PISMO PRZYJACIÓŁ SZTUKI KRÓLEWSKIEJ
W NUMERZE
autor graki Andrzej Masianis - www.masianis.pl
Wiosna 2012
50
ISSN 1231-0115
cena: 20 zł
(w tym 5% VAT)
Spotkanie pod Akacją: Złote Pióro dla prof. Tadeusza Cegielskiego . . . . . . . . . . . . . str. 3Od opus magnum do masonożerców. . . . . . . . . . . . str. 4Jak wydawać masońskie pismo? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . str. 8Rozmowa z Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Irlandii . . . . . . . . . . . . . . . . str. 16.Wolność, Równość, Braterstwo i obawa przed konkretyzacją . . . . . . . . . . str. 17Na Wielkim Wschodzie Polski . . . . . . . . . . . . . . . . . . str. 20Suknia i fartuszek, czyli (prawie) wszystko o polskich lożach kobiecych . . . . . . . . . . . . . . str. 22Dlaczego Boy nie został masonem? . . . . . . . . . . . . . str. 31Trzej Wielcy Mistrzowie WWP – wspomnienia . . . . . . . . . str. 34Korczak z loży Gwiazda Morza . . . . . . . . str. 38Wystawa masońska w Muzeum Etnogracznym . . . . . . . . str. 39Wolnomularze w latelistyce . . . . . . . . . . . str. 40Mason na wirtualanych ścieżkach . . . . . . . . . . . . . . str. 44
3
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
s p o t k a n i e p o d a k a c j ą
Złote Pióro
dla tadeusZa Cegielskiego
W y d a r Z e n i a
I
stało się! Podczas uroczystego Spotkania pod
AkacZłote Pióro Wolnomularza Polskiego”
otrzymał prof. dr hab. Tadeusz Cegielski – wol-
nomularz, historyk i autor licznych publikacji do-
tyczących Sztuki Królewskiej, którego najnowszym
dziełem jest Księga Konstytucji 1723 roku i początki
wolnomularstwa spekulatywnego w Anglii. Geneza
Fundamenty – Komentarze. Prof. Cegielski jest piątym
laureatem nagrody, po prof. dr. hab. Ludwiku Hassie,
dr. Norbercie Wójtowiczu, prof. dr. hab. Zbigniewie
Gertychu oraz prof. dr. hab. Andrzeju Nowickim.
Spotkanie pod Akacodbyło się jak zawsze w salonie
na Nowym Świecie. Było nas dziewięcioro, w tym go-
spodarz Adam W. Wysocki, redaktor naczelny Wolno-
mularza Polskiego” od 19 lat, który 12 lutego obchodził
swoje urodziny. Wśród zaproszonych był obecny Wielki
Mistrz Wielkiego Wschodu Polski, którego żona jest
od lat aktywną wolnomularką. Były także cztery Czci-
godne Mistrzynie loży Prometea i obecna Czcigodna
Mistrzyni loża Gaja Aeterna na Wschodzie Warszawy.
Oprócz picia i jedzenia (sernik na zimno z cyrklem
i węgielnize śliwek, borówek, rodzynek, babeczki
z wiśniami ozdobione Okiem Opatrzności bądź cyrklem,
węgielnicą i literą G z czekolady oraz mazurek wolnomu-
larski z czekoladowym napisem „Wolnomularz Polski”
nr 50) – jak to u masonów – były także liczne dłuższe
mowy i krótsze wystąpienia. Jubilat i gospodarz, red.
Adam Wysocki, przypomniał historię „Wolnomularza
Polskiego” i Spotkań pod Akacją. Laureat Złotego Pióra
Tadeusz Cegielski opowiedział, jak powstawała jego
księga o Konstytucji Andersona (przygody jak z kry-
minału). Sekretarz redakcji Mirosława Dołgowska-
Wysocka przedstawiła stan przygotowań do reaktywacji
Wolnomularza Polskiegojako kwartalnika z własną
stroną www, prolem na Facebooku i Twierze oraz
comiesięcznym newsleerem. To wywołało ogól
dyskusna temat, czym dla masonerii jest Internet?
Czy może podmyć jej korzenie czy – odwrotnie – przy-
śpieszyć szerzenie idei wolnomularskich?
Jeszcze zanim zakończo sSpotkanie pod Aka-
cją, goście mogli zobaczyć na Facebooku fotorelac
z wydarzenia (przygotowaprzez red. Aleksandr
Wysock-Zako, odpowiedzialną w WP za nowe tech-
nologie i marketing), a laureat Złotego Pióra otrzymał
pierwszy gratulacyjny esemes od dziennikarza z Radia
TOK FM. Nowe Czasy nie idą, lecz pędzą, a właściwie
już SĄ! #
Tadeusz Cegielski i Adam Wysocki


P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
4r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
od oPus magnum
do masonożerCóW
R o z m o w a
z p R o f . d R . h a b . t a d e u s z e m c e g i e l s k i m
Mirosława Dołęgowska-Wysocka:
Mam w rękach Twoją najnows
książkę, lub raczej księgę. Dzieło
robi wrażenie!
Tadeusz Cegielski: Nie jest taka groź-
na, na jaką wygląda. A jest to formalnie
ponad 730 stron tekstu. Książka składa
się z trzech zasadniczych części: 1) ob-
szernego, dwustustronnicowego wspu
do tekstu źródłowego, czyli 2) Księgi
Konstytucji Wolnych i Przyjętych Mu-
larzy z 1723 r., autorstwa Jamesa An-
dersona. Źródło, nie bez racji nazywane
„Biblią wolnomularzy, wydane zostało
z wielkim pietyzmem zarówno jako
reprodukcja angielskiego oryginału, jak
i w przekładzie na język polski. Całość
dopełnia3) szczegółowe komentarze
oraz tradycyjne elementy aparatu nauko-
wego: streszczenie w języku angielskim,
bibliograe, indeksy, spis ilustracji. Aha,
książka zaopatrzona została w trzydzie-
ści kilka ilustracji. Czarno-białych, ale
też na ogół grakę reprodukujących.
Książka jest też
pięknie zaprojektowana!
Zawdzięczam to dwóm utalentowa-
nym plastyczkom, które od lat współ-
pracuz Wydawnictwem „Klio, od-
powiadając za typograę Ars Regii”
i innych pozycji. Anna Maria Bauer
i Gabriela Patrycy to absolwentki Wy-
działu Graki Akademii Sztuk Pięknych
w Warszawie. Zależało nam na tym,
żeby książka nawiązywa czcionką
i układem do angielskich wydawnictw
osiemnastowiecznych. Nawiązywała –
ale nie imitowała. Czy się udało – niech
czytelnik sam już oceni.
Ile lat zajęły Ci prace
nad Konstytucjami?
Śmieję się, że to moje „opus magnum.
Książka ma swoją historię, a nawet prehi-
storię. Prehistoria sięga lat 70. XX wieku,
kiedy na użytek studentów Wydziału
Historycznego przetłumaczyłem pierw-
sze cztery artykuły Konstytucji Jamesa
Andersona. Od tego się zaczęło. Przeło-
mowe dla sprawy okazały się moje przy-
jacielskie stosunki z BiblioteUniwer-
sytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Opiekun zbiorów masoników, starszy
kustosz dypl. Andrzej Karpowicz, bar-
dzo mnie zaccał, żebym przeumaczył
całość Księgi Konstytucji zarówno
jej część normatywną, jak i narracyj-
ną. Wśród ojców chrzestnych projektu
znaleźli się również inni przedstawiciele
poznańskiego środowiska akademickie-
go. Ważną rolę odegrał zmarły w 2002r.
historyk sztuki, prof. Konstanty Kali-
nowski, dyrektor Muzeum Narodowego
w Poznaniu. Z nim właśnie snuliśmy
pierwsze plany powoła nia muzeum
wolnomularskiego w Dobrzycy.
Sama pamiętam te czasy. Polskie
masonki złożyły w darze dla
Muzeum szereg eksponatów.
Ciekawe, jakie są ich losy.
Decyz Wielkopolskiego Sejmi-
ku Wojewódzkiego zamiast Muzeum
wiecenia i Wolnomularstwa w Polsce
powstało Muzeum Ziemiaństwa Polskie-
go i Tradycji Patriotycznych. Masonika
zgromadzone w Dobrzycy, od chwili
„wrogiego przejęciamuzeum przez
prawicę narodowo-katolicką w 2006 r.
(na jej czele stała wówczas radna LPR,
pani Barys), prezentowane były tylko
raz ale dobre i to. Proszę się jednak nie
martwić – są w dobrych kach miejsco-
wych muzealników i czekają cierpliwie
na lepsze czasy.
Wielu wolnomularzy świetnie się
kwalikuje do obu grup: ziemian
i patriotów
Oczywiście! W przypadku Dobrzy-
cy dopuszczono się jednak poważnej
5
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
manipulacji na tradycji historycznej.
Zaprzeczono jakimkolwiek związkom
tego miejsca z wolnomularstwem! Pół
biedy, jeśli czynią to niedouczeni radni.
Gorzej, jeżeli do fałszowania historii
nakłania się utytułowanego naukowca.
Nowi gospodarze Dobrzycy starali się
za wszelcenę dowieść, że zabytek
z jednej strony nie miał i nie ma widocz-
nych związków z wolnomularstwem.
Z drugiej zaś, że związków z masonerią
nie mirówniAugustyn Gorzeski.
Gorzeński, przypomnijmy, to fundator
dobrzyckiego zespołu pałacowo-parko-
wego oraz całego majątku nazwanego
przezeń „Bononią” a więc „Krai
Dobra. To tak, jakby obecny gospodarz
Łazienek Królewskich w Warszawie
starał się dowieść, że zabytek stworzony
został w XIX wieku przez carską rodzinę
Romanowych zapominając o jego
polskim, królewskim fundatorze.
Na stronie internetowej
Muzeum w Dobrzycy trudno
znaleźć hasło „masoneria” albo
„wolnomularstwo. Mnie się
nie udało.
Pomimo tego, że przynależnci
Augustyna Gorzeńskiego do wolno-
mularstwa jest dobrze potwierdzona
w źródłach. W dzisiejszej dobie podob-
ne próby ukrywania faktów historycz-
nych mogą jedynie budzić politowanie.
Wróćmy do historii książki
o Księdze Konstytucji.
Nawiązałem współpracę z dwiema
instytucjami. Pierwszą z nich było Sto-
warzyszenie Europejskich Muzeów, Bi-
bliotek i Archiwów Wolnomularskich
(AMLA) przy Radzie Europy, na którego
czele stał dr Kwaadrgas, Holender, rów-
nocześnie szef Narodowego Centrum
Kultury Wolnomularskiej „Książę Fry-
deryk” w Hadze. Był on zainteresowa-
ny masońskimi zbiorami w Ciążeniu;
pragnął też wspomag dzieło odbu-
dowy zespołu pałacowo-parkowego
w Dobrzycy. Dzięki niemu udało się
mi nawzać kontakt z prywat uczel-
nią holenderską, na której powstał ze-
spół badaczy podejmujący tematykę
Sztuki Królewskiej – także w aspekcie
teoretycznym, lozocznym. Mowa tu
o Katolickim Uniwersytecie w Nijmegen.
Tamtejszy Wydzi Teologiczny, zajmu-
cy s teologią moralną i indywidual,
podjął się w 2004 roku roli koordynatora
międzynarodowego, unijnego programu
Copernicus. W projekcie, oprócz Holen-
drów, wzięli udział także Niemcy, Polacy
i Czesi. Zainteresowani byli Bułgarzy.
Jednym z cew programu były narodo-
we edycje Konstytucji Andersona oraz
innych źródeł do historii wolnomular-
stwa. Gdyby program s powiódł, moja
książka ukazałaby się wiele lat wcześniej
– choć na pewno nie byłaby tak gruba!
Sto sjednak inaczej.
Dlaczego projekt się nie powiódł?
Z bardzo błahej przyczyny! Pomimo
tego, że przygotowaliśmy obszerną i sta-
ranną dokumentację, wysoko ocenioną
przez recenzujących naukowców, Ho-
lendrzy z Nijmegen o tydzień spóźnili
się z dostarczeniem dokumentów do
Brukseli. I koniec. A to był ostatni rok
programu Copernicus.
Co było potem?
Przypomnijmy w tym miejscu, że
Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu
dysponuje niezwykle rzadkim pier-
wodrukiem Konstytucji z 1723 r. oraz
oryginami kolejnych wydań, zarówno
angielskich, jak i powstych w krajach
Europy kontynentalnej. Brakuje jej tylko
jednego wydania, odnalezionego stosun-
kowo niedawno przez pana Krzysztofa
Załęskiego, historyka sztuki i kolekcjo-
nera z Warszawy. Mówię o pierwszej
polskiej edycji Konstytucji Andersona,
dokonanej w 1781 r. Historia tego wy-
dania jest niezmiernie ciekawa i ctnie
kied opowiem o niej wcej. Najlepiej
jednak, gdyby czynił to sam znalazca
tego białego kruka. Biblioteka poznańska
zaproponowała mi, żebym przygotował
swój przekład Andersona wraz z komen-
tarzem. Ja się na to zgodzem, nieopatrz-
nie. Na szczęście, prywatny wydawca
związany z Biblioteką zbankrutow! Na
szczęście, bo na pewno nie zdążyłbym
z terminem… Oczywiście, żartuję.
Ale nie rezygnowałeś
z marzenia wydania własnego
przekładu Konstytucji?
Sprawa zamarła na kilka lat, aż w 2006r.
wznowiłem wydawanie periodyku Ars
Regia, na łamach którego opublikowa-
łem przetłumaczone dotychczas frag-
menty. Dzieliłem się nimi również po
bratersku z witrynami internetowymi,
takimi jak Wirtualny Wschód Polski.
Również ten rozdział trwał kilka lat.
Książka ukaza się ostatecznie 22 grud-
nia 2011r w koprodukcji z Ocyną
Wydawniczą RYTM. Ma ona korze-
nie w drugim obiegu lat 80.Tadeusz
Kotarski kieruje nią od czaw stanu
wojennego. Zainteresowanie RYTMU
tematyką wolnomularską t ma swoją
historię. Przypomnę, że nakładem tego
wydawnictwa ukazo s opus magnum
prof. Ludwika Hassa, czyli słownik bio-
graczny wolnomularzy polskich. Jestem
bardzo dumny z tego, że RYTM zgodził
się wziąć pod swoje skrzydła równi
moją książkę.
Gdzie można ją kupić?
W kilku księgarniach internetowych,
od witryn RYTMU i „Kliopoczynając,
oraz w księgarniach współpracujących
z RYTMEM. Można ją również zamó-
wić drogą mailową, pisząc za adres an-
nabauer@op.pl .
Ostatnio wypowiadałeś się
w obszernym wywiadzie dla jednej
z gazet na temat masońskich
korzeni zjednoczonej Europy.
Możesz powiedzieć coś więcej na
ten temat?
Jestem zwolennikiem teorii, że ko-
rzenie zjednoczonej Europy są mocno
osadzone w rzeczywistości gospodar-
czej. Wielkie idee wielkimi ideami, ale
zaczęło się od problemów praktycz-
nych, ekonomicznych, organizacyjnych,
technicznych. Ojcowie Założyciele byli
pragmatycznymi politykami; wiedzieli,
że wielkie projekty zaczynają się od
konkretnych kroków, takich jak Wspól-
nota Węgla i Stali w 1949 roku.
Jak się mają do tego
wolnomularze?
wiąc o XVIII-wiecznych wolno-
mularzach najczęściej wspomina się
uczonych, pisarzy, królów, polityw.
A tymczasem bardzo dużą roodegrali
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
6r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
w naszym ruchu wydawcy, wynalazcy
i przedsiębiorcy wytwarzający mapy,
narzędzia naukowe. Przedstawiciele
klasy średniej pasjonowali się nauką
i chętnie nansowali. Takie właśnie
działania przyczyniły się w znacznym
stopniu do rewolucji naukowej, ba – były
jej warunkiem koniecznym. Narodziła
się Europa ludzi wykształconych, którzy
korespondowali ze sobą intensywnie
i wpływali na rzeczywistość społeczną.
Pozwolę sobie na anegdotę. Czy wie-
działaś, że pierwsze paszporty w naszym
rozumieniu tego słowa zawdzięczamy
właśnie lożom? Paszport nie był pier-
wotnie dowodem tożsamości, tylko do-
kumentem zezwalającym poddanemu
konkretnego władcy na opuszczenie
własnego kraju.
„Paszport” masoński był innego rodza-
ju dokumentem. Służyć miał identyka-
cji danego brata wolnomularza, ułatwić
braciom podróżowanie i między innymi
zapobiegać swoistym nadużyciom. Zna-
na jest historia pewnego francuskiego
masona, który w połowie XVIII w. wie-
lokrotnie, w różnych miejscowościach
opowiadał współbraciom-kupcom
samą historię, o tym, że cały jego towar
zostskradziony. Gdy dostawał sowite
wsparcie w jednym miejscu, ulatniał się
i podróżował dalej
Masoński dowód tożsamości infor-
muje, że brat taki a taki należy do takiej
a takiej loży, posiada następujące stopnie
wtajemniczenia, wywiązał się ze swoich
nansowych zobowiązań i może być z ot-
wartymi ramionami przyjmowany przez
braci innych krajów.
Europa XVIII wieku była wciąz
jeszcze bardzo zróżnicowana
i podzielona!
Weźmy pierwszy z brzegu przykład.
Kiedy powstawała Wielka Loża Lon-
dynu w 1717 roku, w Anglii obowiązy-
wał wciąż antyczny kalendarz juliański.
Różnica w stosunku do obowiązującego
w innych krajach kalendarza gregoriań-
skiego wynosiła ok. 10 dni. Tak więc
powołanie Wielkiej Loży miało miejsce
24 czerwca, ale nie według naszego ka-
lendarzaDo tej daty tak naprawdę
należy dodać 10 dni. Jakby tego było
mało, w Anglii Nowy Rok nie zaczynał
się, jak Pan Bóg przykazał, 1 stycznia,
ale kończył 28 lub 29 lutego i zaczynał
1 marca. A co dopiero mówić o bry-
tyjskich miarach, wagach, systemie
monetarnym, które nie miały żadnego
odpowiednika na świecie!
Tak wiec potrzebny był szereg dzia-
łań unikacyjnych w skali kontynentu,
działułatwiających ludziom życie.
Ideologia europejska pojawiła sznacz-
nie później.
Praktyczne posunięcia były
wspierane przez różne grupy
marzycieli.
Jednym z nich był Immanuel Kant.
Nie byle kto! Marzył o wiecznym poko-
ju. To nie była nowa idea, ale przybrała
nową formę w czasach nowożytności.
Powstawanie wielkich suwerennych
monarchii narodowych bardzo temu
sprzyjało. Szukano pomysłu na nowy
ład oparty na pokoju. XVIII wiek
przynosi tu nową jakość związa
z działalnoścwolnomulars. Spo-
łeczność lożowa była społecznością
równych obywateli. To był nowy po-
mysł. Warto się przyjrzeć roli polskiej
szlachty w rozwoju idei obywatelskości.
W Konstytucji Andersona można doj-
7
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
r o Z m o W a j u b i l e u s Z o W a
rzeć wyraźne wpływy myśli i praktyki
obywatelskiej niezmiernie bliskiej tej
polskiej. Zdaniem Kanta, pokój mogą
współtworzyć wyłącznie państwa zło-
żone z wolnych obywateli. Tylko ludzie
wolni mogą utrzymywać braterskie,
przyjacielskie stosunki ze sobą.
Teraz światową republiludzi
wolnych stał się Internet.
Tylko z lekką dozą przesady można
powiedzieć, że Internet, rozumiany
jako sieć powiązań, zrodził się na po-
czątku XVI wieku… Na przełomie
średniowiecza i nowożytności w Eu-
ropie powstało zjawisko, które Erazm
z Roerdamu nazwał „rzecząpospolitą
literacką(łac. respublica lieralia).
Sieć uczonych korespondentów za-
gęściła się w XVII, XVIII i XIX wieku,
docierając od elit do klasy średniej.
To niezmiernie ciekawe zagadnienie
– ważne dla genezy idei europejskiej,
dla tworzenia się wspólnej przestrzeni
intelektualnej, duchowej.
W Internecie, oprócz wspólnoty
ludzi wykształconych,
jest spora wspólnota tych,
których trudno nazwać
wieconymi intelektualistami
Marcel Proust napisał, że w k-
dym społeczeństwie głupcy stanow
wkszość. Chodzi tylko o to, żeby
nie oni rządzili. Z kolei Stanisław
Lem, zapoznawszy się z Internetem
powiedział: „Nigdy nie sądziłem, że
na świecie jest aż tak wielu idiotów!”.
Jednak skrzywdziłbym internautów
i samego siebie (jestem przecież inter-
nautą), gdybym generalizował. Trzeba
wiedzieć, gdzie szukać.
Czy Twoja jawna przynależność
do wolnomularstwa sprawiła Ci
kiedyś jakieś kłopoty?
Niczego takiego sobie nie przypomi-
nam, ani w środowisku akademickim,
ani medialnym. Nikt dotychczas nie
werykował, czy aby nie mam w sto-
sownych miejscach raciczek i ogona.
Ale jak wyczytałem ostatnio u pana
Stanisława Krajskiego, raciczki i ogon
pojawiają s dopiero w 32 stopniu
wtajemniczenia. Żarty jednak na bok!
Większość ludzi nie bardzo wie, o co
chodzi z tymi masonami.
Moja znajoma socjolożka żydowskie-
go pochodzenia z Uniwersytetu Har-
varda, przyjechała badać nastawienie
ludu polskiego do Żydów. Od razu
odkryła pewną dychotomię. Ludzie,
którzy opowiadali z błyskiem w oku, co
Żydzi komu zabrali i dlaczego dobrze,
że ich nie ma, nie przejawiali żadnych
uprzedzeń w osobistych kontaktach
z nią. Gdy zwracała uwagę, że prze-
cijest Żydówką, oni odpowiadali
„Pani? Pani nie jest Żydówką!. Ze
stosunkiem do masonów jest podob-
nie. Żyd-mason to mityczny wróg,
a nie realna osoba.
Kiedyś był nim jezuita albo
niemiecki hrabia…
A w Niemczach polski hrabia der
polnische Gra. To są symboliczne
straszaki, takie jak Marzanna, którą
topimy co roku. Konkretni masoni
nie budjuż takiej niechęci, jak ci
wyobrażeni. Tak się w każdym razie po-
cieszam. Bo na pewno i od tej reguły są
wyjątki. W czasie wojny zdarzyło się, że
najwięksi antysemici
ratowali konkretne ży-
dowskie dzieci. Bywa
i tak. Masonożerca i ży-
dożerca może okazać
się dobrym i odważ-
nym człowiekiem.
Oboje należymy do
różnych obediencji,
które na szczeblu
międzynarodowym
mają ze sobą różne
relacje. Czy te
podziały są nam,
wolnomularzom,
potrzebne?
Na Zachodzie za obe-
diencjami stoją często
różne grupy interesu.
U nas jest zupełnie ina-
czej. Różnice są o wiele
mniejsze, głównie o hi-
storycznej genezie. Nie
demonizowałbym tych
żnic. Od kilku lat
w redakcji „Ars Regii”,
pisma, które powstało w środowisku
Wielkiej Loży Narodowej, działa Br:.
Waldemar Gniadek, prominentny
działacz Wielkiego Wschodu Polski,
były wielki mistrz tej obediencji.
19 lat temu, kiedy ukazał się
numer sygnalny Wolnomularza
Polskiego”, życzyłeś nam
powodzenia.
Może kilka osób miało mi to za złe,
ale wszędzie znajdą się malkontenci…
Dziękuję za rozmowę.
MIROSŁAWA
DOŁGOWSWYSOC
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
8h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o




















P
otraktujcie go, jako zwiastun
regularnego miescznika, który
zamierzamy wydawać z myślą
o Was, Drodzy Przyjaciele! dziemy czy-
nić starania, aby był on pismem możliwie
żywym i ciekawym. Prezentującym zarów-
no historie bractwa ludzi w fartuszkach, jak
też współczesne problemy, które interesują
loże oraz braci masonów i siostry masonki
wszystkich rytów i obrządków – Adam
Witold Wysocki, redaktor naczelny, dr Mi-
roawa Dołęgowska-Wysocka sekretarz
redakcji, konsultant historyczny.
Cytując tutaj dosłownie nasz artykuł
wstępny do sygnalnego numeru Wol-
nomularza Polskiego, który pojawił się
na rynku w sierpniu 1993 roku, muszę
zacząć od drobnego sprostowania. Otóż
ta „mała warszawska knajpka, w której
rzeczywiście narodziła się myśl wydania
pisma o takim tytule, nie nazywa s
Hetmańska, lecz Kasztelska. Dlaczego
ta zmiana? No cóż, może pomyśleliśmy
sobie wtedy, nie wiedząc jeszcze, jakie
będą reakcje na ukazanie się sygnalnego
numeru, że lepiej może nie ujawniać tak
od razu gdzie csto na restauracyj-
nych serwetkach rysowaliśmy próbne
makiety poszczególnych kolumn,óci-
liśmy się o winietę i graczny wystrój?
Dla przyszłych historyków prasy warta
uwagi może być wzmianka o tym,
cała operacja, od pomysłu do wydania
i oddania do rozpowszechniania pierw-
szych egzemplarzy, trwała... niespełna
cztery tygodnie! To swoisty rekord, nie
tylko w naszych, ciągle przecież do-
syć specycznych i wcale niełatwych,
polskich warunkach. Jesteśmy niego
naprawdę dumni, zważywszy że cała
redakcja składała się z dwóch osób: na-
czelnego i sekretarza. Sami musieliśmy
robić i robiliśmy dosłownie wszystko.
Pisaliśmy artykuły, werbowaliśmy auto-
w, załatwialiśmy wszystkie sprawy or-
ganizacyjne i wydawnicze, formalności
związane z wpisaniem tytułu do rejestru
sądowego, a w fazie końcowej sami
rozwoziliśmy pierwsze egzemplarze
do księgarń i niektórych zaprzyjaźnio-
nych kiosków.
Wolnomularz Polski”, taki, jaki jest,
nigdy jednak nie mógłby się urodz, gdy-
by nie udało nam spozyskać dla niego
Joanny Gondowicz, nie tylko znakomitej
graczki komputerowej, ale i osoby o stu
innych, bezcennych dla pisma kwalika-
jak WydaWać
masońskie Pismo
a d a m w . w y s o c k i
9
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o
cjach. To ona właśnie zdła nam z głowy
wszelkie kłopoty związane z drukarnią,
zajęła się całą opra gracz i projekta-
mi okładek. Ona wraz z nami adiustowała
materiały, rzuca pomysły, a gdy trzeba,
służyła rzeczo radą i krytyką. Joanna
– absolutnie niezwiązana z wolnomu-
larstwem, którą zafascynowała możli-
wość tworzenia nowego pisma i nadania
mu od początku takiego, a nie innego
kształtu – miała z powodu współpracy
z nami sporo przykrości w środowisku,
do którego należy. Dlatego zasługuje na
taką oce szczególnie.
* * *
Reakcje na powstanie „Wolnomu-
larza” były od początku różne.
Wielką niewiadomą w fazie wstęp-
nej była sprawa sądowej rejestracji.
Przyznam się, że idąc do gmachu przy
ulicy Leszno, nie spodziewałem się, że
uzyskanie zezwolenia na wydawanie pis-
ma o takim prolu i tak jednoznacznie
brzmiącym tytule jak Wolnomularz
Polski” będzie tak proste i niekło-
potliwe. Pani sędzia, której wręczyłem
stosowne podanie, nie mogła przecież
mieć złudzeń, że będziemy pisać o mu-
rarskich trójkach... Gdy wręczyłem jej
stosowne podanie, uśmiechnęła się lek-
ko i powiedziała: „Na wydanie decyzji
mamy miesiąc. Rozumiem jednak, że
chciałby pan, aby to trwało krócej?”.
Dwanaście dni źniej listonosz dorę-
czył mi urzędowe pismo umożliwiające
Wolnomularzowi Polskiemu” ukazywa-
nie się na polskim rynku wydawniczym.
* * *
M
asoneria, przynajmniej ta euro-
pejska, wbrew krążącym mitom
o jej „wszechwładności” i ogromnych
wpływach w świecie mediów, właściwie
nigdy nie miała szczęścia do własnej,
wolnomularskiej prasy. Tytuły o tym
prolu, poświęcone masonerii, reda-
gowane i wydawane przez masonów,
można na przestrzeni trzech minionych
wieków policzyć na palcach. Przy czym
większość tych nielicznych były to efe-
merydy, które bardzo szybko z żnych
przyczyn kończyły swój żywot.
Przypomnę, że pierwszym na świecie
pismem masońskim był niemiecki „Der
Freymaurer”, którego edycję 24 kwiet-
nia 1737 r., na kilka miesięcy przed
powstaniem loży Absalom, rozpoczął
w Hamburgu Eduard Milford.
Miał to być w założeniu tygodnik
ukazujący się w każdą środę! Nieste-
ty, pierwszy numer stał się zarazem
ostatnim. W zbiorach bibliotecznych
i muzeach masońskich w Europie Za-
chodniej zachowało się do dziś kilka
egzemplarzy tego, zaledwie czterostro-
nicowego, „Freymaurer”, poświęconego
niemal w całości autobiograi swego
wydawcy i redaktora oraz opisowi jego
drogi do wolnomularstwa.
Nieco lepiej poszło rok źniej drugie-
mu pismu o tej samej nazwie. Wydawał
je w Lipsku Johann Joachim Schwabe,
też jako tygodnik, i ukazało się 52 nu-
mery tego periodyku.
Jak będzie z Wolnomularzem Pol-
skimw sytuacji, gdy masoneria pol-
ska przez cale 265 lat swego istnienia
nie doczekała s, do lat dziewięć-
dziesiątych dwudziestego wieku, ani
jednego własnego czasopisma? Do-
piero we wrześniu 1994 r. pojawił się,
staraniem Fundacji PRO FUTURO,
pierwszy numer czasopisma „Ars Regia
poświęconego myśli i historii Wolno-
mularstwa. Jego redaktorem naczelnym
jest dr Tadeusz Cegielski, obecnie pro-
fesor Uniwersytetu Warszawskiego,
znakomity historyk i znawca proble-
matyki wolnomularskiej, oraz, czego
nie ukrywa, wysoki dostojnik Wielkiej
Loży Narodowej Polski, zwzany z lożą
Kopernik. „Ars Regia” ukazuje się prze-
miennie, jako półrocznik i kwartalnik
w formie książkowej, będąc bardzo sta-
rannie redagowanym pismem o prolu
zdecydowanie historyczno-naukowym.
Wolnomularz Polski” deklaruje się
być pismem otwartym dla wszystkich
Przyjaciół Sztuki Królewskiej. Od syg-
nalnego numeru nie ukrywa, że najbliżej
mu do Wielkiego Wschodu Francji,
choćby dlatego, iż liberalne wolnomu-
larstwo francuskie jest bardziej otwarte
na problemy współczesności niż kon-
serwatywna Loża Matka w Londynie.
Mówiąc szczerze, w oparciu zarówno
o moje własne redaktorskie doświad-
czenia, jak i uważną lektuwszystkich
niemal aktualnie ukazujących się pism
(głównie zresztą w tak zwanym „we-
wnętrznym obiegu”), doszedłem do
wniosku, iż zarówno sprawa kształtu,
jak i oblicza tego rodzaju publikacji jest
przedmiotem nieustannych dyskusji
oraz sporów. Dzieje się tak, ponieważ
masoneria tak jak sformułował to
w rozmowie ze mną Jacques Orece,
ówczesny zastępca Wielkiego Mistrza
Wielkiego Wschodu Francji jest in-
stytucją działającą w obszarze lozoi,
lantropii i postępu. Jest to instytucja
humanistyczna o charakterze uniwer-
salistycznym, której przyświecają takie
cele, jak demokracja, laicyzm, pokój,
sprawiedliwość oraz wolność intelektu-
alna można zatem śmiało powiedzieć,

P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
10 h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o
że naprawdę jest o czym pisać.
Jak to jednak pogodzić z nadal świętą
dla masonów zasaunikania publicz-
nych dyskusji i wyspień oraz wienia
profanom o tym, co dzieje się w lożach?
W rozmowie z Wielkim Mistrzem Wiel-
kiej Loży Francji Michelem Baretem,
którą można było przeczytać w Wol-
nomularzu Polskim, pojawiła się na-
stępująca wypowiedź: To prawda, że
Wielka Loża Francji nie zwykła wtrącać
się do dyskusji politycznych trwają-
cych na scenie republiki. W przeciw-
nym wypadku przestałaby być jednym
z tych nielicznych miejsc spotkań ludzi
o najróżniejszych opiniach politycznych
i religijnych. Jednakże jej zaangażowa-
nie duchowe, to znaczy jej pogląd na
sens ludzkiego istnienia, sens świata
i możliwość zbudowania harmonii mię-
dzy człowiekiem a światem, narzuca
jej zadanie obrony wartości humani-
stycznych. Dlatego Wielka Loża popia
publicznie ekstremizmy. Nie domagając
się żadnej władzy politycznej, określa
się jako autorytet duchowy i moralny,
którego historyczną misją jest obrona
godności ludzkiej, a zatem sprzeciw
wobec wszystkiego, co jej zaprzecza.
Nasze potępienie skrajnej prawicy,
tak jak i stalinizmu, jest stanowiskiem
etycznym i duchowym, w żadnej mierze
politycznym. W czasie, gdy politycy
niebezpiecznie tracą zaufanie, otwierając
w ten sposób przed człowiekiem i ludz-
kością możliwości groźnych przygód,
takie instytucje jak masoneria muszą
wystąpić przeciwko szerzeniu się kse-
nofobii i rasizmu”.
A tak ważny, zwłaszcza w kraju o głę-
bokich tradycjach katolickich jakim
jest Polska, temat jak wzajemne sto-
sunki między masonerią a Kościołem
rzymskokatolickim? Jak piso tych
sprawach, ciągle przecież drażliwych
i bolesnych w piśmie takim jak nasze?
Czy wdawać się w bezpośrednie spory
i polemiki z coraz liczniejszymi u nas,
niestety, publikacjami antymasońskimi,
odsądzającymi wolnomularzy od czci
i wiary i potępiający ich w czambuł ex
cathedra? A może tak jak uczyniliśmy
w numerze sygnalnym, nawiązując do
pierwszej papieskiej bulli, wyklinającej
masonerię – zapytać tylko, czy jej autor,
Klemens XII, był „niedoinformowany”?
Pytanie, o czym i jak powinna pisać
prasa masońska jest wiecznie aktualne
w środowiskach wolnomularskich. Pi-
sząc o dziejach czasopism masońskich
w Niemczech, poznański historyk An-
drzej Karpowicz cytuje słowa Josefa
Gabriela Findela, który tak oto określa
zadania prasy wolnomularskiej: „[...]
Czuwanie nad wewnętrznym i zewnętrz-
nym życiem związku, pośredniczenie
w wymianie myśli światłych i doświad-
czonych braci, podawanie do ogólnej
wiadomości ruchów i dążeń wewnątrz
bractwa, oświecenie wszystkich o isto-
cie i historii masonerii, wszechstronne
ożywianie i pobudzanie do działań i tym
samym ustrzeżenie związku przed le-
niwym bezruchem i wyparowaniem
ducha, w końcu utrzymanie rozpro-
szonych i życych w diasporze braci
w żywej i owocnej wspólnocie z całym
bractwem [...]”.
T
worząc „Wolnomularza
Polskiego, nie mieliśmy na
starcie zamiarów aż tak wszech-
stronnych i ambitnych, zwłasz-
cza jeśli idzie o „czuwanie nad
wewnętrznym i zewnętrznym
życiem związku”. W istnieją-
cych warunkach, nie tylko
przecinaszych polskich
wewnętrznych podzia-
łów, praktycznie niekiedy
wręcz wykluczających
wzajemne kontakty
między obediencjami,
było to po prostu niemożliwe. Głów-
nym zadaniem naszego pisma uczy-
niliśmy natomiast współdziałanie od
początku w „wymianie myśli światłych
i doświadczonych braci, niezależnie
od tego, do jakiej loży czy obrządku
przynależą. Przyjęta przez nas formuła
Pisma Przyjaciół Sztuki Królewskiej
czyniła możliwym wymianę poglądów
na łamach „Wolnomularza Polskiego
światłym przedstawicielom świata pro-
fanów, niebędących członkami żadnej
z lóż. Powołaliśmy w tym celu redak-
cyjną Radę Programowo-Naukową, na
czele której zgodził się stanąć czołowy
polski masonolog, sam nie będący ma-
sonem, profesor Ludwik Hass. Człon-
kami Rady zostali: prof. dr hab. Maria
Szyszkowska, prof. dr hab. Andrzej
Nowicki, a sekretarzem dr Mirosława
Dołgowska-Wysocka. Wszyscy oni
swymi znakomitymi piórami oraz wie-
dzą i inicjatywami twórczymi nie tylko
wzbogacili treść i oblicze czasopisma,
ale skłonili do aktywnej współpracy
z nami wielu znakomitych autorów
świata nauki i kultury.
* * *
O
czym pisze się w „Wolnomularzu
Polskim”? Jakie sprawy i problemy
zapowiada na stronie tytułowej?
W numerze sygnalnym jest to zajawka
wywiadu oraz autograf z pozdrowie-
niami od Jacques’a Orecea, zastępcy
Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu
Francji. Tytuł wywiadu: Czy wolnomu-
larze chcą rządzić światem?”.
11
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o
N
a okładce numeru drugiego są
dwa rysunki satyryczne, ukazu-
jące różnice między lożą Wielkiego
Wschodu, a „Lożą Szkocką. Na pierw-
szym, ponętna hurysa tańczy przed
leniwie rozpartymi na orientalnych
kanapach sybarytami. Na drugim grupa
starszych dżentelmenów w „kiltach” we
wzorzystą kratę siedzi na ławie i spiera
się o coś, zawzięcie dyskutując. Aby
uniknąć nieporozumień, napisaliśmy
oczywiście, że są to rysunki Franciszka
Pareckiego z przedwojennych „Szpilek”
(nr 32 z 28VIII 1938).
Na stronie tytułowej numeru 2 zapo-
wiadamy Ankietę Jubileuszo 265 lat
masonerii w Polsce(Jubileusz „wyna-
laa” Miroawa Dołęgowska-Wysocka,
studiuc namtnie dzieła prof. Hassa),
list jezuity-masona do papieża oraz list
biskupa Władysława Miziołka do Wol-
nomularza Polskiego. Nawiasem mó-
wiąc, Jego Ekscelencja Biskup Miziek
napisał do nas dwa listy. Pierwszy, bardzo
polemiczny, w którym wyrażał swoje
pretensje wobec nas o zamieszczenie
jego fotograi, gdy w towarzystwie pro-
testanckiego pastora z Ameryki spnia
toast winem z okazji jubileuszu 70-lecia
polskiej YMCA. Organizacja ta wśród
swych założycieli miała wielu maso-
w. List oczywiście wydrukowaliśmy
in extenso, wraz z moją, bardzo grzeczną,
repliką, w której wyjaśniłem, że wolno-
mularskie korzenie wielce zasłużonej
organizacji, jaką jest YMCA są jednak
historycznym faktem. W odpowiedzi
otrzymałem drugi list, z podziękowa-
niem za zamieszczenie pierwszego oraz,
jak to określił ksiądz biskup, „solidne
załatwienie sprawy. Biskup Miziołek
wyrazteż nadzieję, że w przyszłości nie
dziemy popad w podobne konikty.
„Żałuję napisał ksiądz biskup że
z powodu wyjazdu z kraju w okresie
Wielkiego Tygodnia nie mogłem spot-
kać się osobiście z Panem Redaktorem.
Na pewno wiadomości o wolnomular-
stwie polskim z samego źródła były by
dla mnie nie tylko ciekawe, ale i poży-
teczne. Dziękuję wnież za życzenia
podpisane przez Pana i Jego Małżon.
Wzajemnie życzę Pstwu wszelkiego
Dobra i zdrowia. ks. Wł. Miziołek, bp.
Przyznam się, że z wielu powodów,
otrzymanie i wydrukowanie tej korespon-
dencji sprawiło nam wiele satysfakcji. Był
to bowiem, o ile mi wiadomo, pierwszy
w dziejach masonerii, przynajmniej tej
współczesnej polskiej, przykład wymiany
listów między tak wysokim hierarc
Kościoła rzymskokatolickiego a pismem
jednoznacznie przeci masońskim. Drugi
list J.E. Biskupa W. Miziołka do Wolno-
mularza Polskiego” zaanonsowaliśmy
więc na czołowym miejscu pierwszej
strony 3 numeru WMP.
Poniżej była zajawka rozmowy z Wiel-
kim Mistrzem Wielkiego Wschodu
Francji Gilbertem Abergelem oraz
wypowiedzi Prezydenta Uniwer-
salnej Ligi Masońskiej UFL Au-
stria Wolfganga Łukasiewicza
(w prostej zresztą linii, pozwolę
sobie dodać, praprawnuka naszego
znakomitego rodaka Ignacego Łu-
kasiewicza, wynalazcy pierwszej
w świecie lampy naowej).
Czołowe pozycje numeru 4, to
relacja ze Światowego Kongresu
Uniwersalnej Ligi Masońskiej
w Wiedniu pt. „Masoni dyskutują
o roku... 3000!”. Publicystycznym
szlagierem, przygotowanym spe-
cjalnie na ten Kongres był referat
prof. Ludwika Hassa pod tytułem
„Perspektywy wolnomularstwa
w Polsce i Europie Środkowej”.
Wzbudził on wśród uczestników
z kilkudziesięciu krajów świta
ogromne zainteresowanie, ze
względu na nowatorskie ujęcie
tematu i ciekawe argumentacje
oraz konkretne przykłady.
W
numerze 5 – czyli szóstym już, li-
cząc od tego sygnalnego zwra-
camy w czołówce uwagę na wystąpienie
Czcigodnego Brata Christiana Pozzo di
Borgo, byłego Wielkiego Mistrza Wiel-
kiego Wschodu Francji. Jako specjalny
wysłannik Wielkiej Rady Zakonu Wiel-
kiego Wschodu Francji uczestniczył on
w zorganizowanym przez nas w war-
szawskim Pałacu Staszica, siedzibie
Polskiej Akademii Nauk, uroczystym
sympozjum naukowym z okazji 265-le-
cia masonerii w Polsce. Główne referaty
na tym sympozjum wygłosili: profesor
Ludwik Hass, który przedstawił m.in.
dzieje pierwszej loży Trzech Braci po-
wstałej na wschód od Warszawy, jako
pierwszej loży na ziemiach piskich
w XVIII w.; profesor Zbigniew Ger-
tych, członek rzeczywisty PAN, który
mówił o humanizmie uniwersalnym,
oraz prof. Andrzej Nowicki, znakomity
lozof i historyk, który mówił o dzie-
łach masońskich w kulturze polskiej.
Teksty tych referaw, jak i towarzysząca
im dyskusja, opublikowane w „Wolno-
mularzu Polskim, odbiły się szerokim
echem w prasie, radiu i telewizji.
Przyjęta przez nas formuła Pisma Przyjaciół Sztuki
Królewskiej czyniła możliwym wymianę poglądów
na łamach „Wolnomularza Polskiego” światłym
przedstawicielom świata profanów, niebędących
członkami żadnej z lóż
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
12 h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o
Sądzę, że ten przegląd tytułów na
pierwszych stronach naszego czasopis-
ma daje prasoznawcy pewien pogląd na
sprawy i problemy, które Wolnomularz
Polski” uznał za szczególnie ważne.
Wydaje mi się, że dla ewentualnych
przyszłych badaczy początków prasy
wolnomularskiej w Polsce będzie rów-
nież istotna podjęta przez nas ambitna
próba systematycznego przybliżania
Czytelnikom wielu wybitnych postaci
historycznych oraz tych bardziej współ-
czesnych. Opinia publiczna często nie
wie, bądź też nie domyśla się nawet, iż
byli to masoni lub ludzie z masonerią
zwzani do tego stopnia, że zwano ich
„wolnomularzami bez fartuszka”. I tak,
mało kto wie, że masonem był twórca
naszego Hymnu Narodowego Józef
Wybicki, że masonami byli w większo-
ści twórcy Konstytucji 3 Maja, łącznie
z królem Stanisławem Augustem Po-
niatowskim, a jego bratanek, książę
Józef Poniatowski, był także wolno-
mularzem wysokiego stopnia.
Pisaliśmy więc i o masskim pochów-
ku uroczystym, jakim po jego śmierci
w nurtach Elstery zgotowała księciu
Pepi jego macierzysta loża. I o trcy
włoskich Legiow, jenerale Henryku
Dbrowskim, także masonie wysokiej
rangi, oraz jego „marszu do loży”. Pisa-
liśmy obszernie o Tadeuszu Kociusz-
ce, bracie wszystkich wolnomularzy,
o masonie Józee Elsnerze, kompozy-
torze i nauczycielu Fryderyka Chopina.
Przypomnieliśmy o przyjaźni masona
Mozarta z czarnym masonem, dawnym
murzyńskim niewolnikiem, cowiekiem
o wielkiej wiedzy i szlachetności. Austria-
cki cesarz po śmierci kaz obedrzeć go ze
skóry, wypchać ją, aby pozost „wieczną
rzeczy pamiąt. Opisuje te historię na
naszych łamach prof. Andrzej Nowicki.
Już w numerze sygnalnym postawili-
śmy pytanie czy generał Sikorski był
masonem?”. Dyskusja na ten temat wśród
badaczy trwa. Zamiciliśmy więc osy
i opinie historyków, polityków oraz osób,
które bardzo dobrze zny generała i jego
historię. Cytowany przez nas Tadeusz
Katelbach, w 3 numerze paryskich
„Zeszytów Historycznych, w artykule
pt. „Loże, pisze wprost: „Powiązania
Władyawa Sikorskiego z radykalnym
odłamem masonerii francuskiej, których
ośrodkiem bGrand Orient de France
[...] zdają się nie ulegać wątpliwci [...].
Faktem jest, że w czasie wojny odwie-
dzał gmach przy rue Cadet w Paryżu
(paryska siedziba Wielkiego Wschodu
Francji w przyp. MDW). Czy był tam
w charakterze czynnego lub uśpionego
brata, trudno jest powiedzieć. W każdym
razie i ten szczegół potwierdza opin, że
łączyły Sikorskiego bliskie powiązania
z Grand Orient”.
Przypomnieliśmy na naszych łamach
głośny w swoim czasie artykuł byłego
sanacyjnego premiera, a zarazem i by-
łego członka jednej z lóż warszawskich
Wielkiej Loży Narodowej, profesora
Leona Kozłowskiego. Artykuł ten, zaty-
tułowany „Parę uwag o masonerii w Pol-
sce, ukazał się w szesnastym numerze
przedwojennej „Polityki”, w szczyto-
wym okresie kampanii antymasońskiej,
w roku 1938. Kozłowski przedstawtam
całą listę czołowych wówczas polityków
i mężów stanu, którzy według niego
lub byli masonami. Wśród nich
wymieniał Władysława Sikorskiego,
Stanisława Stroskiego, Stanisława
Kota, Macieja Rataja i Ignacego Pa-
derewskiego. Odnośnie tych rewelacji,
to już wtedy, gdy Kozłowski je ujawnił,
było wiele poważnych wątpliwości na
temat ich prawdziwości, zawno wśród
przeciwników masonerii, jak i wśród
samych masonów. Znalazły one wyraz
w przypomnianej przez nas fraszce, mó-
wiącej o tym, że Gdy Kozioł wymienia
masona – to Polska ze śmiechu kona.
Warto jednak przypomnieć, że jeżeli
chodzi chociażby o Ignacego Paderew-
skiego i jego przynależność do wolno-
13
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o
mularstwa, do mlenia daje fakt, gdy
po śmierci Paderewskiego nowy właś-
ciciel willi „Rond Bossonw Morges
zaproponował polskiej ambasadzie
kupno ruchomości znajdujących się
w tym domu, to w trakcie sporządzania
inwentarza znaleziono ukryte w tajnym
schowku insygnia wolnomularskie.
Publikowanie takich i wielu podob-
nych ciekawostek oraz mało lub zupeł-
nie nieznanych szczegółów z historii
dawnej i najnowszej dało „Wolnomu-
larzowi Polskiemuwielu wdzięcznych
Czytelników. Pojawiły się jednak, także
wśród masonów, wątpliwości, czy takie
informacje powinny się w ogóle na ła-
mach pisma ukazywać. Wyrazem tego
jest list, który otrzymałem od Czci-
godnego Mistrza loży Wolność Przy-
wrócona na Wschodzie Warszawy, z 1
września 1994 r., w którym Mistrz pisał
co następuje (patrz ramka poniżej).
Ten list Czcigodnego Mistrza loży
Wolność Przywrócona wydrukowali-
śmy tobok krótkiej publikacji pod
tytułem „Masoni a wolność prasy,
którą także pozwolę tu sobie zacyto-
wać in extenso.
Wolność prasy nie zawsze była kulty-
wowana w zakonie wolnomularskim.
Do 1865 r. we Francji nad prasą ma-
sońską czuwał zawsze zazdrnie organ
centralny. Nawet bardzo szanowanych
braci Ragona i Clavela dosięgła jego kara!
Sytuacja zmieniła się po roku 1865, kiedy
to Konwent Wielkiego Wschodu Francji
ogłosił zupełną swobodę sumienia i swo-
boprasy wolnomularskiej. Od tego cza-
su jak czytamy w Grand dictionaire
Universel” Laroussea z 1872 r. – Monde
Maconique”, miesięcznik redagowany
bardzo niezależnie, krytykuje, chwali,
potępia lub uznaje postępowanie dwóch
władz masońskiej Francji (Wielkiego
Wschodu i Rady Najwyższej), daje wy-
jątki rozpraw, dyskusji, protokołów, do-
tyczących wolnomularstwa ancuskiego
i obcokrajowego.
Inne pisma, wydawane bądź w Paryżu,
w departamentach, roznos od loży
do loży najlepsze wytwory pracy tego licz-
nego ula. Tak samo dzieje s w innych kra-
jach, w których istnieje wolnomularstwo.
Książki, dzienniki, przeglądy, broszury
rozpowszechniane nieprzerwanie, znisz-
czy zupełnie starodawną tajemnicę WM.
Jest to tak dalece przyjęte, że Konstytucja
Wielkiego Wschodu z r. 1865 pisze dosłow-
nie: Zleca się wszystkim wolnomularzom
propagandę owem, pismem i dobrym
przyadem. I dodaje dalej, jako logicz-
konsekwenc tego przepisu: „Każdy
wolnomularz ma prawo ogłaszać swoje
Z
sympatią i zadowoleniem przyjęliśmy Pańską inicjatywę
wydawania niezależnego Pisma Przyjaciół Sztuki Królew-
skiej. Sygnalny numer Wolnomularza Polskiegoprzeczytalmy
z dużym zainteresowaniem.
W naszej ciągłej pracy skupiamy się na poszukiwaniu prawdy
i zgłębianiu najwyższych wartości moralnych, w umiłowanie
ludzkości, dążenie do poprawy Jej bytu i doskonałości to
nasze główne cele.
Oczywiście, bliższa jest nam lozoa niż meandry bieżącej
polityki i z tego względu nie możemy armować rnych sfor-
mułowań politycznych, jakich nie brakuje w numerze sygnalnym
Pańskiego pisma.
Wyrażę jednak nadzieję, że w dalszej działalności wydawni-
czej – utrzymując życzlinam linię – pomoże Pan wykazać,
jak idee wolnomularstwa znacznie się żnią od nieprzyjaznych
i często krzywdzących nas opinii. #
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
14 h i s t o r i a W o l n o m u l a r Z a P o l s k i e g o
poglądy na sprawy wolnomu-
larskie.
Co, pozwolę sobie dodać,
dzisiaj staramy się, na miarę
naszych skromnych niestety
sił i możliwości, czynić na
łamach „Wolnomularza Pol-
skiego, przestrzegając przy
tym starannie zasady nie pi-
sania niczego, co dzieje się
w lożach bez zgody samej loży
i Jej Czcigodnego Mistrza.
W podejmowaniu ważnych
problemów ogólnych, także
dotyczących otaczacego nas
„świata profanów, staramy
się zachowumiar, rozwa
oraz możliwie szerokie hory-
zonty. A przy tym pragniemy
zachować niezależność i nie
być ani przez chwilę pismem
nudnym, co jako stary dzien-
nikarz uważam za wadę naj-
gorszą.
Ocena tego, w jakim stopniu
nam się to udaje nie do nas
należy, ale do tych, którzy nas
czyta i chcą nasze pismo za-
prenumerować. Oceny, jakie docierają do
redakcji w postaci listów czy też głosów
w dyskusji po spotkaniach czy konferen-
cjach prasowych, które organizowaliśmy,
są oczywiście różne. Nieskromnie po-
wiem, że w większości przypadków są
życzliwe i przychylne.
Przykładem na to, iż potramy spokoj-
nie i rzeczowo dyskutować nawet z zde-
klarowanymi przeciwnikami masonerii,
jest zaproszenie mnie do konserwatyw-
no-prawicowego Czasukrakowskiego
na spotkanie z katolickim i prawicowo
zorientowanym redaktorem Anatolem.
Pełny zapis z tej dyskusji otrzymałem do
autoryzacji i nie miałem powodu do po-
czynienia w nim jakiejkolwiek poprawki.
Dyskusja była ostra i po ukazaniu się
tekstu w krakowskiej gazecie Czas
zamieściłem go wnież bez żadnych
zmian i skrótów w Wolnomularzu Pol-
skim. W słowie wspnym przekazałem
redakcji Czasuoraz memu głównemu
polemiście „słowa uznania za kulturę
polityczną oraz rzetelność relacji z tego
spotkania, niemającego jak dotąd
precedensu w historii prasy polskiej”.
odych zwłaszcza prasoznawców,
serdecznie zachęcam do przeczytania
stenogracznego zapisu, który znalazł
się w numerze 5 Wolnomularza Polskie-
go, gdyż znajdą tam m.in. odpowiedź
na wiele pytań, których nie zdążyłem
omówić tutaj.
Na koniec tego szkicu o Wolno-
mularzu Polskim, niech mi pozwoli,
znakomity historyk polskiej prasy
współczesnej, pani profesor Alina
Słomkowska, która była inicjatorem
napisania artykułu, zacytować jeszcze
to, co w wywiadzie dla „Wolnomularza
Polskiegopowiedzieć zechciał o nim
profesor Tadeusz Cegielski, redaktor
naczelny „Ars Regii”:
Po pierwsze, jest rzeczą wspaniałą, iż
czasopismo takie powstało. Nie było do-
tychczas takiej pozycji na polskim rynku
wydawniczym. Stanowi ono jakby uzup-
nienie naszej Ars Regii”, które ma nieco
inną tematykę. A tak w ogóle, to wypełnia
pewną próżnię, którą jak dotąd starały
się zapełnić różne publikacje antyma-
sońskie czy też po prostu niekompetentne,
hucpiarskie.
Po drugie, jest to czasopismo
redagowane popularnie, atrak-
cyjnie. Pismo, które moim zda-
niem powinno nie tylko przycią-
gać Czytelników i zapoznać ich
z fundamentami wolnomular-
skiej Świątyni Cnoty, ale i sta-
nowić przeciwwa dla tej cej,
nie waham się jej tak nazwać,
„tandetyw postaci różnych
powierzchownych i kłamliwych
wypowiedzi na temat Sztuki
Królewskiej, które pojawiają
się na rynku.
Kolejna rzecz, którą pragnę
podkreślić, to fakt, podoba
mi się szata graczna „Wolno-
mularza Polskiego”. Podoba
mi spomysł, aby wprowa-
dz nieco elementów satyry
do czasopisma. I rozumiem,
że redaktorzy Wolnomularza
Polskiego” pójdą w przyszłości
dalej w tym kierunku, dostar-
czając Czytelnikom zawsze
szczypty humoru, takiego,
powiedziałbym, spojrzenia
z boku, nie tylko od środka
samej Sztuki Królewskiej.
Spełniając to życzenie Tadeusza Ce-
gielskiego, przypomnieliśmy m.in. aktu-
alny do dziś, stary, przedwojenny jeszcze
rysunek ze „Szpilek”, przedstawiający
pana i panią siedzących na kanapie. Pod
rysunkiem był następujący podpis:
- Panie! Pan jest masonem!
- Broń Boże!
- To znaczy, że pan jest masonem, bo
żaden mason się do tego nie przyzna.
Ja sam, pytany o to nieraz, tak przez
kolegów dziennikarzy, jak i przez Czy-
telników na spotkaniach publicznych,
zwykłem mówić:
- A jak odpowiem, że nie jestem, to czy
ktoś szefowi i wydawcy Wolnomularza
Polskiego” uwierzy?
ADAM WITOLD WYSOCKI
Tekst ukazał się w publikacji
Transformacja mediów 1989-1995,
Materiały Pomocnicze do Najnowszej
Historii Dziennikarstwa”, pod red.
Aliny Słomkowskiej, Warszawa 1996,
a następnie w „Biblioteczce
Wolnomularza Polskiego” 1996 r.
15
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0















narodZiny liberalnej
masonerii W irlandii
P
ierwsza ich loża Tricolour
na Wschodzie Killarney (płd.
-zach. Irlandia) – została uro-
czyście otwarta 25 września 2010 r.
w obecności władz Wielkiego Wscho-
du Francji, wolnomularzy liberalnych
z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.
Jak piszą, była to najbardziej multikul-
turalna i wielojęzyczna loża Irlandii.
Dla nas szczególnie interesujące jest to,
że w loży obecny jest także zyk polski.
Również ich witryna www.grando-
rientoreland.com jest częściowo
w języku polskim. Tak wc kandydaci
mogą do nich pis również w naszym
języku (email: gmoirl@mail.com).
5 marca 2011 r. otwarto kolejną lożę
Voltaire na Wschodzie Killarney.
Loża trzecia to Wolfe Tone na Wscho-
dzie Ballincollig, nieopodal Cork (płd.
Irlandia). Ich czwarta loża ma praco-
wać po arabsku w Libanie, na ten rok
planowane jest również otwarcie loży
francuskojęzycznej Les Amis Reuni.
Spotkania GMOIRL organizowane są
także w Limerick i Dublinie.
Jeśli chodzi o ryty, to otrzymali paten-
ty od Wielkiego Wschodu Francji na
Ryt Szkocki Dawny i Uznany oraz Ryt
Francuski z zezwoleniem na modyka-
cje. W Rycie Francuskim pracuje loża
Voltaire, loża arabskojęzyczna, a w przy-
szłości także francuskojęzyczna. Ryt
Szkocki został zmodykowany i pracu
w nim pod nazwą Ryt Irlandzki Dawny
i Uznany (wskazują na to, że jest bliż-
szy pierwszym rytom masońskim niż
współczesne Ryty Szkockie). Pracuje
w nim loża Tricolour. #
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h



Cel nowoczesnego społeczeństwa, w którym wszyscy ludzie
respektowani i wszyscy obywatele mają równe prawa, jest pod-
ważany przez wielorakie tendencje, które wnoszą podziały (...).
Religijne grupy i kościoły wydalają, wyklucza, karzą i ekskomu-
niku tych członw, którzy nie respektują ich zasad, nawet jli
są one wątpliwe i utworzone tysiące lat temu w zupełnie innych
okolicznościach, najpewniej zresztą przez samych ludzi. Niestety,
najbardziej rozczarowującym jest to, że WOLNOmularstwo, naj-
bardziej liberalna i tolerancyjna lozoa, została wypaczona przez
ludzi, których celem jest nie jedność, lecz podział wedle pogw.
Odwili kobietom prawa do zostania wolnomularkami i dzie-
lenia tej wspaniałejlozoi oraz jej przeżywania wraz z innymi,
stworzyli takie reguły, które nie tyle mają za zadanie budow
organizacyjne zaplecze ruchu, ile dawać możliwość wykluczania,
wyrzucania i ekskomunikowania tych członków, którzy ośmielili
się wyrazić przeciwną opin.
Najgorszym zjawiskiem w konserwatywnej i w większości pozo-
stającej pod brytyjskim wpływem masonerii, jest zmuszanie ludzi do
wiary w Najwyższą Istotę lub Boga, umieszczania w centrum loży
tzw. Księgi Świętego Prawa oraz ogłaszanie tych, którzy nie chcą lub
nie potraą uwierz w te rzeczy albo którzy otwarci na kobiety
jako nieregularnych. (...) Wielu dobrych i zaangowanych masonów
zosto wygnanych, wyłączonych i zawieszonych przez hipokrytów,
którzy zaaszczyli masonertylko po to, aby przemien ją w ruch
quasi-religijny. Konserwatywna masoneria stworzyła dogmaty, które
niestety przypominają te obecne w kościołach. Masoneria liberalna
jest adogmatyczna, otwarta i humanistyczna.
To jest właśnie powód, dla którego niektórzy irlandzcy masoni
z powodzeniem utworzyli Wielki Wschód Masoński Irlandii,
idąc za przykładem Wielkiego Wschodu Francji, największej,
najbardziej liberalnej i otwartej organizacyjnie obediencji świata.
Bliskie nam ideały republikańskie, społeczeństwa otwarte-
go w demokratycznym kraju. Inicjujemy kobiety i żczyzn
i staramy się łączyć, a nie dzielić. Jesteśmy pierwszą liberalną,
adogmatyczną, humanistyczną i republikańską obedienc
w Irlandii („Points of View”).
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
16 n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
R o z m o w a z w i e l k i m m i s t R z e m
w i e l k i e g o w s c h o d u i R l a n d i i
drZWi otWarte dla
WsZystkiCh
Kamil Racewicz: Nie jestem
zaskoczony powstaniem Waszej
obediencji, lecz tym, że stało się
to tak późno. Dlaczego tak długo
trzeba było czekać na liberalną
masonerię w Irlandii?
Eduard Schmidt-Zorner: Wstąpiłem
do masonerii w Irlandii ponad dziesięć lat
temu, zostałem mianowany Czcigodnym
Mistrzem, a dączając do Chapter, zosta-
łem Regionalnym Wielkim Strażnikiem
Wewnętrznym (Inner Guard) i z zadowo-
leniem udzielem sie w lokalnej masone-
rii. Mimo wszystko nie tylko ja, ale także
inni bracia zawiedli. Poprzez wniesienie
nowych idei do irlandzkiej masonerii, nie
byliśmy mile widziani, chcieliśmy pod-
nieść poziom masonerii nie pozwolono
nam. Zawiedliśmy, gdyż nie należeliśmy
do Kościoła anglikańskiego i pochodzi-
liśmy z zagranicy – powstała w ten spo-
b przeszkoda nie do przezwyciężenia.
W dobrej masońskiej tradycji staraliśmy
się ponad 10 lat podnosić braterskiego
ducha. Wykazaliśmy wiele cierpliwości
i zrozumienia, aby ruszyć masonerię do
przodu, ale i to snie udało.
Jakie znaczenie odgrywa masoneria
we współczesnej Irlandii?
Wolnomularstwo odgrywa marginalną
row Republice Irlandii, w przeciwień-
stwie do Irlandii Północnej, gdzie jest
bardziej popularne dzięki wpływom bry-
tyjskim.
Ilu liczy członków i lóż?
Liczba członków Wielkiej Loży Ma-
sońskiej Irlandii to około 30 tys., tyle
że większość z nich pracuje w lach
pod irlandzką konstytucją w Azji,
Afryce, Australii i innych zamorskich
krajach. Dla porównania, Prowincja
Munster od pond 200 lat ma 12 lóż,
podczas gdy nasz Wielki Wschód Ir-
landii, założony w 2010 r., liczy 5 lóż,
a następne w przygotowaniu.
Czy masoneria w Irlandii
jest darzona zaufaniem przez
społeczeństwo?
Z pewnością NIE. Dla przeciętnego
Irlandczyka wolnomularstwo to loja-
listyczny angielski i protestancki ruch.
Jaki jest społeczny prol Waszej
masonerii?
Prol społeczny jest dobry i jesteśmy
zaangażowani w wiele projektów cha-
rytatywnych.
Co zniechęciło Was do Wielkiej
Loży Irlandii?
Sprawa Zakonu Oranżystów, religijna
monokultura i tendencja do nietole-
rancji.
Czy można więc powiedzieć, że
jest to organizacja quasireligijna
i protestancka oraz konserwatywna
społecznie?
Oczywiście TAK
Jakie relacje wiążą Wielką Lożę
Irlandii z Zakonem Orańskim?
Zakon Orski ma niefortunnie
podobne rytuały i stopnie. Jest to or-
ganizacja bardzo upolityczniona, ma
jednoznaczne inklinacje unikacyj-
ne. Jest krytykowana za sekciarstwo,
radykalizm i nietolerancję. Akceptuje
tylko tych, którzy są zadeklarowanymi
protestantami i aktywnymi antykatoli-
kami. Będąc tak radykalnie prawicowi,
nietolerancyjni i zajadle waleczni,
sprzeczni z ruchem wolnomularskim,
wc irlandzki mason nie powinien
dzielić loży z oranżystą.
Wyobram sobie, że poctki
liberalnej masonerii w kraju z tak silną
tradycją masonerii konserwatywnej
są trudne. Jak jednak przebiega
Wasz dotychczasowy rozwój?
Czy kierujecie was propozycję
przede wszystkim do ludzi, krzy
dotąd nie mieli nic wspólnego
z wolnomularstwem, czy raczej
liczycie na zainteresowanie liberal
masonerią wśród członków
Wielkiej Loży?
Nasze drzwi otwarte dla wszystkich.
Dla tych, którzy chcą zostać masonami
i dla tych, co już nimi , lecz poszukują
innego, liberalnego systemu wolnomu-
larskiego.
eduard sChmidt-Zorner







17
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
N
iniejsza deska poświęcona jest prospecznej orientacji
lóż i obediencji wolnomularskich, przez co rozumiem
zarówno podejmowanie w loży problematyki specz-
nej, jak i aktywnościż i obediencji skierowanej na zewnątrz,
do społeczstwa.
Ogólnie rzecz biorąc, w masonerii obecne istnieją dwie wizje
funkcjonowania lóż i obediencji w społeczeństwie: zamknięta
i otwarta. Ta pierwszaosi, że masoni powinni zajmować się
wyłącznie sobą i pracować jedynie na rzecz samorozwoju po-
szczególnych członków, w nadziei, że tak rozwijane w lożach
jednostkidą następnie oddziaływać pozytywnie na sprawy
społeczne. Najradykalniejsza wersja tej wizji wyklucza nawet
dyskus w lożach o problemach społecznych, uznając, jest to
jakaś forma wnoszenia metali do świątyni. Wersja liberalniejsza
dopuszcza tematy społeczne, wykluczając jednak jakiekolwiek
inicjatywy loży lub obediencji skierowane na zewnątrz.
Druga wizja masonerii chce łączyć samorozj wolnomularzy
z życiem społecznym, poprzez np. tworzenie organizacji spo-
łecznych, zabieranie głosu w sprawach społecznie donioych,
działalnć odczytową, tworzenie programów telewizyjnych
itd. Chciałbym podkrlić, że określenieotwarta” nie należy
rozumieć jako wzywającej poszczególnych wolnomularzy do
ujawniania się.
W pierwszej kolejności chciałbym odrzucić wszelkie sugestie,
jakoby istota masonerii narzuca którąś z tych wizji. Wprawdzie
nurt anglosaski i skandynawski masonerii niechętny jest otwartej
i prospecznej wizji masonerii, lecz nawet i historia tego nurtu
wolnomularstwa obtuje w zaangowanie lóż i obediencji
w sprawy społeczne. Punktem jednak odniesienia moich reeksji
jest nasz romański, zwany t liberalnym, nurt wolnomularstwa,
który niewątpliwie nie wyklucza i nie piętnuje żadnej z tych wizji.
Rozumiem więc, że jest to zasadniczo przedmiotem wyboru
Wolność, róWność, braterstWo
i obaWa PrZed konkretyZaCją









PROF. ALBERT HERCEK, PRZEWODNICZCY
KJOWEJ KOMISJI ZDROWIA PUBLICZNEGO
I BIOETYKI WIELKIEGO WSCHODU POLSKI, 2006
Bardzo duży nacisk kładziecie
na zasadę laickości i to w jej
francuskiej interpretacji. Dlaczego
laickość jest dla Was tak ważna?
Jesteśmy mocno przekonani co do
zasady separacji Kościoła i państwa, je-
steśmy przeciw wszelkim wpływom grup
religijnych w wewnętrzne i zewnętrzne
interesy narodu Irlandii. Nasze loże są
otwarte zarówno dla tych, co wierzą,
jak i dla ateistów.
Czym się zajmuje loża Voltaire?
Loża Voltaire jest lożą badawczą, in-
struktażową i skupioną na masońskiej
edukacji. Edukacji z wielkim naciskiem
na aktywne poszukiwanie, publikacje
i wydarzenia. Mamy członw uniwersy-
teckich, również z zagranicy. Regularne
spotkania składasię z 5 do 6 odczytów
i prezentacji, nad którymi następnie
debatuje się, dyskutuje na ich temat i na
koniec zatwierdza się.
Czy chcielibyście pójść śladem
Wielkiego Wschodu Francji
i zaangować się w społeczną
i polityczną aplikację tej zasady?
W zasadzie tak, ale w tej chwili jeste-
śmy za małym jeszcze ruchem i mamy
inne ważne problemy do rozwiązania
w pierwszej kolejności.
W jakim zakresie w przyszłości
chcielibyście iść śladem
WWF w zaangowaniu
w problemy społeczne?
WWF jest dla nas przykładem do na-
śladowania. W dziedzinie społecznej
z pewncią w przyszłości dziemy mieć
ważny głos w skali lokalnej i regionalnej.
I tego też Wam życzę. Dziękuję
za rozmowę.
MIL CEWICZ
P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
18 n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
poszczególnych autonomicznych obediencji wolnomularskich.
Mam wszelako podejrzenie, że od powania Wielkiego Wscho-
du Polski nigdy nie odbyła się na ten temat poważna debata,
wobec czego niniejszą deskę naly rozumieć jako próbę zapo-
czątkowania takowej. Przyspuję do niej ze świadomością, że
stan obecny WWP, który ukształtow się samorzutnie, najbliższy
jest umiarkowanie zamkniętej wizji masonerii. Z drugiej jednak
strony, u części członków obecne są nadzieje i oczekiwania
większej otwartci obediencji na sprawy społeczne, na wzór
naszej obediencji-matki, Wielkiego Wschodu Francji. Część
osób odłączyło się od WWP właśnie z powodu jego zamknięcia.
Mój punkt widzenia najblszy jest optyce Wielkiego Wschodu
Francji, który postrzegam nie tylko jako historyczną obediencję
-matkę WWP, ale i jako ówny punkt odniesienia całego nurtu
romskiego. Według niego, masoneria powinna być otwarta
i społecznie zaangażowana, aby nie stała się zbyt wyobcowana
społecznie i zbyt odległa od bieżącego życia społecznego, a tym
samym oderwana od rzeczywistości społecznej, z tendencją do
dryfowania w kierunku klubu towarzyskiego, w którym dekla-
rowane ideały są jedynie dekoracją.
Obie wizje naturalnie wiążą się z określonym zagrożeniami.
Z jednej strony wspomniany oderwany od rzeczywistości klubizm,
z drugiej politykierstwo. Osobcie nie chcę odrzucać żadnej
z dwóch wizji funkcjonowania masonerii, gd uważam, że każda
z nich, świadoma zagrożenia klubizmem i politykierstwem, może
tworzyć wartcio przestrz wolnomularską. Tym niemniej
uważam, że struktury wolnomularskie na poziomie loży powinny
koncentrować się zasadniczo na sprawach doskonalenia swoich
członków, podczas gdy funkcjonowanie na poziomie obediencji
powinno uwzględniać również sprawy społeczne. Nie wyklucza
to oczywiście istnienia ż bardziej niż inne skoncentrowanych
na sprawach specznych.
Brak społecznego zaangażowania wielu obediencji jest uza-
sadniony z jednej strony słabością organizacyjną, z drugiej z
barierami niecci społecznej do ruchu wolnomularskiego.
Funkcjonowanie wielu organizacji wolnomularskich w niekrych
krajach całkowicie zsekularyzowanych i otwartych pokazuje jed-
nak, że klubizm jest często po prostu drogą najmniej wymagającą.
W odniesieniu do Polski można mieć oczywiście obawy, czy
zaangowanie się wolnomularstwa w tematykę społeczną,
większe jego otwarcie, nie wywoła silniejszej reakcji społecznej
w stosunku do masonerii. Z drugiej jednak strony można prze-
cież mieć nadzieję, że tego rodzaju zaangażowanie przyciągnie
do naszego ruchu wiele wartościowych społecznie jednostek.
Moja hipoteza jest następująca.
Izolowanie wolnomularstwa od zaangaowania społecznego,
od przynajmniej dyskutowania najywotniejszych problemów,
jakimi yje speczestwo, pozbawia ruch wolnomularski
najcenniejszych umysłów wsłczesnoci oraz wielu jed-
nostek społecznie zaangaowanych, a wic kszttujcych
rzeczywisto społeczn.
W dobie sekularyzujących się speczstw, co przecież nie omi-
ja także i naszego kraju, realnym zagreniem w funkcjonowaniu
wolnomularstwa nie jest nagonka społeczna i prześladowania
za przynależność do loży, ale groźba wyjałowienia ideowego
wolnomularstwa, groźba sprowadzenia jego podstawowych
ideałów do czysto abstrakcyjnych konstrukcji, dalekich od
wszelkiej konkretyzacji i specznej aplikacji.
Często z dumą odwołujemy się do chlubnej przesości ruchu
wolnomularskiego, z którym związana była także elita kształtująca
dzieje poszczególnych krajów. Czy nasi następcy bęto samo
mogli powiedzieć o współczesnej masonerii?
Wolnomularstwo w Polsce ma na zewnątrz dwie twarze. Jedną
z nich kształtuje retoryka religijno-nacjonalistyczna i sprowadza
ona masonerię do siły demonicznej i antynarodowej. Oddziałuje
ona na fanatyków i nacjonalisw, czyli na te kręgi speczne,
z których raczej nie rekrutują się członkowie naszego ruchu.
Druga twarz masonerii przewija się w kręgach i mediach liberal-
nych oraz lewicowych i jest to gęba jałowego klubu wzajemnej
adoracji. Paradoksalnie, ta druga twarz społeczna masonerii jest
dla naszego ruchu znacznie groźniejsza, gd skutecznie zniechęca
ona do niego tych, którzy mogliby być cennymi wolnomularzami.
[...]
Naley odnie si do dwóch zasadniczych obaw, jakie
si mog pojawi: upolitycznienie oraz zaniechanie szky
indywidualnego rozwoju.
Polityka, jak wiadomo, jest niemile widziana w dzialnci
wolnomularskiej. W pracach loży wykluczona jest całkowicie, ale
już nie na agapach czy w innych formach aktywności obediencji.
Tyle że przez politykierstwo nie można rozumieć jakiegokolwiek
odnoszenia się do tematów, które przedmiotem politycznych
debat czy prac. Zaangowanie polityczne należy przede wszyst-
kim rozumieć jako popieranie czy agitowanie za lub przeciw
danej partii lub politykowi. Ale polityką nie będzie np. temat
eutanazji czy związków partnerskich tylko dlatego, że są przed-
miotem debaty politycznej. Często niestety spotykam się, tae
ród wolnomularzy, ze sprowadzaniem wszelkiej społecznej
aktywności Wielkiego Wschodu Francji do politykierstwa. WWF
funkcjonuje w ten spob, że jeśli parlament pracuje nad jakimś
ważnym społecznie i światopoglądowo lub etycznie tematem,
to jest on równi przedmiotem dyskusji lożowych oraz pub-
licznych wypowiedzi przedstawicieli Wielkiego Wschodu. Tak
bo np. z eutanazją, ustawą bioetyczną czy funkcjonowaniem
sekt apokaliptycznych.
Od 2001 roku w ramach WWF funkcjonuje Krajowa Ko-
misja Zdrowia Publicznego i Bioetyki, która organizuje kon-
ferencje, debaty, publikacje dotycce sfery bioetyki, etyki
i nauk społecznych oraz etyki medycznej. Jest zarejestrowana
w UNESCO, bierze udział w konsultacjach Unii Europejskiej
(np. na stronach UE opublikowana jest opinia Komisji WWF
w sprawie wykorzystywania danych biometrycznych). Jej celem
jest podnoszenie świadomości w tym zakresie. Racja istnienia
tego kierunku zainteresowania jest naturalna: wszak organizację
etyczną w szerokim sensie powinny interesować tematy etyczne
w różnych sferach społecznych. Na czele tej Komisji stał wybitny
francuski medyk, prof. Albert Hercek (zm. 2011 r.), pionier
kształcenia ustawicznego wśród francuskich lekarzy.
Krytycy WWF zarzucają mu, że to politykierstwo. Według
mnie jest to nic innego, jak karykaturowanie aktywności WWF.
Przy takim rozumieniu polity może być cokolwiek. Należy
19
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
moim zdaniem unikać takiego rozszerzającego pojmowania
zaangażowania politycznego.
ównym przedmiotem społecznej troski Wielkiego Wschodu
Francji jest oczywiście laickć, czyli neutralnć światopo-
glądowa państwa. Laickć często jest uznawana przez fran-
cuskich wolnomularzy za najlepszą syntezę społecz triady
aksjologicznej masonerii: wolności, równości i braterstwa.
WWF słusznie uważa sza ównego strażnika specznego
laickci. Były wielki mistrza WWF, Quillardet, stworzył po
ukończeniu swojej kadencji Obserwatorium Laickci, które
na bieżąco monitoruje naruszenia zasady laickości. W obec-
ności wysokich przedstawicieli WWF słyszałem deklaracje
z naszej strony o pragnieniu zaangowania się w tematykę
laicką. Kilkakrotnie przedstawiciele Wielkiego Wschodu
Francji i Wielkiego Wschodu Belgii zaccali WWP do zaan-
gażowania na rzecz laickości. Jestem osobiście przekonany, że
realne zaangażowanie się na rzecz laickci ze strony WWP
zaowocuje dowartciowaniem naszego wizerunku również
na międzynarodowej arenie wolnomularstwa liberalnego.
Wszak laickość to nie tylko kluczowy temat dla Wielkiego
Wschodu Francji, ale i dla bardzo wielu innych organizacji
wolnomularskich naszego nurtu, by wymienić tylko Wielką
Żeńską Lożę Francji oraz Droit Humain, które to organizacje
swoje loże ma również w naszym kraju.
Tym niemniej laickość nie wyczerpuje spektrum tematów
zainteresowania społecznego, lecz dopiero je otwiera. Jako
przykład weźmy Wielką Żeńską Lożę Francji, która jest nam
szczególnie bliska przez nasze siostry z polskich lóż Prome-
tea i Gaja Aeterna. Otóż obediencja ta, obok kilku innych,
zarejestrowała się w Rejestrze Przejrzystci prowadzonym
przez Komisję Europejską. Precyzując, wpisany tam został
Masoński Instytut Europejski Wielkiej Żeńskiej Loży Francji,
który zadeklarow szczególne zainteresowanie następucymi
problemami społecznymi:
1) laicyzm,
2) problemy starości iumierania (m.in. kwestia legalizacja
eutanazji),
3) edukacja iobywatelskość,
4) kobiety iwzrost ubóstwa,
5) kreacjonizm (zwalczanie),
6) sekty (ograniczanie),
7) bieżące problemy społeczne, jak np. noszenie burek.
Nie jest to żadne politykierstwo najbliższych nam obediencji,
lecz praktyczna aplikacja zasad wolności, wności i braterstwa.
Nie zatrzymywanie się przed konkretyzacją owych ideałów
bardzo wyjaławia pejzaż ideowy współczesnej masonerii. Zdaję
sobie spra, że nie jest to łatwe zadanie, ale masoneria nie
może b lękliwa.
Druga obawa, to dewaluacja zaangowania na rzecz doskona-
lenia indywidualnego wolnomularzy. I ta obawa pozbawiona jest
sensu, gdotwarty model masonerii nie rezygnuje bynajmniej
z doniosłości samorozwoju swoich członków, dla których loża jest
szkołą ociosywania asnych niedoskonałci, aby promieniować
ideałami wolnomularskimi w życiu rodzinnym, zawodowym
i społecznym. Rzekłbym nawet, że społeczne zaangażowanie
masonerii czyni doskonalenie indywidualne znacznie lepszym,
bliższym bowiem rzeczywistci społecznej.
W naszej obediencji obecny jest też nurt, który polaryzuje
ryt i symbolizm przeciwko społecznemu zaangowaniu wol-
nomularstwa. Słyszy się czasami, że wolnomularstwo powinno
zredukować swoje zaangowanie w sferę rytualną i symbolicz-
ną, a poświęcić się temu, co społecznie istotne. Taka postawa
jest mi obca. Uważam, że symbolizm jest ważnym językiem
komunikacji w wolnomularstwie, a ryt fundamentalnym jego
kodem. Zawsze irytował mnie skrzeccy rytu, zaś nonsza-
lanckie traktowanie rytuu na pracach amputuje cały jego sens
i rolę, ja ma do odegrania. Rytuał musi być przeprowadzony
niczym sztuka w teatrze – płynnie i bez zacięć. Przywiązanie
do rytuału nie powinno jednak w żadnej mierze odciągać od
zaangażowania społecznego, a zaangażowanie społeczne nie
powinno degradować znaczenia rytuału w funkcjonowaniu ż.
W naszym przypadku jest to szczelnie ewidentne: prawdziwe
zaębienie się w nasz rytumoże jedynie wzmocnspeczne
zainteresowanie masonów, wszak taka jest istota Rytu Francu-
skiego Nowoczesnego, w którym pracuje zarówno nasza loża
i który jest wnież, wzorem WWF, naczelnym rytuałem naszej
obediencji. Zainteresowanych sekularnym i prospołecznym cha-
rakterem i istotą naszego rytu odsam do świetnej książki Karola
Wojciechowskiego poświęconej w całości rytowi francuskiemu.
Nasza konstytucja deniuje naczelną ro rytu francuskiego
w funkcjonowaniu obediencji, okrlając tym samym dyskretnie
istotę naszej organizacji. Naczelny charakter rytu francuskiego
nie jest więc wyborem przypadkowym, związanym z tym, że
większość naszychż na samym poctku pracowała w rycie
francuskim. Znaczenie rytu francuskiego dla WWP to charakte-
rystyka naszej istoty i lozoi. Jako wolnomularz opowiadający
się za wolnomularstwem społecznie zaangowanym, bynajmniej
nie znieccam braci i siostry do przykładania szczególnej
wagi do rytu, przeciwnie – zachęcam do jego pieczołowitego
studiowania i analizowania.
MIL CEWICZ
Tekst powstał jako deska w loży Wolność Przywrócona, po
dyskusji został zmieniony i rozwinty. W takiej postaci stał się
deską w loży „Kultura”, po której ponownie został zmodykowa-
ny. W marcu 2012 r. miał być wygłoszony w loży „Nadzieja”.
Skrót pochodzi od redakcji WP.

P i s m o P r Z y j a C i ó ł s Z t u k i k r ó l e W s k i e j
20 n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
W
działalności Wielkiego
Wschodu Polski w ciągu
ostatnich kilku lat widać
wyraźną linię świadomego rozwoju całej
organizacji. Patrząc z perspektywy loży,
rozwój organizacji jest prosty. Potrzebni
kandydaci spełniacy warunki, a tak-
że ci, których zaakceptują członkowie
loży. Proces inicjacyjny zgodny z rytua-
łem i tradycją jest podsta rozwoju. Ale
skąd wziąć kandydatów w ilości takiej,
żeby bilans nowoprzyjętych w porów-
naniu ze stratami był dodatni? W jaki
sposób wyjść liczebnie na taki plus, żeby
mógł nastąpić podział loży?
Z punktu widzenia Rady Zakonu, która
stara się sterować organizmem złożonym
z autonomicznych lóż, ten obraz jest
dużo bardziej skomplikowany. Tylko
myślenie perspektywiczne, działania,
których efekty zobaczymy po latach,
mo sprawić, że Zakon będzie rozwijał
się. Tak dzieje się już od kilku lat. Bardzo
trafna decyzja o dopuszczeniu kobiet
do prac w lożach Wielkiego Wschodu
Polski była tego przykładem. Dziś po
kilku latach ok. 25% członków Zakonu
WWP to kobiety.
Dużo pracy pwięcono pozycjo-
nowaniu naszej obecności na arenie
międzynarodowego wolnomularstwa.
Uczestnictwo w kilku międzynarodo-
wych spotkaniach, organizacja dwóch
konferencji międzynarodowych w kraju
ugruntowało nasz obraz wśród europej-
skich organizacji liberalnych i adogma-
tycznych. Nawiązaliśmy i utrzymuje-
my kontakty z organizacjami Europy
Środkowej i Wschodniej. Podpisaliśmy
konwencję o współpracy z Wielką Lożą
Włoch. Trwają rozmowy nad podpi-
saniem kilku następnych konwencji
z innymi Zakonami europejskimi.
Udało się doprowadzić do zapalenia
świateł struktury wyższych stopni Rytu
Szkockiego Dawnego i Uznanego oraz
usamodzielnienie się struktury wyż-
szych stopni Rytu Francuskiego. Po-
wstała Rada Najwyższa Inspektorów
Generalnych 33 i ostatniego stopnia
Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego
Wolnych i Uznanych Mularzy Polski
i krajów Bałtyckich. Podniesieni do 33
stopnia siostry i bracia budustrukturę.
Zapalono światło Loży Doskonałości
Wiea Babel. Tłumaczymy i adaptu-
jemy rytuały, szykując zapalenie prac
lóż następnych stopni.
Powstała druga kapituła wyższych
stopni Rytu Francuskiego Jedno
Prawdziwa. Ukonstytuowano samo-
dzielną polską Kapitułę Generalną ze
wszystkimi jej organami. Jest ona odpo-
wiedzialna za budowę struktur wyższych
stopni Rytu Francuskiego w Polsce.
Od ostatniego Konwentu WWP prio-
rytetem stał srozwój wewnętrzny
Zakonu. Weciem Zakonu w XXI
wiek było powstanie kilka lat temu
Wirtualnego Wielkiego Wschodu. To
narzędzie dało nam możliwość dotarcia
z informaco nas do szerokiej rze-
szy zainteresowanych w całej Polsce.
Nastąpiła fala zgłoszeń chętnych do
wstąpienia w nasze szeregi. Loże dosyć
dowolnie korzystały z nadchodzących
ofert. Ograniczone możliwości organi-
zacyjne powodowały, że sporo kandy-
datur nie doczekało się rozpatrzenia.
Przyjmowanie kandydatów z odległych
od siedziby loży miast okazało się jed-
nak poraż.
Dziś staramy się sprostać wyzwaniom
nowej rzeczywistości. Obecnie loże
Wielkiego Wschodu Polski pracują
w Warszawie, Bydgoszczy, Poznaniu
oraz w Rydze na Łotwie. Teraz przy-
szedł czas na pracę organiczną. Naszym
celem minimalnym jest podwojenie
liczebności członków Zakonu. Wyjście
poza dotychczasowe miejsca pracy do
innych ośrodków, tak żeby dać szan
mieszkańcom całej Polski. Na kwie-
cień br. przewidujemy zapalenie świa-
teł loży Michał Sdziwój pracującej
na Wschodzie Krakowa. Pod koniec
roku powinniśmy być gotowi zapalić
światła loży Jan i Emilia Heweliusz na
Wschodzie Tjmiasta. Wydarzeniem
marca będzie zapalenie świateł nowej
loży Witelon, pracującej na Wschodzie
Warszawy w trybie zaocznym. Loża
ta zorganizowana została dla ct-
nych spoza ośrodków, w których nurt
wolnomularstwa liberalnego b już
obecny. Chcemy każdemu chętnemu,
który spełnia warunki zapisane w naszej
konstytucji, dać możliwość rozwoju
w duchu wolnomularskiej drogi samo-
doskonalenia etycznego i duchowości
pozareligijnej. Praca Ly Witelon,
poza dwoma – trzema blokami weeken-
dowych spotkań, będzie wykorzystywa-
ła nowe technologie internetowe. Sesje
na zamkniętym forum dyskusyjnym,
specjalny dostęp do literatury i mul-
timedialnych pokazów, wytężona ko-
respondencyjna praca własna pozwoli
nam, mamy nadzieję, stworzyć za kilka
lat mistrzów, którzy światło naszych
Co się dZieje W Wielkim
WsChodZie Polski
Witelon

21
W o l n o m u l a r z P o l s k i W i o s n a 2 0 1 2 n u m e r 5 0
n a W i e l k i C h W s C h o d a C h
liberalnych przekonań i głębokiego
przywiązania do tradycji i rytuałów
zaniosą do innych miast Polski.
Pracujemy jako pionierzy. Nie mamy
stuletnich śwtyń, infrastruktury, po-
koleniowych tradycji. Ale nawet w tych
warunkach chcemy dbać o prestiż i wi-
zerunek Zakonu oraz wolnomularza
Wielkiego Wschodu Polski. Trwają
prace nad projektem nowego logo
Wielkiego Wschodu Polski. Na wios-
tego roku będzie miała premierę
nowa wielojęzyczna, ocjalna strona
internetowa WWP. Działa już adres
mailowy dla kandydatów do lóż WWP,
w tym do loży zaocznej: rekrutacja@
wielkiwschod.pl. Porządkujemy ślady
naszej współczesnej historii, wdrażamy
system dbania o pamięć tych, którzy
odeszli na Wieczny Wschód, program
doceniania naszych nestorów.
Loże Wielkiego Wschodu Polski pra-
cują coraz lepiej. Mamy dociekliwych
i zaangażowanych uczniów i mądrych
mistrzów. Bardzo dobrych Czcigod-
nych Mistrzów, którzy dbają o rytualną
stronę, zachowanie tradycji i wysoki
poziom prac. Loże autonomiczne,
ale staramy się zapewnić dużą integrację
sióstr i braci z różnych lóż, tak
aby wspólna praca przynosiła
satysfakci radość. Staramy
się, żeby coraz większa część
członków Zakonu miała świa-
domość odpowiedzialności nie
tylko za swoją lożę, ale także za
cały Zakon.
Mając przyjemnć pis
o aktualnym obrazie Wielkiego
Wschodu Polski do jubileuszo-
wego numeruWolnomularza
Polskiego, muszę podkreślić
radość z tego, jak bardzo jego
wydanie wpisuje się w nas
aktualną politykę. Żałuję, że
wspaniała działalność wy-
dawnicza naszego Wielkiego
Edytora WWP br:. Adama
Wysockiego nie doczekała się
pełnego wykorzystania w la-
tach poprzednich. Możliwe, że
wyprzedzała poziom rozwoju
raczkującego wolnomularstwa. Stała
się za to sztandarowym elementem
naszej historii. Mam nadzieję, że mimo
zmieniającej się sytuacji na rynku wy-
dawniczym, dalsze losy Wolnomu-
larza Polskiego” w wersji papierowej
czy już elektronicznej będą wspierały
nasze działania w popularyzacji idei
masońskich w naszym kraju.
SELIM WASYLKIEWICZ
WIELKI MISTRZ
WIELKIEGO WSCHODU POLSKI
URodziłem się niedaleko loży
P
iszę ten list jako profan, który pozn„masoństajemnicę”
o planach wydania 50. numeru Wolnomularza Polskiego”.
W półmroku, bez fartuszka i innej odzieży ochronnej zabrałem
się więc do pracy, by zdążyć przed północą.
Sztuką królewską zacząłem interesować się kilka lat temu.
Zaczęło się od książki profesora Ludwika Hassa Masoneria
polska XX wieku”. Czytając od deski do deski kolejne pozy-
cje, poznawałem, na tyle, na ile można poznać w deszczowe
wieczory, dziedzictwo oraz wartość intelektuali duchową
wolnomularstwa. Dzięki czemu wiele rzeczy widzę teraz w zu-
pełnie innym świetle.
Na przykład na nowo odkrywam architekturę miasta, w któ-
rym mieszkam od kilkunastu lat. Zauważam detale elewacji,
które jeszcze niedawno były po prostu ozdobnikiem – nie kryły
w sobie żadnej tajemnicy. Dziś wiem, że znalazły się tam celowo.
Tak jest choćby w przypadku kamienicy, obok której codziennie
przechodzę w drodze do pracy. Jej ont zdobią niezauważane
przez większość przechodniów cyrkiel i trójkąt.
Podobnie było podczas ostatniej podróży do rodzinnego miasta,
którego nie widziałem od lat. Dowiedziałem się, że urodziłem
się kilkaset metrów od świątyni wolnomularskiej. Może więc
to przeznaczenie?
Dlaczego tak się zainteresowem masonerią? Może ze względu na
otaczającą aurę tajemniczości? Być może cć poznania sekretu
działa na mnie swą naturalną siłą i popycha mnie na Wschód?
Pociąga mnie dyskrecja członków lóż. Podoba mi się to, że symbole
czy tajne znaki można odnaleźć w największych dziełach sztuki.
A może to w cyrklu i węgielnicy, w wartościach i ideach, które
reprezentują odnajduję to, co wydaje mi się najciekawsze w wol-
nomularstwie? Najpewniej jednak to połączenie tych dwóch
elementów – tajemnicy i idei – jest tym, co pociąga mnie w tym
ruchu. I tu pojawiają się schody... kręte.
Choć profesor Tadeusz Cegielski pisze, że największą tajem-
nicą masonerii jest brak jakiejkolwiek tajemnicy, to na pewno
symbolika i te wszystkie farmazony, stanowią klucz do lepszego
zrozumienia rzeczywistości. Może po prostu wierzę, że dzięki
wolnomularstwu można stać się lepszym człowiekiem. Wolno-
mularstwo nie jest dla mnie celem ale drogą. Drogą, którą
chciałbym przejść. Zbliża się północ, u mnie wciąż deszcz pada...
Czy ktoś poda mi parasol i wskaże drogę na Wschód?
MIKOŁAJ Z POŁUDNIA
n a d e s z Ł o m a i l e m
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
22
sukNia i Fartuszek
k a r t k i z d z i e j ó w
w o l n o m u l a r s t w a k o b i e c e g o
m a s o N e r i a k o b i e c a
W
Konstytucji Andersona (1723 r.), która dała
formalny początek nowoczesnemu wolnomular-
stwu spekulatywnemu, napisano, że masonem
musi być człowiek wolny i dobrych obyczajów. Jednocześnie
z masonerii wykluczono ludzi ułomnych, „głupich” ateistów
oraz... kobiety. To ostatnie było spowodowane ówczesnym
położeniem społecznym kobiet w Anglii i długą tradyc
wyłącznie męskich klubów. Gdy po kilkunastu latach idea
wolnomularska przekroczyła Kanał La Manche i przeszła
do Francji, sytuacja zmieniła się diametralnie. Francuzki
z wszych sfer i prowadzone przez nie salony literackie
odgrywały zupełnie inną rolę niż w Anglii. Kobiety miały
też o wiele wyższą pozycję towarzyską. I właśnie we Francji
powstały w połowie XVIII wieku pierwsze tzw. loże adopcyjne,
będące odbiciem lóż męskich. Takie loże narodziły się także
na ziemiach I Rzeczpospolitej.

W
1769 roku powstała loża Cnotliwy Sarmata (od mo-
mentu narodzin masonerii polskiej na dworze Augusta
Mocnego w 1729 r. upłynęło okrągłe 40 lat), która wzięła pod
opiekę kobiecą placówkę adopcyjną. Po kilkunastu latach
nosiła ona nazwę Wielka Loa Adopcyjna pod Klimatem
Warszawy, później zaś Wielka Loa Dobroczynnoci na
Wielkim Wschodzie Warszawskim. Loża ta była pierwsza
lożą adopcyjną w naszej części Europy, a symbolika jej rytu-
ału nawiązywała do historii Hypatii z Aleksandrii, kobiety
astronomki, matematyczki i lozoi, zamordowanej przez
fanatyczny tłum chrześcijan „zainspirowanyprzez tamtej-
szego biskupa Cyryla.
W loży znajdujemy najznamienitsze nazwiska ówczesnej pol-
skiej arystokracji: Poniatowskich, Potockich, Lubomirskich,
Sanguszków, Sapiehów, Rzewuskich. Zasiadały w niej żony,
siostry, matki oraz... przyjaciółki polskich masonów na czele
z samym królem wolnomularzem Stanisławem Augustem
Poniatowskim, choć nie tylko. Właśnie w tej loży zostały po
raz pierwszy zrównane z arystokratkami reprezentantki stanu
trzeciego, żony warszawskich bankierów: znana francuska
elegantka Filipina Maria z domu Vallentin, małżonka Pio-
tra Teppera, czy Klemensa Berneaux z domu Chapiseaux
de la Grande oraz Janowa Chaudoir. Jak pisze wybitny
znawca historii masonerii Europy Środkowo-Wschodniej
prof. Ludwik Hass: „Panie te uświetniały swoją obecnością
większe zebrania wolnomularskie, przysparzały też «sztuce
królewskiej» popularności w najwytworniejszych kołach
towarzyskich Warszawy.
Zgodnie z ówczesnymi masońskimi zwyczajami, panie
zajmowały się głównie dobroczynnością, kiedy jednak naj-
bardziej postępowy odłam polskiej masonerii podjął się prac
nad Konstytucją 3 Maja 1791 r., właśnie siostry z loży adop-
cyjnej jako pierwsze zjawiały się w lożach parlamentarnych,
przejawiając swój wybitnie uczuciowy stosunek do dzieła
naprawy Rzeczypospolitej.
Loże adopcyjne funkcjonowały z mniejszym lub więk-
szym powodzeniem także w Księstwie Warszawskim (Loa
Eden). Z tego też okresu pochodzi wiersz jednego z braci
o „siostrach swobody”:
Witajcie siostry swobody,
Witajcie w świątyni chwały,
Którą ręce świętej zgody
23
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 N u m e r 5 0
m a s o N e r i a k o b i e c a
Dla dobra świata zdziałały!
Wnoście z bratnimi oary
Podstawy cnoty ołtarzy
I złóżcie na nich te dary
Co zdobią Wolnych Mularzy!
Od was tytuł wsławionej,
Wdzięczne córki, tkliwe matki,
Dobre panie, tkliwe żony,
Kochające kraj Sarmatki.
Loże adopcyjne znikły ostatecznie wraz z lożami męskimi
cesarstwa rosyjskiego na początku lat 20. XIX wieku, po
edykcie cesarskim delegalizującym całą rosyjską masonerię.
Był to rok 1821.

K
westia kobieca pojawiła się na nowo i w innym kształcie
wraz z pozytywizmem i ruchem emancypantek. Pod
koniec XIX wieku – znowu we Francji – narodziło się wol-
nomularstwo mieszane Le Droit Humain. Odnotowano t
pojedyncze inicjacje kobiet w lożach związanych z Wielką
Lożą Francji. Nad Wisłą znamy nazwiska dwóch Polek ini-
cjowanych w 1916 r. w lubelskiej loży Wolni Oracze: Wandy
Papiewskiej i Jadwigi Marcinkowskiej. Ta ostatnia była
przewodnicząLigi Kobiet Pogotowia Wojennego, organi-
zacji kobiecej skupiającej żony, siostry, matki i narzeczone
legionistów i peowiaków Józefa Piłsudskiego. Organizacja
przyczyniła się walnie do uzyskania przez Polki, jako jedne
z pierwszych w Europie, wnych praw politycznych. Same
loże adopcyjne do Polski nigdy już nie wróciły, a kobiety
były inicjowane po I wojnie światowej jedynie w lożach
mieszanych Droit Humain.

W
roku 1935 działało we Francji 9 lóż adopcyjnych,
z czego aż 7 w samym Paryżu. Utworzono wówczas
tzw. Wielki Sekretariat, z prezydentką na czele. Był to pierw-
szy organ przyszłej obediencji żeńskiej. Dalsze prace w tym
kierunku zostały przerwane przez wojnę. Wzorem innych
autorytarnych i faszystowskich reżimów, rząd marszałka
Petainea rozwiązał wszystkie loże masońskie dekretem z 13
sierpnia 1940 roku. Jpo wyzwoleniu, choć jeszcze w trakcie
działań wojennych w roku 1944, siostry założyły Komitet
Odnowy. Prace wznowiły tylko 4 przedwojenne loże adop-
cyjne. Podobnie jak ich bracia, także siostry musiały przejść
oczyszczenie i wypełniać specjalną ankietę odnosząsię do
ich postawy i działań w czasie wojny.
17 września 1945 r. bracia z Wielkiej Loży Francji na swo-
ich konwencie ogłosili niepodległość lóż adopcyjnych. Jak
wspominały potem siostry, warunki działania były bardzo
ciężkie, rekrutacja rzadka – 4 inicjacje w ciągu roku i ciągle
ten sam adopcyjny rytuał, tyle tylko, że siostry – ocerki, nie
były dublowane przez braci. Zmiana zaszła dopiero w 1952 r.,
kiedy to we wrześniu powstała nowa nazwa obediencji: Wielka
eska Loa Francuska Rytu Adopcyjnego. Ta ostatnia
część nazwy funkcjonowała do 1958 r. Reforma narodziła
się w paryskiej loży Izis, która jako pierwsza wprowadziła
wówczas czarne suknie i medal. Nie obyło się wówczas bez
ostrej dyskusji. Niektóre siostry uważały, że kolor czarny to
kolor zwątpienia, a same suknie wprowadzają uniformizację.
Medal dla loży, jej znak i symbol wymyśliła czcigodna mi-
strzyni loży Izis na Wschodzie Paryża Gisele Faivre, i szybko
przyjął się on w całej obediencji, z wyjątkiem lóż pracujących
w rycie francuskim.
Warto wspomnieć, że w latach 50. nie obyło się bez pewnego
organizacyjnego zamieszania. Część braci, ale i samych sióstr,
chciało przenieść do Francji amerykańskie wolnomularstwo
adopcyjne Zakonu Gwiazdy Wschodu, gdzie występowały
postaci kobiece rodem ze Starego Testamentu i posługiwano
się innym nazewnictwem, np. zamiast Wielkiej Mistrzyni
występowała Wielka Matrona, a do lóż mogły należtylko
kobiety z rodzin czy powinowate regularnych braci. We
Francji próba ta nie powiodła się. Lepiej było we Włoszech
i w Niemczech, gdzie okupacyjne wojska amerykańskie po-
zostały na dłużej. Jeszcze w 1974 roku w Niemczech istniało
20 lóż i 11 we Włoszech.

D
la Polek ważną datą z historii żeńskiej obediencji we
Francji jest rok 1978, kiedy to w Paryżu narodziła się
loża o nazwie Róa Wiatrów, której posłaniem było sianie
ziaren wolnomularstwa poza granice Francji. Jej członkinią
była Ewa, Polka mieszkająca we Francji od wielu lat. Ewa
za swoją życiową misję uznała założenie w swojej ojczyźnie
pierwszej loży kobiecej. Tak wspominała o tych dniach po
wielu, wielu latach, w desce pisanej w 2011 r. na jubileusz
Prometei, pierwszej kobiecej loży w Polsce:
Dowiedziałam się, że w WZLF istnieje specyczna loża,
której zadaniem jest inicjacja kobiet w krajach, w których
wolnomularstwo kobiece nie istnieje. Wstąpiłam do Róży
Wiatrów. W przenośni powiem, że tam uczyłam się rzemiosła.
Miałam projekt, w ręce narzędzia, ale ciągłe nie było materii.
Aż pewnego dnia jeden z zaprzyjaźnionych ancuskich braci
zadzwonił z wiadomością, że w gmachu WWF na rue Cadet
odbędzie sceremonia z udziałem braci z Polski. Udało mi
się wreszcie nawiązać pierwszy kontakt z wolnomularzami
P i s m o P r z y j a c i ó ł s z t u k i k r ó l e w s k i e j
24 m a s o N e r i a k o b i e c a
z Warszawy, a ci przedstawili mi pierwsza kandydatkę, naszą
siostrę Mirkę. Doświadczone siostry z Róży Wiatrów nigdy nie
podejmują budowy w jakimś kraju bez sprawdzenia gruntu.
Jedna z nich przyjechała do Warszawy i spotkała się z propo-
nowaną przeze mnie kandydatką. W wyniku tego spotkania
zapaliło się zielone światło, Róża Wiatrów zgodziła się podjąć
działania w Polsce. Po trzech latach poszukiwań i przygotowań,
zaczęło się konkretne działanie.
Rozpoczęłyśmy rozglądsię za innymi siostrami polskiego
pochodzenia, członkiniami WZLF. Z Siostrą Magdą N., pro-
fesorką Sorbony, zabrałyśmy się do tłumaczenia rytuałów. We
wrześniu 1993 roku Mirka i Agnieszka przyjechały do Paryża
i zostały inicjowane w Róży Wiatrów. Do dzisiaj żyje
we mnie wzruszenie tej chwili. Ceremonia odbyła się
w dwóch językach, zasadnicze urzędy objęły siostry
polskiego pochodzenia, późniejsze założycielki Loży
Prometea i w większości ciągle jeszcze jej członkinie:
Magda, Freda, Halina, później Ewa ze Sztrasburga,
Elizabeth z Lille i Małgorzata, świeżo upieczona
mistrzyni.
N
ie zapomnę nigdy tych dni. Ewa spotkała
się ze mną w czerwcu 1993 r. Mój mąż,
Adam Wysocki, był już inicjowany w loży Wolność
Przywrócona na Wschodzie Warszawy, jednej
z lóż należących wówczas do Wielkiego Wschodu
Francji, i bardzo popierał inicjatyzałożenia
loży kobiecej. Po uywie trzech miesięcy, 26
września 1993r., doszło do opisanej przez Ewę do
inicjacji. Najbardziej utkwy mi w pamięci dwa elementy:
stare, szare mury byłego klasztoru, gdzie mieściła się paryska
siedziba Wielkiej Żeńskiej Loży Francji i mocno kołysząca
się na wietrze, rosnąca na malutkim dziedzińcu róża, którą
obserwowałam, siedząc samotnie przed samą ceremonią,
choć jej koloru już nie pamiętam.
Podczas tego pobytu nie tylko po raz pierwszy zobaczyłam
Paryż i zakochałam się w jego kawiarenkach, ale i przeprowa-
dziłam – jako rasowa dziennikarka – kilka wywiadów, które
ukazały się potem w pierwszym numerze Wolnomularza
Polskiego”. Pismo to stworzyliśmy wspólnie z Adamem,
moim mężem i bratem wolnomularskim. We wrześniu 1993
r. był już gotowy jego numer sygnalny. Wieści o inicjacji
pierwszych Polek, rozmowy z s. Ewą i Czcigodną Mistrzynią
loży Róża Wiatrów opublikowaliśmy w numerze 1. Wolno-
mularza Polskiego, który ukazał się w styczniu 1994 r., pod
tytułem „Róża Wiatrów, loża inna niż wszystkie”:
Było to 15 lat temuopowiadała Czcigodna Mistrzyni.
Jedna z naszych sióstr stanęła przed problemem, jak nie stracić
kontaktu z dwiema innymi siostrami z Togo, które po kilku
latach pobytu we Francji wracały na stałe do swojej ojczyzny.
Nie muszę dodawać, że nie było wówczas w Togo masonerii
kobiecej. Właśnie w ten sposób zrodziła sidea naszej loży;
loży, w której w ciągu tych piętnastu z górą lat inicjowałyśmy
ponad pięćset kobiet z całego świata. Większość z nich utwo-
rzyła już swoje loże w krajach, których są obywatelkami. Chcę
podkreślić, że loże te samodzielne i niezależne. Spytałam
także Czcigodną, co chciałabym przekazać Polkom za po-
średnictwem „Wolnomularza Polskiego” i usłyszałam: Jeśli
Pani rodaczki są zainteresowane sprawami wolnomularstwa,
winny nawiązać z nami kontakt. Przyjmiemy je z radością.
Chcemy także i im udostępnić możność praktykowania naszych
ideałów: Wolności, Równości i Braterstwa.
Byłyśmy wówczas dwie: Agnieszka i niżej podpisana. Obok
zasygnalizowanego już „Wolnomularza Polskiego, zaczęliśmy
wydawać z mężem w tzw. małej poligrai BIBLIOTECZKĘ
Wolnomularza Polskiego, tylko do użytku wewnętrznego
braci i sióstr. Jako jeden z jej pierwszych tomików ukazał się
tekst pt. „SUKNIA I FARTUSZEK, o masonerii kobiecej
w Polsce”. Wydaliśmy go w marcu 1996 r. A co z kobieta-
mi? pytałam retorycznie. Jesteśmy! Nasze grono liczy
na razie zaledwie 5 członkiń, ale jest pewne, iż za rok będzie
nas dwa, trzy razy więcej, a za kilka lat powstanie w Polsce
prawdziwa loża kobieca. [...] Chcemy być coraz bliżej naszych
sióstr masonek z Francji. W tym samym czasie, gdy nasza
Ojczyzna Polska stara się ze wszystkich sił, by znaleźć się
w zjednoczonej, demokratycznej Europie, my już tam jesteśmy.
Po prostu....
Nieformalne spotkania i rozmowy odbywały się w róż-
nych miejscach, w tym w naszym mieszkaniu na Nowym
Świecie, w ramach tzw. Spotk pod Akacją. Miały one
25
w o l N o m u l a r z P o l s k i w i o s N a 2 0 1 2 N u m e r 5 0
m a s o N e r i a k o b i e c a
ponadobediencyjny charakter. Spotykali się u nas bracia
z lóż Wielkiego Wschodu Francji, a potem Wielkiego
Wschodu Polski, bracia i siostry z Droit Humain, byli
i masoni z Wielkiej Loży Narodowej, no i oczywcie my,
siostry z Róży Wiatrów.
Siostra Ewa wspominała: Regularnie inicjowałyśmy siostry
w odstępach kilku miesięcy, grupa szybko się powiększała.
Większość nowych kandydatek była proponowana przez nasze
pierwsze siostry. Siostry Róży Wiatrów powierzyły mi na począt-
ku instrukcję polskich sióstr, oczywiście droga korespondencyjną.
Starałam się przyjeżdżać do Warszawy tak często, jak tylko
było to możliwe. Ponieważ doszłyśmy wspólnie z siostrami
z Róży Wiatrów do wniosku, że konieczna jest różnorodność
interpretacji symboliki masońskiej, z czasem podzieliłyśmy się
z siostrami z Francji rolami Pierwszej i Drugiej Dozorujących.
Konieczne były tłumaczenia, ale dałyśmy sobie radę.
Rok 1998 był ważny z dwóch względów: Róża Wiatrów
obchodziła swoje 20-lecie, a w Polsce nasz stan osobowy
okrzepł na tyle (było nas kilkanaście), że utworzony zo-
stał formalny Trójkt na Wschodzie Warszawy, którego
przewodniczącą została niżej podpisana. 1 lutego 1998 r.
wysłałyśmy do Paryża Posłanie:
Potrzeba było jeszcze dwóch lat, aby doszło do zapale-
nia świateł Sz:. L:. Prometea na Wschodzie Warszawy,
pierwszej w historii Polski niezależnej loży kobiecej. Stało
się to w listopadzie 2000 r.
MIROSŁAWA DOŁGOWSWYSOC
CZ:. M:. SZ:. L:. PROMETEA
NA WSCHODZIE WARSZAWY,
6011/6012
K
iedy przed dwudziestu laty w stolicy
Francji rodziła się idea loży Róża
Wiatrów, żadna z nas w Polsce nawet
nie śmiała marzyć, że przyjdzie czas, że
i Polki będą mogły należeć do masonerii.
Wydawało się, że podziały na naszym
kontynencie wieczne, że o hasłach Wol-
ność – Równość – Braterstwo będziemy
mogły jedynie się uczyć z podręczników
historii Polski, z rozgoryczeniem i z za-
zdrością spoglądając na Zachód.
Aż przyszedł przełomowy dla naszego
kraju rok 1989. W Warszawie pojawili
się pierwsi niestety, wyłącznie męscy
przedstawiciele wolnomularstwa. O ma-
sonerii zaczęło być głośno, choć trzeba
przyznać, że przedstawiano ją nie zawsze
w pozytywnym świetle.
Kilka lat później, któregoś dnia, od za-
przyjnionych braci nadsze sygnał, że
ancuska masoneria żeńska z radością
przywitałaby w swoich szeregach siostry ze
Wschodu. W czerwcu 1993 r. przyjechała
do Warszawy nasza rodaczka od wielu lat
zamieszkała w Paryżu — siostra Ewa.
J we wrześniu tego samego roku dwie
pierwsze Polki znalazły się na inicjacji.
Obawy i tpliwości jak nas przyjmą?
czy znajdziemy z siostrami we Francji wspól-
ny zyk? szybko ustąpiły miejsca fascynacji
i radości. Okazało się, że masońskie hasła
o braterstwie, wslnocie nie znającej granic,
są hasłami rzeczywiście realizowanymi
w praktyce. W Róży Wiatrów znalazły-
śmy serdeczność i życzliwość. Mimo barier
językowych, kulturowych, barierżnych
doświadcz historycznych, czułyśmy