazują na to, że jest bliż-
szy pierwszym rytom masońskim niż
współczesne Ryty Szkockie). Pracuje
w nim loża Tricolour. #
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h



Cel nowoczesnego społeczeństwa, w którym wszyscy ludzie są
respektowani i wszyscy obywatele mają równe prawa, jest pod-
ważany przez wielorakie tendencje, które wnoszą podziały (...).
Religijne grupy i kościoły wydalają, wykluczają, karzą i ekskomu-
nikują tych członków, którzy nie respektują ich zasad, nawet jeśli
są one wątpliwe i utworzone tysiące lat temu w zupełnie innych
okolicznościach, najpewniej zresztą przez samych ludzi. Niestety,
najbardziej rozczarowującym jest to, że WOLNOmularstwo, naj-
bardziej liberalna i tolerancyjna lozoa, została wypaczona przez
ludzi, których celem jest nie jedność, lecz podział wedle poglądów.
Odmówili kobietom prawa do zostania wolnomularkami i dzie-
lenia tej wspaniałejlozoi oraz jej przeżywania wraz z innymi,
stworzyli takie reguły, które nie tyle mają za zadanie budować
organizacyjne zaplecze ruchu, ile dawać możliwość wykluczania,
wyrzucania i ekskomunikowania tych członków, którzy ośmielili
się wyrazić przeciwną opinię.
Najgorszym zjawiskiem w konserwatywnej i w większości pozo-
stającej pod brytyjskim wpływem masonerii, jest zmuszanie ludzi do
wiary w Najwyższą Istotę lub Boga, umieszczania w centrum loży
tzw. Księgi Świętego Prawa oraz ogłaszanie tych, którzy nie chcą lub
nie potraą uwierzyć w te rzeczy albo którzy są otwarci na kobiety –
jako nieregularnych. (...) Wielu dobrych i zaangażowanych masonów
zostało wygnanych, wyłączonych i zawieszonych przez hipokrytów,
którzy zawłaszczyli masonerię tylko po to, aby przemienić ją w ruch
quasi-religijny. Konserwatywna masoneria stworzyła dogmaty, które
niestety przypominają te obecne w kościołach. Masoneria liberalna
jest adogmatyczna, otwarta i humanistyczna.
To jest właśnie powód, dla którego niektórzy irlandzcy masoni
z powodzeniem utworzyli Wielki Wschód Masoński Irlandii,
idąc za przykładem Wielkiego Wschodu Francji, największej,
najbardziej liberalnej i otwartej organizacyjnie obediencji świata.
Bliskie są nam ideały republikańskie, społeczeństwa otwarte-
go w demokratycznym kraju. Inicjujemy kobiety i mężczyzn
i staramy się łączyć, a nie dzielić. Jesteśmy pierwszą liberalną,
adogmatyczną, humanistyczną i republikańską obediencją
w Irlandii („Points of View”).
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
16 n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
R o z m o w a z w i e l k i m m i s t R z e m
w i e l k i e g o w s c h o d u i R l a n d i i
drZWi otWarte dla
WsZystkiCh
Kamil Racewicz: Nie jestem
zaskoczony powstaniem Waszej
obediencji, lecz tym, że stało się
to tak późno. Dlaczego tak długo
trzeba było czekać na liberalną
masonerię w Irlandii?
Eduard Schmidt-Zorner: Wstąpiłem
do masonerii w Irlandii ponad dziesięć lat
temu, zostałem mianowany Czcigodnym
Mistrzem, a dołączając do Chapter, zosta-
łem Regionalnym Wielkim Strażnikiem
Wewnętrznym (Inner Guard) i z zadowo-
leniem udzielałem sie w lokalnej masone-
rii. Mimo wszystko nie tylko ja, ale także
inni bracia zawiedli. Poprzez wniesienie
nowych idei do irlandzkiej masonerii, nie
byliśmy mile widziani, chcieliśmy pod-
nieść poziom masonerii – nie pozwolono
nam. Zawiedliśmy, gdyż nie należeliśmy
do Kościoła anglikańskiego i pochodzi-
liśmy z zagranicy – powstała w ten spo-
sób przeszkoda nie do przezwyciężenia.
W dobrej masońskiej tradycji staraliśmy
się ponad 10 lat podnosić braterskiego
ducha. Wykazaliśmy wiele cierpliwości
i zrozumienia, aby ruszyć masonerię do
przodu, ale i to się nie udało.
Jakie znaczenie odgrywa masoneria
we współczesnej Irlandii?
Wolnomularstwo odgrywa marginalną
rolę w Republice Irlandii, w przeciwień-
stwie do Irlandii Północnej, gdzie jest
bardziej popularne dzięki wpływom bry-
tyjskim.
Ilu liczy członków i lóż?
Liczba członków Wielkiej Loży Ma-
sońskiej Irlandii to około 30 tys., tyle
że większość z nich pracuje w lożach
pod irlandzką konstytucją w Azji,
Afryce, Australii i innych zamorskich
krajach. Dla porównania, Prowincja
Munster od pond 200 lat ma 12 lóż,
podczas gdy nasz Wielki Wschód Ir-
landii, założony w 2010 r., liczy 5 lóż,
a następne są w przygotowaniu.
Czy masoneria w Irlandii
jest darzona zaufaniem przez
społeczeństwo?
Z pewnością NIE. Dla przeciętnego
Irlandczyka wolnomularstwo to loja-
listyczny angielski i protestancki ruch.
Jaki jest społeczny prol Waszej
masonerii?
Prol społeczny jest dobry i jesteśmy
zaangażowani w wiele projektów cha-
rytatywnych.
Co zniechęciło Was do Wielkiej
Loży Irlandii?
Sprawa Zakonu Oranżystów, religijna
monokultura i tendencja do nietole-
rancji.
Czy można więc powiedzieć, że
jest to organizacja quasireligijna
i protestancka oraz konserwatywna
społecznie?
Oczywiście TAK
Jakie relacje wiążą Wielką Lożę
Irlandii z Zakonem Orańskim?
Zakon Orański ma niefortunnie
podobne rytuały i stopnie. Jest to or-
ganizacja bardzo upolityczniona, ma
jednoznaczne inklinacje unikacyj-
ne. Jest krytykowana za sekciarstwo,
radykalizm i nietolerancję. Akceptuje
tylko tych, którzy są zadeklarowanymi
protestantami i aktywnymi antykatoli-
kami. Będąc tak radykalnie prawicowi,
nietolerancyjni i zajadle waleczni, są
sprzeczni z ruchem wolnomularskim,
więc irlandzki mason nie powinien
dzielić loży z oranżystą.
Wyobrażam sobie, że początki
liberalnej masonerii w kraju z tak silną
tradycją masonerii konserwatywnej
są trudne. Jak jednak przebiega
Wasz dotychczasowy rozwój?
Czy kierujecie waszą propozycję
przede wszystkim do ludzi, którzy
dotąd nie mieli nic wspólnego
z wolnomularstwem, czy raczej
liczycie na zainteresowanie liberalną
masonerią wśród członków
Wielkiej Loży?
Nasze drzwi są otwarte dla wszystkich.
Dla tych, którzy chcą zostać masonami
i dla tych, co już nimi są, lecz poszukują
innego, liberalnego systemu wolnomu-
larskiego.
eduard sChmidt-Zorner







17
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
N
iniejsza deska poświęcona jest prospołecznej orientacji
lóż i obediencji wolnomularskich, przez co rozumiem
zarówno podejmowanie w loży problematyki społecz-
nej, jak i aktywności lóż i obediencji skierowanej na zewnątrz,
do społeczeństwa.
Ogólnie rzecz biorąc, w masonerii obecne istnieją dwie wizje
funkcjonowania lóż i obediencji w społeczeństwie: zamknięta
i otwarta. Ta pierwsza głosi, że masoni powinni zajmować się
wyłącznie sobą i pracować jedynie na rzecz samorozwoju po-
szczególnych członków, w nadziei, że tak rozwijane w lożach
jednostki będą następnie oddziaływać pozytywnie na sprawy
społeczne. Najradykalniejsza wersja tej wizji wyklucza nawet
dyskusję w lożach o problemach społecznych, uznając, iż jest to
jakaś forma wnoszenia metali do świątyni. Wersja liberalniejsza
dopuszcza tematy społeczne, wykluczając jednak jakiekolwiek
inicjatywy loży lub obediencji skierowane na zewnątrz.
Druga wizja masonerii chce łączyć samorozwój wolnomularzy
z życiem społecznym, poprzez np. tworzenie organizacji spo-
łecznych, zabieranie głosu w sprawach społecznie doniosłych,
działalność odczytową, tworzenie programów telewizyjnych
itd. Chciałbym podkreślić, że określenie „otwarta” nie należy
rozumieć jako wzywającej poszczególnych wolnomularzy do
ujawniania się.
W pierwszej kolejności chciałbym odrzucić wszelkie sugestie,
jakoby istota masonerii narzucała którąś z tych wizji. Wprawdzie
nurt anglosaski i skandynawski masonerii niechętny jest otwartej
i prospołecznej wizji masonerii, lecz nawet i historia tego nurtu
wolnomularstwa obtuje w zaangażowanie lóż i obediencji
w sprawy społeczne. Punktem jednak odniesienia moich reeksji
jest nasz romański, zwany też liberalnym, nurt wolnomularstwa,
który niewątpliwie nie wyklucza i nie piętnuje żadnej z tych wizji.
Rozumiem więc, że jest to zasadniczo przedmiotem wyboru
Wolność, róWność, braterstWo
i obaWa PrZed konkretyZaCją









PROF. ALBERT HERCEK, PRZEWODNICZCY
KJOWEJ KOMISJI ZDROWIA PUBLICZNEGO
I BIOETYKI WIELKIEGO WSCHODU POLSKI, 2006
Bardzo duży nacisk kładziecie
na zasadę laickości i to w jej
francuskiej interpretacji. Dlaczego
laickość jest dla Was tak ważna?
Jesteśmy mocno przekonani co do
zasady separacji Kościoła i państwa, je-
steśmy przeciw wszelkim wpływom grup
religijnych w wewnętrzne i zewnętrzne
interesy narodu Irlandii. Nasze loże są
otwarte zarówno dla tych, co wierzą,
jak i dla ateistów.
Czym się zajmuje loża Voltaire?
Loża Voltaire jest lożą badawczą, in-
struktażową i skupioną na masońskiej
edukacji. Edukacji z wielkim naciskiem
na aktywne poszukiwanie, publikacje
i wydarzenia. Mamy członków uniwersy-
teckich, również z zagranicy. Regularne
spotkania składają się z 5 do 6 odczytów
i prezentacji, nad którymi następnie
debatuje się, dyskutuje na ich temat i na
koniec zatwierdza się.
Czy chcielibyście pójść śladem
Wielkiego Wschodu Francji
i zaangażować się w społeczną
i polityczną aplikację tej zasady?
W zasadzie tak, ale w tej chwili jeste-
śmy za małym jeszcze ruchem i mamy
inne ważne problemy do rozwiązania
w pierwszej kolejności.
W jakim zakresie w przyszłości
chcielibyście iść śladem
WWF w zaangażowaniu
w problemy społeczne?
WWF jest dla nas przykładem do na-
śladowania. W dziedzinie społecznej
z pewnością w przyszłości będziemy mieć
ważny głos w skali lokalnej i regionalnej.
I tego też Wam życzę. Dziękuję
za rozmowę.
MIL CEWICZ
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
18 n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
poszczególnych autonomicznych obediencji wolnomularskich.
Mam wszelako podejrzenie, że od powołania Wielkiego Wscho-
du Polski nigdy nie odbyła się na ten temat poważna debata,
wobec czego niniejszą deskę należy rozumieć jako próbę zapo-
czątkowania takowej. Przystępuję do niej ze świadomością, że
stan obecny WWP, który ukształtował się samorzutnie, najbliższy
jest umiarkowanie zamkniętej wizji masonerii. Z drugiej jednak
strony, u części członków obecne są nadzieje i oczekiwania
większej otwartości obediencji na sprawy społeczne, na wzór
naszej obediencji-matki, Wielkiego Wschodu Francji. Część
osób odłączyło się od WWP właśnie z powodu jego zamknięcia.
Mój punkt widzenia najbliższy jest optyce Wielkiego Wschodu
Francji, który postrzegam nie tylko jako historyczną obediencję
-matkę WWP, ale i jako główny punkt odniesienia całego nurtu
romańskiego. Według niego, masoneria powinna być otwarta
i społecznie zaangażowana, aby nie stała się zbyt wyobcowana
społecznie i zbyt odległa od bieżącego życia społecznego, a tym
samym oderwana od rzeczywistości społecznej, z tendencją do
dryfowania w kierunku klubu towarzyskiego, w którym dekla-
rowane ideały są jedynie dekoracją.
Obie wizje naturalnie wiążą się z określonym zagrożeniami.
Z jednej strony wspomniany oderwany od rzeczywistości klubizm,
z drugiej – politykierstwo. Osobiście nie chcę odrzucać żadnej
z dwóch wizji funkcjonowania masonerii, gdyż uważam, że każda
z nich, świadoma zagrożenia klubizmem i politykierstwem, może
tworzyć wartościową przestrzeń wolnomularską. Tym niemniej
uważam, że struktury wolnomularskie na poziomie loży powinny
koncentrować się zasadniczo na sprawach doskonalenia swoich
członków, podczas gdy funkcjonowanie na poziomie obediencji
powinno uwzględniać również sprawy społeczne. Nie wyklucza
to oczywiście istnienia lóż bardziej niż inne skoncentrowanych
na sprawach społecznych.
Brak społecznego zaangażowania wielu obediencji jest uza-
sadniony z jednej strony słabością organizacyjną, z drugiej zaś
barierami niechęci społecznej do ruchu wolnomularskiego.
Funkcjonowanie wielu organizacji wolnomularskich w niektórych
krajach całkowicie zsekularyzowanych i otwartych pokazuje jed-
nak, że klubizm jest często po prostu drogą najmniej wymagającą.
W odniesieniu do Polski można mieć oczywiście obawy, czy
zaangażowanie się wolnomularstwa w tematykę społeczną,
większe jego otwarcie, nie wywoła silniejszej reakcji społecznej
w stosunku do masonerii. Z drugiej jednak strony można prze-
cież mieć nadzieję, że tego rodzaju zaangażowanie przyciągnie
do naszego ruchu wiele wartościowych społecznie jednostek.
Moja hipoteza jest następująca.
Izolowanie wolnomularstwa od zaangaowania społecznego,
od przynajmniej dyskutowania najywotniejszych problemów,
jakimi yje społeczestwo, pozbawia ruch wolnomularski
najcenniejszych umysłów współczesnoci oraz wielu jed-
nostek społecznie zaangaowanych, a wic kształtujcych
rzeczywisto społeczn.
W dobie sekularyzujących się społeczeństw, co przecież nie omi-
ja także i naszego kraju, realnym zagrożeniem w funkcjonowaniu
wolnomularstwa nie jest nagonka społeczna i prześladowania
za przynależność do loży, ale groźba wyjałowienia ideowego
wolnomularstwa, groźba sprowadzenia jego podstawowych
ideałów do czysto abstrakcyjnych konstrukcji, dalekich od
wszelkiej konkretyzacji i społecznej aplikacji.
Często z dumą odwołujemy się do chlubnej przeszłości ruchu
wolnomularskiego, z którym związana była także elita kształtująca
dzieje poszczególnych krajów. Czy nasi następcy będą to samo
mogli powiedzieć o współczesnej masonerii?
Wolnomularstwo w Polsce ma na zewnątrz dwie twarze. Jedną
z nich kształtuje retoryka religijno-nacjonalistyczna i sprowadza
ona masonerię do siły demonicznej i antynarodowej. Oddziałuje
ona na fanatyków i nacjonalistów, czyli na te kręgi społeczne,
z których raczej nie rekrutują się członkowie naszego ruchu.
Druga twarz masonerii przewija się w kręgach i mediach liberal-
nych oraz lewicowych i jest to gęba jałowego klubu wzajemnej
adoracji. Paradoksalnie, ta druga twarz społeczna masonerii jest
dla naszego ruchu znacznie groźniejsza, gdyż skutecznie zniechęca
ona do niego tych, którzy mogliby być cennymi wolnomularzami.
[...]
Naley odnie si do dwóch zasadniczych obaw, jakie
si mog pojawi: upolitycznienie oraz zaniechanie szkoły
indywidualnego rozwoju.
Polityka, jak wiadomo, jest niemile widziana w działalności
wolnomularskiej. W pracach loży wykluczona jest całkowicie, ale
już nie na agapach czy w innych formach aktywności obediencji.
Tyle że przez politykierstwo nie można rozumieć jakiegokolwiek
odnoszenia się do tematów, które są przedmiotem politycznych
debat czy prac. Zaangażowanie polityczne należy przede wszyst-
kim rozumieć jako popieranie czy agitowanie za lub przeciw
danej partii lub politykowi. Ale polityką nie będzie np. temat
eutanazji czy związków partnerskich tylko dlatego, że są przed-
miotem debaty politycznej. Często niestety spotykam się, także
wśród wolnomularzy, ze sprowadzaniem wszelkiej społecznej
aktywności Wielkiego Wschodu Francji do politykierstwa. WWF
funkcjonuje w ten sposób, że jeśli parlament pracuje nad jakimś
ważnym społecznie i światopoglądowo lub etycznie tematem,
to jest on również przedmiotem dyskusji lożowych oraz pub-
licznych wypowiedzi przedstawicieli Wielkiego Wschodu. Tak
było np. z eutanazją, ustawą bioetyczną czy funkcjonowaniem
sekt apokaliptycznych.
Od 2001 roku w ramach WWF funkcjonuje Krajowa Ko-
misja Zdrowia Publicznego i Bioetyki, która organizuje kon-
ferencje, debaty, publikacje dotyczące sfery bioetyki, etyki
i nauk społecznych oraz etyki medycznej. Jest zarejestrowana
w UNESCO, bierze udział w konsultacjach Unii Europejskiej
(np. na stronach UE opublikowana jest opinia Komisji WWF
w sprawie wykorzystywania danych biometrycznych). Jej celem
jest podnoszenie świadomości w tym zakresie. Racja istnienia
tego kierunku zainteresowania jest naturalna: wszak organizację
etyczną w szerokim sensie powinny interesować tematy etyczne
w różnych sferach społecznych. Na czele tej Komisji stał wybitny
francuski medyk, prof. Albert Hercek (zm. 2011 r.), pionier
kształcenia ustawicznego wśród francuskich lekarzy.
Krytycy WWF zarzucają mu, że to politykierstwo. Według
mnie jest to nic innego, jak karykaturowanie aktywności WWF.
Przy takim rozumieniu polityką może być cokolwiek. Należy
19
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
moim zdaniem unikać takiego rozszerzającego pojmowania
zaangażowania politycznego.
Głównym przedmiotem społecznej troski Wielkiego Wschodu
Francji jest oczywiście laickość, czyli neutralność światopo-
glądowa państwa. Laickość często jest uznawana przez fran-
cuskich wolnomularzy za najlepszą syntezę społeczną triady
aksjologicznej masonerii: wolności, równości i braterstwa.
WWF słusznie uważa się za głównego strażnika społecznego
laickości. Były wielki mistrza WWF, Quillardet, stworzył po
ukończeniu swojej kadencji Obserwatorium Laickości, które
na bieżąco monitoruje naruszenia zasady laickości. W obec-
ności wysokich przedstawicieli WWF słyszałem deklaracje
z naszej strony o pragnieniu zaangażowania się w tematykę
laicką. Kilkakrotnie przedstawiciele Wielkiego Wschodu
Francji i Wielkiego Wschodu Belgii zachęcali WWP do zaan-
gażowania na rzecz laickości. Jestem osobiście przekonany, że
realne zaangażowanie się na rzecz laickości ze strony WWP
zaowocuje dowartościowaniem naszego wizerunku również
na międzynarodowej arenie wolnomularstwa liberalnego.
Wszak laickość to nie tylko kluczowy temat dla Wielkiego
Wschodu Francji, ale i dla bardzo wielu innych organizacji
wolnomularskich naszego nurtu, by wymienić tylko Wielką
Żeńską Lożę Francji oraz Droit Humain, które to organizacje
swoje loże mają również w naszym kraju.
Tym niemniej laickość nie wyczerpuje spektrum tematów
zainteresowania społecznego, lecz dopiero je otwiera. Jako
przykład weźmy Wielką Żeńską Lożę Francji, która jest nam
szczególnie bliska przez nasze siostry z polskich lóż Prome-
tea i Gaja Aeterna. Otóż obediencja ta, obok kilku innych,
zarejestrowała się w Rejestrze Przejrzystości prowadzonym
przez Komisję Europejską. Precyzując, wpisany tam został
Masoński Instytut Europejski Wielkiej Żeńskiej Loży Francji,
który zadeklarował szczególne zainteresowanie następującymi
problemami społecznymi:
1) laicyzm,
2) problemy starości iumierania (m.in. kwestia legalizacja
eutanazji),
3) edukacja iobywatelskość,
4) kobiety iwzrost ubóstwa,
5) kreacjonizm (zwalczanie),
6) sekty (ograniczanie),
7) bieżące problemy społeczne, jak np. noszenie burek.
Nie jest to żadne politykierstwo najbliższych nam obediencji,
lecz praktyczna aplikacja zasad wolności, równości i braterstwa.
Nie zatrzymywanie się przed konkretyzacją owych ideałów
bardzo wyjaławia pejzaż ideowy współczesnej masonerii. Zdaję
sobie sprawę, że nie jest to łatwe zadanie, ale masoneria nie
może być lękliwa.
Druga obawa, to dewaluacja zaangażowania na rzecz doskona-
lenia indywidualnego wolnomularzy. I ta obawa pozbawiona jest
sensu, gdyż otwarty model masonerii nie rezygnuje bynajmniej
z doniosłości samorozwoju swoich członków, dla których loża jest
szkołą ociosywania własnych niedoskonałości, aby promieniować
ideałami wolnomularskimi w życiu rodzinnym, zawodowym
i społecznym. Rzekłbym nawet, że społeczne zaangażowanie
masonerii czyni doskonalenie indywidualne znacznie lepszym,
bliższym bowiem rzeczywistości społecznej.
W naszej obediencji obecny jest też nurt, który polaryzuje
ryt i symbolizm przeciwko społecznemu zaangażowaniu wol-
nomularstwa. Słyszy się czasami, że wolnomularstwo powinno
zredukować swoje zaangażowanie w sferę rytualną i symbolicz-
ną, a poświęcić się temu, co społecznie istotne. Taka postawa
jest mi obca. Uważam, że symbolizm jest ważnym językiem
komunikacji w wolnomularstwie, a ryt fundamentalnym jego
kodem. Zawsze irytował mnie skrzeczący rytuał, zaś nonsza-
lanckie traktowanie rytuału na pracach amputuje cały jego sens
i rolę, jaką ma do odegrania. Rytuał musi być przeprowadzony
niczym sztuka w teatrze – płynnie i bez zacięć. Przywiązanie
do rytuału nie powinno jednak w żadnej mierze odciągać od
zaangażowania społecznego, a zaangażowanie społeczne nie
powinno degradować znaczenia rytuału w funkcjonowaniu lóż.
W naszym przypadku jest to szczególnie ewidentne: prawdziwe
zagłębienie się w nasz rytuał może jedynie wzmocnić społeczne
zainteresowanie masonów, wszak taka jest istota Rytu Francu-
skiego Nowoczesnego, w którym pracuje zarówno nasza loża
i który jest również, wzorem WWF, naczelnym rytuałem naszej
obediencji. Zainteresowanych sekularnym i prospołecznym cha-
rakterem i istotą naszego rytu odsyłam do świetnej książki Karola
Wojciechowskiego poświęconej w całości rytowi francuskiemu.
Nasza konstytucja deniuje naczelną rolę rytu francuskiego
w funkcjonowaniu obediencji, określając tym samym dyskretnie
istotę naszej organizacji. Naczelny charakter rytu francuskiego
nie jest więc wyborem przypadkowym, związanym z tym, że
większość naszych lóż na samym początku pracowała w rycie
francuskim. Znaczenie rytu francuskiego dla WWP to charakte-
rystyka naszej istoty i lozoi. Jako wolnomularz opowiadający
się za wolnomularstwem społecznie zaangażowanym, bynajmniej
nie zniechęcam braci i siostry do przykładania szczególnej
wagi do rytu, przeciwnie – zachęcam do jego pieczołowitego
studiowania i analizowania.
MIL CEWICZ
Tekst powstał jako deska w loży „Wolność Przywrócona”, po
dyskusji został zmieniony i rozwinięty. W takiej postaci stał się
deską w loży „Kultura”, po której ponownie został zmodykowa-
ny. W marcu 2012 r. miał być wygłoszony w loży „Nadzieja”.
Skrót pochodzi od redakcji WP.

P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
20 n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
W
działalności Wielkiego
Wschodu Polski w ciągu
ostatnich kilku lat widać
wyraźną linię świadomego rozwoju całej
organizacji. Patrząc z perspektywy loży,
rozwój organizacji jest prosty. Potrzebni
są kandydaci spełniający warunki, a tak-
że ci, których zaakceptują członkowie
loży. Proces inicjacyjny zgodny z rytua-
łem i tradycją jest podstawą rozwoju. Ale
skąd wziąć kandydatów w ilości takiej,
żeby bilans nowoprzyjętych w porów-
naniu ze stratami był dodatni? W jaki
sposób wyjść liczebnie na taki plus, żeby
mógł nastąpić podział loży?
Z punktu widzenia Rady Zakonu, która
stara się sterować organizmem złożonym
z autonomicznych lóż, ten obraz jest
dużo bardziej skomplikowany. Tylko
myślenie perspektywiczne, działania,
których efekty zobaczymy po latach,
mogą sprawić, że Zakon będzie rozwijał
się. Tak dzieje się już od kilku lat. Bardzo
trafna decyzja o dopuszczeniu kobiet
do prac w lożach Wielkiego Wschodu
Polski była tego przykładem. Dziś po
kilku latach ok. 25% członków Zakonu
WWP to kobiety.
Dużo pracy poświęcono pozycjo-
nowaniu naszej obecności na arenie
międzynarodowego wolnomularstwa.
Uczestnictwo w kilku międzynarodo-
wych spotkaniach, organizacja dwóch
konferencji międzynarodowych w kraju
ugruntowało nasz obraz wśród europej-
skich organizacji liberalnych i adogma-
tycznych. Nawiązaliśmy i utrzymuje-
my kontakty z organizacjami Europy
Środkowej i Wschodniej. Podpisaliśmy
konwencję o współpracy z Wielką Lożą
Włoch. Trwają rozmowy nad podpi-
saniem kilku następnych konwencji
z innymi Zakonami europejskimi.
Udało się doprowadzić do zapalenia
świateł struktury wyższych stopni Rytu
Szkockiego Dawnego i Uznanego oraz
usamodzielnienie się struktury wyż-
szych stopni Rytu Francuskiego. Po-
wstała Rada Najwyższa Inspektorów
Generalnych 33 i ostatniego stopnia
Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego
Wolnych i Uznanych Mularzy Polski
i krajów Bałtyckich. Podniesieni do 33
stopnia siostry i bracia budują strukturę.
Zapalono światło Loży Doskonałości
Wiea Babel. Tłumaczymy i adaptu-
jemy rytuały, szykując zapalenie prac
lóż następnych stopni.
Powstała druga kapituła wyższych
stopni Rytu Francuskiego Jedno
Prawdziwa. Ukonstytuowano samo-
dzielną polską Kapitułę Generalną ze
wszystkimi jej organami. Jest ona odpo-
wiedzialna za budowę struktur wyższych
stopni Rytu Francuskiego w Polsce.
Od ostatniego Konwentu WWP prio-
rytetem stał się rozwój wewnętrzny
Zakonu. Wejściem Zakonu w XXI
wiek było powstanie kilka lat temu
Wirtualnego Wielkiego Wschodu. To
narzędzie dało nam możliwość dotarcia
z informacją o nas do szerokiej rze-
szy zainteresowanych w całej Polsce.
Nastąpiła fala zgłoszeń chętnych do
wstąpienia w nasze szeregi. Loże dosyć
dowolnie korzystały z nadchodzących
ofert. Ograniczone możliwości organi-
zacyjne powodowały, że sporo kandy-
datur nie doczekało się rozpatrzenia.
Przyjmowanie kandydatów z odległych
od siedziby loży miast okazało się jed-
nak porażką.
Dziś staramy się sprostać wyzwaniom
nowej rzeczywistości. Obecnie loże
Wielkiego Wschodu Polski pracują
w Warszawie, Bydgoszczy, Poznaniu
oraz w Rydze na Łotwie. Teraz przy-
szedł czas na pracę organiczną. Naszym
celem minimalnym jest podwojenie
liczebności członków Zakonu. Wyjście
poza dotychczasowe miejsca pracy do
innych ośrodków, tak żeby dać szansę
mieszkańcom całej Polski. Na kwie-
cień br. przewidujemy zapalenie świa-
teł loży Michał Sdziwój pracującej
na Wschodzie Krakowa. Pod koniec
roku powinniśmy być gotowi zapalić
światła loży Jan i Emilia Heweliusz na
Wschodzie Trójmiasta. Wydarzeniem
marca będzie zapalenie świateł nowej
loży Witelon, pracującej na Wschodzie
Warszawy w trybie zaocznym. Loża
ta zorganizowana została dla chęt-
nych spoza ośrodków, w których nurt
wolnomularstwa liberalnego był już
obecny. Chcemy każdemu chętnemu,
który spełnia warunki zapisane w naszej
konstytucji, dać możliwość rozwoju
w duchu wolnomularskiej drogi samo-
doskonalenia etycznego i duchowości
pozareligijnej. Praca Loży Witelon,
poza dwoma – trzema blokami weeken-
dowych spotkań, będzie wykorzystywa-
ła nowe technologie internetowe. Sesje
na zamkniętym forum dyskusyjnym,
specjalny dostęp do literatury i mul-
timedialnych pokazów, wytężona ko-
respondencyjna praca własna pozwoli
nam, mamy nadzieję, stworzyć za kilka
lat mistrzów, którzy światło naszych
Co się dZieje W Wielkim
WsChodZie Polski
Witelon

21
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 • n u m e r 5 0
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
liberalnych przekonań i głębokiego
przywiązania do tradycji i rytuałów
zaniosą do innych miast Polski.
Pracujemy jako pionierzy. Nie mamy
stuletnich świątyń, infrastruktury, po-
koleniowych tradycji. Ale nawet w tych
warunkach chcemy dbać o prestiż i wi-
zerunek Zakonu oraz wolnomularza
Wielkiego Wschodu Polski. Trwają
prace nad projektem nowego logo
Wielkiego Wschodu Polski. Na wios-
nę tego roku będzie miała premierę
nowa wielojęzyczna, ocjalna strona
internetowa WWP. Działa już adres
mailowy dla kandydatów do lóż WWP,
w tym do loży zaocznej: rekrutacja@
wielkiwschod.pl. Porządkujemy ślady
naszej współczesnej historii, wdrażamy
system dbania o pamięć tych, którzy
odeszli na Wieczny Wschód, program
doceniania naszych nestorów.
Loże Wielkiego Wschodu Polski pra-
cują coraz lepiej. Mamy dociekliwych
i zaangażowanych uczniów i mądrych
mistrzów. Bardzo dobrych Czcigod-
nych Mistrzów, którzy dbają o rytualną
stronę, zachowanie tradycji i wysoki
poziom prac. Loże są autonomiczne,
ale staramy się zapewnić dużą integrację
sióstr i braci z różnych lóż, tak
aby wspólna praca przynosiła
satysfakcję i radość. Staramy
się, żeby coraz większa część
członków Zakonu miała świa-
domość odpowiedzialności nie
tylko za swoją lożę, ale także za
cały Zakon.
Mając przyjemność pisać
o aktualnym obrazie Wielkiego
Wschodu Polski do jubileuszo-
wego numeru „Wolnomularza
Polskiego”, muszę podkreślić
radość z tego, jak bardzo jego
wydanie wpisuje się w naszą
aktualną politykę. Żałuję, że
wspaniała działalność wy-
dawnicza naszego Wielkiego
Edytora WWP br:. Adama
Wysockiego nie doczekała się
pełnego wykorzystania w la-
tach poprzednich. Możliwe, że
wyprzedzała poziom rozwoju
raczkującego wolnomularstwa. Stała
się za to sztandarowym elementem
naszej historii. Mam nadzieję, że mimo
zmieniającej się sytuacji na rynku wy-
dawniczym, dalsze losy „Wolnomu-
larza Polskiego” w wersji papierowej
czy już elektronicznej będą wspierały
nasze działania w popularyzacji idei
masońskich w naszym kraju.
SELIM WASYLKIEWICZ
WIELKI MISTRZ
WIELKIEGO WSCHODU POLSKI
URodziłem się niedaleko loży
P
iszę ten list jako profan, który poznał „masońską tajemnicę”
o planach wydania 50. numeru „Wolnomularza Polskiego”.
W półmroku, bez fartuszka i innej odzieży ochronnej zabrałem
się więc do pracy, by zdążyć przed północą.
Sztuką królewską zacząłem interesować się kilka lat temu.
Zaczęło się od książki profesora Ludwika Hassa „Masoneria
polska XX wieku”. Czytając od deski do deski kolejne pozy-
cje, poznawałem, na tyle, na ile można poznać w deszczowe
wieczory, dziedzictwo oraz wartość intelektualną i duchową
wolnomularstwa. Dzięki czemu wiele rzeczy widzę teraz w zu-
pełnie innym świetle.
Na przykład na nowo odkrywam architekturę miasta, w któ-
rym mieszkam od kilkunastu lat. Zauważam detale elewacji,
które jeszcze niedawno były po prostu ozdobnikiem – nie kryły
w sobie żadnej tajemnicy. Dziś wiem, że znalazły się tam celowo.
Tak jest choćby w przypadku kamienicy, obok której codziennie
przechodzę w drodze do pracy. Jej ont zdobią niezauważane
przez większość przechodniów cyrkiel i trójkąt.
Podobnie było podczas ostatniej podróży do rodzinnego miasta,
którego nie widziałem od lat. Dowiedziałem się, że urodziłem
się kilkaset metrów od świątyni wolnomularskiej. Może więc
to przeznaczenie?
Dlaczego tak się zainteresowałem masonerią? Może ze względu na
otaczającą ją aurę tajemniczości? Być może chęć poznania sekretu
działa na mnie swą naturalną siłą i popycha mnie na Wschód?
Pociąga mnie dyskrecja członków lóż. Podoba mi się to, że symbole
czy tajne znaki można odnaleźć w największych dziełach sztuki.
A może to w cyrklu i węgielnicy, w wartościach i ideach, które
reprezentują odnajduję to, co wydaje mi się najciekawsze w wol-
nomularstwie? Najpewniej jednak to połączenie tych dwóch
elementów – tajemnicy i idei – jest tym, co pociąga mnie w tym
ruchu. I tu pojawiają się schody... kręte.
Choć profesor Tadeusz Cegielski pisze, że największą tajem-
nicą masonerii jest brak jakiejkolwiek tajemnicy, to na pewno
symbolika i te wszystkie farmazony, stanowią klucz do lepszego
zrozumienia rzeczywistości. Może po prostu wierzę, że dzięki
wolnomularstwu można stać się lepszym człowiekiem. Wolno-
mularstwo nie jest dla mnie celem – ale drogą. Drogą, którą
chciałbym przejść. Zbliża się północ, u mnie wciąż deszcz pada...
Czy ktoś poda mi parasol i wskaże drogę na Wschód?
MIKOŁAJ Z POŁUDNIA
n a d e s z Ł o m a i l e m
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
22
sukNia i Fartuszek
k a r t k i z d z i e j ó w
w o l n o m u l a r s t w a k o b i e c e g o
m a s o N e r i a k o b i e c a
W
Konstytucji Andersona (1723 r.), która dała
formalny początek nowoczesnemu wolnomular-
stwu spekulatywnemu, napisano, że masonem
musi być człowiek wolny i dobrych obyczajów. Jednocześnie
z masonerii wykluczono ludzi ułomnych, „głupich” ateistów
oraz... kobiety. To ostatnie było spowodowane ówczesnym
położeniem społecznym kobiet w Anglii i długą tradycją
wyłącznie męskich klubów. Gdy po kilkunastu latach idea
wolnomularska przekroczyła Kanał La Manche i przeszła
do Francji, sytuacja zmieniła się diametralnie. Francuzki
z wyższych sfer i prowadzone przez nie salony literackie
odgrywały zupełnie inną rolę niż w Anglii. Kobiety miały
też o wiele wyższą pozycję towarzyską. I właśnie we Francji
powstały w połowie XVIII wieku pierwsze tzw. loże adopcyjne,
będące odbiciem lóż męskich. Takie loże narodziły się także
na ziemiach I Rzeczpospolitej.

W
1769 roku powstała loża Cnotliwy Sarmata (od mo-
mentu narodzin masonerii polskiej na dworze Augusta
Mocnego w 1729 r. upłynęło okrągłe 40 lat), która wzięła pod
opiekę kobiecą placówkę adopcyjną. Po kilkunastu latach
nosiła ona nazwę Wielka Loa Adopcyjna pod Klimatem
Warszawy, później zaś Wielka Loa Dobroczynnoci na
Wielkim Wschodzie Warszawskim. Loża ta była pierwsza
lożą adopcyjną w naszej części Europy, a symbolika jej rytu-
ału nawiązywała do historii Hypatii z Aleksandrii, kobiety
astronomki, matematyczki i lozoi, zamordowanej przez
fanatyczny tłum chrześcijan „zainspirowany” przez tamtej-
szego biskupa Cyryla.
W loży znajdujemy najznamienitsze nazwiska ówczesnej pol-
skiej arystokracji: Poniatowskich, Potockich, Lubomirskich,
Sanguszków, Sapiehów, Rzewuskich. Zasiadały w niej żony,
siostry, matki oraz... przyjaciółki polskich masonów na czele
z samym królem – wolnomularzem Stanisławem Augustem
Poniatowskim, choć nie tylko. Właśnie w tej loży zostały po
raz pierwszy zrównane z arystokratkami reprezentantki stanu
trzeciego, żony warszawskich bankierów: znana francuska
elegantka Filipina Maria z domu Vallentin, małżonka Pio-
tra Teppera, czy Klemensa Berneaux z domu Chapiseaux
de la Grande oraz Janowa Chaudoir. Jak pisze wybitny
znawca historii masonerii Europy Środkowo-Wschodniej
prof. Ludwik Hass: „Panie te uświetniały swoją obecnością
większe zebrania wolnomularskie, przysparzały też «sztuce
królewskiej» popularności w najwytworniejszych kołach
towarzyskich Warszawy”.
Zgodnie z ówczesnymi masońskimi zwyczajami, panie
zajmowały się głównie dobroczynnością, kiedy jednak naj-
bardziej postępowy odłam polskiej masonerii podjął się prac
nad Konstytucją 3 Maja 1791 r., właśnie siostry z loży adop-
cyjnej jako pierwsze zjawiały się w lożach parlamentarnych,
przejawiając swój wybitnie uczuciowy stosunek do dzieła
naprawy Rzeczypospolitej.
Loże adopcyjne funkcjonowały z mniejszym lub więk-
szym powodzeniem także w Księstwie Warszawskim (Loa
Eden). Z tego też okresu pochodzi wiersz jednego z braci
o „siostrach swobody”:
Witajcie siostry swobody,
Witajcie w świątyni chwały,
Którą ręce świętej zgody
23
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N e r i a k o b i e c a
Dla dobra świata zdziałały!
Wnoście z bratnimi oary
Podstawy cnoty ołtarzy
I złóżcie na nich te dary
Co zdobią Wolnych Mularzy!
Od was tytuł wsławionej,
Wdzięczne córki, tkliwe matki,
Dobre panie, tkliwe żony,
Kochające kraj Sarmatki.
Loże adopcyjne znikły ostatecznie wraz z lożami męskimi
cesarstwa rosyjskiego na początku lat 20. XIX wieku, po
edykcie cesarskim delegalizującym całą rosyjską masonerię.
Był to rok 1821.

K
westia kobieca pojawiła się na nowo i w innym kształcie
wraz z pozytywizmem i ruchem emancypantek. Pod
koniec XIX wieku – znowu we Francji – narodziło się wol-
nomularstwo mieszane Le Droit Humain. Odnotowano też
pojedyncze inicjacje kobiet w lożach związanych z Wielką
Lożą Francji. Nad Wisłą znamy nazwiska dwóch Polek ini-
cjowanych w 1916 r. w lubelskiej loży Wolni Oracze: Wandy
Papiewskiej i Jadwigi Marcinkowskiej. Ta ostatnia była
przewodniczącą Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego, organi-
zacji kobiecej skupiającej żony, siostry, matki i narzeczone
legionistów i peowiaków Józefa Piłsudskiego. Organizacja
przyczyniła się walnie do uzyskania przez Polki, jako jedne
z pierwszych w Europie, równych praw politycznych. Same
loże adopcyjne do Polski nigdy już nie wróciły, a kobiety
były inicjowane po I wojnie światowej jedynie w lożach
mieszanych Droit Humain.

W
roku 1935 działało we Francji 9 lóż adopcyjnych,
z czego aż 7 w samym Paryżu. Utworzono wówczas
tzw. Wielki Sekretariat, z prezydentką na czele. Był to pierw-
szy organ przyszłej obediencji żeńskiej. Dalsze prace w tym
kierunku zostały przerwane przez wojnę. Wzorem innych
autorytarnych i faszystowskich reżimów, rząd marszałka
Petaine’a rozwiązał wszystkie loże masońskie dekretem z 13
sierpnia 1940 roku. Już po wyzwoleniu, choć jeszcze w trakcie
działań wojennych w roku 1944, siostry założyły Komitet
Odnowy. Prace wznowiły tylko 4 przedwojenne loże adop-
cyjne. Podobnie jak ich bracia, także siostry musiały przejść
oczyszczenie i wypełniać specjalną ankietę odnoszącą się do
ich postawy i działań w czasie wojny.
17 września 1945 r. bracia z Wielkiej Loży Francji na swo-
ich konwencie ogłosili niepodległość lóż adopcyjnych. Jak
wspominały potem siostry, warunki działania były bardzo
ciężkie, rekrutacja rzadka – 4 inicjacje w ciągu roku – i ciągle
ten sam adopcyjny rytuał, tyle tylko, że siostry – ocerki, nie
były dublowane przez braci. Zmiana zaszła dopiero w 1952 r.,
kiedy to we wrześniu powstała nowa nazwa obediencji: Wielka
eska Loa Francuska Rytu Adopcyjnego. Ta ostatnia
część nazwy funkcjonowała do 1958 r. Reforma narodziła
się w paryskiej loży Izis, która jako pierwsza wprowadziła
wówczas czarne suknie i medal. Nie obyło się wówczas bez
ostrej dyskusji. Niektóre siostry uważały, że kolor czarny to
kolor zwątpienia, a same suknie wprowadzają uniformizację.
Medal dla loży, jej znak i symbol wymyśliła czcigodna mi-
strzyni loży Izis na Wschodzie Paryża Gisele Faivre, i szybko
przyjął się on w całej obediencji, z wyjątkiem lóż pracujących
w rycie francuskim.
Warto wspomnieć, że w latach 50. nie obyło się bez pewnego
organizacyjnego zamieszania. Część braci, ale i samych sióstr,
chciało przenieść do Francji amerykańskie wolnomularstwo
adopcyjne Zakonu Gwiazdy Wschodu, gdzie występowały
postaci kobiece rodem ze Starego Testamentu i posługiwano
się innym nazewnictwem, np. zamiast Wielkiej Mistrzyni
występowała Wielka Matrona, a do lóż mogły należeć tylko
kobiety z rodzin czy powinowate regularnych braci. We
Francji próba ta nie powiodła się. Lepiej było we Włoszech
i w Niemczech, gdzie okupacyjne wojska amerykańskie po-
zostały na dłużej. Jeszcze w 1974 roku w Niemczech istniało
20 lóż i 11 we Włoszech.

D
la Polek ważną datą z historii żeńskiej obediencji we
Francji jest rok 1978, kiedy to w Paryżu narodziła się
loża o nazwie Róa Wiatrów, której posłaniem było sianie
ziaren wolnomularstwa poza granice Francji. Jej członkinią
była Ewa, Polka mieszkająca we Francji od wielu lat. Ewa
za swoją życiową misję uznała założenie w swojej ojczyźnie
pierwszej loży kobiecej. Tak wspominała o tych dniach po
wielu, wielu latach, w desce pisanej w 2011 r. na jubileusz
Prometei, pierwszej kobiecej loży w Polsce:
Dowiedziałam się, że w WZLF istnieje specyczna loża,
której zadaniem jest inicjacja kobiet w krajach, w których
wolnomularstwo kobiece nie istnieje. Wstąpiłam do Róży
Wiatrów. W przenośni powiem, że tam uczyłam się rzemiosła.
Miałam projekt, w ręce narzędzia, ale ciągłe nie było materii.
Aż pewnego dnia jeden z zaprzyjaźnionych ancuskich braci
zadzwonił z wiadomością, że w gmachu WWF na rue Cadet
odbędzie się ceremonia z udziałem braci z Polski. Udało mi
się wreszcie nawiązać pierwszy kontakt z wolnomularzami
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
24 m a s o N e r i a k o b i e c a
z Warszawy, a ci przedstawili mi pierwsza kandydatkę, naszą
siostrę Mirkę. Doświadczone siostry z Róży Wiatrów nigdy nie
podejmują budowy w jakimś kraju bez sprawdzenia gruntu.
Jedna z nich przyjechała do Warszawy i spotkała się z propo-
nowaną przeze mnie kandydatką. W wyniku tego spotkania
zapaliło się zielone światło, Róża Wiatrów zgodziła się podjąć
działania w Polsce. Po trzech latach poszukiwań i przygotowań,
zaczęło się konkretne działanie.
Rozpoczęłyśmy rozglądać się za innymi siostrami polskiego
pochodzenia, członkiniami WZLF. Z Siostrą Magdą N., pro-
fesorką Sorbony, zabrałyśmy się do tłumaczenia rytuałów. We
wrześniu 1993 roku Mirka i Agnieszka przyjechały do Paryża
i zostały inicjowane w Róży Wiatrów. Do dzisiaj żyje
we mnie wzruszenie tej chwili. Ceremonia odbyła się
w dwóch językach, zasadnicze urzędy objęły siostry
polskiego pochodzenia, późniejsze założycielki Loży
Prometea i w większości ciągle jeszcze jej członkinie:
Magda, Freda, Halina, później Ewa ze Sztrasburga,
Elizabeth z Lille i Małgorzata, świeżo upieczona
mistrzyni.
N
ie zapomnę nigdy tych dni. Ewa spotkała
się ze mną w czerwcu 1993 r. Mój mąż,
Adam Wysocki, był już inicjowany w loży Wolność
Przywrócona na Wschodzie Warszawy, jednej
z lóż należących wówczas do Wielkiego Wschodu
Francji, i bardzo popierał inicjatywę założenia
loży kobiecej. Po upływie trzech miesięcy, 26
września 1993r., doszło do opisanej przez Ewę do
inicjacji. Najbardziej utkwiły mi w pamięci dwa elementy:
stare, szare mury byłego klasztoru, gdzie mieściła się paryska
siedziba Wielkiej Żeńskiej Loży Francji i mocno kołysząca
się na wietrze, rosnąca na malutkim dziedzińcu róża, którą
obserwowałam, siedząc samotnie przed samą ceremonią,
choć jej koloru już nie pamiętam.
Podczas tego pobytu nie tylko po raz pierwszy zobaczyłam
Paryż i zakochałam się w jego kawiarenkach, ale i przeprowa-
dziłam – jako rasowa dziennikarka – kilka wywiadów, które
ukazały się potem w pierwszym numerze „Wolnomularza
Polskiego”. Pismo to stworzyliśmy wspólnie z Adamem,
moim mężem i bratem wolnomularskim. We wrześniu 1993
r. był już gotowy jego numer sygnalny. Wieści o inicjacji
pierwszych Polek, rozmowy z s. Ewą i Czcigodną Mistrzynią
loży Róża Wiatrów opublikowaliśmy w numerze 1. „Wolno-
mularza Polskiego”, który ukazał się w styczniu 1994 r., pod
tytułem „Róża Wiatrów, loża inna niż wszystkie”:
Było to 15 lat temu – opowiadała Czcigodna Mistrzyni. –
Jedna z naszych sióstr stanęła przed problemem, jak nie stracić
kontaktu z dwiema innymi siostrami z Togo, które po kilku
latach pobytu we Francji wracały na stałe do swojej ojczyzny.
Nie muszę dodawać, że nie było wówczas w Togo masonerii
kobiecej. Właśnie w ten sposób zrodziła się idea naszej loży;
loży, w której w ciągu tych piętnastu z górą lat inicjowałyśmy
ponad pięćset kobiet z całego świata. Większość z nich utwo-
rzyła już swoje loże w krajach, których są obywatelkami. Chcę
podkreślić, że loże te są samodzielne i niezależne. Spytałam
także Czcigodną, co chciałabym przekazać Polkom za po-
średnictwem „Wolnomularza Polskiego” i usłyszałam: Jeśli
Pani rodaczki są zainteresowane sprawami wolnomularstwa,
winny nawiązać z nami kontakt. Przyjmiemy je z radością.
Chcemy także i im udostępnić możność praktykowania naszych
ideałów: Wolności, Równości i Braterstwa.
Byłyśmy wówczas dwie: Agnieszka i niżej podpisana. Obok
zasygnalizowanego już „Wolnomularza Polskiego”, zaczęliśmy
wydawać z mężem w tzw. małej poligrai BIBLIOTECZKĘ
„Wolnomularza Polskiego”, tylko do użytku wewnętrznego
braci i sióstr. Jako jeden z jej pierwszych tomików ukazał się
tekst pt. „SUKNIA I FARTUSZEK, o masonerii kobiecej
w Polsce”. Wydaliśmy go w marcu 1996 r. A co z kobieta-
mi? – pytałam retorycznie. – Jesteśmy! Nasze grono liczy
na razie zaledwie 5 członkiń, ale jest pewne, iż za rok będzie
nas dwa, trzy razy więcej, a za kilka lat powstanie w Polsce
prawdziwa loża kobieca. [...] Chcemy być coraz bliżej naszych
sióstr – masonek z Francji. W tym samym czasie, gdy nasza
Ojczyzna – Polska stara się ze wszystkich sił, by znaleźć się
w zjednoczonej, demokratycznej Europie, my już tam jesteśmy.
Po prostu....
Nieformalne spotkania i rozmowy odbywały się w róż-
nych miejscach, w tym w naszym mieszkaniu na Nowym
Świecie, w ramach tzw. Spotkań pod Akacją. Miały one
25
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N e r i a k o b i e c a
ponadobediencyjny charakter. Spotykali się u nas bracia
z lóż Wielkiego Wschodu Francji, a potem Wielkiego
Wschodu Polski, bracia i siostry z Droit Humain, byli
i masoni z Wielkiej Loży Narodowej, no i oczywiście my,
siostry z Róży Wiatrów.
Siostra Ewa wspominała: Regularnie inicjowałyśmy siostry
w odstępach kilku miesięcy, grupa szybko się powiększała.
Większość nowych kandydatek była proponowana przez nasze
pierwsze siostry. Siostry Róży Wiatrów powierzyły mi na począt-
ku instrukcję polskich sióstr, oczywiście droga korespondencyjną.
Starałam się przyjeżdżać do Warszawy tak często, jak tylko
było to możliwe. Ponieważ doszłyśmy wspólnie z siostrami
z Róży Wiatrów do wniosku, że konieczna jest różnorodność
interpretacji symboliki masońskiej, z czasem podzieliłyśmy się
z siostrami z Francji rolami Pierwszej i Drugiej Dozorujących.
Konieczne były tłumaczenia, ale dałyśmy sobie radę.
Rok 1998 był ważny z dwóch względów: Róża Wiatrów
obchodziła swoje 20-lecie, a w Polsce nasz stan osobowy
okrzepł na tyle (było nas kilkanaście), że utworzony zo-
stał formalny Trójkt na Wschodzie Warszawy, którego
przewodniczącą została niżej podpisana. 1 lutego 1998 r.
wysłałyśmy do Paryża Posłanie:
Potrzeba było jeszcze dwóch lat, aby doszło do zapale-
nia świateł Sz:. L:. Prometea na Wschodzie Warszawy,
pierwszej w historii Polski niezależnej loży kobiecej. Stało
się to w listopadzie 2000 r.
MIROSŁAWA DOŁGOWSWYSOC
CZ:. M:. SZ:. L:. PROMETEA
NA WSCHODZIE WARSZAWY,
6011/6012
K
iedy przed dwudziestu laty w stolicy
Francji rodziła się idea loży Róża
Wiatrów, żadna z nas w Polsce nawet
nie śmiała marzyć, że przyjdzie czas, że
i Polki będą mogły należeć do masonerii.
Wydawało się, że podziały na naszym
kontynencie są wieczne, że o hasłach Wol-
ność – Równość – Braterstwo będziemy
mogły jedynie się uczyć z podręczników
historii Polski, z rozgoryczeniem i z za-
zdrością spoglądając na Zachód.
Aż przyszedł przełomowy dla naszego
kraju rok 1989. W Warszawie pojawili
się pierwsi – niestety, wyłącznie męscy
przedstawiciele wolnomularstwa. O ma-
sonerii zaczęło być głośno, choć trzeba
przyznać, że przedstawiano ją nie zawsze
w pozytywnym świetle.
Kilka lat później, któregoś dnia, od za-
przyjaźnionych braci nadszedł sygnał, że
ancuska masoneria żeńska z radością
przywitałaby w swoich szeregach siostry ze
Wschodu. W czerwcu 1993 r. przyjechała
do Warszawy nasza rodaczka od wielu lat
zamieszkała w Paryżu — siostra Ewa.
Już we wrześniu tego samego roku dwie
pierwsze Polki znalazły się na inicjacji.
Obawy i wątpliwości – jak nas przyjmą?
czy znajdziemy z siostrami we Francji wspól-
ny język? szybko ustąpiły miejsca fascynacji
i radości. Okazało się, że masońskie hasła
o braterstwie, wspólnocie nie znającej granic,
są hasłami rzeczywiście realizowanymi
w praktyce. W Róży Wiatrów znalazły-
śmy serdeczność i życzliwość. Mimo barier
językowych, kulturowych, barier różnych
doświadczeń historycznych, czułyśmy się
wśród sióstr jak u siebie w domu. I chyba o to
właśnie chodzi – aby cały świat był jednym
wspólnym domem dla ludzi, niezależnie od
tego, czy są biali, żółci czy czarni.
Nasza loża Róża Wiatrów i cała nasza
obediencja chce urzeczywistnienia tych
szczytnych idei. Życzymy naszym sio-
strom z Francji i we wszystkich krajach,
w których wykiełkowały nasiona Róży
Wiatrów, aby hasła Wolności, Równości
i Braterstwa żyły nie tylko na kartach
Konstytucji ustaw i statutów, lecz by były
żywe w sercach i sumieniach ludzi. Wtedy
to rzeczywiście zatryumfują!
Z braterskim pozdrowieniem, siostry
z Polski.
Warszawa, l lutego 1998 r.
20 lat loży Róża WiatRóW na Wschodzie PaRyża
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
26 m a s o N e r i a k o b i e c a
P o l s k i e l o ż e
w i e l k i e j ż e ń s k i e j l o ż y F r a n c j i
Prometea
i Gaja aeterNa
K
ażda loża reprezentowana jest
na Konwentach WŻLF przez
wybierane rokrocznie delegatki/
posłanki. Zbierają się one dwa razy w
roku: w marcu na Walnym Posiedzeniu
WŻLF i we wrześniu na dorocznym
Konwencie. Oba te zgromadzenia po-
przedzone są zebraniami delegatek Lóż
spoza europejskiego terytorium Francji
oraz lóż zagranicznych. Loże te mają więc
okazję do zabrania głosu zarówno w spra-
wach specycznych dla ich prawidłowego
funkcjonowania w odległych miejscach
lub krajach, jak i podczas zgromadzeń
ogólnych, kiedy to mogą się wypowiadać
w sprawach dotyczących zarządzania
obediencją, jej organizacją, nansami i
polityką zagraniczną. Poprzez glosowania
uczestniczą w podejmowaniu wszystkich
strategicznych decyzji.
Obie polskie loże pracują w rycie Szko-
ckim, Dawnym i Uznanym.
Pracujemy w lożach tzw. niebieskich,
które obejmują 3 stopnie wtajemnicze-
nia: uczennica, czeladniczka, mistrzyni.
Możliwość pogłębiania wiedzy wolno-
mularskiej i dalszej reeksji lozocznej
stwarza nam odrębna struktura organi-
zacyjna – Supreme – Conseil Feminin
de France z siedzibą w Paryżu, która
prowadzi wyższe stopnie, od 4 do 33.
Należymy do nurtu wolnomularstwa
liberalnego, które uznając koncepcję
Wielkiego Budownika Wszechświata,
daje każdemu swobodę interpretacji tego
symbolu i akceptuje każde wyznanie
lub jego brak, uznając kwestię stosunku
do Boga za wewnętrzną sprawę każde-
go człowieka.
Pierwszą polską żeńską lożą, która za-
paliła światła 4 listopada 2000 roku na
Wschodzie Warszawy była Sz:. L:. Pro-
metea. Powstanie Prometei było możliwe
dzięki pomocy francuskich sióstr z loży
La Rose de Vents (Róży Wiatrów) na
Wschodzie Paryża – jednej z lóż Wiel-
kiej Żeńskiej Loży Francji, której celem
jest umożliwienie inicjowania kobiet na
całym świecie, tam gdzie nie ma wol-
nomularstwa kobiecego. Nim jednak
doszło do tego historycznego momen-
tu, upłynęło wiele lat. Pierwsze polskie
wolnomularki inicjowane były w 1993
roku właśnie w La Rose des Vents. Po
pięciu latach od pierwszej inicjacji sióstr
z Polski, w roku 1998, kiedy było już kilka
mistrzyń, powstał Trójkąt na Wschodzie
Warszawy. Po upływie dalszych dwóch
lat byłyśmy gotowe do zapalenia świa-
teł Sz:. L:. Prometea. Jej założycielkami
było 7 mistrzyń z polskiego Trójkąta
na Wschodzie Warszawy i 7 mistrzyń
z paryskiej loży Róża Wiatrów Wielkiej
Żeńskiej Loży Francji.
Uroczyste zapalenie świateł Prometei
odbyło się z udziałem licznych gości
z Polski i z zagranicy. Patent wręczyła nam
ówczesna Wielka Mistrzyni WŻLF Marie
-France Piccard. Oczywiście przyjechały
siostry z Róży Wiatrów z Czcigodną Mi-
strzynią na czele, a także siostry z innych
lóż WŻLF, między innymi z Pragi, Węgier
i Niemiec. Obecni byli przedstawiciele
wówczas jeszcze polskiej Jurysdykcji
Międzynarodowego Zakonu Mieszanego
Le Droit Humain – dzisiaj Federacji oraz
lóż Wielkiego Wschodu Polski.
Nazwa Prometea bezpośrednio nawią-
zuje do starogreckiego mitu o herosie,
który oarował ludzkości ogień, zastrze-
żony wcześniej dla bogów z góry Olimp,
za co został srodze przez nich ukarany.
Narodził się mit prometejski – ozna-
czający bunt przeciw niesprawiedliwej
tyranii, upartą walkę o szczęście całej
ludzkości, swobodę człowieczego ducha,
zakończoną po nieludzkich cierpieniach
i oarach ostatecznym zwycięstwem.
Uznałyśmy, że nazwa ta jest adekwatna
dla pierwszej w historii naszego kraju
loży kobiecej (nie licząc XVIII-wiecznych
lóż adopcyjnych). Ponadto, Prometea
w języku greckim oznacza „przewidują-
ca”, co trafnie oddawało wiarę i nadzieję
jej członkiń-założycielek, iż stanie się
ona inicjatorką wielu następnych lóż
kobiecych, a co stało się faktem dopiero
po 10 latach, kiedy powstała druga loża
kobieca – Gaja Aeterna.





27
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N e r i a k o b i e c a
Gaja Aeterna zapaliła światła 20 listo-
pada 2010 roku, w dzień po uroczystych
pracach z okazji 10-lecia Prometei, które
obchodzone było przy udziale licznych
dostojników wolnomularskich i gości
z Francji w warszawskiej siedzibie loży.
Prace jubileuszowe Prometei były nie-
zwykle odświętne nie tylko z powodu
znamienitych gości, ale także specjalnie
przygotowanej na ten cel deski wspo-
mnieniowej, wzbogaconej osobistymi
reeksjami kolejnych pięciu Czcigod-
nych Mistrzyń, kierujących lożą w cią-
gu minionych lat. Z okazji Jubileuszu
Regina Toutin – zastępczyni Wielkiej
Mistrzyni Wielkiej Żeńskiej Loży Francji
– przekazała Sz.. L.. Prometea życze-
nia urodzinowe od Wielkiej Mistrzyni
i Rady Federalnej.
Oto niektóre fragmenty posłania:
Wielka Mistrzyni i Rada Federalna pro-
siły nas, żebyśmy złożyły wam najlepsze
życzenia urodzinowe.Uroczyste obchodze-
nie jubileuszu dziesięciolecia loży w prawie
trzystuletnim wolnomularstwie może wy-
dawać się trochę przedwczesne, ale Wy nie
jesteście zwykłą lożą. Jesteście zagraniczną
lożą WŻLF i wiemy, że z tego powodu
musiałyście poświęcić więcej czasu i energii
w służbie wolnomularskich ideałów.
Mamy świadomość trudności, z którymi
się borykałyście i niebezpieczeństw, które
na Was czyhały. Wiemy, że każdego dnia
musicie walczyć o umocnienie pozycji wol-
nomularstwa kobiecego w waszym kraju.
Ta praca przynosi dzisiaj owoce, bo jutro
ujrzy światło nowa loża, która narodziła
się z waszej grupy i której ustanowienie
budzi nadzieje a to, że w niedługim czasie
stworzycie niezależną polską obediencję
żeńską. Doszłyście do tego sukcesu dzięki
temu, że jesteście silne i wymagające.
W istocie, największym prezentem
urodzinowym dla Prometei, było po-
wstanie nowej loży, który to prezent
Prometea zafundowała sobie sama.
Założycielkami Sz:. L:. Gaja Aeterna
było 15 mistrzyń z Sz:. L:. Prometea.
Uroczystość zapalenia świateł odbyła się
w warszawskiej siedzibie Prometei, gdzie
aktualnie pracują nasze obie loże. Patent
otrzymałyśmy z rąk zastępczyni Wielkiej
Mistrzyni Wielkiej Loży Francji – Regi-
ny Toutin w obecności przedstawicielek
Rady Federacji Wielkiej Żeńskiej Loży
Francji. Obecni byli także liczni goście
z francuskich lóż Wielkiej Żeńskiej Loży
Francji, Wielkiego Wschodu Francji
oraz polskich obediencji liberalnych
– Wielkiego Wschodu Polski i Między-
narodowego Zakonu Mieszanego Le
Droit Humain.
Nazwa naszej drugiej loży kobiecej
nawiązuje do greckiego mitu Bogini Zie-
mi – Wielkiej Matki, twórczyni świata,
źródła wszelkiego życia. Gaja-Ziemia jest
macierzą, mieści w sobie pełnię możliwo-
ści i kreacji. Powołaniem naszej drugiej
loży jest także kreacja, tworzenie nowych
lóż na trwałym fundamencie, inicjowanie
kobiet wolnych i dobrych obyczajów,
aby pomóc im stać się wolnomularkami.
Obleczona w chwili, gdy nazwano mnie Siostrą,
Utkana z czarnej ciszy Izby Rozmyślań
I sączącego się skąpo
Przyćmionego światła Północnej kolumny,
Oto moja suknia, CISZA
Czarna Harmonia kryjąca nasze profańskie
Odzienia, która czyni nas bliźniaczymi ogniwami
W Łańcuchu jedności,
Oto moja suknia, RÓWNOŚĆ
Jej barwa jest jak współbrzmienie naszych
Głosów połączonych w jedno,
Pisze naszą pieśń w tym samym rejestrze
Oto moja suknia, BTERSTWO
Prosta, bez ozdób, jednak uświęcona,
Odkrywa moją wolność wewnętrzną
Przez łaskę introspekcji,
Oto moja suknia, WOLNOŚĆ
Ona odsyła moje ciało na odpoczynek,
Pozostawiając na straży jedynie ducha
Wsłuchanego z powagą w każde słowo,
Oto moja suknia, GODNOŚĆ
Zrobiona z tkaniny miękkiej i obszernej,
Zachęca do otwarcia mej duszy dla innych,
Oto moja suknia, TOLENCJA
Cztery trójkąty ją tworzą.
Na moim ciele staje się piramidą
Wznoszącą się do gwiaździstego sklepienia,
Aby mnie prowadzić w stronę doskonałości
Oto moja suknia, DUSZA
Podkreślając biel rękawiczek i fartucha,
Powtarza kontrast światła i ciemności
Wpisany w świątynną Mozaikę
Oto moja suknia, INICJACJA
Monique LEM:. Przekład MM
A
systowanie przy narodzinach jest
zawsze wielkim szczęściem. Na-
wet jeśli są to narodziny symboliczne,
tak jak wszystkie inne są one bardzo
wyczekiwane. Dlatego bez wahania
chcemy wspomóc to tworzenie nowego
życia. Nie boimy się widoku rodzicielki,
która wydaje owoc tracąc wiele długo
zbieranych sił, aby urodzić potomstwo.
Potomstwo dzisiaj bardzo do niej po-
dobne, zaś jutro, czego jestem zupełnie
pewna, identyczne i odmienne zarazem.
Moje drogie siostry, przyjmując imię
Gai, wybrałyście sobie miejsce pod zna-
kiem pierwotnej kobiecości, płodności,
tworzenia.
Wielka Żeńska Loża Francji nie stawia
sobie celu w postaci powoływania dyspo-
zytur za granicą. Utworzona została dla
kobiet wolnych, zdecydowanych rzetelnie
pracować we własnym środowisku poli-
tycznym, kulturalnym oraz w okolicznoś-
ciach wynikających z rodzimej historii.
Życzę Wam, w imieniu Wielce Szanow-
nej Wielkiej Mistrzyni i Rady WŻLF
oraz w imieniu wszystkich sióstr na-
szej obediencji, szczęśliwej podróży.
Pozostańcie przez całą drogę razem
Matki i Córki, PROMETEA I GAJA
AETERNA. Nie rezygnujcie z walki
o wolne i świadome życie wszystkich nas,
kobiet-masonek. Ufamy Wam i jesteśmy
z Wami. #
IMIONA
MOJEJ
SUKNI
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
28 m a s o N e r i a k o b i e c a
Aeterna znaczy „wieczna”. Gaja
Aeterna symbolizuje kontinuum.
W naszym dążeniu ma stać się po-
mostem pomiędzy prometejską iskrą,
która dała natchnienie do powstania
pierwszej loży kobiecej w Polsce –
Prometei, a kolejnymi lożami, z któ-
rych weźmie początek Wielka Żeńska
Loża Polski.
W trakcie uroczystej ceremonii Za-
palenia Świateł Loży zabrała, między
innymi, głos w imieniu własnym,
Wielkiej Mistrzyni i Rady Najwyższej
WŻLF zastępczyni Wielkiej Mistrzy-
ni. Padły znamienne i ważne dla nas
słowa, których wybrane fragmenty
cytuję (patrz ramka str. 27).
Przytoczyłam fragmenty tego histo-
rycznego już wystąpienia, ponieważ
dowodzi ono, że nasze aspiracje i dą-
żenia do utworzenia Wielkiej Żeń-
skiej Loży Polski znajdują zrozumienie
i wsparcie ze strony WŻLF.
Gaja Aeterna stawia sobie za cel prze-
de wszystkim przeniesienie światła do
innych miast Polski. W większej mierze
niż Prometea inicjuje kandydatki spo-
za Warszawy.
* * *
P
olskie loże WŻLF, podobnie jak loże
innych liberalnych obediencji, pracują
w oparciu o regulacje zawarte w Kon-
stytucji i regulaminach wewnętrznych.
Podstawową formą pracy jest tzw. deska
lożowa, kilkustronicowa praca, która ma
za zadanie pobudzać reeksję symbo-
liczną i lozoczną. W ciągu minionych
lat wygłoszono w obu lożach ponad 150
desek na tematy symboliczne, lozoczno
-etyczne, społeczne i historyczne. Dla
przykładu przytoczę niektóre tytuły prac
lozocznych: Przesłanie symboli wol-
nomularskich, Dojrzewanie intelektualne
i moralne w wolnomularstwie, Filozoa
wolnomularska, Dziedzictwo Sokratesa
w myśli wolnomularskiej, Między sztuką
bycia sobą a odpowiedzialnością, Niedoj-
rzałość – choroba naszych czasów, Pojęcie
wolności słowa, Efekt Lucyfera,czyli jak za-
łamała się moja wiara w bezstronność nauki,
Przemijanie, Wolna wola czy determinizm,
Odpowiedzialność wolnomularska, Wolno-
mularze wobec koniktów egzystencjalnych,
Niebo – dzieje wyobrażeń, Machiawelizm
a główne wartości wolnomularskie: Wolność,
Równość, Braterstwo, Mały Książę – wol-
nomularz idealny?, Polscy nobliści, Maria
Curie Skłodowska, Czarna legenda jezui-
tów, Czarna legenda masonów, Alchemia
duchowa, Eugenika.
Dorobek naszej myśli i reeksji wolno-
mularskiej przechowywany jest w tzw.
Księdze Architektury i ze względów hi-
storycznych w znakomitej większości
powstał na pracach loży Prometea.
Gaja Aeterna pierwszy rok swego ist-
nienia poświęciła przede wszystkim na
prace w stopniu Mistrza trzecim stopniu
wtajemniczenia wolnomularskiego, po-
nieważ początkowo lożę stanowiły wy-
łącznie mistrzynie. Dzięki temu stały się
możliwe inicjacje w Warszawie i w Paryżu
kilku sióstr Prometei i Gai Aeterny do
wyższych stopni wtajemniczenia wolno-
mularskiego – Loży Doskonalenia Wrota
Kosmosu. W ten sposób położyłyśmy
podwaliny pod budowę przyszłej struktu-
ry wyższych stopni dla wolnomularstwa
kobiecego w Polsce.
Naszym priorytetem jest powstanie
Wielkiej Żeńskiej Loży Polski. Aby tego
dokonać, staramy się intensywniej ini-
cjować profanki, przy zachowaniu ko-
niecznej staranności w ich wyborze. Do
wolnomularstwa kobiecego, podobnie
jak i do lóż innych obediencji, można
zostać zaproszonym albo zgłosić się
samej, tyle że procedura przyjęcia jest
bardziej wnikliwa. W dobie internetu
coraz częściej zainteresowane osoby
same zgłaszają chęć wstąpienia do
naszego zgromadzenia. Nasze strony
internetowe można bez trudu znaleźć
w portalu Wirtualny Wschód Polski.
Podstawowym warunkiem przyję-
cia jest być kobietą wolną i dobrych
obyczajów. Trzeba podzielać zasady
wolnomularskie. Nie można być osobą
karaną. Mile widziana jest dyspozy-
cja intelektualna do podjęcia reeksji
symboliczno-lozocznej.
Po przyjęciu do naszego zgroma-
dzenia, wymagana jest obecność na
pracach i płacenie składek członkow-
skich. Wolnomularzem nie można stać
się korespondencyjnie, wirtualnie, czy
poprzez czytanie książek. Wolnomular-
stwo wymaga bycia razem w rytuale,
wspólnego przeżywania treści intelek-
tualno-duchowych. Tylko wówczas,
poprzez internalizację wartości, stopnio-
wo rodzi się wolnomularz i egregor loży,
czyli niepowtarzalna atmosfera grupy,
która jednak nie jest prostą sumą indy-
widualnych „istnień” w loży, a szczególną
wartością dodaną. Wtajemniczenie w lo-
żach kobiecych odbywa się stopniowo
z rygorystycznym przestrzeganiem reguł
dotyczących wymaganych obecności na
pracach i spełnienia obowiązku napisania
pracy (uczennica) lub dwoch prac – sym-
bolicznej i lozocznej (czeladniczka)
na przejście. „Podwyżkę płacy” – tak
nazywamy przejście od stopnia ucznia
do czeladnika i od czeladnika do mistrza
– można otrzymać nie wcześniej niż po
roku regularnego uczęszczania na prace.
W lożach kobiecych przestrzegamy
skrupulatnie zasady nie poruszania pod-
czas prac tematów politycznych i zwią-
zanych z religią. Zalecenie to wynika
z nadrzędnej zasady wolnomularskiej, aby
łączyć to, co się da połączyć, a nie dzielić.
Podczas dyskusji nie polemizujemy, a je-
dynie wygłaszamy własne zdanie na dany
temat, zachowując szacunek dla każdej
osoby i jej odmiennego zdania w myśl
zasady, że różnice jedynie nas wzbogacają
i pozwalają na wyrobienie sobie pełniej-
szego, własnego punktu widzenia.
Jako organizacja nie występujemy
w sprawach publicznych, ponieważ każda
wolnomularka ma prawo do własnego
zdania i ustalenie wspólnego zdania wy-
29
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N e r i a k o b i e c a
maga nierzadko technicznie trudnego do
uzyskania konsensu. Nasze „wolnomu-
larskie działanie” polega na praktycznym
wdrażaniu w życie naszych zasad i idea-
łów w miejscach, w których żyjemy, pra-
cujemy, działamy społecznie, i w różnych
rolach życiowych, jakie spełniamy.
Naszą tradycją wolnomularską jest do-
broczynność. Bierzemy w niej udział na
miarę naszych możliwości. Wspierałyśmy
nansowo oary różnych kataklizmów
na świecie, między innymi rybaków, któ-
rzy stracili łódź podczas Tsunami w Azji,
dołożyłyśmy swoją cegiełkę do budowy
studni wody pitnej dla dzieci w Sudanie
(Darfur) – pomoc ta jest kontynuowana,
wspieramy warszawskie domy dziecka,
jak również wolnomularzy dotkniętych
nieszczęśliwymi wypadkami losowymi,
między innymi pomogłyśmy siostrom
z jednej z lóż paryskich, których Świąty-
nia spłonęła w pożarze, bratu w zakupie
aparatu słuchowego dla dziecka, które
straciło słuch itp. Pamiętamy, że wszelka
działalność dobroczynna w wolnomu-
larstwie powinna być jednak na miarę
możliwości i w żadnym wypadku nie
może być ostentacyjna.
Nasze wolnomularskie życie, oprócz
regularnej pracy lożowej, przeplatane
jest od czasu do czasu pięknymi cere-
moniami.
Tradycją żeńskich lóż są spotkania
wokół symbolicznego ognia świętojań-
skiego, tzw. prace Janowe, które zwykle
odbywają się raz w roku w okolicach
przesilenia letniego (24 czerwca). Tym
ceremoniałem kończymy rok pracy wol-
nomularskiej i wchodzimy w nowy cykl,
a ogień zapalany w loży wyznacza jego
granice. Spalając symboliczny pergamin,
oczyszczamy poprzez ogień wszelkie
słowa i czyny, które mogły nas zranić
i nieco przesłonić Światło łączącego nas
ideału wolnomularskiego. Pozwala nam
to wejść w następny rok w pełni blasku
i z nadzieją na obte plony naszej pracy.
Mamy też inne okolicznościowe ce-
remonie wolnomularskie, jak Ceremo-
nię Rozpoznania Małżeńskiego. Po raz
pierwszy przeprowadziłyśmy taką cere-
monię w 2008 roku w Ciechocinku. Jest
ona dostępna dla wolnomularzy, którzy
wcześniej zawarli ocjalnie uznawane
małżeństwo i stanowi wolnomularskie
potwierdzenie tego aktu, a także sym-
boliczne wzmocnienie związku zawar-
tego przed „Bogiem” lub pracownikiem
Urzędu Stanu Cywilnego.
W marcu tego roku odbędzie się we
Francji w Lens kolo Lille tzw. Ceremo-
nia Bliźniactwa Lóż – Gai Aeterny i La
Pierre Cachée WŻLF. W tym górniczym
miasteczku na północy Francji znajduje
się wielu wolnomularzy pochodzenia
polskiego. Siostry z La Pierre Cachée,
które licznie wzięły udział w zapaleniu
świateł loży Gaja Aeterna, zaprosiły nas
do nawiązania bliższych więzi i wza-
jemnych stosunków, co potwierdzimy
tą ceremonią bliźniactwa. Czynione są
również przygotowania do przeprowa-
dzenia analogicznej ceremonii pomiędzy
lożą Prometea i Marie Curie na Wscho-
dzie Paryża.
* * *
P
rometea i Gaja Aeterna są równo-
cześnie częścią polskiego wolno-
mularstwa. Przez wszystkie lata uczest-
niczymy aktywnie w życiu masońskiej
społeczności. Odwiedzamy się wzajem-
nie na pracach lożowych wolnomular-
stwa liberalnego, zwłaszcza przy okazji
ceremonii inicjacji, czy innych ważnych
wydarzeń w życiu lóż. Rokrocznie nasze
przedstawicielki biorą udział w uroczy-
stych zakończeniach prac konwentów
tych obediencji a także w rytualnych
bankietach organizowanych z okazji
przesilenia zimowego.
Uczestniczymy we wszystkich ważnych
wydarzeniach dla wolnomularstwa pol-
skiego, między innymi brałyśmy czynny
udział w konferencjach organizowanych
przez uniwersytety Warszawski i To-
ruński.
Nasze wolnomularskie życie obtuje
także w spotkania poza lożą.
Do najważniejszych należą wspólne
letnie rajdy, podczas których poznajemy
różne zakątki Polski, historię i kulturę
regionów oraz siebie samych. Do tradycji
należy już organizowanie przez nasze ko-
biece loże wyjazdowych prac Janowych,
w których uczestniczą wszyscy obecni
wolnomularze. I jest to jedyny element
rytualny podczas tego nieformalnego
spotkania.
Spotykamy się także przy okazji wielu
innych nieformalnych inicjatyw, jak tzw.
„obiadki czwartkowe”, podczas których
można podzielić się swoimi przeżyciami
z podróży czy też przedstawić swoją
twórczość, na zebraniach dyskusyjnego
klubu lmowego, gdzie prezentowane
są lmy o tematyce ezoterycznej i za-
wsze, kiedy nadarzy się sposobność,
zapraszamy do wspólnego przeżywania
ważnych wydarzeń w życiu wolnomu-
larstwa polskiego czy też poszczegól-
nych wolnomularzy.
Wszystkie liberalne obediencje, różniąc
się w szczegółach, współpracują ze sobą,
tworząc jedną rodzinę wolnomularską
połączoną wspólnymi wartościami i ide-
ałami.
IZIS, Cz:. M:. Sz:. L:.
Gaja Aeterna nr 437
na Wschodzie Warszawy
(2010/2012)
climaF ma 30 lat!
CLIMAF – Centre de Liaison International de la Maçonnerie Féminine
– to Międzynarodowe Centrum Łączności Masonerii Żeńskiej. Założone
w 1982r. przez dwie wielkie loże: Wielką Żeńską Lożę Francji, do której
należą dwie polskie loże Prometea i Gaja Aeterna, oraz Wielką Żeńską Lożę
Belgii. Potem dołączyły następne Wielkie Loże: Włoch, Szwajcarii, Portugalii,
Niemiec, Hiszpanii i Turcji. CLIMAF ma też tzw. loże partnerskie: Izvor
z Rumunii, Kreoussa z Grecji i niezależną lożę Minerva z Norwegii. W roku
bieżącym, 21 kwietnia, w Metzu we Francji odbędą się uroczyste obchody
30-lecia organizacji. Obrady będę na temat przekazu masońskiego. Siostry
zastanowią się nad tym, czym jest i ma być tenże przekaz, jak przekazywać,
co przekazywać i – chyba najważniejsze – jak to robić, zachowując całą
tradycję wolnomularską. #
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
30



Dobro wokół Nas
A
świat wcale
nie jest taki,
to znaczy, nie
jest tylko taki. Myślę
sobie, że w tym świe-
cie zawsze było tyle
samo dobra i zła, tylko
że zło w mediach lepiej
się sprzedaje. Ludziom
w tym świecie zła żyć
coraz nieprzyjemniej,
niewygodniej i próbują
coś zmienić, coś małego,
albo i coś większego, ale
coś zrobić, zbudować.
Ot, przytoczę przykład
z mojej ostatniej poczty.
Pisze moja przyjaciółka,
Małgosia, która dopie-
ro co wróciła ze Stanów
Zjednoczonych. Pojechała tam z mężem, przyjacielem naszego
domu, prof. Władysławem Misiun na spotkanie po latach.
Cytuję za portalem amerykańskim z polskimi wiadomościami:
„Wydarzenia Nowy Jork. Niezwykłe spotkanie po 67 latach
w Dzień Dziękczynienia
We wtorek po południu tłum dziennikarzy wypełnił salę
prasową międzynarodowego portu lotniczego Johna F.
Kennedy’ego w Nowym Jorku. Tym razem nie oczekiwali
oni na znanego polityka, gwiazdę lmową czy piosenkarza.
Bohaterem był Polak, prof. Władysław Misiuna, który przyle-
ciał do USA, aby po 67 latach spotkać uratowaną przez siebie
radomską Żydówkę Zo Stupick, dziś – Sar Marmurek
z Toronto.
W chwili rozpoczęcia wojny Władek Misiuna nie miał
ukończonych 15 lat. Mieszkał w Radomiu w sąsiedztwie
tamtejszego gea. Trała tam zaprzyjaźniona z Misiunami
rodzina żydowskiego krawca Szmula Pinkusa. Władek ze
swymi braćmi dostawał się przez płot do gea i dostarczał
Pinkusom jedzenie, lekarstwa, mydło. Żydowska rodzina
przeżyła likwidację gea, później jednak została zgładzona.
W 1942 roku Władysław Misiuna został przez okupanta
skierowany do pracy w królikarni urządzonej w jednym z bu-
dynków radomskiej fabryki broni. Dzięki sprytowi i swoistej
sile perswazji udało mu się przekonać niemieckiego admi-
nistratora do przyjęcia do pracy w królikarni kilku innych
osób. Były to Żydówki: Dworka Zalcberg, Rachela Mic-
macher i właśnie Zoa Stupicka (Sara Marmurek). Młody
Misiuna roztoczył nad
nimi opiekę. Nie tylko
dostarczał im pożywie-
nie i odzież, ale przede
wszystkim wsparcie
duchowe, pisał nawet
dla nich wiersze…
Niemcy aresztowali
Misiunę i bestialsko
torturowali. Ostatecz-
nie wysłali do obozu,
skąd udało mu się uciec.
Ratowane przezeń Ży-
dówki trafiły do KL
Auschwitz-Birkenau.
Stupicka przeżyła. Po
wyzwoleniu wyjechała
z Polski, by ostatecznie
osiedlić się w Toronto.
Tam jej nowe życie uło-
żyło się szczęśliwie. Jest matką dwojga dzieci, trojga wnuków
i dwojga prawnuków.
Władysław Misiuna po wojnie zrobił karierę naukową
w dziedzinie ekonomii, koncentrując się na problematyce
wsi i dochodząc do stopnia profesora. Był pracownikiem
Polskiej Akademii Nauk. Po przejściu na emeryturę wrócił do
rodzinnego Radomia, gdzie założył Stowarzyszenie Przyjaźni
Polsko-Izraelskiej. Za ratowanie Żydów podczas Holocaustu,
Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował go
tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, Prezydent
RP Lech Kaczyski odznaczył natomiast Komandorią Orderu
Odrodzenia Polski.
– Nie zrobiłem nic wielkiego. Po prostu zachowałem się jak
człowiek, który może pomóc innemu człowiekowi, a nie tylko
się przyglądać… – powiedział podczas konferencji prasowej
prof. Misiuna. Stupicka-Marmurek uważa, że spotkała na
swej drodze… anioła. Chce mu osobiście podziękować
w amerykański Dzień Dziękczynienia”.
Trzy lata temu byłam na wycieczce w Izraelu i zwiedzałam
Jerozolimę. Wiedziałam, że Władek Misiuna ma swoje drzewko
w Yad Vashem, ale nie wierzyłam własnym oczom, gdy po
wejściu na teren muzeum, pierwszym drzewkiem, do którego
podeszłam, było Jego drzewko. Zrobiłam mu zdjęcie i dałam
Władkowi w prezencie po powrocie.
Powiedziałam. S:… MIR
DES WYGŁOSZONA NA POSIEDZENIU
SZ:.L:. PROMETEA, 18 GRUDNIA 6010 R.
D e s k i

31
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0



co robię Na
Poboyowisku?
Jak Pani ocenia spuściznę po Tadeuszu Boyu-
Żeleńskim w 70 lat po jego tragicznej śmierci, w lipcu
1941 roku we Lwowie?
Wnioski są raczej smutne. Boy jest właściwie zapomniany,
nie ma go w powszechnej świadomości, pamięci społecznej,
wspominają o nim specjaliści i zainteresowani z różnych
powodów. Ci, którzy o nim pamiętają, stanowią margines
w życiu społeczno-politycznym Polski, o czym świadczy
skromna liczbowo publiczność zgromadzona niedawno
na sesji boyowskiej zorganizowanej z inicjatywy Polskie-
go Stowarzyszenia Racjonalistów. Boy jest zapomniany
właściwie także przez lewicę, a przed wojną także lewica
(i komuniści, i socjaliści) Boya atakowała. Był i jest out-
siderem. Smutno mi jest też dlatego, że każde przemijanie
jest smutne i dlatego, że kilkanaście lat poświęciłam na
działalność kontynuującą idee Boya, a mam wrażenie, że
to, co pisałam i robiłam, oczywiście nie tylko ja, pozo-
stało bez echa, wpadło do jakiegoś bezkresnego oceanu
i rozpłynęło się.
Poszło na marne?
Może nie do końca, bo moja książka Poboyowisko funkcjo-
nuje, jest poszukiwana, kupowana na allegro. Sama ostatnio
kupiłam tam kilka egzemplarzy, bo cały dziesięciotysięczny
nakład od dawna jest wyczerpany.
Czy myśl Boya się zestarzała? Przypomnę, że wydana
18 lat temu książka poświęcona jest publicystyce
społeczno-obywczajowej Boya…
Nie zestarzała się nie ze względu na ostrość, barwność jego
pióra, ale dlatego, że część problemów, o które i z którymi
walczył, nadal jest w Polsce aktualna, np. kwestia świado-
mego rodzicielstwa, antykoncepcji, karalności aborcji, czyli
to, co Boy określał jako „piekło kobiet”. Zdezaktualizował
się problem tzw. „dziewic konsystorskich” i związana z nim
kwestia rozwodów, bo tu już nie ma dziś w zasadzie proble-
mów prawnych, od dawna mamy w Polsce świeckie prawo
małżeńskie (zmodykowane pod wpływem rozwiązań
konkordatowych). Jednak na miejsce spraw rozwiązanych
przyszły nowe: dobrowolne decydowanie się kobiet na
samotne macierzyństwo, los setek tysięcy dzieci wycho-
wujących się w rodzinach niepełnych, czy problem oceny
moralnej zapłodnienia in vitro. Często mam wrażenie,
że suma dobra i zła w świecie jest na przestrzeni dziejów
taka sama, tylko jego formy się zmieniają. Np. w kwestii
stosunku do aborcji nastąpił dziś jakby regres, bo za Boya
raczej nie mówiono – a przynajmniej ja się z czymś takim
nie spotkałam – jako o podobnie kwalikowanym mor-
derstwie jak zabicie kogoś z rewolweru, a mówią tak dziś
niektórzy fundamentalni aktywiści katoliccy. W tej kwestii,
jak sądzę, porozumienia nie było i nie będzie. Bo ja nigdy
w c z o r a j i D z i ś
• 4 lipca, 2011 – dyskusja w Krytyce
Politycznej, Nowy Świat 63, g. 19.00
udział biorą:
prof. zw. dr hab. Janusz Tazbir – histo-
ryk, członek Polskiej Akademii Nauk,
dr Mirosława Dołgowska-Wysocka
– dziennikarka, autorka książki „Po-
boyowisko”,
Krzysztof Tomasik – publicysta, czło-
nek Krytyki Politycznej.
Obecność zapowiedzieli również
Józef Hen i dr Wiesław Uchaski –
prezes Wydawnictwa „Iskry”, prowadzą-
cy Salon Boya w dawnym mieszkaniu
Tadeusza Żeleńskiego w Warszawie.
• 9 lipca – wycieczka śladami Boya
i warszawskich wolnomyślicieli
Odwiedzimy dom rodzinny Tadeusza
Żeleńskiego, miejsca, gdzie mieszkał
i pracował, podążymy śladami przedwo-
jennych wolnomyślicieli, dowiemy się,
gdzie pochowani zostali polscy ateiści.
Start: godz. 11.00, ul. Miodowa 3
z b l o g a a s z e r a , ż o n a P a n a b o g a
DlaczeGo boy Nie został masoNem?




P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
32
nie przyznam, że zgniecenie żołędzia jest tym samym,
co wycięcie stuletniego dębu.
Czy w związku z tym nie ma sensu jakakolwiek
działalność na rzecz zmiany świata na lepszy?
Ależ ma! Nie można załamywać rąk. Los, przypadek,
a dla innych Bóg czy Wielkie Architekt, rzucił nas w okre-
ślony czas, warunki i powinniśmy starać się czynić co
możliwe, na miarę swoich możliwości i umiejętności.
Tak robił Boy, walcząc z możnymi tego świata, w tym
także z Kościołem katolickim, kołtuństwem, bigoterią,
tromtadracją. Katolicy też powinni się uderzyć w piersi,
jak celnie stwierdziła na początku lat 50. w „Tygodniku
Powszechnym” katolicka publicystka Zoa Starowieyska
-Morstinowa, bo nie zawsze pięknie walczyli z Boyem.
Wybitny historyk, profesor Janusz Tazbir wspominał, że
sam wziął rozbrat z Kościołem po tym, jak usłyszał zaraz po
wojnie od swojego katechety, że „hitlerowcy co jedno dobre
zrobili, to zabili tego szatana, bezbożnika Boya”.
Jednak sytuacja dzisiejsza, choć trudna jak zawsze, jest
inna niż za czasów Boya…
Dziś jest nieporównywalnie większa swoboda dyskusji, np.
w kwestii „piekła kobiet”, jak nie w tym, to innym medium, na
forach internetowych. Nikt nie jest w stanie tego ocenzuro-
wać, wszystko to jest w powszechnym krwiobiegu. A kiedyś
odważał się na podejmowanie tej tematyki Boy i kilka osób,
takich jak Dorota Kłuszyńska, Justyna Budzińska-Tylicka,
Irena Krzywicka. To oni wyważyli, jako pierwsi, jako pio-
nierzy, bramy różnych warowni, tabu, i to dzięki nim idee
te zaczęły, choć z wolna, promieniować na życie społeczne.
Wiele kwestii, za czasów Boya szokujących, dziś już nie jest
szokującymi, wiele tabu zniknęło. Świat się jednak zmienia
i nawet piekło kobiet jest dziś trochę inne niż w 1929 roku,
gdy Boy pisał o nim, bo inne są warunki życia, dokonały się
przemiany mentalności i obyczajów. Nie wchodzi się nigdy
do tej samej rzeki, jak głosił Heraklit z Efezu.
Boy co prawda nie należał środowiskowo do kręgu
nastawionej społecznikowsko, postępowej liberalno-
lewicowej inteligencji żoliborskiej, ale łączony jest
z tym nurtem w sensie symbolicznym. Czy coś z idei tej
inteligencji przetrwało do dziś?
Coś z tego zostało, choćby w osobach takich jak profesor Ja-
nusz Tazbir czy pisarz Józef Hen, choć oni akurat nie mieszkają
na Żoliborzu. Na pewno w jakimś stopniu te idee przetrwały
w postaci przetrwalników, a niektóre stały się oczywistością,
częścią życia społecznego. Chcę tu też wymienić choćby Związek
Nauczycielstwa Polskiego i „Głos Nauczycielski”, który Pan
reprezentuje. To też jest część wspaniałych tradycji, bliskich
żoliborskim, choć lokalizacją związanych z ubogim kiedyś
Powiślem. Nawiasem mówiąc, te tradycje są mi bliskie także
rodzinnie, bo moja mama była nauczycielką-społeczniczką,
kierowniczką wiejskiej szkoły, bardzo młodą bo dwudzie-
w c z o r a j i D z i ś
Myślę, że Poboyowisko w wydaniu
młodych racjonalistów i Krytyki Poli-
tycznej udało się. Prelegenci dopisali,
publika też. Nad nami wszystkimi kró-
lował wirtualny Tadeusz Żeleński-Boy.
Przeciwników zabrakło. Prof. Janusz
Tazbir przypomniał słowa swego pre-
fekta, że hitlerowcy jedyne co zrobili
dobrze, to zastrzelenie deprawatora
Boya (odtąd zaczął się rozbrat przyszłe-
go profesora z Kościołem katolickim),
Józef Hen – we wspaniałej formie –
przyszedł ze swoją najnowszą książką
o Boyu-Mędrcu (JH podpisał mi swoją,
a ja Mu swoją, że też doczekałam takiej
nobilitacji…).
* * *
Zapomniałam o wątku masońskim,
bo był. Nasza prowadząca, Joanna Rut-
kowska, od Racjonalistów, spytała, dla-
czego Boy był takim „odbrązawiaczem”
i tak nicował rodzimą historię. Pięknie
odpowiedzieli na to zarówno Józef Hen,
jak i prof. Janusz Tazbir. Ja odegrałam
rolę żartownisi i poszłam tropem przed-
wojennej prasy katolickiej ze swego
„Poboyowiska” i dałam diagnozę jakby
żywcem z pisma „Polak – Katolik”: Boy
tak zohydza polską historię, bo pewnie
jest Żydem z pochodzenia (co najmniej
Frankista – „krew nie kłamie”), a do
tego masonem. No i wyjaśniłam, że na
to mogę jako masonka odpowiedzieć:
nie ma żadnych śladów świadczących
o przyjęciu Boya do przedwojennej
masonerii (miałby do wyboru Wielką
Lożę Narodową ze Strugiem i Stemp-
owskim lub Droit Humain z Korcza-
kiem i Karaszewicz-Tokarzewskim).
Można się tylko posiłkować słowami
samego Boya, który wprost napisał,
że chciał „zapisać” się do masonerii,
atakowany z prawa i lewa, ale nasi ma-
soni także go nie chcieli: „Nie jestem
dla nich zbyt poważny” – napisał. Ja
wyraziłam żal w swoim imieniu, nad-
mieniłam, że żałuję bardzo, iż tak się
nie stało, ale że gdyby Boy żył dzisiaj,


33
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
stoletnią w momencie nominacji i „od zawsze” członkinią
ZNP. Dzięki niej „Głos Nauczycielski” był pismem obecnym
i czytanym w naszym domu w Kudowie-Zdroju, co dobrze
pamiętam z dzieciństwa. Sama też pisałam o przedwojennym
ZNP i „Głosie” w swojej publicystyce, tak więc ta tradycja jest
mi znana i bliska. A i Boy relacjonował słynną „bitwę o majtki
gimnastyczne” w Łomży, to jednak już inny wątek.
Pani była kiedyś radykalną antyklerykalną
publicystką, ale od lat nie jest Pani obecna na tej
agorze. Dlaczego?
Zmieniłam swój stosunek do wielu spraw, odeszłam od rady-
kalizmu. Masoneria, do której wstąpiłam w 1993 r. w Paryżu
(Loża Róża Wiatrów należąca do Wielkiej Żeńskiej Loży
Francji), jest otwarta na wszelkie światopoglądy. Są tu i ateiści
i ludzie religijni, różnych zresztą wyznań, i racjonaliści, i mi-
stycy. Jako Czcigodna Mistrzyni Szanownej Loży Prometea
na Wschodzie Warszawy, pierwszej polskiej loży żeńskiej
w historii masonerii w naszym kraju, zasiadam pod Okiem
Opatrzności i głoszę zasady masonerii pod okiem Wielkiego
Budownika Wszechświata. Masoneria czerpie z bardzo wielu
źródeł duchowych, z nauk różnych nurtów lozocznych,
etycznych, ale i religijnych. Dziś taki płaski ateizm, materializm
i antyklerykalizm, jaki niegdyś głosiłam, są mi obce, tak jak
obca mi jest religijność typu nacjonalistyczno-katolickiego
(twór Polak-katolik). Dzięki masonerii nie jestem skrajna,
a paradoksalnie, ortodoksi katoliccy, czy religijni w ogólności,
mają wiele wspólnego z ortodoksami ateistycznymi. Wierzę
też w jakąś niezmierzoną i niepoznawalną Energię, która stwo-
rzyła ten świat i jest tym światem. Przecież także wielcy zycy,
łącznie z Albertem Einsteinem, zakwestionowali prymitywny
materializm. Obraz świata, natury dzięki rozwojowi nauki
bardzo się skomplikował. Nie całkiem wierzę, że świat jest
tylko owocem przypadku. Dla masonerii ważna jest zasada
trzech punktów: teza, antyteza i synteza…
… czyli to co marksiści określali jako diamat…
Tak, i mnie właśnie, a zarazem masonerii, najbliższa jest
SYNTEZA. Mam swój pogląd, ale chcę i muszę poznać
pogląd mojego adwersarza i znaleźć punkty wspólne, jakieś
fragmenty syntezy. Między krańcowościami jest szeroka
przestrzeń i ja się w niej znajduję, blisko środka, choć nie
zawsze dokładnie w środku, w centrum.
Może to jest wskazanie drogi dla polskiej szkoły?
Może zamiast albo alternatywnie, obok katechezy,
należałoby dać uczniom przedmiot, który
uwzględniałby bogactwo religii, światopoglądów,
tradycji duchowych całej ludzkości?
Tak, jestem za tym, by dać uczniom obraz syntezy i możli-
wość wyboru z ogromnej palety wartości, tradycji myślowych
i szukać między nimi punktów wspólnych, uczyć zgodnego
współżycia z inaczej myślącymi. Szkoła powinna pokazywać
wielkie tradycje myśli ludzkiej. U nas w masonerii mówi się:
„Różnić się pięknie”. Jak świat światem, nie było nigdy jednej
prawdy, lecz wiele prawd. Gdyby ludzie mieli tego świado-
mość, byłoby w świecie, i przed stuleciami i dziś, mniej zła,
mniej zbrodni, krwi, cierpień. Myślę dzisiaj, że trzeba się
zmieniać raczej samemu, niż zmieniać innych. To trudniejsze,
ale bardziej owocne. Gdyby każdy z nas pomyślał, że ten
drugi, to jest nasz prawdziwy
bliźni, jak mówi Ewangelia, na-
uka Jezusa Chrystusa choćby,
byłoby lepiej na świecie. To
tak mało, a jednocześnie tak
bardzo dużo.
Dziękuję za rozmowę.
Skrócony wywiad ukazał się
na łamach „Głosu
Nauczycielskiego” nr 31/2011
w c z o r a j i D z i ś
to wprawdzie nie my masonki z lóż
Prometea i Gaja Aeterna, ale bracia
z lóż Wielkiego Wschodu Polski (wi-
działam na sali, widziałam…) na pewno
inicjowaliby autora „Brązowników”
i „Naszych okupantów”.
PS Prof. Tazbir szepnął mi na ucho, że
według jego wiedzy przodkowie Boya
byli polskimi Arianami. Bomba! – nigdy
takiej tezy nie słyszałam.


Interesujący jest już sam fakt, że Lud-
wik Hass uparcie umieszczał Boya,
który nigdy nie był masonem, na liście
wolnomularzy w swoich książkach, jed-
nocześnie podając informację, że jego
kandydatura została przedstawiona
Wielkiej Loży Narodowej Polski i od-
rzucona przez nią. Opierał się jednak
na tym, co sam Żeleński napisał o sobie
w „Dziewicach Konsystorskich”. Tade-
usz Boy-Żeleński nie został podobno
przyjęty za wojujący antyklerykalizm,
a nie – jak wielu czasem sugeruje – za
ateizm. Wielka Loża Narodowa Polski
w okresie przedwojennym była ideowo
bliżej nurtu romańskiego. 12 zasad, na
których się obecnie opiera, wtenczas
nie obowiązywały. Dlatego też, zgodnie
z romańską tendencją, symbol WBW
mógł być tam interpretowany szeroko,
czyli także np. jako prawa przyrody, los,
przypadek, rozum itp. Taka możliwość
otwierała warsztaty Wielkiej Loży
m.in. przed ateistami. Podobnie jest
zresztą cały czas w Wielkim Wscho-
dzie, Le Droit Humain czy Wielkiej
Loży Żeńskiej. Do przedwojennej
WLNP należeli ateiści, tacy jak np.
Gabriel Narutowicz, Jerzy Wasowski,
Bronisław Taraszkiewicz, a jakiś czas
nawet Bolesław Bierut. Nikt z nich nie
był jednak postrzegany jako „wojują-
cy ateista”. Boy nim był i dlatego go
zapewne nie przyjęli. #
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
34
zbiGNiew Gertych
(1922-2008)
P
olityk, agrotechnik, profe-
sor, członek rzeczywisty
Polskiej Akademii Nauk
(członek Prezydium PAN 1978-1980,
1984-1986). Specjalność: ekonomi-
ka ogrodnictwa. Od 1946 do 1953
pracował w Zakładzie Dendrologii
PAN w Kórniku. W latach 1953-1964
sprawował funkcję dyrektora Sadow-
niczego Zakładu Doświadczalnego
w Brzeźnej podległego Instytutowi
Sadownictwa w Skierniewicach. Od
1964 do 1973 był wicedyrektorem
Instytutu Warzywnictwa, następnie
jego dyrektorem (1974-1985). Kiero-
wał Zakładem Ekonomiki Rolnictwa
i Leśnictwa PAN. W 1990 r. zatrudnio-
ny jako profesor w Ogrodzie Botanicznym PAN w Powsinie.
W czasie II wojny światowej walczył w Armii Krajowej, par-
tyzantce, był więziony w obozach i więzieniach niemieckich.
Przewodniczący Rady Fundacji „Homo et Planta”, wiceprezes
Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Brytyjskiej, współzałożyciel
Fundacji Pro Scientia et Vita. Pełnił też funkcję ambasadora
w Wielkiej Brytanii. W trakcie pobytu na placówce dyploma-
tycznej w Londynie brał udział w pracach tamtejszego Rotary
Club. Działacz uniwersalistyczny, członek Tymczasowego
Parlamentu Świata.
Swą drogę wolnomularską rozpoczął w hitlerowskim wię-
zieniu, gdzie jeden z przedwojennych polskich masonów
zaproponował mu przyjęcie do loży jako ucznia masońskiego.
W więzieniu złożył przysięgę wolnomularską. Prawdziwą inicja-
cję masońską odbył jednak dopiero w latach 90., kiedy związał
się z Wielkim Wschodem. Od 1994
był wiceprezydentem Polskiej Grupy
Narodowej Uniwersalnej Ligi Masoń-
skiej (UFL-Polska). W WWP pełnił
funkcje Wielkiego Strażnika Pieczęci
oraz Czcigodnego Mistrza Loży Euro-
pa (od 2000 r.). W latach 2001-2004
był Wielkim Mistrzem WWP. Później
pełnił funkcję przewodniczącego Sądu
Braterskiego. W 2006 r. otrzymał Złote
Pióro „Wolnomularza Polskiego”, na
łamach którego publikował pod imie-
niem zakonnym Zbigniew Dąbrowa.
W latach 90. XX działał w ruchu uni-
wersalistycznym (International So-
ciety of Universalism), był członkiem
Tymczasowego Parlamentu Świata.
W swoim wystąpieniu w Pałacu Staszica dotyczącym humani-
zmu uniwersalnego z okazji 265-lecia wolnomularstwa w Polsce,
12 listopada 1994 r., mówił: „A więc w nadchodzących wiekach
pryncypium jedności przy różnorodności jest podstawą działań
dla pokojowego zachowania ciągłości rozwoju ludzkości. Ta
jedność ma być oparta o podstawowe prawo każdego człowieka
do życia bez dyskryminacji, w dobrobycie, sprawiedliwości
i zgodzie. W pierwszym artykule zobowiązuje się Federację
Świata do zapobiegania wojnom, pełnego rozbrojenia i two-
rzenia podstaw do pokojowego współżycia w oparciu o prawo
człowieka, bezpieczeństwo, wolność, demokrację i równy start.
(...) Ktoś powie, że to wszystko utopia. I będzie miał słuszność.
Ale czy nie ma już prawa do marzeń?”.
NA PODST.: WIKIPEDII, WIRTUALNEGO
WSCHODU WOLNOMULARSKIEGO
N a w i e c z N y m w s c h o D z i e
a s z e r a ,
ż o n a P a n a
b o g a
Zbyszka Gertycha poznałam dzięki
mężowi. Zaprotegował mnie i dzięki
temu bez trudu uzyskałam możliwość
wywiadu dla tygodnika „Argumenty”,
w których pracowałam w drugiej poło-
wie lat 80. XX w. Zbyszek był wówczas
wicepremierem w rządzie Zbigniewa
Messnera. Do wolnomularstwa wciągnął
go Adam (odbyło się to w naszym miesz-
kaniu na Nowym Świecie). Znali się od
lat 50, szanowali i bardzo lubili. Adam
zawsze powtarzał, że Gertych dla pol-
skiego warzywnictwa zrobił tyle samo,
co Pieniążek dla sadownictwa. Przez
kilkanaście lat Zbyszek był u nas częstym
gościem. Pracowali z Adamem w jednej
loży Europa, potem współdziałali, gdy
został Wielkim Mistrzem WWP. Często
mijaliśmy się w drzwiach, ja do pracy,
on – do Adama, ale nieraz „obradowali-
śmy” w trójkę. Zbyszek był prawdziwym
dżentelmenem, o ujmującym sposobie
bycia, delikatności, kulturze osobistej
i subtelnym poczuciu humoru. Przy nim
czułam się zawsze jak prawdziwa dama.
Kochał świat roślin chyba najbardziej ze
wszystkiego. Wymyślił Floralia Muzycz-
ne w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie,
gdzie często spotykali się wolnomularze
różnych rytów i obrządków. Opowiedział
nam kiedyś o korzeniach swojej rodziny,
bo Gertychowie i Giertychowie byli
jedną familią, choć oboczność w pisowni
pojawiła się już chyba w XVII wieku.
Nigdy złego słowa nie powiedział o Ję-
drzeju czy Romanie, choć oni byli takimi
samymi zawołanymi narodowcami i an-
tymasonami jak on uniwersalistą. Po jego
śmierci poczułam, że już nigdy nie spot-
kam takiego dżentelmena jak Zbyszek
– europejczyka, człowieka świata. Gdy
zamknę oczy, widzę braterski łańcuch
przy jego trumnie. Zdjęcie z dedykacją
dla mnie i Adama wisi u nas w salonie.
#
35
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
aNDrzej rusłaN Nowicki
(1919-2011)
F
ilozof kultury, historyk lo-
zoi i ateizmu, italianista, re-
ligioznawca, twórca systemu
lozocznego, który nazywa ergantro-
pijno-inkontrologicznym systemem
lozoi „spotkań w rzeczach”. Profesor
emerytowany, związany z Uniwersy-
tetem Warszawskim, Uniwersytetem
Wrocławskim, Uniwersytetem Marii
Curie Skłodowskiej w Lublinie. Współ-
założyciel i prezes Stowarzyszenia Ate-
istów i Wolnomyślicieli oraz Polskie-
go Towarzystwa Religioznawczego.
Założyciel i redaktor naczelny pisma
„Euhemer”. Z poglądów socjalista
(przedwojenny Spartakus, Związek
Niezależnej Młodzieży Socjalistycz-
nej, PPS do 1948 r). Od 1938 był
członkiem Polskiego Towarzystwa
Filozocznego. W 1977 r. został członkiem honorowym TKKŚ,
a od 2007 r. był członkiem Komitetu Honorowego Polskiego
Stowarzyszenia Racjonalistów. Jego prace obejmują ponad 1200
pozycji, w tym w języku polskim przeszło 1000, włoskim 142,
reszta w 10 innych językach, w tym chińskim. Napisał ok. 50
książek. Specjalizacje: lozoa Giorda-
na Bruna, Vaniniego i Trentowskiego;
postacie Władysława Witwickiego oraz
Kazimierza Łyszczyńskiego. Zaintere-
sowania: sny, Chiny, muzyka, portrety.
W połowie lat 90. związał się
z wolnomularstwem. Przez cztery
kadencje był Wielkim Mistrzem
Wielkiego Wschodu Polski, następ-
nie został Honorowym Wielkim Mi-
strzem oraz Wiceprezydentem Pol-
skiej Grupy Narodowej Universalnej
Ligi Masońskiej UFL (zastępcą br.
Adama W. Wysockiego, Prezydenta
UFL). Był członkiem Rady Progra-
mowej „Wolnomularza Polskiego”,
jego stałym autorem, twórcą serii
WWP Ex Oriente Lux i logo WWP
– Ateny (obecnie w trakcie zmia-
ny). Studia nad masonerią zaowocowały fundamentalną
książką Filozofia masonerii u progu siódmego tysiąclecia,
wydaną w 1997 r.
ZA: „ATENA „12/6011, BIULETYN INFORMACYJNY
DLA CZŁONKÓW WWP, WIKIPEDIA
N a w i e c z N y m w s c h o D z i e
a s z e r a ,
ż o n a P a n a
b o g a
Andrzeja Nowickiego poznałam, gdy
napisałam niezbyt wielką broszurę
o ruchu wolnomyślicielskim i laickim
w Polsce. Było to na 80-lecie tegoż ru-
chu, w roku 1987. Andrzej dostał tę
książkę, której fragmenty ukazywały
się w „Argumentach” i napisał do mnie
długi list (zgubił się gdzieś w naszych
papierzyskach). Wyraził w nim troszkę
uznania dla młodej autorki, ale i po-
kazał cały opisany przeze mnie bardzo
skrótowo obszar związany z jego własną
działalnością ateistyczną i laicką. I on, i ja
żałowaliśmy bardzo, że nie porozmawia-
łam z nim wcześniej przed napisaniem
książeczki. Minęło kilka lat, ja jeszcze
masonką nie byłam, ale wolnomula-
rzem był Adam, inicjowany w 1992 r.
w „Wolności Przywróconej”, i to dzięki
memu pośrednictwu Adam spotkał się
z Andrzejem Nowickim. Jak się okazało,
nie było to ich pierwsze
spotkanie. Rozmawia-
li niegdyś przed wielu,
wielu laty, gdy Adam był
młodym dziennikarzem
„Życia Warszawy”. Roz-
mowa była owocna, An-
drzej został inicjowany,
a potem nastąpiło kilka
lat niezwykle intensyw-
nej działalności Andrzeja
w wolnomularstwie. Zo-
stał Wielkim Mistrzem
WWP i płodnym auto-
rem „Wolnomularza Polskiego”. Nieraz
z Adamem się sprzeczali o koncepcje
wydawnicze. Najostrzejszy spór był o…
Hermana Goeringa. Andrzej powie-
dział, że obok tej postaci on występować
nie będzie! Adam był czuły na punkcie
swojej wolności redaktorskiej, też się
trochę obraził. Najśmieszniejsze, że nie
pamiętam teraz, czym to się skończyło,
czy Adam odpuścił sobie tę smaczną
historię o zainteresowaniach hitlerowca
masonerią, czy Andrzej machnął ręką.
Chociaż, jak pamiętam, On nigdy na
nic nie machał ręką. Andrzej cieszył się
bardzo z rozwoju masonerii kobiecej
w naszym kraju. Pisał mi o tym w e-ma-
ilach, gdy już posiadł komputer. Ostatni
wiersz, jaki dostałam od niego, był z lip-
ca ub. roku i zadedykował go sios trom
z Prometei i Gai. #
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
36
Piotr kuNcewicz
(1936-2007)
P
iotr Kuncewicz był wybit-
nym pisarzem, ironicznym
eseistą i błyskotliwym kryty-
kiem literackim. Doktorem literatury.
Studiował na Katolickim Uniwersy-
tecie Lubelskim, od pierwszego roku
studiów był publicystą „Tygodnika
Powszechnego”. Po studiach praco-
wał w Instytucie Filologii Polskiej
UW. Przez pewien czas studiował
orientalistykę. Tworzył poezję. Od
1968 r. pracował w Instytucie Ba-
dań Literackich PAN. Publikował
recenzje literackie w wielu pismach
literackich. Pełnił funkcje kierow-
nika literackiego w Teatrze im. W.
Bogusławskiego w Kaliszu i Teatrze
Polskim w Bydgoszczy. Prowadził
dział krytyki w miesięczniku „Poe-
zja”, był również wykładowcą w Wyższej Szkole Teatralnej
w Warszawie. Przez wiele lat był prezesem Związku Literatów
Polskich. Był także członkiem Polskiego Oddziału Stowarzy-
szenia Kultury Europejskiej.
Był nie tylko erudytą, ale i wytrawnym ironistą i krytycznym
obserwatorem. Sceptycznym humanistą. Agnostykiem. Był
twórcą o niezwykle rozległych zainteresowaniach. Według Nie-
go: „rzeczą pisarza jest raczej
pytać, drażnić i denerwować,
niż odpowiadać i uspokajać”.
Do jego najważniejszych dzieł
należą eseje Samotni wobec
historii (1967) i Antyk zmę-
czonej Europy (1982, 1988),
książki krytyczne Cień ręki
(1977) oraz W poszukiwaniu
codzienności (1979), powieści
Szumy (1976), Dęby kapito-
lińskie (1970, 1973) i Zamieć
(1972). Był także autorem
kilkutomowej panoramy lite-
ratury i poezji polskiej Ago-
nia i nadzieja (1993-1994),
Leksykonu polskich pisarzy
współczesnych (1995) oraz książki o dziejach narodu żydow-
skiego Goj patrzy na Żyda. Dzieje braterstwa i nienawiści od
Abrahama po współczesność (2000). Ostatnią opublikowaną
jego książką był fascynujący esej Legenda Europy (2005),
która jest „wyznaniem wiary w Europę, jak i dekalogiem tej
wiary”, zawierającym „najważniejsze składniki brewiarza
Europejczyka, legendy kontynentu”. Odwołując się do uczucia
i rozumu, wydobywając wspólne dziedzictwo Europejczyków
w sferze kultury, historii, idei i litera-
tury, Autor zaproponował pierwszą
w Polsce i może na świecie formułę
patriotyzmu europejskiego.
Do wolnomularstwa został przyjęty
w 1996 r. Aż do ostatnich tygodni
był aktywnym członkiem loży Trzej
Bracia oraz Sokrates. Na trzyletnią
kadencję wielkiego mistrza wybrany
został na konwencie WWP w dniu
11 listopada 2004 r. Uważał, że no-
wożytna formuła masonerii opiera
się na sformułowanej w czasach Re-
wolucji Francuskiej Deklaracji Praw
Człowieka i Obywatela, sama zaś ma-
soneria „jest szkołą bezkoniktowego
różnienia się”.
Nawet kiedy coraz bardziej tracił
swe ciało, wciąż podziwialiśmy walory
jego ducha i intelektu. Był człowiekiem wznoszącym się ponad
podziałami, które zawsze starał się zasypywać i niwelować.
Łączył, wzmacniał, wzbogacał. Przebywanie z Nim i rozmowa
były czystą przyjemnością.
WIRTUALNY WSCHÓD WOLNOMULARSKI,
„WOLNOMULARZ POLSKI”
ZA: WWW, ART. MILA CEWICZA
Z 10 KWIETNIA 2007 R.
[...] Byłeś nam przyjacielem
A każdemu bratem
I nawet poetyckie niemowie
Znajdowało u ciebie posłuch i szacunek
Kochałeś ludzi szerzej nić rozwiana
Na wietrze jak sztandar epoki
Młodopolska peleryna
Byłeś szczęśliwy wysokością lotu
A gwarząc przy szklenie z braćmi słowa
Przekraczałeś wszystkie pojęcia mity
A w ciszy mozolnego dnia i nocy
Z benedyktyńskim uporem
Pokonywałeś opory słowa
Zmuszając do uległości każdy dźwięk
Wielki Mistrzu wszelkich zagadek życia
Płynący z każdym dniem
W Krainie Doskonałości
Pozdrowiony bądź
Po tej Drugiej Stronie Błękitu
Gdzie Pieśń zawsze Ujdzie Cało
TADEUSZ CUGOW KWIATKOWSKI
N a w i e c z N y m w s c h o D z i e
37
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
krzysztoF jakubowski
jerzy Piątek
wojciech tarNachiewicz
12
października 2011 r. zmarł
nagle prof. Krzysztof Jaku-
bowski – geolog, muzeolog, popu-
laryzator nauki, długoletni dyrektor
Muzeum Ziemi PAN. Zastępca prze-
wodniczącego VII Wydziału PAN.
Członek wielu komitetów i rad na-
ukowych PAN. Członek prezydium
Polskiego Komitetu Narodowego
Międzynarodowej Rady Muzeów (ICOM). Autor kilkuset
publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu
geologii, ochrony przyrody, muzealnictwa przyrodniczego
i historii nauk o Ziemi. Laureat Nagrody im. H. Steinhausa za
„wybitną, indywidualną działalność organizacyjną w zakresie
upowszechniania nauki”.
Wolnomularz Wielkiego Wschodu Polski. W ostatnich la-
tach bardzo aktywnie uczestniczył w życiu wolnomularskim,
był członkiem Rady WWP – Wielkim Mówcą, Czcigodnym
Mistrzem Loży „Kultura”, której założeniem jest także
organizowanie białych spotkań z ludźmi nauki, kultury,
lozoi i sztuki. Był Mówcą Loży „Wolność Przywrócona”.
Brał udział – z głosem doradczym eksperta – w rozmowach
dotyczących projektu zorganizowania w Polsce Muzeum
Wolnomularstwa. Więcej w WP 51. #
Z
głębokim smutkiem zawiadamia-
my, że w dniu 12 stycznia 2012 r.,
po długiej chorobie zmarł Jerzy Pią-
tek, Wielki Sekretarz WWP w latach
2008-2011.
Brat Jerzy Piątek urodził się 13
stycznia 1956 roku w Rogoźnie.
W przeszłości był pracownikiem na-
ukowym, działaczem laickim i samo-
rządowym, celebrantem świeckich
ceremonii pogrzebowych, autorem
książek: Z tradycji walk o świecką szkołę w Polsce (TKKŚ,
1986) oraz Starokatolicyzm (wraz z Tadeuszem Piątkiem,
KAW, 1987). Od ponad dwudziestu lat prowadził war-
szawską agencję nieruchomości.
Do wolnomularstwa został inicjowany w lutym 2004 roku
w loży Nadzieja, gdzie pełnił funkcję ekonoma. W czerwcu
2006 otrzymał stopień mistrza masońskiego. Był także
członkiem loży wyższych stopni rytu francuskiego So-
krates. Był ważnym ogniwem całego Wielkiego Wschodu
Polski. Zapamiętamy Jerzego jako utalentowanego mówcę
i oddanego brata.
MIL CEWICZ
WIRTUALNY WSCHÓD POLSKI,
HP://WOLNOMULARSTWO.PL/
Z
głębokim smutkiem zawiada-
miamy, że w dniu 30 stycznia
2012 r. zmarł Wojciech Tarnachie-
wicz, członek Rady Zakonu WWP
od początku jego istnienia.
Brat Wojciech Tarnachiewicz uro-
dził się 10 maja 1940 roku. Z wy-
kształcenia był doktorem nauk eko-
nomicznych. Przez wiele lat związany
był z polskim ruchem spółdzielczym. Był m.in. dyrektorem
„Społem” województwa warszawskiego. Związany był także
przez wiele lat z polskim komitetem Funduszu Narodów
Zjednoczonych na rzecz Dzieci UNICEF (przewodniczący
komisji rewizyjnej). Po przejściu na emeryturę jego główną
pasją stało się malowanie obrazów.
Do wolnomularstwa inicjowany został w roku 1993, w loży
Nadzieja, należącej podówczas do Wielkiego Wschodu Fran-
cji. Mistrzem wolnomularskim został w 1994. W loży pełnił
funkcję sekretarza. W roku 1997 był bratem założycielem
Wielkiego Wschodu Polski. W 1998 r. został zaprzysiężony
na Wielkiego Sekretarza Rady Zakonu i odtąd był już stałym
członkiem ciała zarządzającego WWP. W kolejnych latach
był Wielkim Skarbnikiem, a przed śmiercią pełnił funkcję
Wielkiego Strażnika Pieczęci.
Był również związany z Wielką Kapitułą Rytu Francuskiego.
W ostatnich latach był przewodniczącym loży doskonalenia
Sokrates.
Był ważnym ogniwem całego Wielkiego Wschodu Polski.
Będzie nam brakowało jego niespożytej energii. Tylko w tym
miesiącu zmarło dwóch członków Rady Zakonu WWP,
będących jednocześnie członkami loży Nadzieja. Redakcja
Wirtualnego Wschodu przekazuje braterskie kondolencje
dla loży Nadzieja.
MIL CEWICZ
WIRTUALNY WSCHÓD POLSKI
HP://WOLNOMULARSTWO.PL/
N a w i e c z N y m w s c h o D z i e
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
38 N a s i w i e l c y



korczak w Getcie
J
uż od pierwszych dni II wojny
światowej Dom Sierot Janusza
Korczaka znalazł się w polu bom-
bardowań. Uszkodzony został
budynek sierocińca, miała miejsce akcja
ratownicza, rozpoczęto tworzenie planu
pomocy, ochrony i zapewnienia prze-
trwania dla ponad 150 wychowanków.
Korczak usilnie zabiegał o pomoc, dary,
wsparcie dla dzieci.
W październiku 1940 roku nakazem
władz niemieckich w okupowanej War-
szawie tworzy się geo dla ludności
żydowskiej. Zabiegi Korczaka o pozosta-
wienie Domu Sierot na Krochmalnej nie
przynoszą skutku. Sierociniec przenosi
się do budynku przy ul. Chłodnej 33.
16 listopada 1940 roku geo zostaje
zamknięte. Korczak próbuje ochro-
nić dzieci, zaspokoić ich podstawowe
potrzeby, możliwe w tych warunkach.
Walczy o żywość, leczy, uczy, opowiada
bajki. Coraz bardziej tragiczne warunki
życia w getcie dotykają przede wszyst-
kim dzieci, które giną z głodu i wycień-
czenia. Korczak walczy o ich ostatnie
prawo – prawo do godnej śmierci. Przyj-
muje posadę wychowawcy w Internacie
dla Sierot przy ul. Dzielnej, który określa
jako „dziecięcą umieralnię”. Chory, znie-
czulający głód alkoholem, zmęczony,
rozdrażniony Korczak w nieludzkich
warunkach gea funkcjonuje w różnych
wymiarach. Walczy z codziennością,
wykłóca się o każdy worek kartoi,
o każdą główkę kapusty. A jednocześnie
wznosi się ponad tragizm sytuacji. Pisze
Pamiętnik z gea – dzieło szczególne
w biograi Korczaka. Pamiętnik nie
tyle dokumentuje życie w getcie, co
raczej jest biograczną reeksją nad
upodleniem świata i nędzą ludzkiej kon-
dycji. Wyraża jednak wiarę w najgłębsze
wartości człowieka. 6 sierpnia 1942 roku
Janusz Korczak z wychowankami rusza
w ostatnią drogę ku śmierci. Ginie razem
z dziećmi w obozie zagłady w Treblince.
Po wojnie życie i dzieło Janusza Kor-
czaka nie zostało zapomniane. Wręcz
przeciwnie – jego nowatorskie idee
i rozwiązania wychowawcze, jego wi-
zjonerska koncepcja praw dziecka na
stałe weszły do kanonu kultury Polski
i świata.
PROF. BARBA
SMOLISTHEISS
Jest to agment art. o Januszu
Korczaku zamieszczony w internecie
na stronie Rok Korczaka
hp://2012korczak.pl/zarys
W czerwcu 2011 r. ukazał się nowy
miesięcznik „KSIĄŻKI”. W numerze 1.
zaciekawił mnie tekst o Januszu Korczaku
i jego przynależności do masonerii, kon-
kretnie loży Gwiazda Morza, należącej
do Zakonu Mieszanego Droit Humain.
Janina Olczak-Ronikier, autorka biograi
o Korczaku, z którą „KSIĄŻKI” zamiesz-
czają wywiad, tak mówi na ten temat:
„Biografowie unikali tego tematu, bo
w Polsce słowo «masoneria» budzi naj-
gorsze skojarzenia [tu bym podyskutowała
nieco, Wys.]. Ja także z pewnym wahaniem
dotykałam sprawy, którą sam Korczak,
zgodnie z doktryną masońską, zachowy-
wał w tajemnicy. A przecież był to ważny
rozdział w jego życiu i nie mogłam go
ominąć. Doktor we wspomnieniach jawi
się jako ironiczny racjonalista i sceptyk.
Mało wiadomo o jego głębokich tęskno-
tach duchowych, których nie zaspokajała
żadna religia. W roku 1922, załamany
śmiercią matki, napisał cykl przejmują-
cych tekstów zatytułowanych Modlitwy
tych, którzy się nie modlą. Bliski był mu
hinduski myśliciel i poeta Rabindranath
Tagore, a także charyzmatyczny prorok
teozofów Jiddu Krishnamurti. Gwiazda
Morza, loża wolnomularska o charak-
terze medytacyjno-kontemplacyjnym,
stanowiła dla niego oazę skupienia. Wa-
kacje spędzał w Mężeninie nad Bugiem,
w dworku, który należał do Polskiego
Towarzystwa Teozocznego. Zjeżdża-
li tam polscy masoni. Loża była także
miejscem inspirujących intelektualnych
kontaktów. Spotkania z jej członkami,
ludźmi najwyższego formatu umysło-
wego i moralnego (był wśród nich np.
płk Michał Karaszewicz-Tokarzewski
– „Torwid” – który tuż po kapitulacji
Warszawy utworzy zalążek AK), odry-
wały go od codziennych problemów
i smutków. Był przecież człowiekiem
bardzo samotnym”.
Sama pamiętam, choć jak przez mgłę,
z wczesnych lat 90., spotkanie z wolno-
mularskim małżeństwem z Droit Hu-
main Bocheńskimi, którzy osobiście
pamiętali Janusza Korczaka jako masona.
Czytałam też małą książeczkę na ten
temat, która jest w bibliotece domowej
jednego z naszych braci, obecnie w loży
w Wielkim Wschodzie Polskim. #
z b l o g a a s z e r a , ż o n a P a n a b o g a
korczak z loży GwiazDa morza
39
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N i c a



wystawa masońska
w Państwowym muzeum
etNoGraFiczNym
E
kspozycja będzie miała przede wszystkim charakter
edukacyjny. Narracja i scenograa wprowadzą za-
równo przyjaciół, jak i wrogów Sztuki Królewskiej
w tajemniczy i nieznany świat, w którym wszystko jest sym-
bolem. Odwiedzający muzeum goście zdobędą wiedzę na
temat dziejów, stopni i bogatej obrzędowości masonerii, przy
jednoczesnym poznaniu ludowych przesądów składających
się na czarną legendę wolnomularstwa. Mało kto uzmysławia
sobie, że w ludowym pojęciu masoni nigdy nie śpią, czy też
pod ubraniem skrywają różnorodne anatomiczne defekty...
Oprócz konfrontacji z ludowym mitem, widzowie będą
mogli na własne oczy zobaczyć fragment autentycznego
wystroju współczesnej loży masońskiej. Ekspozycja bazuje
bowiem na zbiorach zarówno archiwalnych, jak i zupełnie
współczesnych. Będzie to więc świadectwo żywotności
polskiego wolnomularstwa, które aktywnie włączyło się
w organizację wystawy, użyczając na czas wakacji lożowe
utensylia, dokumenty i pamiątki często o charakterze
prywatnym i rodzinnym.
Nie bez znaczenia dla historycznego wydźwięku plano-
wanej wystawy jest genius loci. Miejsce, w którym obecnie
znajduje się gmach Państwowego Muzeum Etnograicznego
jest ściśle związane z historią warszawskiego wolnomular-
stwa. Czerwony Dwór, zwany też Pałacem Czerwonym,
zbudowano ok. 1750 r. dla wdowy po gdańskim kupcu
Oemichenie. Pierwszą lożą, która miała swoją siedzibę
w Czerwonym Dworze był niemiecki warsztat Złoty Lich-
tarz. 2 kwietnia 1802 roku w budynku zapalono światła
drugiej loży: Fryderyk Wilhelm pod Kolumną. W cza-
sach Księstwa Warszawskiego nazwę loży zmieniono na
Samarytanin. W budynku okazjonalnie odbywały swoje
prace również inne warsztaty napoleońskiej Warszawy.
Z całą pewnością do 23 października 1807 roku praco-
wała tu loża Prawdziwe Braterstwo. Nie dziwi też fakt,
że w Czerwonym Dworze Stefan Żeromski umieścił akcję
przyjęcia do masonerii głównego bohatera Popiołów –
Rafała Olbromskiego.
Celem wystawy, oprócz szeroko pojętej edukacji, jest
promocja nowoczesnych zasad demokratycznego i ot-
wartego społeczeństwa. Aby wystawa nie była zbyt ciężka
w odbiorze jeden z jej modułów prezentuje, nie znany
w Polsce, humor masoński. #
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
40 m a s o N i c a
masoNeria
w Filatelistyce
d r n o r b e r t w ó j t o w i c z
J
ohann Wolfgang Goethe miał po-
wiedzieć niegdyś, że „Sammler sind
glückliche Menschen”1. I rzeczywi-
- ście, pasja zbieracka daje możli-
wość spełnienia się, toteż na przestrzeni
wieków wiele osób szukało odskoczni
od codzienności w zbieraniu i kolek-
cjonowaniu. Pisząc o swoich zainte-
resowaniach, konchista2 Jacek Glanc
wskazywał, że: „Każdy z nas przeżywa
swoją kolekcję uczuciowo, poświęca
jej czas i pieniądze, czasem dokonuje
życiowych wyborów i szuka kompro-
misów we współżyciu z rodziną. Jed-
nak w końcowym rozrachunku dzięki
swojej pasji możemy zaistnieć, możemy
wychylić głowę ponad przeciętność.
Kolekcjonerstwo to klucz do kłódki
szczelnie zamkniętej bramy oddzie-
lającej nas skutecznie od przestrzeni
wolności, samorealizacji i radości. Pod-
jęcie tego klucza wyzwala nas często
z realiów współczesnej rzeczywistości,
którą niepodzielnie włada ów piekiel-
ny wynalazek starożytnych Fenicjan
– pieniądz”3. Nie sposób nie zauważyć,
że przemyślenia te można odnieść do
każdego rodzaju kolekcjonerstwa, bez
względu na to co jest jego przedmiotem.
Wśród niezliczonej ilości dziedzin zbiera-
ctwa, jakie człowiek potrał wymyślić, po-
czesne miejsce zajmuje latelistyka, a więc
hobby polegające na kolekcjonowaniu
wszelkiego rodzaju walorów pocztowych,
takich jak znaczki czyste i kasowane luzem,
w ozdobnych arkusikach wydawniczych,
bloki na wycinkach lub na całych listach
czy karnetach, całostki pocztowe4, koperty
FDC5, nalepki i okolicznościowe datow-
niki. Jest to dziedzina stosunkowo młoda,
bo przecież pierwszy znaczek pocztowy
pojawił się w Anglii dopiero w maju 1840
r.6. Te niewielkie znaki opłaty pocztowej
bardzo szybko obudziły zainteresowanie
zbieraczy i w zasadzie można powiedzieć,
że wraz z reformą Rowlanda Hilla na-
rodziła się nowa gałąź kolekcjonerstwa.
Początkowo zainteresowania te określa-
ne były z francuska mianem timbrologii.
Blisko ćwierć wieku później, 15 listopada
1864 r., francuski kolekcjoner Georges
Herpin na łamach pisma „Collectionneur
de Timbres-Poste” zestawił greckie słowa
philos (miłośnik, przyjaciel) i atélia (wolny
od opłat) tworząc określenie philatélie.
W ten oto sposób zamiłowanie do zbiera-
nia znaczków pocztowych znalazło swoją
dzisiejszą nazwę.
Kolekcjonować można w zasadzie
wszystko i często przedmiot zbieractwa
może mieć znaczenie drugorzędne.
W kolekcjonerstwie „Najważniejsze jest
to wszystko, co człowiek przy okazji swo-
jej pasji kolekcjonerskiej zdobywa, jak
się to popularnie mówi, «dla ducha».
A zdobywać można wiedzę o dniu dzisiej-
szym i historii otaczającego świata, o jego
kulturze, cywilizacji… Wyrabiać w sobie
pozytywny i ciepły, czyli mówiąc uczenie,
humanistyczny stosunek do wszelkich
przejawów twórczej działalności ludzkiej
– humanistyczny stosunek do świata”7.
Podobnie jest w przypadku latelistyki.
Przed kilku laty w rozmowie dla „Rzeczpo-
spolitej” opiekun koła młodych Polskiego
Związku Filatelistów Andrzej Dobrowol-
ski wskazywał, że: „Filatelista to cierpliwy,
wytrwały poszukiwacz. Próbuje zrozumieć
uwarunkowania geograczne, historycz-
ne i społeczne, jakie towarzyszyły emisji
znaczka, lub rozszyfrować zakodowaną
w nim informację”8.
Pisząc o latelistyce współczesnej, Wło-
dzimierz Goszczyski zauważał, że „w -
latelistyce – jak w każdej zabawie czy grze
– wykształciły się pewne reguły, zasady
i kryteria”9. Owe kryteria, według których
konstruowane są zbiory latelistyczne,
bywają bardzo różne. Początkowo zbiory
latelistyczne często obejmowały znaczki
z całego świata, lecz z czasem najpopu-
larniejszą formą tworzenia kolekcji stało
się zbieranie „krajami”. Takie tradycyjne
podejście do tworzenia zbioru było jed-
nak często utrudnione, bo każdy zbieracz
dąży do kompletności zbioru, a w tym
przypadku trudności związane z naby-
ciem starych cennych znaczków bywały
znaczącym utrudnieniem. W tej sytuacji
zaczęto szukać nowych kryteriów mogą-
cych stanowić punkt wyjścia do tworzenia
kolekcji. Coraz popularniejsza stawała się
latelistyka tematyczna choć początkowo
ta gałąź przebijała się z trudem. Jeszcze pół
wieku temu Fabian Bura pisał: „Rozwój
latelistyki w obliczu masowo ukazujących
się znaczków państwowych wydawanych
obecnie w każdym państwie w ścisłym
powiązaniu z wydarzeniami tego kraju
(a nawet zagranicą), spełniających poza
obowiązkową opłatą pocztową poważny
cel propagandowy, przesunął się wyraźnie
na zamiłowania tematyczne. Gdy przed
kilku laty kierunek ten powstał, nieufni
w przemiany wróżyli mu byt bardzo krótki.
Tymczasem nowe piękne emisje znacz-
ków prawie wszystkich krajów przyciągały
coraz więcej zwolenników tworzenia zbio-
rów tematycznych (o ścisłym motywie)”10.
Takie podejście do konstruowania kolekcji
pozwala praktycznie na niczym nie ogra-
41
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N i c a
niczony wybór motywu przewodniego
zbioru. Każdy może wybrać temat, który
go osobiście interesuje, przy czym to sze-
rokie spektrum obejmuje całą złożoność
naszego życia. Obok tematów stosunkowo
popularnych, nieraz pojawiają się kolekcje
sprolowane w sposób oryginalny i dość
nietypowy. Istotne jest to, że w zbiorze
tematycznym umieszczane są znaczki
dobierane pod kątem wyczerpania tema-
tu. Jedną z takich możliwości może być
tworzenie kolekcji budowanych wokół
problematyki lożowej. Stąd też na całym
świecie powstają zbiory latelistyczne
poświecone obecności na znaczkach
pocztowych słynnych wolnomularzy,
występowaniu na znaczkach pocztowych
symboli wolnomularskich, pojawianiu
się na znaczkach pocztowych budynków
lożowych czy wreszcie znaczkom poczto-
wym upamiętniającym jakieś wolnomu-
larskie wydarzenia lub rocznice. Do tego
bardzo często dochodzą wydawane przy
różnych okazjach wolnomularskie całostki
pocztowe, koperty FDC, przywieszki11
i okolicznościowe datowniki.
Choć niektórzy oceniają tego typu pasje
jako sposób na ucieczkę od świata, to
przecież „kolekcjonerstwo jest zjawiskiem
społecznym i odbywa się w obrębie spo-
łeczeństwa. stąd istotnym elementem
wszelkiego zbieractwa są stosunki mię-
dzy ludźmi o pokrewnych zainteresowa-
niach, a także stosunki między jednostką
a grupą”12. W związku z tym lateliści
są zazwyczaj „zwierzętami stadnymi”,
szukają kontaktów z innymi podobnymi
sobie i tworzą stowarzyszenia. Pierwsze
samodzielne kluby latelistyczne po-
wstawały w latach 60. XIX wieku. Wraz
z rozwojem 100 lat później latelistyki
tematycznej, również na potrzeby zbiera-
czy masońskich walorów latelistycznych
zaczęły powstawać liczne specjalistyczne
stowarzyszenia, wśród których warto
wspomnieć choćby liczący około 400
członków13 brytyjski „e Masonic Phi-
latelic Club”, amerykańskie „Masonic
Stamp Club of New York”, „Masonic
Philatelist Collectors Club” i „George
Washington Masonic Stamp Club”, kana-
dyjski „Valley of Oawa Masonic Stamp
Club”, wiedeński „Phila-Masonica-Club”
czy „Clube Filatélico Maçônico do Bra-
sil”. W przypadku członków tego typu
organizacji z reguły chodzi o coś więcej
aniżeli o samo gromadzenie walorów la-
telistycznych. W informacji o działalności
„e Masonic Philatelic Club” możemy
więc przeczytać, że poza zbieractwem
podstawowymi celami Klubu są również
wspieranie badań nad tym, co wiąże się
z masońskimi walorami pocztowymi oraz
upowszechnianie zdobytej w ten sposób
wiedzy
14
. O tym, że problem ten traktowa-
ny jest poważnie niech świadczy fakt, że
jednym z tematów prac podejmowanych
przez Lożę Badawczą „Quatuor Coronati”
z Bayreuth jest właśnie kwestia określona
jako „Philamasonica”
15
. Takie ujęcie dość
dobrze wpisuje się w zacytowaną powyżej
wypowiedź Andrzeja Dobrowolskiego
o naturze latelisty.
Na przestrzeni ponad 150 lat istnienia
ruch latelistyczny wytworzył szeroką
gamę publikacji pomocnych przy rozwi-
janiu tego hobby. W zakres tej „literatury
latelistycznej” wchodzą nie tylko kata-
logi walorów pocztowych, ale również
opracowania teoretyczne i monogracz-
ne, różnego rodzaju leksykony i czaso-
pisma tematyczne. Te ostatnie zaczęły
wychodzić już w latach 60. XIX wieku,
najpierw w 1862 r. angielski „e Montly
Advertiser”, potem w 1863 r. belgijski „Le
Timbre-Poste” i niemiecki „Magazyn für
Briefmarken-Sammler”, a rok później
kanadyjski „e stamp Collectors Re-
cord” i francuski „Le Collectioneur de
Timbres-Poste”. Współcześnie na świecie
ukazują się setki, jeśli nie tysiące, tytułów
wśród których nie brakuje periodyków
poświęconych latelistyce tematycznej.
W tej sytuacji nie powinien dziwić fakt, że
wobec istnienia lamasoniki wydawane
są również specjalistyczne pisma poświę-
cone tej problematyce. Warto tu zauwa-
żyć chociażby „Masonic Philatelic Club
Magazine”
16
czy „Masonic Philatelist”
17
.
Obok czasopism na uwagę zasługują rów-
nież liczne wyspecjalizowane publikacje
książkowe, jak chociażby poświęcona -
latelistyce wolnomularskiej praca Trevora
J. Fray’a18, katalogi autorstwa Christop-
hera Leo Murphy’ego19 czy omawiające
obecność wolnomularzy na walorach
pocztowych książki Sama Brooksa
20
,
Gregory’a Ramsey’a Lucy21, Sherroda
N. Greshama22 i Kurta Probera23.
Tworzenie specjalistycznego zbioru
latelistycznego o tematyce wolnomu-
larskiej nie jest proste. Obowiązuje tu
założenie podobne jak w wypadku każdej
innej latelistycznej kolekcji tematycznej.
Jak podkreślał Cezary Rudziski: „tego
rodzaju zbiory wymagają z jednej strony
dużej niekiedy wiedzy fachowej autora,
z drugiej zaś stwarzają nieograniczone
możliwości indywidualnego tworzenia
i interpretowania tematów, co razem
zwiększa zainteresowanie zbiorem i zagad-
nieniem jakie on przedstawia, pozwala na
odkrycie nowych zainteresowań człowie-
ka, a więc uczy i wychowuje”24. Jednakże
nawet w tym wąskim wyspecjalizowanym
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
42 m a s o N i c a
świecie jak kolekcjonerzy znaczków o te-
matyce wolnomularskiej istnieją liczne
podziały. Wcale niemałą grupę stanowią
ci, którzy starają się kolekcjonować znaczki
przedstawiające wizerunki znanych postaci
historycznych będących wolnomularza-
mi. Z reguły są to przedstawienia tych
osób w sytuacjach nie mających żadnego
związku z życiem lożowym. Tym niemniej
sam fakt związków bohatera z masonerią
stanowi tu wystarczające kryterium.
Obok nich mamy jednak również dość
znaczącą grupę znaczków, które poprzez
zawarte na nich przedstawienia, nawią-
zują wprost do masonerii. Do najbardziej
znanych znaczków zawierających symbo-
likę wolnomularską należą bez wątpienia
angielskie „Victory” z podobizną króla
Jerzego VI. Monarcha ten został inicjo-
wany w Navy Lodge nr 2612 w 1919 r.,
a więc na długo przed objęciem tronu.
W kilka lat później, w 1922 r., powołany
został na stanowisko Wielkiego Dozorcy,
a w dwa lata później został Prowincjonal-
nym Wielkim Mistrzem w Middlesex,
który to urząd pełnił do chwili wejścia do
tron Zjednoczonego Królestwa w 1936
r. Przez wiele lat był on aktywnym wol-
nomularzem i zawsze uważał masone-
rię za jeden z najsilniejszych czynników
wpływających na jego życie. Wskazywano,
że pod koniec IIwojny światowej chciał
przyczynić się do uznania wkładu wolno-
mularzy w zwycięstwo. Stąd też w 1946 r.
ukazał się znaczek pocztowy, na którym
umieszczone zostały m.in. gołąb z gałązką
w dziobie, kielnia oraz skrzyżowane cyrkiel
i węgielnica. W tym duch znaczek ten
bywa interpretowany przez wolnomula-
rzy, którzy podkreślają umieszczenie na
nim symbolicznych dla prac lożowych
narzędzi
25
, a nawet próbują interpretować
występującą tam gałązkę jako symbol aka-
cji26. Czy jednak elementy te rzeczywiście
tworzą „znaczek masoński”, czy też może
na wydanym po wojnie walorze symboli-
zują po prostu potrzebę pokoju i dążność
do odbudowy?
Okazją do wyemitowania znaczka pocz-
towego bywają często rozmaite jubileusze.
Podobnie jest w przypadku znaczków o te-
matyce wolnomularskiej. Okrągłe rocznice
działalności obediencji wolnomularskich,
ale również rocznice poszczególnych lóż
stanowiły doskonały pretekst do znacz-
ków poświęconych działalności wolno-
mularstwa. Niejednokrotnie, niezależnie
od rocznicowego znaczka, pojawiały się
wolnomularskie koperty FDC i okolicz-
nościowe datowniki.
W podobny sposób starano się nie-
jednokrotnie uczcić wszelkie spotkania
i konferencje wolnomularskie.
Symbolika wolnomularska, a zwłaszcza
znak markowy ruchu, jakim niewątpliwie
jest emblemat utworzony przez skrzyżo-
wany cyrkiel i węgielnicę, zdobił niejed-
nokrotnie znaczki pocztowe. Poza tym
pojawiały się tam podstawowe elementy
życia lożowego, takie jak fartuszki czy
lożowe bijou.
W sytuacji, gdy od końca XIX wieku
toczą się spory miedzy „regularnymi’
a „nieregularnymi”, w sytuacji, gdy liczne
obediencje wolnomularskie nie uznają
swojej „masońskości”, w sytuacji, gdy
loże Prince Hall nie mogą doczekać się
uznania, a masoneria kobieca przez wielu
traktowana jest co najmniej z pobłażaniem,
na znaczkach pocztowych wszystkie te
struktury i systemy funkcjonują zgod-
nie. Znajdziemy tu walory latelistyczne
związane z wolnomularstwem regular-
nym ale również takie, które wskazują
na Międzynarodowy Zakon Obrządku
Mieszanego Dront Humain, Prince Hall
i masonerię kobiecą.
Obok tego pojawiały się organizacje
uznawane powszechnie za paramaso-
nerię lub, jak to określał Ludwik Hass,
„wolnomularstwo w szerokim znaczeniu
tego słowa”. Do grupy tej należały z jednej
strony takie organizacje, jak różokrzyżo-
wy AMORC27, który bywa utożsamiany
z wolnomularstwem za sprawą struktury
lożowej, stopni wtajemniczenia i rytuałów
inicjacyjnych. Z drugiej strony było to
szereg znaczków poświęconych takim
strukturom, jak Rotary International czy
Lions International. Organizacje te, z uwa-
gi na zaszłości historyczne, również bywają
często określane mianem paramasonerii.
Znaczek to również oręż dla przeciw-
ników wolnomularstwa. 22 październi-
ka 1941 r. w Belgradzie otwarta została
propagandowa „Antimasonska izložba”.
Celem tej wystawy było pokazanie eks-
pozycji która „demaskowała żydowsko-
masońsko-komunistyczną konspirację
odpowiedzialną za wszelkie bolączki
dotykające społeczeństwo”. Ta zbitka
językowa nie jest niczym nietypowym,
bo przecież również u nas w okresie mię-
dzywojennym w publikacjach obozu
narodowego wskazywano, że „wróg w po-
staci masona i komunisty w jednej osobie
Żyda zagraża Polsce”, a Jdrzej Giertych
podkreślał, iż „Żydzi, masoneria i komu-
nizm – to jest trójjedyny obóz naszych
przeciwników głównych”
28
. Na potrzeby
rozreklamowania tej wystawy wykonano
60 000 plakatów, 200 000 broszur, 100
000 ulotek oraz 9 rodzajów pocztówek
w ilości 108 000 sztuk. Według ocjal-
nych danych w sumie odwiedziło ją około
43
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
m a s o N i c a
80 000 osób, a dla upamiętnienia tego
wydarzenia władze okupowanej przez
nazistów Serbii Nedića wyemitowały
serię znaczków pocztowych. Te cztery
walory latelistyczne to bodaj najbardziej
znany na świecie przykład propagandy
antymasońskiej dokonywanej za pośred-
nictwem poczty29.
I wreszcie, już na zakończenie, należy
zauważyć, że nie zawsze do tematyki
masońskiej podchodzono na poważnie
i „z marsową miną”. Znaczki pocztowe
bywały nieraz okazją do spojrzenia na
„sztukę królewską” z lekkim przymru-
żeniem oka. Widoczne jest to choćby na
kanadyjskim znaczku, gdzie związany
z wolnomularskim zakonem Shriners
30
barwny klaun bawi chłopca, żonglując
kulami. Nie byłoby w tym nic dziwnego,
bo przecież żonglerka kulami w takim
wykonaniu wydaje nam się czymś naj-
bardziej naturalnym pod słońcem, gdyby
nie fakt, że kule w dłoniach rzeczonego
klauna to nie okrągłe piłki, lecz typowe
kule rehabilitacyjne ułatwiające poru-
szanie się osobom niepełnosprawnym.
W ten sposób autorzy znaczka przemy-
cili niejako w lekkiej formie podstawo-
wą informację o celach i działalności
Shrinersów.
Czasem podejmowano też temat ma-
soński wkraczając zgoła w świat bajeczny
i nierealny. Jednym z takich sympatycz-
nych masoników jest wyemitowany
w 1989 r. przez wyspiarskie państwo
Saint Vincent i Grenadyny znaczek przed-
stawiający Sknerusa McKwacza31 jako
wielkiego mistrza prowadzącego prace
lożowe. Patrząc na tę niewielką grakę,
można by powiedzieć z przekąsem, że
„to było do przewidzenia”. Wszak sko-
ro samemu Waltowi Disneyowi liczni
autorzy przypisują przynależność do
masonerii32, to czemu miałby to ominąć
jego bohaterów jego świata. #
1 Pol. „Kolekcjonerzy to szczęśliwi ludzie”.
2 Termin używany na określenie miłośników i kolekcjonerów musz-
li mięczaków.
3 J. Glanc, Concha – Curriculum Vitae, Conha – Muszle w kolekcji Jacka
Glanca, hp://www.muszle.concha.pl/?id=11
4 Druk pocztowy z nadrukowanym na nim znakiem opłaty pocztowej.
Całostką może być koperta, karta pocztowa, sekretnik bądź blan-
kiet telegraczny.
5 Koperta Pierwszego Dnia Obiegu (ang. First Day Cover) to nawią-
zująca do pierwszego dnia obiegu znaczka koperta z nalepionym
znaczkiem pocztowym i ostemplowana zazwyczaj specjalnym stemp-
lem okolicznościowym.
6 Pierwszy polski znaczek pocztowy został wydany dopiero dwadzieścia
lat później, 1 stycznia 1860 r., przez Komisję Rządową Przychodów
i Skarbu Królestwa Polskiego.
7 A. Trybunalski, Kolekcje z niczego, Warszawa 1971, s. 9.
8 M. Janusz-Lorkowska, Walory wzięte pod lupę, „Rzeczpospolita”, 15
lutego 2008.
9 W. Goszczyński, Filatelistyka współczesna, Warszawa 1990, s. 346.
10 F. Bura, Olimpiady a latelistyka, „Filatelista”, 1956, s. 6.
11 Zawierające napisy lub ilustracje okolicznościowe, reklamowe lub
hasła pocztowe, oddzielone od znaczka pocztowego perforacją pole
o co najmniej jednym boku równym bokowi tego znaczka.
12 W. Goszczyński, Filatelistyka współczesna, Warszawa 1990, s. 17.
13 List Sekretarza Masonic Philatelic Club Maurice’a H. Beazley’a do
Norberta Wójtowicza z 4 maja 2001 r.
14 About Us, e Masonic Philatelic Club,
hp://www.masonicphilatelicclub.org.uk/
15 Philamasonica, Freimaurer-wiki,
hp://freimaurer-wiki.de/index.php/Philamasonica
16 Kwartalnik wydawany przez „e Masonic Philatelic Club”.
17 Periodyk wydawany przez „Masonic Stamp Club of New York”.
18 T. J. Fray, Masonic Philately (5 issues), Batley 1984-1988.
19 Ch. L. Murphy, Postage stamps and eemasonry. Guide and compen-
dium United States and Canada, New York 1988; tenże, Masonic phi-
lately. e United States of America & Canada. Classication II postage
stamps, Silver Spring 1990.
20 S. Brooks, Masonic philately. Freemasons and Masonic events on the
stamps of our country, New York 1948.
21 G. R. Lucy, An album for stamps the honor Freemasons of many nations,
St. Louis 1964.
22 S. N. Gresham, Prominent Prince Hall Masons on Philatelic Materials.
Stamps First Day Covers and PostCards, 2004.
23 K. Prober, Catálogo dos selos de maçons brasileiros, Paquetá 1984.
24 C. Rudziński, Parę uwag na temat zbiorów tematycznych i motywowych,
Miejsce wydania 1956, s. 222-223.
25 R. J. Meek, e 1946 Victory Stamp, „Masonic Bulletin” (Grand
Lodge of British Columbia and Yukon), t. X, nr 1, październik 1946,
s. 8; More On the George VI 1946 „Victory Issue” postage stamp,
„Masonic Bulletin”, t.XVI, nr 1, październik 1977, s. 7. Oba teksty
opublikowane w wersji elektronicznej na stronie Grand Lodge of
British Columbia and Yukon: hp://freemasonry.bcy.ca/art/victo-
ry_stamp.html.
26 Grand Master at the Investiture, Exsequi Lodge in South Africa,
hp://www.exsequi.org.za/dukeoent.asp
27 Antiquus Mysticusque Ordo Rosae Crucis.
28 Zob. N. Wójtowicz, Masoni w wielonarodowościowej II Rzeczypospoli-
tej, Warszawa 2011.
29 Belgrade’s Anti-Masonic exhibition of 1941-42, Centre for Holocaust
and Genocide Studies. University of Minnesota,
hp://www.chgs.umn.edu/histories/otherness/otherness2.html
30 e Ancient Arabic Order of the Nobles of the Mystic Shrine.
31 Sknerus McKwacz (oryg. Scrooge McDuck) jest jednym z bohaterów
disneyowskiego świata. Postać ta stworzona została w 1947 r. w ko-
miksie Christmas on Bear Mountain (pol. Wielka niedźwiedzica) przez
amerykańskiego graka Carla Barksa.
32 W rzeczywistości Walt Disney nigdy nie był masonem i przynależał
jedynie do związanego z wolnomularstwem DeMolay International;
Zob. Hall of Fame, DeMolay International,
hp://www.demolay.org/aboutdemolay/halloame.php.
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
44 e - w o l N o m u l a r s t w o
masoN Na
wirtualNych
ścieżkach





N
igdy wcześniej idee nie
rozprzestrzeniały się tak
szybko i praktycznie bez-
kosztowo. Okazuje się, że wbrew prze-
widywaniom defetystów, Internet stał
się narzędziem zaspokajania potrzeb
wyższych – przynależności, samorea-
lizacji i transgresji.
Gdy podjęliśmy decyzję o wznowieniu
„Wolnomularza Polskiego”, nie zastana-
wialiśmy się nawet, czy powinien być
obecny również w Internecie. Pytanie
nie brzmiało „czy”, ale „w jaki sposób”.
Trzeba dodać, że pismo miało już
swoją internetową historię, którą
współtworzyło wiele zaangażowanych
osób. Dzięki nim w sieci jest dostępna
cała zawartość numerów 1-49 w postaci
tekstów do pobrania oraz naukowej
bibliograi.
Jednak teraz naszym głównym ce-
lem nie było udostępnienie wszystkim
zainteresowanym treści dotyczących
masonerii (to zadanie świetnie spełnia
Wirtualny Wschód Polski), ale stwo-
rzenie i rozwijanie społeczności osób
zainteresowanych Sztuką Królewską.
Do tego zadania niezwykle przydatne
są narzędzia Web 2.0, które zakładają
współtworzenie treści przez odbiorców
i umożliwiają im angażowanie się, rea-
gowanie i przekazywanie treści dalej.
Chcieliśmy stworzyć platformę, któ-
ra byłaby miejscem wymiany myśli
i przestrzenią spotkania osób o różnych
poglądach, gdzie jedynym wspólnym
mianownikiem byłoby zainteresowa-
nie wolnomularstwem.
Drukowany kwartalnik „Wolnomularz
Polski” oraz bezpłatny comiesięczny
newsleer wspierają główny cel, jakim
jest budowanie wspólnoty.
Wyszliśmy z założenia, że ludziom
potrzebne jest miejsce, gdzie mogą czuć
przynależność do większej zbiorowości
wyznającej zbliżone wartości, dążącej
do samorozwoju swoich członków oraz
działającej na rzecz dobra wspólnego.
Jednocześnie chcieliśmy wyjść poza
mury domów lożowych, otwierając się
na osoby z innych lóż, obediencji oraz
na tak zwanych „profanów”. Wyzwania
stojące przed wszystkimi ludźmi w XXI
wieku wydają się nam bardziej doniosłe
od różnic, które ludzi dzielą. Stojąc
przed wyborem między kultywacją
elitarności i tajemniczości, a bardziej
otwartym działaniem dla dobra wspól-
nego, zdecydowaliśmy się opowiedzieć
raczej za tą drugą opcją, szanując jed-
nocześnie fakt, że inni mogą mieć w tej
sprawie odmienny pogląd.
I tak w pewną styczniową sobotę na
portalu społecznościowym Facebook
powstał prol magazynu „Wolnomularz
Polski”. W ciągu miesiąca udało nam
się zgromadzić 400 wirtualnych fa-
nów, a zasięg społeczny treści udostęp-
nionych przez nas za pośrednictwem
Facebooka przekroczył 70 tys. osób.
Warto dodać, że zdarzyły nam się
tylko dwa małe „incydenty antyma-
sońskie” w postaci wypowiedzi w stylu
„nie dla masonerii” albo „masoneria to
zło”. Pomimo tego, że udostępniliśmy
nasze adresy e-mail, zdjęcia, numery
telefonów, nie spotkały nas żadne przy-
krości ze strony walczących przeciwni-
Bielik Peter, Masoneria – nieszczęście
naszych czasów, Szczecinek 2008, Fun-
dacja Nasza Przyszłość.
Cegielski Tadeusz, Księga Konstytucji
1723 roku i początki wolnomularstwa
spekulatywnego w Anglii. Geneza–Fun-
damenty-Komentarze, Warszawa 2011,
Wydawnictwo Klio, Ocyna Wydaw-
nicza Rytm.
Cegielski Tadeusz, Aleksandra Mie-
rzejewska, opr. red., Pamiątki wolno-
mularskie. Katalog zbiorów Muzeum
Okręgowego w Toruniu, Toruń 2008,
Muzeum Okręgowe.
Duszyk Adam Benon, Ostatni niepo-
korny. Jan Wolski 1888-1975, Kraków
-Radom 2008, Radomskie Towarzy-
stwo Naukowe.
Gardiner Philip, Tajna wiedza zakaza-
nych związków, stowarzyszeń i kultów,
tłum. Katarzyna Piotrowska-Fletcher,
Warszawa 2008, Bellona.
Gervaso Roberto, Bracia przeklęci:
historia masonerii, tłum. Katarzyna Koś-
cielak, Warszawa 2008, Wydawnictwo
Książkowe Twój Styl.
Grandt Guido, Czarna księga masonerii:
tajna polityka, terror państwowy, skandale
polityczne od rewolucji ancuskiej po
śmierć Uwe Barschela, tłum. Małgorzata
Gawlik. Bielany Wrocławskie 2010,
Wydawnictwo „Wektory”.
Hagger Nicholas, Tajemna historia
Zachodu: wpływ tajnych organizacji na
dzieje Zachodu od Renesansu po wiek
XX, tłum. G. G. Gadacki, Poznań 2010,
Zysk i S-ka.
Jacq Christian, Mozart, 1: Wielki Cza-
rodziej, Syn Światła, tłum. ,Warszawa
2008, Świat Książki.
Jacq Christian, Mozart, 2: Brat Ognia,
m a s o n i c a
w b i b l i o t e c e
n a r o d o w e j
(2008-2011)
45
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 • N u m e r 5 0
e - w o l N o m u l a r s t w o
ków masonerii, których działalność jest
przecież widoczna w polskim Interne-
cie praktycznie na każdym większym
portalu. Potwierdza się teza, że realny
mason z imieniem i nazwiskiem nie
jest interesujący dla „masonofobów”,
ścigających mitycznego i tajemniczego
„masona symbolicznego”.
Tu dochodzimy do edukacyjnego
aspektu misji „Wolnomularza Polskie-
go” w Internecie. Naukowcy twierdzą,
że za uprzedzeniami bardzo często stoi
niewiedza i brak osobistego kontaktu
i przedstawicielami danej grupy. Wy-
powiadając się otwarcie w przestrzeni
wirtualnej, dajemy możliwość kontaktu
z „masonem z krwi i kości”, zadawania
pytań i zaspokajania ciekawości na
temat masonerii.
To nie jest zapewne skuteczne wo-
bec najbardziej zradykalizowanych
antymasonów, jednak ci bardziej
umiarkowani albo po prostu cieka-
wi, o co chodzi z tą całą masonerią,
mogą dzięki kontaktowi z wirtualny-
mi wolnomularzami wyrobić sobie
bardziej urealnioną opinię na temat
Sztuki Królewskiej.
Wśród naszych celów edukacyjnych
jest również zwiększanie świadomości
o obecności wolnomularzy w historii
i kulturze, ze szczególnym uwzględ-
nieniem rodzimych dziejów. Oprócz
tradycyjnych środków, takich jak ar-
tykuły, chcemy wykorzystać również
metody bardziej angażujące w rzeczy-
wistości wirtualnej i niewirtualnej –
takie jak wspólne spacery historyczne
z przewodnikiem, spotkania autorskie,
czaty, webminaria o tematyce masoń-
skiej, wspólne projekty historyczno-
artystyczne.
Możliwości jest bardzo wiele, a więk-
szość z nich to nie tylko okazja do
rozwoju, ale również dobrej zabawy
i działań konstruktywnych społecznie.
Internet pozwala nam pokonywać ba-
rierę czasu i przestrzeni oraz tworzyć
zaangażowaną wspólnotę na miarę XXI
wieku. I o to chodzi!
ALEKSAND WYSOCZAKO
REDAKCJAWOLNOMULARZPOLSKI.COM
Ulubieniec Izydy, tłum. , Warszawa 2008,
Świat Książki.
Kozak Sławomir N., Oko Cyklopa,
[Strzeniówka] 2008, Ocyna „Aurora”.
Krajski Stanisław, Masoneria i kryzys,
Warszawa 2009, Wydawnictwo św.
Tomasza z Akwinu.
Krajski Stanisław, Masoneria polska
2009, Warszawa 2009, Wydawnictwo
św. Tomasza z Akwinu.
Krajski, Stanisław, Masoneria i scjento-
logia, Warszawa 2011, Wydawnictwo
św. Tomasza z Akwinu.
Lassous Arnaud de, Masoneria, Ko-
morów 2008, Fundacja Pomocy Antyk.
Mai Klaus-Rüdiger, Tajemne związ-
ki, Katowice 2009, Wydawnictwo So-
nia Draga.
Mosz Seweryn, Masoni i masoneria:
fakty i mity, Katowice 2010, Wydaw-
nictwo „Lux”.
Petri Catharose de, Jan van Rijcken-
borgh, Braterstwo Shamballa, Wieluń
2009, Instytut Wydawniczy „Rozekruis
Pers”.
Poradowski Michał, Problemy II Soboru
Watykańskiego, Wrocław 2008, Nortom.
Sroka Łukasz Tomasz, Sprawiedliwi
chcą być doskonali, Kraków 2010, To-
warzystwo Miłośników Historii i Za-
bytków Krakowa.
Suchecki Zbigniew, Kościół a maso-
neria, Kraków 2008, Wydawnictwo
„Salwator”.
Szymaski Jakub, Masoneria „kościół”
Antychrysta, Poznań 2010, WERS.
Wojciechowski Karol, Rytancuski:
od alchemii do racjonalizmu, Wrocław
2009, Racjonalista. #
m a s o n i c a
w b i b l i o t e c e
n a r o d o w e j
(2008-2011)
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
46 w a r t o P r z e c z y t a ć
Redakcja „Wolnomularza Polskiego” otrzymała najnowszą
książkę dr. Norberta Wójtowicza pt. Masoni w wielonarodowoś-
ciowej II Rzeczypospolitej. Jest to publikacja oparta na jednym
z rozdziałów rozprawy autora pt. Stereotyp wolnomularza w pol-
skiej myśli politycznej 1918-1939 (wyd. we Wrocławiu w 2003
r.). Jak pisze autor we wstępie: „Praca niniejsza w olbrzymiej
swojej części nie będzie mówiła o masonerii jako takiej, ale
skoncentruje się na tym jak postrzegano «masona» w okresie
międzywojennym, na tym jakie na ten temat formułowano
poglądy i z czym kojarzyło się polskiemu społeczeństwu słowo
«masoneria». [...] Najobciej bodaj eksploatowany w antyma-
sońskiej publicystyce II Rzeczypospolitej był problem zagrożenia
«żydomasońskiego». Starano się również ostrzegać i chronić
młode pokolenie przed – dostrzeganymi w szkole i na płaszczyźnie
wychowawczej – wpływami wolnomularskimi. Widząc tak wielką
liczbę zagrożeń, nawoływano więc do rozwiązania masonerii,
materialnego zlikwidowania jej struktur i karania najbardziej
aktywnych członków”. Książeczka ma 4 rozdziały:
Rozdział 1. Sprawa instrumentalnego traktowania słowiańskich
mniejszości narodowych
Rozdział 2. Problem
niemieckich „braci”
Rozdział 3. Społeczne
przenikanie się obrazów
masona i Żyda
Rozdział 4. Narzędzie
w rękach światowego ży-
dostwa.
Tak jak zawsze, autor
wnikliwie i obiektyw-
nie przedstawia badany
problem. Nagromadze-
nie antymasońskich re-
eksji, fobii a często zwy-
kłych bzdur doprawdy
robi wrażenie. WYS.
„Hermaion” to pierwsze w Polsce pismo badaczy tradycji
ezoterycznych świata. W artykule wstępnym czytamy m.in.:
„Tematem pierwszego numeru pisma jest mitopoetyka, ze
szczególnym uwzględnieniem tzw. mitów założycielskich
rozmaitych nurtów w zachodniej tradycji ezoterycznej: as-
trologii, gnostycyzmu, hermetyzmu, okultyzmu, masonerii,
dawnej i współczesnej magii ceremonialnej, psychoanalizy
Freuda i Junga itd.”
Więcej na stronie pisma: hp://www.hermaion.pl
W numerze znajdziemy m. in. teksty: Dariusz Misiuna,
Na początku był blef; Kazimierz Banek, Hermes Trismegistos.
W poszukiwaniu genezy mitu; Jacek Sieradzan, Sokrates
a nauki tajemne; Piotr Piotrowski, Na tropie kosmicznych
wzorców; Jerzy Prokopiuk, W obronie grzechu. Poważny
żart immoralisty; Mirosław Piróg, C. G. Jung i tradycja her-
metyczna; Bartosz Samitowski, Gnostycy, alchemicy, Jung:
Czerwona Księga a her-
meneutyka indywiduacji;
Tomasz Stawiszyski,
Mit i metoda; Krzysztof
Grudnik, Pragmatyczne
podstawy filozofii Alei-
stera Crowleya; Tadeusz
Cegielski, Mity założy-
cielskie wolnomularstwa
spekulatywnego; Rafał
Prinke, Dwa rękopisy.
Polskie tropy u początków
Hermetycznego Zakonu
Złotego Brzasku; Anna
Mikołejko, Eusapia Pal-
ladino w Warszawie. #
„masoN”, tyP PoDejrzaNy
„hermaioN”– Pismo baDaczy ezoteryki